Pekin. Życiowy sukces Lys, Gauff jednak z awansem

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Coco Gauff i Eva Lys tworzą pierwszą parę ćwierćfinałową turnieju WTA 1000 w Pekinie. Zarówno broniąca tytułu Amerykanka jak i pochodząca z Ukrainy reprezentantka Niemiec potrzebowały trzech setów, aby zapewnić sobie miejsce w 1/4 finału China Open 2025.

Za nami pierwsze mecze czwartej rundy przedostatniego w sezonie turnieju rangi WTA 1000. Tą, która jako otworzyła listę ćwierćfinalistek, jest Coco Gauff. Rywalką broniącej tytułu Amerykanki w spotkaniu 1/8 finału była Belinda Bencic. I złota medalistka olimpijska postawiła reprezentantce USA niezwykle trudne warunki. Chociaż początek spotkania nie zapowiadał kłopotu turniejowej „dwójki”.

Zawodniczka z Atlanty pojedynek rozpoczęła od prowadzenia 4:1, aby następnie przegrać kolejne pięć gemów z rzędu, a tym samym seta. W drugiej partii Szwajcarka wprawdzie przełamała serwis Gauff i wyszła na prowadzenie 4:3, aby po chwili stracić przewagę. W tie-breaku, który rozstrzygnął tę część meczu, to Bencic jako wypracowała sobie przewagę małego przełamania, ale na zmianę stron panie schodziły przy wyniku 3:3. Od tego momentu tenisistka z Europy wygrały już tylko jeden punkt, w końcówce nieco pomagając obrończyni tytułu. Ostatnią akcję trzynastego gema Gauff wygrała dzięki podwójnemu błędowi serwisowemu rywalki. Decydujący set ułożył się już po myśli Coco Gauff. Turniejowa „dwójka” dwukrotnie odebrała serwis Belindzie Bencic i jako pierwsza zameldowała się w 1/4 finału China Open.

W meczu o półfinał Amerykanka zmierzy się z Evą Lys. Pochodząca z Ukrainy, a reprezentująca Niemcy zawodniczka rozgrywa swój najlepszy turniej. Po tym jak w trzeciej rundzie pokonała Jelenę Rybakinę, w meczu o awans do grona ośmiu najlepszych singlistek tegorocznego China Open zmierzyła się z McCartney Kessler. I tak samo jak w dwóch poprzednich meczach, i tym razem okazała się lepsza od Amerykanki.


Wyniki

Czwarta runda:

Coco Gauff (USA, 2) – Belinda Bencic (Szwajcaria, 15) 4:6, 7:6(4), 6:2

Eva Lys (Niemcy) – McCartney Kessler (USA) 4:6, 6:1, 6:2

 

Suzhou. Katarzyna Kawa słabsza od Alexandry Eali

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

W tym tygodniu zawody WTA odbywają się głównie w Chinach. Nieco w cieniu wielkiego turnieju w Pekinie ma miejsce impreza rangi 125 w Suzhou.

Właśnie tam do rywalizacji zgłosiła się Katarzyna Kawa. Nasza reprezentantka nie dostała jednak łatwego zadania – już w pierwszej rundzie czekała na nią bowiem utalentowana Alexandria Eala. Tenisistka z Filipin rozgrywa dobry sezon a w Suzhou otrzymała rozstawienie z numerem czwartym.

Mecz był opóźniony i przerywany z powodu deszczu a kiedy panie w końcu mogły na dłużej wyjść na kort, nieco solidniej spisywała się Azjatka. W pierwszym secie miało miejsce aż sześć przełamań a cztery z nich wywalczyła Eala. Taki stan rzeczy dał jej zwycięstwo w tej partii z wynikiem 6:3.

Seta drugiego lepiej rozpoczęła Kawa. Nasza reprezentantka odrobinę poprawiła grę przy swoim podaniu i objęła prowadzenie 3:1. W dalszej części partii tenisistki nie grały na wysokim poziomie a mniej niewymuszonych błędów popełniała Polka. Dało jej to rezultat 5:2 i dogodną sposobność do wyrównania stanu rywalizacji. Niestety tenisistka urodzona w Krynicy-Zdroju przegrała swój serwis a potem ponownie spadł deszcz. Zawodniczki przerwały zatem grę przy stanie 5:3. Po wznowieniu Kawa przełamała jednak rywalkę i mogła zacząć przygotowywać się do decydującej partii.

