Wimbledon. Fritz, Zverev i Cobolli z awansem

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Już tylko 16 tenisistów zostało w grze o tytuł na Wimbledonie. W dolnej połowie drabinki awans wywalczyli m.in. Taylor Fritz, Alexander Zverev, Grigor Dimitrow i Flavio Cobolli.

Fritz z przegranym setem

Pierwsze problemy w tym turnieju miał Taylor Fritz. Amerykanin jednak po dwóch i pół godzinie wygrał z Lorenzo Sonego. Włoch niespodziewanie wygrał 6:4 pierwszego seta. Rozstawiony z szóstką Fritz musiał gonić wynik. Dwie kolejne partie pewnie wygrał 6:3 i 6:4. Później jednak z trudem uniknął piątego seta. Przy 5:6 obronił piłkę setową, a w tiebreaku od wyniku 3:5 wygrał cztery następne piłki na wagę zwycięstwa.

Rywalem Fritza będzie teraz Aleksander Bublik. Tenisista rozstawiony z numerem 10 po ponad czterogodzinnym boju wygrał z Francesem Tiafoe. Kazach przegrał 4:6 w pierwszej partii, ale dwie kolejne wygrał w tiebreakach. W trzecim secie przy 5:6 Bublik wrócił z 0:40 przy własnym podaniu. W tiebreaku wygrał 13:11, a łącznie obronił 9 piłek setowych. Ostatecznie doszło do piątej partii. W niej wyżej notowany tenisista zdobył przełamanie na 3:1 i po trudnym pojedynku wszedł do najlepszej „16”.

Pewny triumf Zvereva

Alexander Zverev pewnie przemierza przez kolejne rundy wimbledońskiego turnieju. W trzech setach pokonał Marcosa Girona. W pierwszym secie Niemiec od 2:2 wygrał cztery następne gemy. W drugiej odsłonie nie zdołał przełamać podania Amerykanina, ale zwyciężył 7:4 w tiebreaku. Wydawało się, że Zverev w tym meczu nie straci gema serwisowego. W trzecim secie prowadził 4:1, ale stracił przewagę. Przy 5:4 wywalczył przełamanie dające zwycięstwo. Kolejnym rywalem zwycięzcy French Open będzie Jirzi Leheczka, który w czterech setach pokonał Jaume Munara.

Wielki turniej Brytyjczyka

Brytyjczycy mają swojego niespodziewanego bohatera. Arthur Fery rozgrywa turniej życia. Reprezentant gospodarzy odwróciły losy rywalizacji z Zizou Bergsem. Brytyjczyk przegrywał 1:2 w setach i 1:4 w kolejnej odsłonie. Wygrał tę partię w tiebreaku, podobnie jak piątą. W decydującej partii Fery również odrobił stratę z 1:4. W supertiebreaku reprezentant Wielkiej Brytanii zwyciężył 10:5.

W meczu czwartej rundy Arthur Fery zagra z Grigorem Dimitrowem. Spotkają się więc dwaj tenisiści z dziką kartą. Bułgar na korcie centralnym zagrał pięciosetowy pojedynek z Matteo Berrettinim. Dimitrow prowadził 2:0 w setach, ale Włoch odrobił straty. W decydującym secie kluczowe przełamanie na 3:1 zdobył bułgarski tenisista po efektownym minięciu z bekhendu. Wygrał partię 6:3 i nadal pokazuje, że jest w stanie grać w ważnych rundach turniejów.

Emocjonujące starcie Cobolliego z Chaczanowem

Ciekawie w 4. rundzie zapowiada się zestawienie Flavio Cobolli – Alex de Minaur. Włoch po czterogodzinnym pojedynku wygrał z Karenem Chaczanowem. Pierwszy set przegrany 0:6 przez Cobolliego nie zapowiadał wyrównanej walki. Dwie kolejne partie zakończyły się tiebreakami. Tego pierwszego wygrał finalista French Open, a drugiego Chaczanow, chociaż przy 5:4, to Cobolli miał piłki setowe. Dwa kolejne sety pewnie 6:2 wygrał Flavio Cobolli.

