WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open. Ogłoszono listę startową 

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: PZT, foto: Olga Pietrzak/PZT

Poznaliśmy nazwiska uczestniczek WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open, który odbędzie się na początku sierpnia.

Na liście startowej znalazły się dwie Polki. Są to Katarzyna Kawa (BKT Advantage Bielsko-Biała) oraz Linda Klimovicova (BKT Advantage Bielsko-Biała). Trzeba mieć jednak na uwadze, że reprezentantek naszego kraju prawdopodobnie wystąpi więcej ze względu na kwalifikacje oraz dzikie karty.

W Warszawie wystąpią również znane zagraniczne tenisistki, m.in. Daria Snigur, Elsa Jacquemot, Lilli Tagger, Simona Waltert czy Ella Seidel. Są to przedstawicielki TOP 100 rankingu WTA.

W stolicy naszego kraju zagrają również tenisistki będące na początku karier, ale mające ogromny potencjał. Do tej grupy można zaliczyć m.in. Veronikę Podrez, Jeline Vandromme i Laurę Samson.

 

Bilety dostępne do nabycia TUTAJ.

Wimbledon. Jannik Sinner pokonuje Novaka Dźokovicia i melduje się w finale

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Nie było to widowisko, którego oczekiwaliśmy, szczególnie patrząc na ostatni mecz pomiędzy Serbem a Włochem w Melbourne. Lider światowego rankingu niezwykle pewnie pokonał dziś siedmiokrotnego mistrza londyńskiego szlema i po raz drugi z rzędu awansował do wielkiego finału.

W drodze do dzisiejszego starcia Sinner stracił zaledwie dwa sety, oba w pierwszym meczu z Miomirem Kecmanoviciem. Nole zaś przegrywał setów pięć, kolejno z Wu, Rinderknechem, Safiullinem oraz Augerem-Aliassime’m. Trudno jednak powiedzieć, czy akurat zmęczenie było główną przyczyną porażki Dźokovicia. Jannik Sinner wyglądał dziś po prostu za dobrze i nie dawał serbskiemu mistrzowi dojść do słowa.

W ważnych momentach spotkania to on przejmował inicjatywę i to on był w swojej grze znacznie bardziej skuteczny. Novak oczywiście próbował grać ofensywnie, próbował atakować, ale zawsze kończyło się to tak samo. W każdym z setów Włoch przełamywał rywala, a sam z kolei nie wyglądał na człowieka, który zamierza swoje podanie stracić.

W pierwszej partii wszystko rozstrzygnęło się w samej końcówce, a mianowicie w dziewiątym gemie, kiedy to lider światowego rankingu “przycisnął” Nole i zapisał na swoje konto breaka. Druga odsłona znalazła swoje rozstrzygnięcie trochę wcześniej, dokładnie w gemie numer siedem. Ponownie do trzydziestu gema serwisowego Serba wygrał Włoch, który nie dał się przełamać i pewnie zamknął seta wynikiem 6:4. W trzeciej partii natomiast już w pierwszym gemie Nole stracił podanie i ostatecznie przegrał identycznym wynikiem, jak dwa poprzednie – 4:6.

Mimo ogromnych starań i wielkiej woli walki ze strony Dźokovicia, lider rankingu ATP był dziś po prostu nie do zatrzymania. Nawet gdy w trzecim secie miał słabszy moment i w czwartym gemie musiał bronić break pointa, wyszedł z opresji obronną ręką, oddalając zagrożenie asem serwisowym.

Poza tym jednym momentem, przy własnym podaniu grał dziś w zupełnie innej lidze. Gemy serwisowe wygrywał z taką swobodą i pewnością siebie, że Dźoković nie miał nawet punktu zaczepienia. To właśnie ten nienaganny, bezlitosny serwis okazał się kluczem do końcowego triumfu.

Dzisiejsza wygrana Jannika Sinnera oznacza, że zagra on w swoim pierwszym wielkoszlemowym finale od prawie roku, kiedy to osiągał finał US Open. Jego rywalem będzie Alexander Zverev, który w pierwszym półfinale pokonał sensację tegorocznego turnieju – Arthura Fery’ego.