Jej początek należał do Eali. Obie tenisistki walczyły zaciekle, ale to Filipinka objęła prowadzenie 3:1. Taki wynik nie zniechęcił jednak Kawy, która dość szybko odrobiła straty i wyrównała na 3:3. To, że kolejne dwa gemy trafiły na konto serwujących oznaczało napiętą końcówkę spotkania. Eala dwukrotnie uzyskiwała w niej serwis na mecz, ale wykorzystała szansę dopiero za drugim podejściem. To ona zagra zatem w kolejnej rudzie chińskiego turnieju.


Wyniki

 

Suzhou (pierwsza runda kobiet):

A. Eala (Filipiny, 4) – K. Kawa (Polska) 6:3 3:6 7:5

Szanghaj. Faworyci poznali rywali, Kamil Majchrzak wraca do gry

/ Marek Golba , źródło: opr. własne/https://www.atptour.com, foto: East News

Tenisowy tour wraca do Szanghaju. Poznaliśmy drabinkę do przedostatniego turnieju ATP Masters 1000. Swoich rywali poznali już wszyscy kandydaci do tytułu.

Na starcie pojawi się sama światowa czołówka na czele z Carlosem Alcarazem i Jannikiem Sinnerem. Lider światowego rankingu rozpocznie turniej w Szanghaju od drugiej rundy. Rywalem Hiszpana będzie zwycięzca pojedynku Learner Tien kontra Miomir Kecmanovic. Później może czekać na niego mecz z Cameronem Norriem (nr 30), a w czwartej rundzie z Daniiłem Miedwiediewem (nr 16), który jutro zagra w półfinale w Pekinie. W ćwiartce Alcaraza znajduje się także Alex de Minaur (nr 7).

Jannik Sinner rozpocznie drogę do obrony tytułu od meczu z Danielem Altmaierem lub kwalifikantem. Kolejnymi groźnymi rywalami mogą być Tallon Griekspoor (nr 27) czy Alexander Bublik (nr 14). Poza Włochem, najwyżej rozstawiony jest Amerykanin Taylor Fritz (nr 5). W półfinale możliwa jest powtórka ubiegłorocznego finału z Novakiem Djokoviciem. Serb jest rozstawiony z numerem czwartym i on zagra w drugiej rundzie z lepszym z pary Marin Cilic – Corentin Moutet. W drodze do najlepszej „czwórki” mogą mu przeszkodzić Ben Shelton (nr 6), Andriej Rublow (nr 13) czy Frances Tiafoe (nr 25).

Jedynym reprezentantem Polski jest Kamil Majchrzak. Polak wraca do grania po miesiącu przerwy spowodowanej kontuzją mięśnia międzyżebrowego. W pierwszej rundzie zagra z Ethanem Quinnem. Polak grał z nim raz i odniósł trzysetowe zwycięstwo w drugiej rundzie tegorocznego Wimbledonu. W przypadku wygranej czeka na niego kolejny Amerykanin – Brandon Nakashima (nr 29). Jeśli przejdzie kolejną przeszkodę, potencjalnym przeciwnikiem będzie Alex de Minaur.

Alicante. Maks Kaśnikowski przeszedł kwalifikacje

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Maks Kaśnikowski pokonał Lucę Potenzę 6:7(1), 6:4, 6:3 w finale kwalifikacji Challengera 100 w Alicante. Polak zanotował udany powrót po przegranym secie i wyeliminował sklasyfikowanego w czwartej setce Włocha.

W pierwszym secie nie było przełamań. Dwie okazje na odebranie serwisu miał Kaśnikowski, a jedną – Potenza. W tie-breaku wyraźnie lepiej zaprezentował się Włoch, który przegrał tylko jeden punkt.

Dwa kolejne sety poszły po myśli polskiego tenisisty. W drugiej partii – w czwartym i dziesiątym gemie – Kaśnikowski przełamał Potenzę i wyrównał stan rywalizacji. Losy trzeciego seta zaważyły się w czwartym gemie, kiedy miało miejsce jedyne przełamanie. Po zepsutym uderzeniu w siatkę Potenzy Polak przeszedł kwalifikacje. Rywalem w pierwszej rundzie będzie Hiszpan Albert Ramos-Vinolas, który do turnieju dostał się jako zawodnik rezerwowy.


