Cleveland. Długo wyczekiwany triumf Sorany Cirstei
Sorana Cirstea pokonała Ann Li w finale turnieju WTA 250 w Clevelend. Jest to trzeci tytuł mistrzowski Rumunki, ale pierwszy na kortach twardych od siedemnastu lat.
Tenisistka z Bukaresztu pierwszy raz w finale imprezy głównego cyklu wystąpiła pod koniec kwietnia 2007 roku w Budapeszcie, a po tytuł mistrzowski sięgnęła ponad rok później na kortach twardych w Taszkiencie. W obu przypadkach rywalkami Cirstei były zawodniczki, które od dawna się cieszą tenisową emeryturą.
Rumunka ma za sobą niesamowity tydzień. Imprezę w amerykańskim Cleveland rozpoczęła od dwustopniowych eliminacji, które przebrnęła bez straty seta, oddając rywalkom w dwóch meczach pięć gemów. Również w turnieju głównym rodaczka Simony Halep nie straciła seta, a w drodze do niedzielnego finału pokonała między innymi najwyżej rozstawioną Ludmiłę Samsonovą.
W meczu o tytuł sposobu na zawodniczkę z Europy nie znalazła reprezentantka gospodarzy. W pierwszym secie wyrównana gra toczyła się tylko do stanu 2:2. Od tego momentu Cirstea wygrała cztery kolejne gemy, dwukrotnie odbierając serwis Amerykance, i zakończyła tę część spotkania za pierwszą szansą. Kluczowym dla drugiego seta okazał się trzeci gem. W nim Rumunka trzeci raz tego dnia odebrała podanie rywalce, a następnie w dziesiątym gemie za piątą piłką meczową, zakończyła pojedynek.
– To był niesamowity tydzień. Od pierwszego meczu eliminacji czułam niesamowitą energię. To dodawało mi siły i chęci do rywalizacji na korcie. Chciałam grać tu jak najdłużej, więc tym bardziej mnie cieszy, że dotrwałam do ostatniego meczu, który okazał się dla mnie zwycięskim – skomentowała mijający tydzień nowa mistrzyni.
Wyniki
Finał:
Sorana Cirstea (Rumunia) – Ann Li (USA) 6:2, 6:4

