Wimbledon. Pewne zwycięstwo Fritza z Bublikiem

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Taylor Fritz pewnie wkroczył do ćwierćfinału Wimbledonu. Amerykanin wygrał w trzech setach z Aleksandrem Bublikiem. Brytyjczycy świętują zwycięstwo Arthura Fery’ego po supertiebreaku z Grigorem Dimitrowem.

Kolejny ćwierćfinał Fritza

Taylor Fritz po raz czwarty w pięciu ostatnich edycjach Wimbledonu dotarł do ćwierćfinału. Rok temu przegrał w półfinale, ale teraz gra zawodnika rozstawionego z szóstką może zwiastować nawet jego pierwszy finał na londyńskiej trawie. Wiadomo było, że mecz Fritza z Aleksandrem Bublikiem będzie przebiegać pod znakiem serwisu.

Pierwszy set trwał zaledwie 40 minut patrząc na to, że zakończył się tiebreakiem. W nim 7:4 wygrał Taylor Fritz. W dwóch kolejnych partiach Amerykanin znalazł sposób na przełamanie lidera klasyfikacji w największej liczbie asów serwisowych w turnieju. Wyżej notowany tenisista triumfował dwukrotnie 6:4 i sięgnął po zwycięstwo zaledwie po godzinie oraz 40 minutach rywalizacji.

Wielki sukces Brytyjczyka

Arthur Fery spełnia swoje kolejne marzenia. W drugim tygodniu Wimbledonu zagrał na korcie centralnym o ćwierćfinał. Do tego turnieju w Wielkim Szlemie wygrał tylko dwa mecze. Reprezentant gospodarzy zmierzył się z innym zawodnikiem z dziką kartą – Grigorem Dimitrowem. Pod koniec pierwszego seta Fery wykorzystał moment słabości rywala i po przełamaniu na 6:5 objął prowadzenie w meczu.

W dwóch kolejnych partiach na korcie przeważał Dimitrow, wygrywając 6:3 i 6:4. Bardziej doświadczony z tenisistów mógł zakończyć spotkanie w czterech setach. Jednak dwukrotnie stracił przewagę przełamania, a ostatecznie przegrał 4:6. Doszło do piątego seta, a w nim do supertiebreaka. Arthur Fery, tak jak w przypadku poprzedniego meczu z Zizou Bergsem, sięgnął w nim po wygraną. Najpierw stracił dwupunktową przewagę. Do decydującego małego przełamania doszło na 8:6 dla Brytyjczyka, kiedy Dimitrow minimalnie wyrzucił piłkę na aut. Piękny set tenisisty z Wysp Brytyjskich po zwycięstwie po czterogodzinnym pojedynku trwa w najlepsze.

Kolejny finał Cobolliego?

W trzech poprzednich rundach Flavio Cobolli grał dość nierówno. W meczu czwartej rundy z Alexem de Minaurem utrzymał wysoki poziom. Spotkanie zapowiadające się na bardzo długie z wieloma wymianami zakończyło się po trzech partiach. Cobolli w pierwszym secie zdobył decydujące przełamanie na 6:5. De Minaur zaprzepaścił swoją szansę w drugiej odsłonie. Wyżej rozstawiony z zawodników prowadził 5:2, ale przegrał w tiebreaku. Trzecia partia znów przebiegał pod dyktando Australijczyka. Flavio Cobolli jednak dwukrotnie odrobił stratę przełamania i zwyciężył 6:3. Finalista French Open znowu awansował do najważniejszej fazy turnieju wielkoszlemowego. O przepustkę do półfinału zagra z Arthurem Ferym.


Wyniki

Wimbledon – czwarta runda:

Flavio Cobolli (Włochy, 9) – Alex de Minaur (Australia, 5) 7:5, 7:6 (4), 6:3
Arthur Fery (Wielka Brytania, WC) – Grigor Dimitrow (Bułgaria, WC) 7:5, 3:6, 4:6, 6:4, 7:6 (7)

Taylor Fritz (Stany Zjednoczone, 6) – Aleksander Bublik (Kazachstan, 10) 7:6 (1), 6:4, 6:4

Wimbledon. Najlepszy Londyński wynik Marty Kostiuk, koniec przygody pogromczyni Igi Świątek

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Linda Noskova z Elise Mertens oraz Marta Kostiuk z Jasmine Paolini zagrają o miejsca w półfinałach rywalizacji singlowej na kortach Wimbledonu. Ukrainka to druga po Naomi Osace zawodniczka, która bardzo dobrze sobie radzi na Londyńskich kortach mając u swym sztabie polskiego szkoleniowca.

