Craig Boynton – szkoleniowiec, który jednocześnie trenuje dwóch zawodników

/ Łukasz Lewtak, źródło: atpworldtour.com, foto: AFP

Od 2016 roku Craig Boynton trenuje Sama Querreya i Steve’a Johnsona. W rozmowie z atpworldtour.com szkoleniowiec zdradza, jak radzi sobie z prowadzeniem dwóch zawodników jednocześnie.

Boynton w przeszłości trenował już wiele gwiazd, m.in. Jima Couriera, Mardy’ego Fisha i Johna Isnera. Pod jego opieką Sam Querrery i Steve Johnson doszli do najwyższych pozycji rankingowych w swojej karierze. Po niedawnym finale w Long Island pierwszy w nich awansował na 11. miejsce, a drugi w czerwcu 2016 osiągnął 21. lokatę. Czy droga do sukcesu jest taka sama w przypadku obu zawodników?

Jest między nimi wiele podobieństw, ale i wiele różnic. Trzeba ich po prostu dobrze znać i umieć odpowiednio komunikować się z każdym z nich. Znam ich od długiego czasu i wciskam właściwie guziki – podkreśla Craig Boynton.

Najważniejsza jest organizacja. Muszę być całkowicie pewny, że będę mógł przebywać z Samem i Steviem, kiedy trenują i odbijają piłki. Nie lubię, jak ćwiczą razem. Muszę być pewny, że trenują właściwie przed kolejnym meczem, i dbać o nich niezależne od tego, czy danego dnia rozgrywają jakieś spotkanie, czy też nie – zaznacza Boynton.

ATP układa terminarz tak, aby obaj nie grali w tym samym czasie. Jeśli mają mecze tego samego dnia i występują jeden po drugim, rozmawiam z tym, który gra później, jeszcze przed pojedynkiem tego pierwszego. Jeżeli pomiędzy ich spotkaniami jest jeszcze inne starcie, wtedy ustalam taktykę i odbywam rozmowę w tej przerwie. Czasami zdarza się, że nie ma mnie podczas rozgrzewki, ale wtedy zawsze na miejscu jest nasz fizjoterapeuta Christian. Jednak obaj wiedzą, co mają robić. Nie muszą mieć wsparcia na rozgrzewce. Mimo to zawsze dobrze jest wtedy porozmawiać o taktyce i odbyć rozmowę przedmeczową – wyjaśnia Boynton.

Kocham tych chłopaków. Wzajemnie się wspierają, są dobrymi przyjaciółmi. Praca z nimi to świetna zabawa. Każdy chciałby mieć takich sąsiadów. Największą radość sprawia mi patrzenie jak to, nad czym pracujemy i co staramy się poprawić, przekłada się na grę w meczach, wygrywanie ważnych punktów i spotkań – dodaje amerykański szkoleniowiec.