Z Alexem de Minaurem przegrał pogromca Kamila Majchrzaka – Zachary Swajda. Rozstawiony z numerem piątym zawodnik z Antypodów miał słabszy fragment pod koniec drugiego seta. Ostatecznie przegrał go 5:7 po stracie serwisu na koniec. Jednak w pozostałych partiach Australijczyk był wyraźnie lepszy.


Wyniki

Wimbledon – trzecia runda:

Alex de Minaur (Australia, 5) – Zachary Swajda (Stany Zjednoczone) 6:2, 5:7, 6:2, 6:4
Flavio Cobolli (Włochy, 9) – Karen Chaczanow (19) 0:6, 7:6 (4), 6:7 (5), 6:2, 6:2

Grigor Dimitrow (Bułgaria, WC) – Matteo Berrettini (Włochy) 6:3, 6:4, 3:6, 5:7, 6:3
Arthur Fery (Wielka Brytania, WC) – Zizou Bergs (Belgia) 2:6, 7:5, 2:6, 7:6 (3), 7:6 (5)

Taylor Fritz (Stany Zjednoczone, 6) – Lorenzo Sonego (Włochy) 4:6, 6:3, 6:4, 7:6 (5)
Aleksander Bublik (Kazachstan, 10) – Frances Tiafoe (Stany Zjednoczone, 17) 4;6, 7:6 (5), 7:6 (11), 4:6, 6:3

Jirzi Leheczka (Czechy, 13) – Jaume Munar (Hiszpania) 6:4, 6:4, 4:6, 6:4
Alexander Zverev (Niemcy, 2) – Marcos Giron (Stany Zjednoczone) 6:2, 7:6 (4), 6:4

Wimbledon. Amanda Anisimova i Jelena Rybakina podzieliły los Igi Świątek

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Wśród czołowych tenisistek z dolnej połówki turniejowej drabinki nie tylko Iga Świątek nie uzyskała awansu do 1/8 finału. Na trzeciej rundzie tegoroczne występy na kortach Wimbledonu zakończyły Jelena Rybakina i Amanda Anisimova.

W 2025 roku tenisistka z New Jersay zanotowała swój najlepszy wówczas występ wielkoszlemowy. Amerykanka dotarła do pierwszego w karierze finału imprezy wielkoszlemowej, gdzie uległa bez wygrania, chociażby gema Idze Świątek. Kilka tygodni później Anisimova powtórzyła wynik z Londynu, docierając do finału US Open.

Jeszcze nie wiadomo jak reprezentantce Stanów Zjednoczonych pójdzie podczas ostatniej w sezonie lewie Wielkiego Szlema, ale już teraz wiadomo, że powtórki sprzed roku ze stolicy Anglii nie będzie. W meczu trzeciej rundy Amanda Anisimova w trzech setach uległa Madison Keys mimo wygrania partii otwarcia. Takie rozstrzygnięcia sprawia, że druga obecnie rakieta Stanów Zjednoczonych spadnie w najbliższym notowaniu co najmniej na siódme miejsce.

Punkty za zeszłoroczną trzecią rundę obroniła Jelena Rybakina. Mistrzyni z 2022 roku przed dwunastoma miesiącami zanotowała swój drugi najsłabszy start na kortach przy Church Road, gdy sposób na ówczesną turniejową „jedenastkę” znalazła Clara Tauson. W tym roku lepszą od zawodniczki pochodzącej z Moskwy okazała się Jelena Rybakina.

W pierwszym secie Belgijka dwukrotnie wychodziła na prowadzenie z przełamanie. Jednak za każdym razem wiceliderka rankingu odrabiała stratę. W trzynastym gemie od stanu 3-3 zawodniczka z jednego z kraju Beneluksu oddała przeciwniczce jedynie punkt. W drugiej partii Jelena Rybakina wygrała tylko gema przy swoim podaniu i pożegnała się z tegoroczną edycją Wimbledonu.