Wyniki

Wimbledon, półfinał:

Jannik Sinner (Włochy, 1) – Novak Dźoković (Serbia, 7) – 6:4, 6:4, 6:4

Łódź. Porażka Jędrzejczaka w ćwierćfinale, polski finał debla

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Polski Związek Tenisowy

Jakub Jędrzejczak jako ostatni polski tenisista odpadł z turnieju gry pojedynczej turnieju ITF M15 w Łodzi. Polak w ćwierćfinale przegrał z Leytonem Riverą. W deblu w finale zagrają Alan Bojarski i Tomasz Berkieta z Janem Wygoną i Linusem Lagerbohmem.

W gronie ćwierćfinalistów turnieju ITF M15 w Łodzi znalazł się tylko jeden Polak. Był nim Jakub Jędrzejczak, który pożegnał się z turniejem na fazie 1/4 finału. Pogromcą Polaka okazał się Leyton Rivera. Norweg na początku turnieju wyeliminował Tomasza Berkietę. Teraz poradził sobie również z kolejnym z naszych reprezentantów. Wygrał z Jędrzejczakiem 6:2, 6:4. Polak i tak może zaliczyć występ do udanych, bowiem przebrnął przez kwalifikacje i awansował aż do ćwierćfinału. W półfinale obok Rivery zagrają także: Fin Linus Lagerbohm, najwyżej rozstawiony Ukrainiec Władysław Orłow oraz rozstawiony z czwórką Imanol Lopez Morillo.

Już wiemy, że przynajmniej jeden Polak zostanie triumfatorem turnieju deblowego. Jan Wygona ze wspomnianym już wyżej Linusem Lagerbohmem wygrali w półfinale z Aleksandrem Brajninem i Leytonem Riverą. Polak i Fin zwyciężyli 6:3, 6:4 z najwyżej rozstawionym ukraińsko-norweskim duetem. W finale zmierzą się z Tomaszem Berkietą i Alanem Bojarskim. Polski debel wszedł do finału po walkowerze od duetu Jeremy Gschwendtner/Aryan Lakshmanan.


Wyniki

ITF M15 Łódź – 1/4 finału:

Leyton Rivera (Norwegia) – Jakub Jędrzejczak (Polska, Q) 6:2, 6:4

ITF M15 Łódź – 1/2 finału gry podwójnej:

Linus Lagerbohm/Jan Wygona (Finlandia/Polska, 4) – Aleksandr Brajnin/Leyton Rivera (Ukraina/Norwegia, 1) 6:3, 6:4
Tomasz Berkieta/Alan Bojarski (Polska/Polska, 2) – Jeremy Gschwendtner/Aryan Lakshmanan (Wielka Brytania/Indie, 3) walkower

Wimbledon. Alexander Zverev zatrzymał brytyjską rewelację

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Alexander Zverev jako pierwszy awansował do finału tegorocznego Wimbledonu. Tenisista rozstawiony z numerem drugim w trzech setach wygrał z rewelacją turnieju Arthurem Ferym.

Arthur Fery to największa sensacja tegorocznego turnieju. Jeszcze nigdy w karierze nie dotarł do półfinału rozgrywek ATP, nie mówiąc już o Wimbledonie. Brytyjczyk przed własną publicznością idealnie skorzystał z dzikiej karty, pokonując m.in. Zizou Bergsa, Grigora Dimitrowa i Flavio Cobolli. W półfinale czekał go jeszcze trudniejszy przeciwnik. Alexander Zverev w końcu dotarł do fazy ćwierćfinałowej turnieju rozgrywanego na trawie, a może nawet powtórzyć sukces z Paryża.

Zverev jako pierwszy zdobył przełamanie na 3:1, korzystając z błędów Fery’ego w jego gemie serwisowym. Rewelacyjny Brytyjczyk szybko odrobił stratę i po chwili znów był remis. Losy pierwszego seta rozstrzygnęły się w tiebreaku. W nim Alexander Zverev nie dał żadnych szans rywalowi. Triumfator French Open po raz drugi na tym turnieju wygrał dodatkową rozgrywkę do zera.