Wyniki

Finał kwalifikacji:

Maks Kaśnikowski (Polska, 10) – Luca Potenza (Włochy, 3) – 6:7(1), 6:4, 6:3

Pekin. Sinner wygrywa bez straty seta, Miedwiediew ponownie lepszy od Zvereva

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Rozstawiony z numerem pierwszym Jannik Sinner pokonał Fabiana Marozsana i awansował do półfinału turnieju ATP 500 w Pekinie. Z imprezą pożegnał się za to drugi najwyżej notowany zawodnik, czyli Alexander Zverev. Ponadto, aż dwa poniedziałkowe pojedynki zakończyły się przedwcześnie.

Jannik Sinner znajduje się już o krok od tego, by po raz trzeci z rzędu zameldować się w pekińskim finale. Po zaskakująco przegranym secie z Terencem Atmanem w poprzedniej rundzie, tym razem Włoch uniknął wydłużenia potyczki z Fabianem Marozsanem, choć Węgier bliski był urwania mu partii. Pierwszą odsłonę zdecydowanie zdominował jednak Sinner, który od stanu 0:1 wygrał sześć gemów z rzędu.

W drugim secie 25-latek z Budapesztu poprawił serwis i toczył wyrównaną walkę. Po tym jak w ósmym gemie oddalił cztery break-pointy, w następnym sam przystąpił do ofensywy. Odważna gra przyniosła mu przełamanie i możliwość doprowadzenia do remisu w całym spotkaniu. Od tego momentu Węgier stał się jednak całkowicie bezradny. Dwukrotnie „na sucho” stracił podanie, wygrywając zaledwie jedną z 13 kolejnych piłek, przez co to Sinner mógł cieszyć się z awansu do najlepszej czwórki zawodów.

Zmierzy się w niej z jednym najbardziej odpowiadających mu przeciwników, Alexem de Minaurem. Panowie mają bowiem już za sobą dziesięć rozegranych spotkań i 23-latek z San Candido wszystkie z nich rozstrzygnął na swoją korzyść, tracąc tylko jednego seta. Australijczyk w poniedziałek spędził na korcie zaledwie 29 minut. Wszystko za sprawą problemów z kolanem Jakuba Mensika, który zrezygnował z dalszej gry przy wyniku 1:4.

W dolnej połowie drabinki doszło zaś do już 21. odsłony rywalizacji Daniła Miedwiediewa z Alexandrem Zverevem. Choć Rosjanin rozgrywała swój najgorszy sezon od wielu lat, to i tak ponownie pokazał, że ma na Niemca patent. W pierwszej partii kluczowa okazał się sekwencja czwartego i piątego gema. Najpierw Zverev przegrał pięć piłek z rzędu od stanu 40:0 przy własnym serwisie i został przełamany. Chwilę później mógł odrobić stratę, ale znów nie wykorzystał wysokiego prowadzenia. Moskwianin obronił łącznie cztery break-pointy i potwierdził swoją przewagę. Później był już niezagrożony i set trafił na jego konto.

Druga odsłona była wyrównana przez sześć gemów. Od wyniku 3:3 swój dorobek powiększał już tylko Miedwiediew, który dwukrotnie pozbawił oponenta jego podania. Rosjanin całkowicie dominował w tym starciu w grze z głębi kortu, wygrywając aż 37 z 49 wymian zza linii końcowej. Niemiec popełniał mnóstwo niewymuszonych błędów, szczególnie ze strony forhendowej, a losów meczu nie były w stanie odwrócić jego próby ataków przy siatce. Tym samym Miedwiediew odniósł już piąte kolejne, a ogółem 14, zwycięstwo nad Zverevem.

W półfinale będzie chciał zrewanżować się Learnerowi Tienowi za przegraną w tegorocznym Australian Open. Amerykanin mierzył się z Lorenzo Musettim i w pierwszym secie skuteczniejszą stroną okazał się Włoch, który zwyciężył do czterech. Po trzecim gemie drugiej partii 23-latek z Carrary poprosił jednak o przerwę medyczną z uwagi na kłopoty z lewą nogą. Wyraźnie odbiły się one na dyspozycji Włocha, który tuż po niej został przełamany. W kolejnych minutach Tien wykorzystywał gorsze poruszanie się po korcie przeciwnika i przejął inicjatywę. Drugą odsłonę wygrał 6:3, a po rozegraniu jednej piłki w czwartym gemie trzeciej partii, Musetti podjął decyzję o poddaniu pojedynku.