Tenisistka naszych wschodnich sąsiadów sezon na kortach trawiastych rozpoczęła po bardzo dobrych występach na mączce. Najpierw Marta Kostiuk nie miała sobie równych podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie. Z kolei na kortach w Paryżu Ukrainka dotarła do 1/2 finału. Jest to najlepszy wynik tenisistki naszych wschodnich sąsiadów podczas turnieju w stolicy Francji.

Teraz Marta Kostiuk bardzo dobrze radzi sobie w stolicy Anglii. Turniejowa „dwunastka” ogrywa kolejne z każdym następnym pojedynkiem poprawiając swój najlepszy rezultat na kortach przy Church Road. Ósmego dnia zmagań podopieczna Sandry Zaniewskiej wygrała już czwarty mecz podczas tegorocznego Wimbledonu. Tym samym pierwszy raz w karierze zameldowała się w 1/4 finału imprezy rozgrywanej w stolicy Anglii. Kolejną przeciwniczką Marty Kostiuk będzie Jasmine Paolini.

Finalistka imprezy z 2024 roku w tym roku jest już tylko dwa mecze od powtórzenia tamtego wyniku. Miejsce w trzecim ćwierćfinale imprezy wielkoszlemowej dała Włoszce wygrana nad Alexandrą Ealą. Tym samym piękny sen Filipinki, która w trzeciej rundzie zatrzymała Igę Świątek, dobiegł końca.

Drugi raz w 1/4 finału imprezy wielkoszlemowej, a pierwszy raz na Wimbledonie, jest Linda Noskova. Mistrzyni tegorocznej edycji turnieju WTA 500 rozgrywanego na kortach trawiastych w Berlinie, o miejsce w ćwierćfinale zmierzyła się z inną zawodniczką, która do Londynu przybyła, potwierdzając wysoką formę turniejowym triumfem – podczas imprezy WTA 500 w Eastbourne. Madison Keys swój najlepszy wynik na Wimbledonie uzyskała w latach 2015 i 2023, gdy docierała do 1/4 finału. W tym roku reprezentantka USA tamtego wyniku jednak nie powtórzy.

Ćwierćfinałową rywalkę Lindy Noskovej możemy nazwać weteranką tenisowych aren. Elise Mertens to dwukrotna mistrzyni Wimbledonu w grze podwójnej. Jednak w rywalizacji singlowej Belgijka najdalej w Londynie docierała do 1/8 finału, gdzie rywalizowała w latach 2019,2022 i przed dwunastoma miesiącami. W tym roku tenisistka z Leuven pierwszy raz wystąpi w 1/4 finału singla w Londynie, a wszystko dzięki zwycięstwu w meczu czwartej rundy nad Marie Bouzkovą.


Wyniki

Czwarta runda:

Linda Noskova (Czechy, 9) – Madison Keys (USA, 26) 6:4, 7:6(2)

Marta Kostiuk (Ukraina, 12) – Ashlyn Krueger (USA) 6:4, 6:4

Jasmine Paolini (Włochy, 13) – Alexandra Eala (Filipiny, 29) 6:4, 4:6, 6:3

Elise Mertens (Belgia, 25) – Marie Bouzkova (Czechy, 21) 6:4, 6:4

Felieton wimbledoński. Wzorzec Brytyjczyka z Sevres

/ Artur St. Rolak , źródło: Korespondencja z Londynu , foto: East News

Artur St. Rolak, Londyn SW19

 

Urodził się kwadrans jazdy od Roland Garros, a mieszka kwadrans spacerem od Wimbledonu. I tu, i tam do tej pory mało kto o nim słyszał. We Francji już prawie zdążyli o nim nawet zapomnieć, choć reprezentował ten kraj w kategorii do lat 12. Konkurencja okazała się jednak zbyt mocna i liczna, więc rodzice uznali, że lepiej zrobić z syna Brytyjczyka. Po Andy’m Murrayu konkurencji niemal żadnej.

Loic, tata Artura Fery’ego, przez wiele lat był właścicielem FC Lorient, ale sprzedał część udziałów i zachował sobie fotel prezesa. Olivia, mama tenisisty, w 1990 roku z „dziką kartą” w garści była o mecz od awansu do turnieju głównego Roland Garros. Arthur poszedł w jej ślady i zaszedł znacznie dalej, choć nie bez kłopotów. W pierwszej i drugiej rundzie stracił po secie, a w trzeciej nawet dwa.