Od tego tiebreaka rozpoczęła się dominacja Alexandra Zvereva. Niemiec przełamał serwis rywala na 2:1 bez straty punktu. Następnie dołożył jeszcze drugie przełamanie. Wyszedł na prowadzenie 5:1 i był bardzo blisko wygrania drugiej partii. Arthur Fery jeszcze wygrał gema przy własnym podaniu, ale w drugiej odsłonie serwujący Zverev okazał się nieosiągalny dla reprezentanta gospodarzy.

W trzecim secie Alexander Zverev znów jako pierwszy zdobył przewagę przełamania. Niemiec odskoczył na 4:2, a przy własnym podaniu praktycznie nie tracił punktów. Zawodnik rozstawiony z numerem drugim miał dużą szansę na drugiego breaka. Arthur Fery jednak uratował gema od 0:40. Brytyjczyk potrzebował przede wszystkim przełamania. Do tego nie doszło. Alexander Zverev wygrał 6:4 i skompletował miejsce w finale każdego turnieju wielkoszlemowego. W drugim półfinale zmierzą się Nowak Dżokowić i Jannik Sinner. Jeśli wygra ten drugi, to o tytuł zagrają dwaj najwyżej rozstawieni tenisiści.


Wyniki

Wimbledon – 1/2 finału:

Alexander Zverev (Niemcy, 2) – Arthur Fery (Wielka Brytania, WC) 7:6 (0), 6:2, 6:4

Brunszwik. Brazylijczycy lepsi od Pieczonki i Vrbensky`ego

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: P. Rychter

Turniej challenger w Brunszwiku jest już w fazie półfinałów. W deblu walczył tam dziś Filip Pieczonka.

W Niemczech nasz reprezentant połączył siły z Czechem Michaelem Vrbenskym. Duet wygrał już dwa mecze a w 1/2 finału czekali na nich trudni rywale. Byli nimi Orlando Luz i Rafael Matos. Brazylijczycy zostali rozstawieni z numerem pierwszym.

Niestety różnica klas między duetami była widoczna od początku. W pierwszym secie Luz i Matos wywalczyli dwa przełamania i wygrali pewnie – 6:2.

Druga partia nie przyniosła przełomu. Brazylijczycy stracili w niej tylko dwa gemy i bez kłopotu znaleźli się w finale.

 

 


Wyniki

 

Brunszwik (półfinał debla):

O. Luz (Brazylia, 1) / R. Matos (Brazylia, 1) – M. Vrbensky (Czechy) / F. Pieczonka 6:2 6:2

Montreal. Najlepsi tenisiści świata na liście startowej

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Rozpoczynająca się za niecały miesiąc północnoamerykańska część tenisowego sezonu na kortach twardych zapowiada się już od samego początku niezwykle interesująco. Po ogłoszeniu w środę niezwykle silnej listy uczestniczek turnieju National Bank Open w Toronto, w czwartek Tennis Canada opublikował listę zgłoszeń do turnieju National Bank Open 2026, prezentowanego przez Rogers w Montrealu.

W turnieju bierze udział 71 z 72 najlepszych zawodników ATP Tour oraz dwóch zawodników z chronionym rankingiem. Niestety nie wystąpi w nim Carlos Alcaraz, którego powrót na korty po odniesionej kontuzji w dalszym ciągu się opóźnia.

Stadion IGA przygotowuje się do pierwszego w historii, rozszerzonego, 12-dniowego turnieju głównego z udziałem 96 zawodników. Tegoroczna lista zgłoszeń oferuje najsilniejszą stawkę w historii turnieju.

Wśród gwiazd znajduje się numer 1 na świecie, Jannik Sinner, niepokonany w tym sezonie w turniejach ATP Masters 1000. Zwycięzca National Bank Open 2023 będzie chciał kontynuować tę passę, występując po raz piąty w Kanadzie. Dołączy do niego mistrz National Bank Open 2017, Alexander Zverev (#3 ATP), który niedawno zdobył swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy na Roland-Garros. Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime (#4 ATP) zagra w swojej ojczyznie po raz dziewiąty, starając się pobić swój najlepszy wynik z National Bank Open, ćwierćfinał z 2022 roku. Przystapi on do turnieju po dwóch ćwierćfinałach z rzędu na kortach Rolanda Garrosa i Wimbledonu.

