ITF. Zwycięstwo Hertel i Falkowskiej, podwójna porażka Peliwo

/ Izabela Modrzewska , źródło: itftennis.com/oprac.własne, foto: PZT

W piątkowych rozgrywkach na poziomie ITF swoje mecze wygrały tylko reprezentantki kobiecego touru. 

Turniejowa „czwórka”, Anna Hertel pokonała reprezentantkę gospodarzy i awansowała do półfinału turnieju we francuskim Nogent-sur-Marne. O wejście do decydującej rundy powalczy z Łotyszką, Dianą Marcinkevicą. W finale pewny udział ma Weronika Falkowska, która wraz z Anną Siskovą jako najwyżej rozstawione w słoweńskim turnieju wyeliminowały Alexandrę Shubladzę i Ksenię Zaytsevą.

Urodzony w Kanadzie, Filip Peliwo, przegrał w ćwierćfinale turnieju w Tamworth z reprezentantem gospodarzy, Australijczykiem Marciem Polmansem. Kilka godzin później poniósł bolesną porażkę również w grze podwójnej. W parze z Chenem Dongiem, po zaciętym, trzysetowym pojedynku, stracili szansę na walkę o tytuł.


Wyniki

W15 Nogent-sur-Marne – Ćwierćfinał singla

Anna Hertel (Polska, 4) – Savine Erler (Francja) 2:6, 6:3, 6:3

W75 Kursumlijska Banja – Półfinał debla

Weronika Falkowska, Anna Siskova (Polska, Czechy, 1) – Alexandra Shubladze, Ksenia Zaytseva 5:7, 7:6 [4], 10-7

M15 Melilla – Ćwierćfinał singla

Pedro Vives Marcos (Hiszpania, 2) – Jasza Szajrych (Polska, 7) 6:1, 6:3

M25 Tamworth – Ćwierćfinał singla

Marc Polmans (Australia) – Filip Peliwo (Polska) 6:3, 7:5

M25 Tamworth – Półfinał debla

Ethan Cook, Tai Sach (Australia, 2) – Filip Peliwo, Chen Dong (Polska, Australia) 6:1, 4:6, 16-14

BJKC Finals. Włoszki pierwszymi finalistkami

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Reprezentacja Włoch odwróciła losy półfinałowego spotkania z Ukrainą i została pierwszym finalistą tegorocznej edycji Billie Jean King Cup Finals. Broniące tytułu zawodniczki odwróciły losy piątkowego spotkania.

Zeszłoroczne mistrzynie drużynowej rywalizacji pań od początku rywalizacji w Shenzen nie mają łatwo. Po tym jak w 1/4 finału tenisistki Włoch zwyciężyły Chinki odwracając losy obu spotkań singlowych, w spotkań, którego stawką będzie miejsce w finale przegrały pierwszy z pojedynków singlowych.

Jako pierwsze na kort wyszły Marta Kostiuk oraz Elisabetta Cocciaretto. I spotkanie potoczyło sie zgodnie z planem. Zwycięstwo odniosła klasyfikowana na pozycji 26. w rankingu WTA reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów.

Patrząc na bilans spotkań między Eliną Switoliną oraz Jasmine Paolini, wydawało się, że Włoszki są w bardzo trudnej sytuacji. Tenisistka z Odessy przed piątkowym spotkaniem miała bilans dwóch zwycięstw i żadnej porażki z rywalką. I po pierwszej odsłonie, wygranej przez trzynastą rakietę świata, bliżej finału były zawodniczki debiutujące w półfinale Billie Jean King Cup. W drugim secie Ukrainka prowadziła 4:2 i miała dwie szanse by na gema zbliżyć się do niedzielnego finalu. Jednak od tego momentu przegrała kolejne cztery gemy. W decydującej odsłonie kluczowym okazał się dziewiąty gem. W nim Paolini druga raz w tej części meczu odebrała serwis Switolinie. Następnie po zmianie stron zakończyła spotkanie za trzecią piłką meczową.