Wyniki

Ćwierćfinały gry pojedynczej:

Jannik Sinner (Włochy, 1) – Fabian Marozsan (Węgry) 6:1, 7:5

Danił Miedwiediew (8) – Alexander Zverev (Niemcy, 2) 6:3, 6:3

Alex de Minaur (Australia, 3) – Jakub Mensik (Czechy, 7) 4:1 i krecz

Learner Tien (USA) – Lorenzo Musetti (Włochy, 4) 4:6, 6:3, 3:0 i krecz

Tokio. Finał dla Alcaraza i Fritza

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: East News

Faworyci turnieju ATP 500 w Tokio nie zawiedli. W finale dojdzie do starcia turniejowej jedynki i dwójki, czyli Carlosa Alcaraza i Taylora Fritza. Tenisiści zagrają ze sobą po raz piąty.

Jako pierwszy w finale zameldował się Taylor Fritz. Rozstawiony z numerem 2. pokonał innego Amerykanina Jensona Brooksby’ego, dla którego półfinał japońskiej imprezy był jednym z najlepszych wyników w tym sezonie. Mimo wszystko 24-latek nie postawił się bardziej doświadczonemu rodakowi i po godzinie i 31 minutach gry pożegnał się z turniejem. Fritz będzie próbował powtórzyć sukces z 2022 roku, kiedy w finale w Tokio pokonał Francesa Tiafoe.

Nieco trudniejszy mecz rozegrał Carlos Alcaraz. W półfinale pokonał Caspra Ruuda, jednak nie obyło się bez drobnych trudności. Po pierwszym secie to Norweg wyszedł na prowadzenie, jednak w następnych partiach zaczął dominować Hiszpan. Ostatecznie to on cieszył się ze zwycięstwa – dokładnie 66. w tym roku. Tym samym Alcaraz ustanowił nowy życiowy rekord wygranych w jednym sezonie, a jeszcze przed nim kilka turniejów do rozegrania.

Bilans spotkań Fritza z Alcarazem nie jest korzystny dla Amerykanina. Przegrał trzy mecze, jednak ostatnio przełamał złą passę i wygrał z Hiszpanem po raz pierwszy. Miało to miejsce kilka dni temu podczas Pucharu Lavera. Fritz zwyciężył wtedy 6:3, 6:2.


Wyniki

Półfinał gry pojedynczej:

Taylor Fritz (Stany Zjednoczone, 2) – Jenson Brooksby (Stany Zjednoczone) – 6:4, 6:3

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 1) – Casper Ruud (Norwegia, 4) – 3:6, 6:3, 6:4

Federer i Nadal ponownie razem – tym razem na polu golfowym

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/Tennis.com/opracowanie własne, foto: Eastnews

Choć minęły już lata od ich największych finałów na kortach Wimbledonu, Rolanda Garrosa czy Australian Open, Roger Federer i Rafael Nadal wciąż potrafią sprawić, że kibice tenisa wstrzymują oddech. Czy ponownie zobaczymy tych dwóch mistrzów?

Wideo, które w błyskawicznym tempie obiegło media społecznościowe, miało być prostym pozdrowieniem dla drużyny Europy rywalizującej w Ryder Cup. Federer, emanujący spokojem i dystansem typowym dla emerytowanego mistrza, rozpoczął życzeniami powodzenia. Nie byłby sobą, gdyby nie dodał szczypty ironii:

Chciałem życzyć wam wszystkiego najlepszego… i może kiedyś będziemy mieli nowego zawodnika w drużynie – powiedział, a po zamachu Nadala dorzucił z uśmiechem: Z takim zamachem…?.

Na co Hiszpan zaregował rozbrajającym śmiechem: Z takim zamachem potrzebujemy jeszcze kilku lat treningu!

Nieprzypadkowo Federer i Nadal pojawili się razem właśnie przy okazji Ryder Cup. Ten format drużynowy był bezpośrednią inspiracją dla Federera, kiedy w 2017 roku powołał do życia Laver Cup – tenisowy odpowiednik golfowego widowiska. Nagranie z Majorki jest więc czymś więcej niż sympatycznym gestem. To przypomnienie, że duch drużyny – w golfie, w tenisie, a może i poza sportem – pozostaje Federerowi i Nadalowi niezwykle bliski.

Od miesięcy krążą plotki, że Federer i Nadal planują wspólne turnieje pokazowe. Sam Federer zasugerował niedawno, że rozważają stworzenie czegoś na kształt „Fedal Tour” – serii meczów dla fanów na całym świecie.