W turnieju głównym wystąpi również czterech byłych triumfatorów, którzy w przeszłości zdobywali trofeum w Kanadzie: obrońca tytułu i piąty tenisista świata Ben Shelton; zdobywca 24 tytułów wielkoszlemowych Novak Dźoković (zwycięzca National Bank Open w latach 2007, 2011, 2012 i 2016); Daniił Miedwiediew (2021) oraz Pablo Carreno Busta (2022).

 

„Każdego roku naszym celem jest zapewnienie jednego z najlepszych tenisowych widowisk na świecie, a edycja zaplanowana na 2026 rok zapowiada się wyjątkowo” – powiedziała Valérie Tétreault, dyrektor turnieju National Bank Open w Montrealu. „Zgromadzenie 71 z 72 najlepszych tenisistów świata – w tym wielokrotnych mistrzów Wielkiego Szlema, byłych zwycięzców naszego turnieju oraz wybitnych przedstawicieli nowego pokolenia talentów – stanowi świadectwo znaczącej pozycji Montrealu na światowej mapie tenisa. Po sukcesie pierwszej edycji w nowym, 12-dniowym formacie, jesteśmy przekonani, że nadchodzące zawody jeszcze bardziej podniosą poprzeczkę, zarówno pod względem rywalizacji na korcie, jak i jakości doświadczeń oferowanych kibicom. Nie możemy się doczekać, by ponownie zobaczyć wypełnione trybuny stadionu IGA i być świadkami kolejnych niezapomnianych chwil”.

 

W stawce zawodników znajdzie się również kilka uznanych gwiazd, w tym Australijczyk Alex de Minaur (11 tytułów ATP), Amerykanin Taylor Fritz (10 tytułów ATP, w tym zwycięstwo w Indian Wells w 2022 roku) oraz Andriej Rublow (zwycięzca Madrid Open 2024 i finalista turnieju w Montrealu w tym samym roku). Dołączą do nich także wschodzące gwiazdy cyklu ATP, w tym 20-latkowie Learner Tien (nr 17) i Jakub Menšík (nr 18), którzy w tym sezonie zdobyli swoje pierwsze tytuły ATP; 19-letni Hiszpan Rafael Jodar (nr 26), ćwierćfinalista turniejów w Madrycie, Rzymie oraz wielkoszlemowego Roland Garros w bieżącym sezonie; oraz 19-letni Brazylijczyk Joao Fonseca (nr 27), który w 2026 roku również dotarł do ćwierćfinałów Roland Garros i turnieju Monte-Carlo Masters.

W Montrealu wystąpi także niezwykle popularny, kończący już karierę Gael Monfils, któremu organizatorzy przyznali dziką kartę. Nie jest jeszcze wiadomo, czy inny popularny i kończący karierę tenisista, trzykrotny mistrz turniejów wielkoszlemowych, Stan Wawrinka, również otrzyma dziką kartę.

 

W Kanadzie zagrają również nasi zawodnicy, którzy znajdują się w pierwszej setce rankingu ATP, Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz.

 

Turniej w Montrealu rozpocznie się 1 sierpnia (kwalifikacje), a 2 sierpnia turniej główny.

Felieton wimbledoński. Rozprawa pojednawcza

/ Artur St. Rolak , źródło: Korespondencja z Londynu , foto: Adam Romer

Artur St. Rolak, Londyn SW19

 

Najgłośniej o kasę, więcej kasy, upominała się Aryna Sabalenka. Niezadowolona ze sposobu ustalania puli nagród, nawoływała koleżanki i kolegów do bojkotu największych turniejów, z Wielkimi Szlemami włącznie. Jesteśmy w Londynie, więc ograniczmy się do The Championships. I spróbujmy, w miarę obiektywnie, rozsądzić, kto ma więcej racji.

Tenisiści twierdzą, że organizatorzy turniejów oddają im zbyt małą część tego, co właśnie dzięki nim zarabiają. Ligi NBA, MLB czy NHL, na które powołują się skarżący, oddają graczom w formie wynagrodzenia prawie połowę zysków. W tenisie jest to zwykle kilkanaście procent.

