Felieton wimbledoński. Mur czwartorundowy

/ Artur St. Rolak , źródło: Korespondencja z Londynu , foto: East News

Artur St. Rolak, Londyn SW19

 

Historia powtarza się co dwa lata – bo jak nie mundial (chyba że zimą w Katarze), to Euro wchodzi Wimbledonowi w paradę. Bywało, że brytyjscy dziennikarze odwracali jeden z telewizorów ekranem do okna, aby kibice mogli podglądać z zewnątrz. Tym razem się nie da, bo okna AELTC wymienił na matowe do trzech czwartych wysokości i już nic przez nie nie widać.

Trudno zabronić kibicom oglądania transmisji z mundialu we własnych telefonach. Wystarczy przejść się po Wzgórzu Murraya (czy Henmana, co kto woli), by zobaczyć tłum z bardzo podzielną uwagą. Fotoreporterzy bez trudu wyśledzili ludzi spoglądających raz na tenis, raz na piłkę nawet na trybunach Kortu Centralnego.

Sami dziennikarze, po wyczerpaniu wątków tenisowych, nieraz sięgali po pomoc futbolową. Iga Świątek też nie uciekła przed pytaniami o Roberta Lewandowskiego. Carlos Alcaraz, a kiedyś Rafael Nadal czy Andy Murray mieli sporo do powiedzenia na ten temat. Starszy z Hiszpanów, bratanek Miguela Angela, reprezentanta kraju i gracza Barcelony, sam musiał wybierać między boiskiem a kortem. Podobny dylemat bardzo niedawno temu na korzyść tenisa rozstrzygnęła Iva Jovic.

Tata Serb, mama Chorwatka, cała rodzina, rozrzucona po Europie (wojna…), z „ć” na końcu nazwiska, ale Iva urodziła się już w USA, stąd ta uproszczona pisownia. W lokalnym klubie w Los Angeles bardzo długo grała na pozycji lewoskrzydłowej. Całkiem nieźle grała, więc zaczęły się wyjazdy na mecze na drugi koniec Stanów, często także za granicę. Do tego doszedł Covid i 13-latka, wsparta radą najbliższych, postawiła na sport indywidualny, bardziej przewidywalny.

Jovic ma brytyjskiego trenera, niemieckiego fizjoterapeutę i brazylijskiego sparingpartnera, więc okazji do rozmowy o piłce nigdy jej nie brakuje. A na piłce zna się znakomicie, bo miesiąc temu w jednym z wywiadów przewidziała, że Niemcy długo na tym mundialu sobie nie pograją. Meczu USA z Bośnią i Hercegowiną nie oglądała, bo musiała wyspać się przed pracą.

Nie dość, że się zna, to jeszcze umiejętności wyniesione z boiska potrafi wykorzystać na korcie. Piłkarska przeszłość, jak twierdzi, pomaga właściwie poruszać się na trawiae. Kto nie wierzy, dowody rzeczowe znajdzie w historii startów Jovic. Do tej pory 15 meczów na tej nawierzchni i aż 13 zwycięstw. Dziś szesnasty i czternaste. Takiego bilansu mogą jej zazdrościć znacznie bardziej utytułowane rywalki.

Wśród tenisistek, które nie skończyły jeszcze 24 lat, Amerykanka zajmuje piąte miejsce, a przecież za pół roku skończy dopiero 19. Przed nią nikogo młodszego, za to coraz wyższa ściana oczekiwań. Przepraszam – mur, przecież rozmawiamy o byłej piłkarce. Czwarta runda Wimbledonu nie wydaje się nie do pokonania.