– Pierwsza pięciosetówka w życiu, najdłuższy mecz, jaki kiedykolwiek rozegrałem, pierwszy awans do czołowej setki rankingu, pierwszy występ w drugim tygodniu Wielkiego Szlema – wyliczał pierwsze razy.

Komety, w lupkach tutejszych mediów wyglądające jak gwiazdy, pojawiają się nad Wimbledonem pod koniec czerwca i po kilku dniach bezpowrotnie znikają z łamów, ekranów i firmamentu. Zdarzają się wyjątki, ale nieliczne, a Fery bardzo chciałby nim być. Żeby odciąć się od świata, zapowiedział, że nie będzie zaglądał do socjali, najwyżej przeczyta i odpowie na gratulacje przesłane WhatsAppem. Zawsze ma przy sobie zatyczki do uszu, ale wkłada je do nosa, aby powstrzymać krwotoki, które zdarzają mu się podczas gry. Teraz nie zaszkodzi, jeśli użyje ich zgodnie z przeznaczeniem.

Do tej pory nie spotkał gracza rozstawionego, bo Otto Virtanen uprzejmie wyprosił z turnieju Bena Sheltona. Dziś trafił na rywala sklasyfikowanego nawet o 32 pozycje niżej, który przy wejściu na Wimbledon również legitymuje się „dziką kartą”. Grigora Dimitrowa – w przeciwieństwie do Fery’ego – przedstawiać jednak nie trzeba, a nawet nie wypada.

– Słuchajcie, kiedy mam rakietę w dłoni, wszystko jest możliwe. To wspaniała historia, czyż nie? – zapytał Dimitrow całkiem retorycznie, gdy dziennikarze wspomnieli o wyczynie Gorana Ivaniszevicia sprzed ćwierć wieku. To nadal niepodrabialny wzorzec z Sevres mistrza grającego z „dziką kartą”.

Publiczność ma pamięć zbiorową, więc nie zapomniała, że w zeszłym roku Dimitrow prowadził z Jannikiem Sinnerem 2-0 w setach i nadal dyktował warunki. Włoch zakończył The Championships jako zwycięzca, a Bułgar jako pacjent turniejowego ortopedy. Coś z tego współczucia zostało do tego roku i część publiczności miała dylemat, komu dziś okazać większe wsparcie. Wielu się jeszcze wahało, bo co rodak – choćby z Sevres – to rodak…

Brytyjczyk urodzony we Francji wyrównał ubiegłoroczne osiągnięcie Brytyjczyka urodzonego w RPA. Ćwierćfinał nie musi być jego ostatnim słowem – na drodze do półfinału stoi Flavio Cobolli, z którym Fery wygrał pół roku temu w pierwszej rundzie Australian Open.

Jassy. Maks Kaśnikowski z ważną wygraną i awansem do drugiej rundy

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Paweł Rychter

Maks Kaśnikowski zapewnił sobie świetny prezent urodzinowy i wywalczył awans do drugiej rundy turnieju ATP 100 Challenger w Jassy. W pierwszej rundzie pokonał wyżej notowanego Włocha Federico Cinę 6:4, 3:6, 7:5.

Po udanym występie w Braszowie, Maks Kaśnikowski udał się do kolejnego rumuńskiego miasta. W pierwszej rundzie turnieju w Jassy Polak zmierzył się z Włochem Federico Ciną. Było to ich pierwsze spotkanie. Tego samego dnia Warszawianin obchodził 23. urodziny.

Pierwszy set był przez większość czasu wyrównany, chociaż to Polak był bliżej zdobycia przewagi. W piątym gemie miał trzy break pointy, których jednak nie zamienił na przełamanie. Kaśnikowski dopiął swego cztery gemy później. Tym razem potrzebował tylko jednego break pointa, aby wyjść na prowadzenie. Nie miał żadnych problemów z utrzymaniem podania i tym oto sposobem zbliżył się do awansu do drugiej rundy.

Początek drugiego seta był bardzo podobny do tego poprzedniego. W nim Warszawianin również był blisko przełamania podania Włocha. Sytuacja jednak zmieniła się o 180 stopni. W ósmym gemie po raz pierwszy w całym spotkaniu Kaśnikowski stracił serwis, przez co Włoch wyszedł na prowadzenie. Polak nie był w stanie odrobić straty przełamania, a reprezentant Włoch doprowadził do wyrównania w setach.

Decydująca partia nie zaczęła się obiecująco dla Kaśnikowskiego. W trzecim gemie po raz drugi stracił podanie, a przeciwnik coraz bardziej zbliżał się do zwycięstwa. Polak jednak nie dał za wygraną i w ósmym gemie odrobił stratę przełamania. Końcówka była bardzo nerwowa. Włoch próbował doprowadzić do tie-breaka, ale w dwunastym gemie Kaśnikowski wykorzystał drugiego break pointa, który zarazem był piłką meczową. Po dwóch godzinach i 14 minutach gry awansował do drugiej rundy.