Tym samym o tym, która z drużyn zostanie pierwszym finalistą tegorocznej edycji Billie Jean King Cup Finals zdecydowało spotkanie gry podwójnej. To wygrały faworytki – Jasmine Paolini oraz Sara Errani. Tym samym reprezentantki Włoch staną przed szansą obrony tytułu mistrzowskiego.

 


Wyniki

Półfinał:

Włochy – Ukraina 2:1

Elisabetta Cocciaretto – Marta Kostiuk 2:6, 3:6

Jasmine Paolini – Elina Switolina 3:6, 6:4, 6:4

J. Paolini, S. Errani – L. Kiczenok, M. Kostiuk 6:2, 6:3

ATP. Juncheng Shang nie obroni tytułu w Chengdu

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Trzeci dzień turnieju ATP 250 w Chengdu nie był udany dla tenisistów gospodarzy. Z marzeniami o obronie tytułu pożegnał się Juncheng Shang. Z kolei w Hangzhou najwięcej powodów do zadowolenia mieli Francuzi oraz Australijczycy.

Dokładnie przed rokiem, triumfując przed własną publicznością, Juncheng Shang przeżywał najlepsze chwile w swojej profesjonalnej karierze. W kolejnych miesiącach los nie był jednak już dla niego tak łaskawy. Podczas Australian Open Chińczyk doznał kontuzji prawej stopy, która wymagała operacji i spowodowała półroczną przerwę. 20-latek z Pekinu przed dwoma dniami wygrał swój pierwszy mecz po powrocie do rozgrywek, ale w następnym musiał już uznać wyższość rywala. Zbyt mocny okazał się dla niego rozstawiony z „czwórką” Brandon Nakashima, który zwyciężył 7:5, 6:3.

Porażkę w piątek poniósł także inny z miejscowych zawodników występujących z „dziką kartą”, Yi Zhou. Sensacyjny pogromca Camerona Norrie’ego z poprzedniej rundy, w starciu z Christopherem O’Connellem, nie był już w stanie sprawić niespodzianki. Australijczyk wygrał 6:2, 6:4 i w ćwierćfinale spotka się z Alejandro Tabilo. Chilijczyk, który ma za sobą nieudane miesiące naznaczone urazami i wypadnięciem z pierwszej setki rankingu, w ostatnich dniach notuje zwyżkę formy. W Guangzhou doszedł do finału imprezy challengerowej, a w Chengdu, po przebrnięciu przez eliminacje, po raz pierwszy w tym sezonie osiągnął najlepszą ósemkę turnieju ATP 250. 28-latek pewnie poradził sobie z oznaczonym numerem drugim Luciano Darderim 6:4, 6:3. Nastrojów Włochom nie poprawił Lorenzo Sonego, który wynikiem 4:6, 4:6 został wyeliminowany przez Marcosa Girona.

W Hangzhou piątek był dniem nadrabiania zaległości spowodowanych opadami deszczu i dokończenia spotkań pierwszej rundy. Jedynym rozstawionym, który pojawił się na korcie był grający z „piątką” Camilo Ugo Carabelli. Argentyńczyk mierzył się z Rinky Hijikatą i panowie zadziwili kibiców trwającą aż godzinę i 42 minuty pierwszą partią. W tie-breaku wygrał ją Australijczyk, a następnie zapisał na swoim koncie również drugą odsłonę. Pomyślnie swoją potyczkę zakończył też jego rodak Aleksandar Vukić, który po trzysetowej rozgrywce uporał się z Davidem Goffinem. Kompletowi awansów reprezentantów Australii do drugiej rundy zapobiegł Sebastian Korda. Amerykanin pokonał bowiem 7:5, 6:3 Adama Waltona.

W pełni zadowoleni mogą być za to Francuzi. Trzysetowe zwycięstwo nad Aleksandarem Kovacevicem odniósł kwalifikant, Valentin Royer. W następnym meczu przyjdzie mu się zmierzyć z „jedynką” całych zmagań, Andriejem Rublowem. Wymagającą batalię z Matteo Arnaldim ma również za sobą Arthur Cazaux. Panowie stoczyli najdłuższy, bo trwający blisko trzy godziny, pojedynek dnia zakończony 6:4, 3:6, 7:5 na korzyść 23-latka Montpellier. Włoch poniósł tym samym już piątą porażkę z rzędu w rozgrywkach.


