Czy będziemy mieć nową liderkę rankingu WTA?

/ Mateusz Geisler , źródło: własne, foto: AFP

Naomi Osaka, mimo że już pożegnała się z turniejem w Miami, wciąż ma największe szanse na pozostanie numerem jeden światowego tenisa. Zagrozić jej mogą już tylko Petra Kvitova i Simona Halep.

Naomi Osaka nie może odnaleźć formy ze stycznia, gdy we wspaniałym stylu triumfowała w Australian Open. Rozstanie z trenerem i początek współpracy z nowym nie przełożyły się na dobre wyniki w USA. Czwarta runda w Indian Wells i trzecia w Miami to wyniki słabe, jak na liderkę rankingu. Pojawia się więc szansa na zmianę. Przed taką możliwością stoją wciąż Petra Kvitova i Simona Halep. Z wyścigu, po porażce z rewelacyjną Victorią Biancą Andreescu, odpadła Angelique Kerber.

Co musi się stać, żeby Czeszka została światową “jedynką”? Dwukrotna mistrzyni Wimbledonu (2011 i 2014) musi awansować do finału. Może się jednak okazać, że to nie wystarczy. Byłoby to możliwe tylko w przypadku, gdy do finału awansuje również Simona Halep. Czeszka i Rumunka znajdują się w przeciwnych częściach drabinki, więc do ich konfrontacji może dojść dopiero w ostatnim meczu turnieju. Gdyby tak się stało, byłby to mecz podwójnego znaczenia. Nie tylko walka o tytuł w Miami, ale również o fotel liderki rankingu. Identyczna sytuacja dotyczy również Halep. Powróci ona na fotel liderki jeśli awansuje do finału, a w nim nie będzie Petry Kvitovej. Jeśli dojdzie do finału z ich udziałem, liderką zostanie zwyciężczyni.

Naomi Osaka nie może więc spać spokojnie. Gdyby wczoraj pokonała Hsieh Su-Wei, a prowadziła już 6:4 5:4 i 30:0, to nawet w przypadku porażki w kolejnym meczu, Halep musiałyby wygrać cały turniej, aby zdetronizować Japonkę, Kvitovej wciąż wystarczyłby finał. Warto zwrócić uwagę na nieznaczne różnice punktowe. Osaka będzie mieć w przyszłym tygodniu 6021 oczek. Kvitova, jeśli wygra, 6430, a jeśli przegra w finale 6080. Z kolei Halep, jeśli wygra, na jej koncie pojawią się 6392 punkty, jeśli przegra w finale 6042. Tak niewielkie różnice oznaczają niezwykle zaciętą walkę o przodownictwo w najbliższych tygodniach.