Następnym rywalem Warszawianina będzie zwycięzca spotkania Pedro Martinez – S D Prajwal Dev.


Wyniki

Pierwsza runda:

Maks Kaśnikowski (Polska) – Federico Cina (Włochy) – 6:4, 3:6, 7:5

Bastad. Katarzyna Kawa bez zwycięstwa w pierwszej rundzie

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Andrzej Szkocki

Katarzyna Kawa nie zagra w drugiej rundzie turnieju WTA 125 w Bastad. Polka uległa rozstawionej z numerem 4. Simonie Waltert 4:6, 1:6.

W pierwszej rundzie turnieju WTA 125 w Bastad na Katarzynę Kawę czekało niełatwe zadanie. Po drugiej stronie siatki stanęła turniejowa ,,czwórka” Simona Waltert. Polce udało się pokonać Szwajcarkę dwa razy, ale miało to miejsce w 2019 i 2020 roku. Ostatnio zawodniczki grały ze sobą w kwietniu 2026 roku w Oeiras. Wtedy lepsza okazała się Waltert.

Pierwszy set zaczął się dobrze dla Kawy, która objęła prowadzenie w piątym gemie. Rywalka jednak szybko odrobiła stratę przełamania, a następnie poszła za ciosem i zdobyła przewagę w kluczowym momencie seta. Łącznie wygrała cztery gemy z rzędu, przełamując podanie Polki dwa razy.

Druga partia była od początku do końca pod kontrolą Waltert. Kawa dalej miała problem z wygraniem swojego gema serwisowego. Ostatecznie ugrała tylko jednego gema, przełamując podanie przeciwniczki. Polka nie była w stanie nawiązać walki ze Szwajcarką i po ponad godzinie i 15 minutach gry pożegnała się z turniejem w Szwecji.


Wyniki

Pierwsza runda:

Simona Waltert (Szwajcaria, 4) – Katarzyna Kawa (Polska) – 6:4, 6:1

Liege. Krecz Fryderyka Lechno-Wasiutyńskiego w eliminacjach

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Freepik

Na pewno nie w taki sposób Fryderyk Lechno-Wasiutyński wyobrażał sobie swój występ w turnieju ATP 50 Challenger w Liege. Polak skreczował w trakcie meczu drugiej rundy eliminacji do drabinki głównej. 

Fryderyk Lechno-Wasiutyński coraz częściej próbuje swoich sił w eliminacjach do głównych drabinek imprez rangi ATP Challenger. Tym razem udał się do belgijskiego Liege, gdzie został rozstawiony z numerem ósmym. W pierwszej rundzie pokonał reprezentanta gospodarzy Davida Tixhona w dwóch setach. Jego kolejnym rywalem w decydującej rundzie był Szwajcar Luca Staeheli.

Pierwszy set był wyrównany i trwał prawie godzinę. Polak objął prowadzenie w siódmym gemie i był blisko wygranej. Gdy jednak serwował na zwycięstwo w secie, jego podanie zostało przełamane do zera. Rywal zdobył cztery gemy z rzędu, a Lechno-Wasiutyński jeszcze raz stracił serwis, również w kluczowym momencie spotkania.

W drugiej partii Szwajcar szybko zbudował sobie przewagę. W trzecim, ostatnim gemie meczu Polak miał trzy break pointy, ale przeciwnik wszystkie je obronił. Po zakończonym gemie Lechno-Wasiutyński nie był w stanie kontynuować gry i skreczował.


Wyniki

Druga runda kwalifikacji:

Luca Staeheli (Szwajcaria, 2) – Fryderyk Lechno-Wasiutyński (Polska, 8) – 7:5, 3:0 i krecz

Medale Mistrzostw Polski U16 rozdane

/ Łukasz Duraj , źródło: PZT., foto:

W Zamościu odbyły się Mistrzostwa Polski do lat 16. Znamy już laureatów poszczególnych kokurencji.

W grze pojedynczej dziewcząt najlepsza okazała się Oliwia Kądzielska (KS „Górnik” Bytom), która zrewanżowała się Antoninie Snochowskiej (Toruńska Akademia Pro Tenis) za finał Halowych Mistrzostw Polski, wygrywając 6:3 6:2. Wśród chłopców Błażej Krzyśko (KS „Górnik” Bytom) pokonał w finale Mikołaja Solarza (Szkoła Tenisa Soldi) 7:5 6:1.