Trudno wyobrazić sobie wydarzenie, które mocniej przyciągnęłoby uwagę kibiców. Nie chodziłoby już o punkty rankingowe czy trofea, lecz o celebrację dwóch karier, które zdefiniowały złotą erę tenisa. Dla młodszych pokoleń byłaby to okazja, by zobaczyć ich na żywo, dla starszych – powrót do atmosfery niezapomnianych finałów z lat 2000.

Pekin. Jessica Pegula odwraca losy spotkania, niedokończone mecze Zheng i Boisson

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Poznaliśmy osiem tenisistek, które powalczą o miejsca w ćwierćfinałach w górnej połówce turniejowej drabinki China Open. Z imprezą pożegnała się Qinwen Zheng, a o krok od pożegnania się z imprezą była Jessica Pegula.

Za nami szósty dzień przedostatniego w sezonie turnieju rangi WTA 1000. W poniedziałek na kortach w stolicy Chin zostały rozegrane pierwsze mecze trzeciej rundy. I trzy z nich zakończyły się przed czasem. Serię pojedynków zakończonych kreczem rozpoczęły Emma Navarro i Lois Boisson.

Faworytką spotkania między Amerykanką i sensacyjną półfinalistką Roland Garros 2025 była tenisistka z USA. I chociaż Francuska jako pierwsza miała szansę na przełamanie to turniejowa „szesnastka” wykorzystała dwie okazje na odebranie podania rywalce i pierwszą odsłonę zakończyła wynikiem 6:2. W drugim secie panie rozegrały jedynie gema, gdy tenisistka z Europy postanowiła poddać mecz z powodu kontuzji nogi. Tym samym to Emma Navarro będzie przeciwniczką Igi Świątek w środowym meczu 1/8 finału China Open.

Najciekawszym meczem trzeciej rundy w górnej połówce turniejowej drabinki okazał się ten rozegrany między Jessicą Pegulą oraz Emmą Navarro. Poniedziałkowe spotkanie było trzecim meczem obu tenisistek. Dotychczasowy bilans był remisowy. Ostatni raz obie zawodniczki zagrały ze w meczu drugiej rundy turnieju trawiastego w Eastbourne dokąd Amerykanka przybyła z Berlina. Za naszą zachodnią granicą Amerykanka sięgnęła po tytuł, bronią w meczu finałowym pięciu piłek meczowych. Tym razem po wygraniu pierwszego seta, Raducanu w tie-breaku drugiej odsłony miała trzy szanse na zapewnienie sobie awansu do 1/8 finału. Ostatecznie Pegula wyszła z opresji, a decydującą odsłonę wygrała, nie tracąc ani jednego gema.

Poniedziałkowe mecze 1/16 finału China Open zakończył pojedynek między powracającą do rywalizacji po operacji łokcia Qinwen Zheng oraz Lindy Noskowej. Po wygranej pierwszej odsłonie przez Czeszkę, w drugim secie to reprezentantka gospodarzy przejęła inicjatywę na korcie i odbierając podanie rywalce w szóstym gemie, wygrała tę część meczu za drugą piłką setową. W decydującej partii zawodniczka naszych południowych sąsiadów wyszła na prowadzenie 3:0, gdy złota medalistka olimpijska z Paryża poprosiła o pomoc medyczną. I po krótkiej konsultacji z lekarzem postanowiła zrezygnować z dalszej gry.

 


Wyniki

Trzecia runda:

Mirra Andriejewa (4) – Jessica Bouzas Maneiro (Hiszpania) 6:4, 6:1

Jessica Pegula (USA, 5) – Emma Raducanu (Wielka Brytania, 30) 3:6, 7:6(9), 6:0

Linda Noskowa (Czechy, 26) – Qinwen Zheng (Chiny, 7) 6:4, 3:6, 3:0 i krecz

Emma Navarro (USA, 16) – Lois Boisson (Francja) 6:2, 1:0 i krecz

Marta Kostiuk (Ukraina, 23) – Aliaksandra Sasnowicz 6:4, 6:2

Sonay Kartal (Wielka Brytania) – Maya Joint (Australia) 6:3, 6:2

Anastazja Potapowa – Zeynep Sonmez (Turcja) 6:3, 7:5

Samsun. Zwycięstwa Falkowskiej i Klimovicovej

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News/Wojciech Kubik

Poniedziałkowy poranek był pracowity dla dwóch Polek. Nasze tenisistki skutecznie walczyły o punkty w Samsun.

