Czy Kubot wróci na fotel wicelidera rankingu deblistów?

/ Mateusz Geisler , źródło: własne, foto: AFP

Zajmujący obecnie piątą pozycję w rankingu deblowym Łukasz Kubot staje przed szansą awansu na drugie miejsce klasyfikacji. Stać się tak może, jeśli wraz z Marcelo Melo zatriumfują w Miami.

Mimo że początek sezonu nie był dla Polaka udany, to wraz z upływem czasu zaczyna się robić coraz ciekawiej. W styczniu, z powodu kontuzji Marcelo Melo, Kubot musiał stanąć po jednej stronie siatki z Horacio Zeballosem. Pierwszy wspólny start w Auckland zakończył się porażką w meczu otwarcia. Na szczęście, w Australian Open było znacznie lepiej. Polsko-argentyńska para odpadła po wyrównanym boju w ćwierćfinale.

Kubot i Melo do wspólnej gry wrócili w połowie lutego. Wówczas w Rotterdamie pożegnali się z turniejem już na starcie. Ten scenariusz powtórzyli tydzień później w Acapulco. Nic więc nie wskazywało na to, że w Indian Wells nastąpi przełamanie. Nic bardziej mylnego. „Nasz” duet pokonany został dopiero w finale. Szczególnie cieszyć może chłodna głowa tenisistów, którzy w każdym meczu musieli trzymać nerwy na wodzy, gdyż wszystkie rozstrzygały się w super tiebreakach.

W tym tygodniu Polak stoi przed szansą powrotu na drugie miejsce w rankingu deblistów. Aby tak się stało, on i Melo muszą triumfować w Miami Open. Wówczas Kubot będzie mieć na koncie 6710 punktów – o 35 więcej, niż zajmujący aktualnie drugie miejsce Jack Sock. Amerykanin powinien systematycznie spadać w rankingu, ponieważ w tym sezonie sporadycznie występuje w deblu. W zeszłym stanowił zastępstwo za Boba Bryana.

Jeśli zaś Kubot i Melo awansują do półfinału, wówczas Polak wyprzedzi Pierre’a Hugues’a Herberta. Awans do finału pozwoli zaś na zajęcie trzeciego miejsca w klasyfikacji i wyprzedzenie Nicolasa Mahuta.