Czy Świątek wniesie regularność do kobiecego tenisa?

/ Dominika Opala , źródło: www.tennis.com, foto: AFP

Mówi się, że tenis to sport samotników. Gdy się go uprawia na profesjonalnym poziomie, trzeba nauczyć się świętować swoje zwycięstwa, radzić sobie z porażkami, a także znosić presję rywalizacji. Wszystko to trzeba przetworzyć w głowie.

Dzisiejszym młodym tenisistom i tenisistkom coraz trudniej jest wytrzymać presję przez długi czas. Jeśli chodzi o mężczyzn, nowa generacja zawodników cały czas pracuje w cieniu Wielkiej Trójki. Z kolei u kobiet brak jest regularności, stałości. Ostatnie 15 turniejów wielkoszlemowych wygrało 11 różnych zawodniczek. Wielkie nadzieje, jak choćby Sloane Stephens czy Jelena Ostapenko, okazały się być objawieniami jednego szlema i nie wiadomo, kiedy ich kryzys dobiegnie końca, o ile w ogóle się to stanie.

Iga Świątek ma szansę przełamać tę różnorodność mistrzyń w Wielkich Szlemach i potwierdzić, że jest gotowa na obecność w czołówce kobiecego tenisa przez długie lata. Polka słyszała, że ​​to „samotny sport”. Dorastała, słuchając, jak jej tata mówi, że w tenisie nie ma przyjaźni. Patrzyła, jak rywalki z touru nie zdołały kontynuować swoich przełomów w najważniejszych turniejach, a inne zmagały się z oczekiwaniami, które się pojawiają z wczesnym sukcesem. Wydaje się, że mistrzyni Roland Garros 202 wie o pułapkach tego sportu i jest przygotowana na oczekiwania, którym musi sprostać.

Kiedy wróciłam do Polski, moje życie całkowicie się zmieniło. To było naprawdę dziwne, ponieważ po kilku dniach miałam własną ochronę, co było dla mnie zupełnie nową rzeczą – przyznała Świątek. – Pojechałam do Warszawy i zobaczyłam, że ludzie mnie rozpoznają i myślę, że dobrze sobie z tym poradziłam. Nie jestem skrępowana skupianiem uwagi i doceniam ją.

Dobry sposób myślenia

Zamiast obciążenia, z którym musi się zmierzyć samotnie, nasza najlepsza tenisistka postrzega swój sukces i wzbudzane przez niego zainteresowanie jako okazję do zjednoczenia ludzi.

Wiem, że ludzie lubią być podzieleni. Sport to jedna z tych rzeczy, która naprawdę może ich połączyć, ponieważ nie chodzi o politykę i czyjąś opinię. To tylko sport i każdy może kibicować – stwierdziła 17. rakieta na świecie. – Chcę, żeby ludzie spotykali się, oglądając sport. Jest to jeden z moich celów, aby to sprawić.

Wydawać by się mogło, że wielki sukces Świątek przyszedł nagle. Jednak Polka pracowała na to latami i systematycznie do tego dążyła. Jej celem nie było tylko zostanie mistrzynią szlema, a także stanie się niezawodną, wiarygodną mistrzynią.

Moim celem jest bycie konsekwentną zawodniczką odkąd skończyłam 15 lat – zapewniła 19-latka z Raszyna. – Kobiecy tenis potrzebuje właśnie stałości. Chciałabym już być teraz regularną tenisistką, ale wiem, że potrzebuję na to jeszcze kilku lat. Mój sposób myślenia jest naprawdę dobry i to nie tylko moja opinia.

Zdanie to też podziela Daria Abramowicz, psycholog sportowa, która współpracuje z naszą mistrzynią od dwóch lat. W przeciwieństwie do większości rówieśników, Świątek nie poświęca jedynie czasu na trening tenisowy i sprawnościowy, ale także na trening mentalny.

Jest to dość rewolucyjna koncepcja w tenisie, gdyż zazwyczaj zawodnicy niechętnie przyznają się do słabości psychologicznej. Jednak juniorska mistrzyni Wimbledonu 2018 przeszła przez proces zagłębiania się w emocje i twierdzi, że Abramowicz uczyniła ją jeszcze mądrzejszą.

Wiem więcej o sporcie i wiem więcej o psychologii. Potrafię zrozumieć własne uczucia i wypowiedzieć je na głos – przyznała Świątek.

Abramowicz nauczyła naszą tenisistkę, że można dostosować swoje nastawienie w taki sam sposób, jak dostosować ruchy do odbijania piłki. To jedna z tych poprawek pomogła w znalezieniu odpowiedniego podejścia przed Roland Garros.

Czas przed wznowieniem sezonu był tak dobrze przepracowany, że przyjechałam do Nowego Jorku z naprawdę dużymi oczekiwaniami – powiedziała Świątek. – I to był zły sposób myślenia w przypadku meczów, bo myślałam, jak mogę grać na treningach i że nie wykorzystuję 100% swojego potencjału. Pracowaliśmy nad tym i zmieniłam to – podsumowała.