Turniej w Turcji odbywa się na kortach twardych i ma rangę 125 a w jego kwalifikacjach wystartowała między innymi Weronika Falkowska. 25-latka otrzymała w eliminacjach numer cztery a w ich decydującej rundzie zmierzyła się z Rosjanką Jekaterniną Owczarenko.

W pierwszym secie górą była Falkowska. Nasza reprezentantka uzyskała „brejka” po długim trzecim gemie a potem skutecznie utrzymywała przewagę nad rywalką, wygrywając 6:4.

W secie drugim od początku było sporo walki – Falkowska musiała bronić break-pointów, ale zrobiła to skutecznie i uzyskała rezultat 2:2. Od tego momentu to Polka nabrała wiatru w żagle i wkrótce objęła prowadzenie 4:3 z przełamaniem. Weronika mogła zakończyć mecz już przy podaniu przeciwniczki i stanie 5:3, ale nie wykorzystała piłek meczowych i musiała jeszcze raz dobrze spisać się na linii serwisowej. Niestety ta sztuka się nie udała a Rosjanka wyrównała na po pięć.

O wyniku seta decydował tie-break, w którym to Weronika była lepsza. Zobaczymy ją zatem w dalszych etapach rywalizacji.

Od głównej drabinki rozpoczynała zawody inna Polka – Linda Klimovicova. W pierwszej rundzie nasza tenisistka trafiła na znaną, wyżej klasyfikowaną rywalkę – Lucrezię Stefanini.

Spotkanie lepiej zaczęła Linda, która dość szybko uzyskała przełamanie i prowadzenie 3:1. 21-latka nie zamierzała na tym poprzestać i ponownie odebrała serwis rywalki w siódmym gemie. Wynik 5:2 dawał komfort gry i pozwolił Klimovicovej wyraźnie wygrać pierwszą partię.

Druga rozpoczęła się od dwóch bardzo zaciętych gemów. Oba powędrowały jednak na konto Klimovicovej a to oznaczało jej prowadzenie z „brejkiem” i dobre widoki na dalszą część pojedynku. Polka nie zadowoliła się tym stanem rzeczy i przełamała rywalkę do zera, znacznie przybliżając się do końcowego zwycięstwa. Linda bez kłopotów osiągnęła ten cel, kończąc seta wynikiem 6:1.


Wyniki

Samsun (kwalifikacje kobiet):

W. Falkowska – J. Owczarenko 6:4 7:6(2)

Samsun (pierwsza runda kobiet):

L. Klimovicova (Polska) – L. Stefanini (Włochy) 6:2 6:1

Pekin. Iga Świątek wciąż bez przegranej w stolicy Chin

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: East News

Iga Świątek awansowała do czwartej rundy China Open. O miejsce w 1/4 finału polska tenisistka powalczy z Emmą Navarro.

Mistrzyni China Open 2023 po rocznej przerwie powróciła do Państwa Środka, gdzie po wygraniu meczu drugiej rundy, w poniedziałek stanęła do gry o 1/8 finału. Rywalką Polki była Camila Osorio. Spotkanie trwało niespełna trzy kwadranse.

W pierwszym secie była liderka rankingu większe problemy miała przy swoim serwisie niż, gdy podanie było po stronie Kolumbijki. Ostatecznie Iga Świątek trzykrotnie obroniła się przed stratą podania, samemu przełamując podanie tenisistki z Ameryki Południowej trzykrotnie. Przy wyniku 5:0 Camila Osorio poprosiła o pomoc medyczną. Jak pokazały dalsze wydarzenia na korcie centralnym, na niewiele się ona zdała. Po trzech punktach gema otwierającego drugiego seta Osorio postanowiła zrezygnować z dalszej gry. Tym samym najlepsza polska tenisistka po sześciu wygranych meczach podczas China Open 2023 dwa kolejne pojedynki wygrała w tym roku i wciąż jest bez przegranej w historii swoich startów w Pekinie.

Przeciwniczką Igi Świątek w meczu 1/8 finału będzie Emma Navarro. Amerykanka, tak jak Polka, miejsce w czwartej rundzie zapewniła sobie po tym, jak w drugiej odsłonie skreczowała Lois Boisson.


Wyniki

Trzecia runda:

Iga Świątek (Polska, 1) – Camila Osorio (Kolumbia) 6:0 i krecz