Rywalką Alexandry Eali w meczu o 1/4 finału będzie Jasmine Paolini. Włoszka oddała tylko trzy gemy Marii Sakkari i zbliżyła się do powtórki wyniku z 2024, gdy w stolicy Anglii dotarła do finału. Rozstrzygnięcia szóstego dnia rywalizacji na Londyńskich kortach sprawiły, że tenisistka z południa Europy jest jedną z dwóch tenisistek w dolnej połówce turniejowej drabinki pozostających w grze o tytuł, które w przeszłości dotarły co najmniej do finału imprezy wielkoszlemowej w singlu. Jasmine Paolini to zawodniczka, która zna zarówno smak meczu o tytuł singlowy na kortach Wimbledonu jak i w Paryżu. Z kolei Madison Keys największy wielkoszlemowy sukces osiągnęła, sięgając podczas Australian Open 2025 po tytuł mistrzowski.


Wyniki

Trzecia runda:

Elise Mertens (Belgia, 25) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 2) 7:6(4), 6:1

Madison Keys (USA, 26) – Amanda Anisimova (USA, 6) 3:6, 6:2, 6:3

Marta Kostiuk (Ukraina, 12) – Emma Navarro (USA, 23) 6:2, 4:6, 6:1

Marie Bouzkova (Czechy, 21) – Ludmila Samsonova 6:4, 6:7(3), 6:4

Ashlyn Krueger (USA) – Daria Snigur (Ukraina) 6:3, 6:2

Jasmine Paolini (Włochy) – Maria Sakkari (Grecja) 6:1, 6:2

Linda Noskova (Czechy) – Sorana Cirstea (Rumunia) 2:6, 6:3, 7:6(9)

 

Wimbledon. Porażka Pieczonki po trzech setach

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Olga Pietrzak

Filip Pieczonka i Wit Koprziwa odpadli z rywalizacji deblowej na Wimbledonie. W meczu drugiej rundy przegrali w trzech setach z Francuzami – Sadio Doumbią i Fabienem Reboulem.

Ostatecznie Filip Pieczonka i Wit Koprziwa nie rozegrali meczu pierwszej rundy gry podwójnej. Najpierw ich spotkanie z Yannickiem Hanfmannem i Janem-Lennardem Struffem zostało przełożone na kolejny mecz. Wtedy drugi z Niemców grał mecz singlowy i pokonał w nim Daniłła Miedwiediewa. Ostatecznie niemiecki debel zrezygnował z rywalizacji. Koprziwa/Pieczonka przeszli do kolejnej fazy turnieju bez gry. Teraz ich rywalami byli rozstawieni z numerem 13 – Sadio Doumbia i Fabien Reboul.

Początek meczu wskazywał na to, że znaczenie mogło mieć to, że Francuzi byli już w rytmie meczowym. Doumbia i Reboul zdobyli przełamanie na otwarcie przy serwisie Filipa Pieczonki. Polski tenisista został przełamany również przy swoim kolejnym gemie serwisowym. Francuski debel objął więc prowadzenie 5:1. Po ponad pół godzinie gry Sadio Doumbia i Fabien Reboul wygrali pierwszą partię 6:2.

Początek drugiej partii miał już inny przebieg. Filip Pieczonka i Wit Koprziwa zdobyli przełamanie na 3:1. W kolejnym gemie przy podaniu Polaka obronili trzy breakpointy i wyszli na prowadzenie 4:1. Na szczęście w tym secie polsko-czeski duet nie miał już problemów z utrzymaniem podania i zwyciężył 6:3.

Doszło do decydującego seta. W swoim pierwszym gemie serwisowym Pieczonka z Koprziwą wrócili ze stanu 15:40. Mimo lepszej dyspozycji niż w pierwszej odsłonie, nie zdołali sprawić niespodzianki. Przy podaniu Polaka zostali przełamani na 2:4. Francuzi nie oddali już tej cennej zaliczki. Trzeciego seta zwyciężyli 6:3 i zakończyli przygodę Filipa Pieczonki z Wimbledonem.