Organizatorzy Wielkich Szlemów twierdzą, że to niesłuszne porównanie. Tymi czterema turniejami zarządzają krajowe federacje tenisowe, których podstawowym obowiązkiem jest nie zarabianie pieniędzy, a troska o rozwój tenisa w Australii, Francji, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.

Do strajku nie doszło, a cały protest sprowadził się do ograniczenia aktywności medialnej. Sabalenka, trzeba przyznać, w geście dobrej woli szybko odpadła z Wimbledonu, aby nikt jej nie zarzucił, że chodzi jej o pieniądze dla siebie. Nie, ona troszczy się o tych słabszych, zarabiających najwyżej na waciki, mających mniejszą siłę przebicia i niezauważanych przez media. Mocno naciągany ten argument, bo na najniższym poziomie zawodowego tenisa żaden turniej nie generuje milionowych zysków, więc gdyby nawet oddał tenisistom całą nadwyżkę, to i tak nie zauważyliby zmiany.

Przed rozpoczęciem The Championships delegaci protestujących spotkali się z szefostwem All England Lawn Tennis Clubu. Wimbledon obiecał, że po turnieju przedstawi konkretne propozycje, a tenisiści zobowiązali się do nierobienia scen i niestrzelania fochów.

Przyjrzyjmy się bliżej głównemu argumentowi AELTC – że 90 procent zysków z organizacji The Championships prywatny w końcu klub dobrowolnie, w trosce o ten w Wielkiej Brytanii, przekazuje na konto Lawn Tennis Association. Nie trzeba być biegłym rewidentem ani nawet średnio zdolnym księgowym, aby zauważyć, że równie dobrze LTA mogłaby tymi milionami od AELTC palić w piecu, a efekt byłby ten sam. Kiedy Wielka Brytania przegrała z Litwą w Pucharze Davisa, jedna z gazet zauważyła, że budżet federacji litewskiej jest niższy od kwoty, jaką LTA wydaje w jednym ze swych ośrodków szkoleniowych na wyżywienie tenisistów.

W zeszłym roku Wimbledon zarobił na czysto 48 116 607 funtów. Sobie zostawił więc niecałe pięć „baniek”, resztę oddał LTA. W erze open, czyli od prawie 60 lat, zaledwie sześciu tenisistów i pięć tenisistek dobiło się do ćwierćfinału singla. Jeśli dodać, że pięcioro z nich pierwsze lub najważniejsze kroki na korcie stawiało poza Wielką Brytanią, to efektywność systemu pozostawia trochę do życzenia.

Tym jedenastym jest Arthur Fery. Tak wróciliśmy z przeszłości do teraźniejszości. Fery mieszka bardzo blisko kortów, jeśli wygra w niedzielę, to nawet zostanie członkiem AELTC, ale nie zmienia to faktu, że zasługi LTA nie będzie w tym praktycznie żadnej. Arthur pochodzi z bardzo zamożnej rodziny (ojciec był właścicielem klubu Ligue 1), więc podziękowania po ewentualnym zwycięstwie może ograniczyć do taty i mamy.

Werdykt? Prawie 15-tysięczna ława przysięgłych na trybunach Kortu Centralnego być może słyszała coś o sporze na tle płacowym, ale w sporcie są przecież sprawy ważniejsze.

Hubert Hurkacz poinformował o stanie zdrowia

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: Instagram Huberta Hurkacza , foto: Olga Pietrzak

Hubert Hurkacz nie był w stanie dokończyć meczu czwartej rundy Wimbledonu z powodu kontuzji. Wiemy już, co dolega Polakowi.

Pojedynek Wrocławianina z Janem-Lennardem Struffem zakończył się w sposób niezwykle smutny i przykry. Hurkacz walczył głównie z ogromnym bólem wywołanym kontuzją.

Polak poinformował wczoraj za pośrednictwem mediów społecznościowych o diagnozie. Z badań wynika, że nasz reprezentant naciągnął mięsień skośny brzucha. Hubert dodał, że rehabilitacja przebiega dobrze i wkrótce będzie mógł wrócić na kort.

Życzymy Hubertowi dużo zdrowia!

 

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Hubert Hurkacz (@hubihurkacz)