W grze podwójnej dziewcząt tytuł wywalczyły Snochowska i Alicja Szweda (Sekcja tenisowa AZS Poznań), które triumfowały 6:3 7:6 (1) nad Julią Dębicką (Come-on Tennis Club Wrocław) i Lilly Jędrzejak (KS Calisia Tenis Pro). W deblu chłopców tytuł trafił do Igora Bartnika (KS Calisia Tenis Pro) i Franciszka Niezwiesnego (Team RH+), którzy oddali po trzy gemy w każdym z setów Mikołajowi Karpińskiemu (TENISOVA Michał Brzeszczak) i Oliwierowi Kowzanowi (Warsaw West Tennis Club).

W grze mieszanej ze zwycięstwa cieszyli się Anna Idaszewska i Michał Chyła (oboje Park Tenisowy Olimpia), którzy w finale pokonali 5:7 6:4 10-7 Aleksandrę Zapławę (Gdańska Akademia Tenisowa) i Aleksandra Wyszyńskiego (Klub Tenisowy ARKA).

 

Wszystkim medalistom serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!

Wimbledon. Coco Gauff przed szansą na pierwszy półfinał w Londynie

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Coco Gauff i Iva Jović tworzą drugą parę ćwierćfinałową w górnej połówce turniejowej drabinki Wimbledonu. Obie Amerykanki w swych meczach czwartej rundy powróciły do gry po przegraniu pierwszej odsłony.

Trzecia w sezonie lewa Wielkiego Szlema wchodzi w decydującą fazę. W grze o końcowy triumf na Londyńskich kortach pozostało już tylko dwanaście tenisistek. Siódmego dnia rywalizacji poznaliśmy ćwierćfinalistki w górnej połówce turniejowej drabinki i tu mamy tylko jedną, patrząc na rozstawienie, niespodziankę. W 1/4 finału kosztem Aryny Sabalenki zameldowała się Naomi Osaka, której kolejną rywalką będzie Karolina Muchova.

Skład drugiej pary ćwierćfinałowej powoduje, że w meczu o półfinał znajdzie się przynajmniej jedna z reprezentantek USA. Przed meczem Jessici Peguli z Ivą Jović większe szanse dawali tej pierwszej, ale to młodsza z Amerykanek lepiej weszła w mecz. Chociaż w pierwszym secie obie panie miały problem ze swym serwisem (siedem z dziesięciu gemów padło łupem odbierających podanie) lepiej z tym elementem gry poradziła sobie mistrzyni juniorskiego Wimbledonu w grze podwójnej z 2024 roku. W drugiej odsłonie starsza z reprezentantek USA wypracowała sobie przewagę, która doprowadziła do decydującej odsłony. W trzecim secie Jović dwukrotnie dała się zaskoczyć, będąc w roli podającej, sama nie mając ani jednej okazji na odrobienie strat. Tym samym to Jessica Pegula powtórzyła swój wynik z 2023, gdy również dotarła do 1/4 finału na kortach w stolicy Anglii.

Jej rywalką w pojedynku o półfinał będzie Coco Gauff, która w trzech setach pokonała Belindę Bencic. Przed meczem ciężko było wskazać faworytkę. Patrząc na ranking, wydawała się nią reprezentantka USA. Z kolei biorąc pod uwagę osiągnięcia na Wimbledonie, to tu lepiej prezentowała się Szwajcarka. Złota medalistka olimpijska to półfinalistka rywalizacji sprzed dwunastu miesięcy.

W pierwszej odsłonie lepiej zaprezentowała się zawodniczka z Europy, która przegrywała już 0:3, aby wygrać kolejne sześć z siedmiu rozegranych gemów. W drugim secie decydująca okazała się środkowa faza pojedynku, gdy trzy gemy zapisały na swe konto zawodniczki odbierające podanie. O jedno przełamanie więcej zapisała na swe konto Coco Gauff, doprowadzając w ten sposób do decydującej odsłony. W ostatniej partii zawodniczka z Atlanty prowadziła 2:0, aby pozwolić rywalce na odrobienie strat. Jednak od momentu przełamania na 3:2 turniejowa „siódemka” pilnowała swego serwisu, nie dając Bencic podstaw do powrotu do gry.

 


Wyniki

Czwarta runda:

Coco Gauff (USA, 7) – Belinda Bencic (Szwajcaria, 11) 4:6, 6:3, 6:4

Jessica Pegula (USA, 4) – Iva Jović (USA, 16) 4:6, 6:3, 6:1