Wyniki

Wimbledon – druga runda:

Sadio Doumbia/Fabien Reboul (Francja/Francja, 13) – Wit Koprziwa/Filip Pieczonka (Czechy, Polska) 6:2, 3:6, 6:3

Wimbledon. Zapadła decyzja dotycząca deblowego występu Sereny Williams

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Serena Williams nie przystąpi do meczu gry podwójnej na kortach Wimbledonu. Amerykanka, która razem z siostrą Venus otrzymała dziką kartę zrezygnowała z występu z powodu kontuzji jakiej doznała w meczu pierwszej rundy singla.

23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa powróciła na kortach Wimbledonu, gdzie w przeszłości siedmiokrotnie sięgała po tytuł mistrzowski w grze pojedynczej. Serena Williams w tegorocznych zmaganiach singlowych wystąpiła dzięki „dzikiej karcie”. Jednak Amerykanka doznała porażki już w pierwszej rundzie, gdzie lepsza okazała się Maya Joint.

W sobotę 4 lipca siedmiokrotna mistrzyni również w grze deblowej ponownie miała wyjść na kort w Londynie. Tym razem u boku Venus Williams, aby rozegrać mecz pierwszej rundy debla. Słynne siostry znalazły się w drabince dzięki „dzikiej karcie”. Jednak mecz się nie odbędzie.

– Jestem załamana, że muszę wycofać się z rywalizacji deblowej. Sam powrót do gry był dla mnie darem, a możliwość ponownego występu u boku Venus Williams znaczyła dla mnie naprawdę bardzo wiele. Zrobiłam wszystko, co mogłam, aby być gotową, ale niestety moje kolano nie jest jeszcze gotowe do rywalizacji – napisała w swej wiadomości na mediach społecznościowych Serena Wiliams.

Miejsce sióstr Williams w turniejowej drabince zajęły Brytyjka Samantha Murray Sharan i Tajka Lanlana Tatarudee.

Wimbledon. Iga Świątek zatrzymana przez Alexandre Ealę

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek przegrała z Alexandrą Ealą w meczu trzeciej rundy Wimbledonu. Tym samym Polka nie obroni punktów za zeszłoroczny triumf. To oznacza, że zanotuje spory spadek w najbliższym notowaniu rankingu WTA.

Na dziewięciu wygranych spotkaniach z rzędu zakończyła się seria zwycięstw Igi Świątek na kortach Wimbledonu. Polka, która przed rokiem pokonując w finale Amandę Anisimovą sięgnęła po szósty w ogóle, a pierwszy na kortach Wimbledonu tytuł wielkoszlemowy, w tym roku zdołała wygrać jedynie dwa spotkania. Po zwycięstwach nad Taylor Towsend i Karoliną Pliszkovą, w spotkaniu o 1/8 finału Polka drugi raz w karierze nie dała rady Alexandrze Eali.

Filipinka, która w 2025 roku sensacyjnie pokonała Igę Świątek na kortach ziemnych w Rzymie, rozgrywa najlepszy turniej wielkoszlemowy w karierze. Po wygraniu dwóch pojedynków tenisistka z Azji pierwszy raz w karierze zameldowała się w 1/16 finału imprezy wielkoszlemowej. Jej rywalką w meczu o czwartą rundę była broniąca tytułu Iga Świątek.

W pierwszej odsłonie to tenisistka rozstawiona z numerem 29 jako pierwsza straciła serwis, ale od razu odzyskała podanie. Po ośmiu gemach niżej notowana z pań prowadziła już 5:3, a w dziesiątym gemie Eala miała nawet piłkę setową. Iga Świątek zdołała jednak obronić się przed przegraną, doprowadzając ostatecznie do tie-breaka. Tego od wyniku 2-0 rozpoczęła Polka, która oddała rywalce kolejne cztery gemy. Jednak od stanu 4-2 to Filipinka zanotowała serię przegranych akcji z rzędu, którą zakończyła punktem dającym drugą w trzynastym gemie zmianę stron. Od tego momentu sytuacja na korcie centralnym zmieniała się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie po 85 minutach za czwartą piłką setową tę część meczu zapisała na swe konto Alexandra Eala.