Wyniki

Chengdu – druga runda gry pojedynczej:

Alejandro Tabilo (Chile, Q) – Luciano Darderi (Włochy, 2) 6:4, 6:3

Brandon Nakashima (USA, 4) – Juncheng Shang (Chiny, WC) 7:5, 6:3

Marcos Giron (USA) – Lorenzo Sonego (Włochy, 8) 6:4, 6:4

Christopher O’Connell (Australia) – Yi Zhou (Chiny, WC) 6:2, 6:4

Hangzhou – pierwsza runda gry pojedynczej:

Rinky Hijikata (Australia) – Camilo Ugo Carabelli (Argentyna, 5) 7:6(2), 6:4

Arthur Cazaux (Francja) – Matteo Arnaldi (Włochy) 6:4, 3:6, 7:5

Sebastian Korda (USA) – Adam Walton (Australia) 7:5, 6:3

Valentin Royer (Francja, Q) – Aleksandar Kovacevic (USA) 4:6, 7:6(6), 6:3

Aleksandar Vukic (Australia) – David Goffin (Belgia) 6:4, 1:6, 6:1

Seul. Dwa mecze Igi Świątek w sobotę?

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Znamy sobotni plan gier podczas turnieju WTA 500 w Seulu. Rozstawiona z jedynką Iga Świątek moze tego dnia dwa razy wychodzić na kort.

Pogoda nie pierwszy raz w tym tygodniu pokrzyżowała plany organizatorom turnieju rozgrywanego w stolicy Korei Południowej. Piątkowe opady deszczu sprawiły, że tego dnia nie rozegrano żadnego ze spotkań ćwierćfinałowych. W tym pojedynku Igi Świątek i Barbory Krejczikowej.

Panie kibicom w Seulu zaprezentują się na korcie centralnym w samo południe czasu lokalnego, czyli o 5 rano w Polsce w sobotę. Będzie to szósty pojedynek obu tenisistek. Dotychczasowy bilans jest korzystny dla Polki, która wygrywała z zawodniczką zza naszej południowej granicy trzykrotnie.

Czwarty wygrany mecz z Krejczikową sprawi, że Iga Świątek w sobotę drugi raz wyjdzie na kort. Od godziny 17:00 czasu seulskiego, czyli 10:00 w Polsce zaplanowano gry półfinałowe. Pojedynek 1/2 finału górnej połówki turniejowej drabinki zaplanowano jako pierwszy, czyli o 10:00 polskiego czasu.

Tokio. Turniej bez Bena Sheltona

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.tennisworldusa.org/, własne, foto: Peter Figura

Ben Shelton nie wystąpił w turnieju tenisowym od czasu US Open 2025. Wiemy już, że absencja Amerykanina potrwa dłużej niż początkowo zakładał.

Zawody w Nowym Jorku skończyły się dla reprezentanta USA w dość nieprzyjemny sposób. Podczas pojedynku z Francuzem Adrianem Mannarino 22-latek doznał urazu barku i musiał skreczować.

Kontuzja pokrzyżowała także dalsze plany startowe Bena. Szósty zawodnik rankingu ATP zrezygnował z udziału w Pucharze Lavera, a potem poinformował, że nie będzie go także tydzień później – w Tokio.

Turniej w japońskiej stolicy na rangę ATP 500 i miał być pierwszym startem Sheltona w jesiennym Asian-Swing. Amerykanin ma z Tokio miłe wspomnienia, bo to właśnie tam zdobył swój pierwszy zawodowy tytuł w 2023 roku, ale tym razem nie powalczy tam o kolejne sukcesy. Kolejnym przystankiem na tenisowej trasie jest Szanghaj, który będzie tradycyjnie gościł turniej rangi ATP Masters 1000 w dniach od 1. do 12. października. To, czy Shelton zagra w tej prestiżowej imprezie, pozostaje na razie niewiadomą.

Mimo nieobecności Sheltona, na liście zgłoszeń do turnieju w Tokio nie brakuje gwiazd. Są to między innymi Carlos Alcaraz, Taylor Fritz i Holger Rune.