BJKC Finals. Włoszki pierwszymi finalistkami

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Reprezentacja Włoch odwróciła losy półfinałowego spotkania z Ukrainą i została pierwszym finalistą tegorocznej edycji Billie Jean King Cup Finals. Broniące tytułu zawodniczki odwróciły losy piątkowego spotkania.

Zeszłoroczne mistrzynie drużynowej rywalizacji pań od początku rywalizacji w Shenzen nie mają łatwo. Po tym jak w 1/4 finału tenisistki Włoch zwyciężyły Chinki odwracając losy obu spotkań singlowych, w spotkań, którego stawką będzie miejsce w finale przegrały pierwszy z pojedynków singlowych.

Jako pierwsze na kort wyszły Marta Kostiuk oraz Elisabetta Cocciaretto. I spotkanie potoczyło sie zgodnie z planem. Zwycięstwo odniosła klasyfikowana na pozycji 26. w rankingu WTA reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów.

Patrząc na bilans spotkań między Eliną Switoliną oraz Jasmine Paolini, wydawało się, że Włoszki są w bardzo trudnej sytuacji. Tenisistka z Odessy przed piątkowym spotkaniem miała bilans dwóch zwycięstw i żadnej porażki z rywalką. I po pierwszej odsłonie, wygranej przez trzynastą rakietę świata, bliżej finału były zawodniczki debiutujące w półfinale Billie Jean King Cup. W drugim secie Ukrainka prowadziła 4:2 i miała dwie szanse by na gema zbliżyć się do niedzielnego finalu. Jednak od tego momentu przegrała kolejne cztery gemy. W decydującej odsłonie kluczowym okazał się dziewiąty gem. W nim Paolini druga raz w tej części meczu odebrała serwis Switolinie. Następnie po zmianie stron zakończyła spotkanie za trzecią piłką meczową.

Tym samym o tym, która z drużyn zostanie pierwszym finalistą tegorocznej edycji Billie Jean King Cup Finals zdecydowało spotkanie gry podwójnej. To wygrały faworytki – Jasmine Paolini oraz Sara Errani. Tym samym reprezentantki Włoch staną przed szansą obrony tytułu mistrzowskiego.

 


Wyniki

Półfinał:

Włochy – Ukraina 2:1

Elisabetta Cocciaretto – Marta Kostiuk 2:6, 3:6

Jasmine Paolini – Elina Switolina 3:6, 6:4, 6:4

J. Paolini, S. Errani – L. Kiczenok, M. Kostiuk 6:2, 6:3