Drugą partię zdecydowanie rozpoczęła tenisistka z Azji, która prowadziła już 4:0. Iga Świątek wygrywając dwa kolejne gemy, zniwelowała stratę, ale od tego momentu to rywalka kontrolowała sytuację na korcie. Kończąc pojedynek za trzecią szansą.

Porażka Igi Świątek na etapie 1/16 finału oznacza dla Polki spadek w rankingu. Była liderka światowego rankingu przesunie się co najmniej o trzy pozycje w dół.


Wyniki

Trzecia runda:

Alexandra Eala (Filipiny, 29) – Iga Świątek (Polska, 3) 7:6(9), 6:2

Braszów. Węgier za mocny dla Kaśnikowskiego

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W sobotę Maks Kaśnikowski stanął do walki o finał turnieju w Braszowie. Polak zakończył zawody na półfinale.

Przed naszym reprezentantem stało trudne zadanie. Na rumuńskich kortach ceglanych jego rywalem był wszak Zsombor Piros. Węgier zajmuje 169. miejsce w rankingu ATP, więc jest klasyfikowany wyżej od Maksa (284.). W turnieju rozstawiono go zaś z numerem drugim.

Przebieg pierwszego seta „ustawiło” przełamanie z pierwszego gema. Maks zaskoczył rywala a potem konsekwentnie utrzymywał przewagę. Partia zakończyła się wynikiem 6:4.

Drugiego seta lepiej zaczął Piros. Węgier przełamał Kaśnikowskiego w czwartym gemie a potem dołożył własny serwis, uzyskując wynik 4:1. Polak nie zdołał odrobić strat a to oznaczało mecz na pełnym dystansie.

Trzeciego seta rozpoczęły dwa wyrównane gemy. Oba trafiły jednak na konto Pirosa, który objął prowadzenie 2:0. Dalsza walka była zacięta, ale lepiej grał Węgier. Faworyt prowadził 4:1 i zbliżał się do wygranej.

Ostatecznie set zakończył się wynikiem 6:2 dla turniejowej „dwójki”, która dzięki temu zagra o trofeum.


Wyniki

 

Braszów (półfinał):

Z. Piros (Węgry, 2) – M. Kaśnikowski (Polska) 4:6 6:3 6:2

Felieton wimbledoński. Mur czwartorundowy

/ Artur St. Rolak , źródło: Korespondencja z Londynu , foto: East News

Artur St. Rolak, Londyn SW19

 

Historia powtarza się co dwa lata – bo jak nie mundial (chyba że zimą w Katarze), to Euro wchodzi Wimbledonowi w paradę. Bywało, że brytyjscy dziennikarze odwracali jeden z telewizorów ekranem do okna, aby kibice mogli podglądać z zewnątrz. Tym razem się nie da, bo okna AELTC wymienił na matowe do trzech czwartych wysokości i już nic przez nie nie widać.

Trudno zabronić kibicom oglądania transmisji z mundialu we własnych telefonach. Wystarczy przejść się po Wzgórzu Murraya (czy Henmana, co kto woli), by zobaczyć tłum z bardzo podzielną uwagą. Fotoreporterzy bez trudu wyśledzili ludzi spoglądających raz na tenis, raz na piłkę nawet na trybunach Kortu Centralnego.

Sami dziennikarze, po wyczerpaniu wątków tenisowych, nieraz sięgali po pomoc futbolową. Iga Świątek też nie uciekła przed pytaniami o Roberta Lewandowskiego. Carlos Alcaraz, a kiedyś Rafael Nadal czy Andy Murray mieli sporo do powiedzenia na ten temat. Starszy z Hiszpanów, bratanek Miguela Angela, reprezentanta kraju i gracza Barcelony, sam musiał wybierać między boiskiem a kortem. Podobny dylemat bardzo niedawno temu na korzyść tenisa rozstrzygnęła Iva Jovic.

Tata Serb, mama Chorwatka, cała rodzina, rozrzucona po Europie (wojna…), z „ć” na końcu nazwiska, ale Iva urodziła się już w USA, stąd ta uproszczona pisownia. W lokalnym klubie w Los Angeles bardzo długo grała na pozycji lewoskrzydłowej. Całkiem nieźle grała, więc zaczęły się wyjazdy na mecze na drugi koniec Stanów, często także za granicę. Do tego doszedł Covid i 13-latka, wsparta radą najbliższych, postawiła na sport indywidualny, bardziej przewidywalny.

Jovic ma brytyjskiego trenera, niemieckiego fizjoterapeutę i brazylijskiego sparingpartnera, więc okazji do rozmowy o piłce nigdy jej nie brakuje. A na piłce zna się znakomicie, bo miesiąc temu w jednym z wywiadów przewidziała, że Niemcy długo na tym mundialu sobie nie pograją. Meczu USA z Bośnią i Hercegowiną nie oglądała, bo musiała wyspać się przed pracą.

Nie dość, że się zna, to jeszcze umiejętności wyniesione z boiska potrafi wykorzystać na korcie. Piłkarska przeszłość, jak twierdzi, pomaga właściwie poruszać się na trawiae. Kto nie wierzy, dowody rzeczowe znajdzie w historii startów Jovic. Do tej pory 15 meczów na tej nawierzchni i aż 13 zwycięstw. Dziś szesnasty i czternaste. Takiego bilansu mogą jej zazdrościć znacznie bardziej utytułowane rywalki.

Wśród tenisistek, które nie skończyły jeszcze 24 lat, Amerykanka zajmuje piąte miejsce, a przecież za pół roku skończy dopiero 19. Przed nią nikogo młodszego, za to coraz wyższa ściana oczekiwań. Przepraszam – mur, przecież rozmawiamy o byłej piłkarce. Czwarta runda Wimbledonu nie wydaje się nie do pokonania.

Wimbledon. Rekordowe zwycięstwa Coco Gauff i Naomi Osaki, faworytki nie zawodzą

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Faworytki pierwszego dnia spotkań trzeciej rundy Wimbledonu nie zawiodły. Do 1/8 finału awansowały między innymi Aryna Sabalenka, Jessica Pegula, Coco Gauff czy Naomi Osaka. Kolejny krok ku powtórzeniu swego najlepszego wyniku na kortach Wimbledonu zrobiła również Belinda Bencic.

Za nami pierwsze mecze 1/16 finału. Swe mecze wygrały wszystkie wyżej notowane tenisistki. Chociaż w niektórych przypadkach do rozstrzygnięcia potrzebne były trzecie sety. Po tym jak na drugiej rundzie swój występ zakończyła Mirra Andriejewa, najmłodszą zawodniczką pozostającą w rywalizacji jest Iva Jović.

Amerykanka w meczu trzeciej rundy uporała się w trzech setach z Jekateriną Aleksandrową. Tym samym zostając drugą po podopiecznej Conchity Martinez tenisistką z rocznika 2007, która wystąpi w drugim tygodniu Wimbledonu. Jej rywalką w kolejnym meczu będzie Jessica Pegula. Tenisistka z Buffalo oddała jedynie cztery gemy Jessice Bouzas Maneiro i drugi raz w karierze wystąpi w drugim tygodniu Wimbledonu. Poprzednio miało to miejsce w 2023 roku, gdy rywalizację zakończyła na 1/4 finału. Kompletując w ten sposób przynajmniej ćwierćfinały wszystkich imprez wielkoszlemowych.

Także rozstawioną rywalkę w meczu 1/16 finału miała Belinda Bencic. Szwajcarka, która przed rokiem powróciła na korty przy Church Road po przerwie macierzyńskiej i dotarła do 1/2 finału, w tym roku wygrała już trzy mecze w stolicy Anglii. Po dwóch zwycięstwach dwusetowych tym razem złota medalistka olimpijska potrzebowała pojedynku na pełnym dystansie, aby zapewnić sobie awans do kolejnej rundy. Wyższość rywalki musiała uznać Anna Kalinska.

Naomi Osaka w przeszłości sięgała już po tytuł mistrzowski zarówno podczas Australian Open jak i US Open. Z kolei na kortach Rolanda Garrosa Japonka najdalej dotarła do czwartej rundy. Miało to miejsce w tym roku. Kilka tygodni później podopieczna Tomasza Wiktorowskiego wynik z Paryża powtórzyła na kortach Wimbledonu. Poprawiając w ten sposób swój najlepszy wynik, uzyskany między innymi przed dwunastoma miesiącami w Londynie.

W spotkaniu o debiut w drugim tygodniu rywalizacji na kortach Wimbledonu Japonka pokonała Darię Kasatkinę. Jest to czwarte zwycięstwo w czwartym meczu nad reprezentantką Australii, która dotychczas z zawodniczką z Kraju Kwitnącej Wiśni zdołała wygrać jedynie seta.

Kolejną przeciwniczką byłej liderki światowego rankingu będzie obecna najlepsza zawodniczka świata. Broniąca punktów za zeszłoroczny półfinał Aryna Sabalenka tak samo jak jej najbliższa przeciwniczka, w tym roku w Londynie nie przegrała jeszcze seta. W meczu trzeciej rundy sposobu na turniejową jedynkę nie znalazła pierwsza tenisistka spoza grona rozstawionych w imprezie – Jelena Ostapenko.

Wygrana nad Łotyszką sprawiła, że Aryna Sabalenka jest drugą obok Igi Świątek tenisistką, która w ośmiu ostatnich imprezach wielkoszlemowych dotarła przynajmniej do 1/8 finału imprezy wielkoszlemowej. Ponad to zwycięstwo nad tenisistką z Rygi to 36. wygrany pojedynek w roli najlepszej zawodniczki świata co jest wyrównaniem rezultatu Billie Jean King. Obie panie zajmują dziewiątą pozycję w rankingu wszech czasów.

Drugi trzysetowy pojedynek na kortach Wimbledonu w tym roku ma za sobą Coco Gauff. Amerykanka, która w pierwszej rundzie w dwóch setach pokonała rywalkę, kolejne dwa zwycięstwa odniosła w pojedynku na pełnym dystansie. Tym razem opór byłej wiceliderce rankingu postawiła jej rodaczka Claire Liu. Wygrana nad juniorską mistrzynią Wimbledonu z 2017 roku to dla zawodniczki z Atlanty trzynasty wygrany mecz trzysetowy w tym sezonie. Żadna z zawodniczek nie może się pochwalić takim osiągnięciem w tym roku.


Wyniki

Trzecia runda:

Aryna Sabalenka (1) – Jelena Ostapenko (Łotwa) 6:4, 6:4

Jessica Pegula (USA, 4) – Jessica Bouzas Maneiro (Hiszpania) 6:1, 6:3

Coco Gauff (USA, 7) – Claire Liu (USA) 6:3, 6:7(5), 6:2

Karolina Muchova (Czechy, 10) – Mananchaya Sawangkaew (Tajlandia) 6:2, 7:6(1)

Belinda Bencic (Szwajcaria, 11) – Anna Kalinska (19) 6:4, 4:6, 7:6(6)

Naomi Osaka (Japonia, 14) – Daria Kasatkina (Australia) 6:1, 6:3

Iva Jović (USA, 16) – Jekaterina Alexandrova (18) 6:3, 3:6, 6:4

Barbora Krejcikova (Czechy) – Nikola Bartunkova (Czechy) 6:3, 7:5