Lorenzo Musetti powitał na świecie drugiego syna

/ Łukasz Duraj , źródło: Instagram Lorenzo Musettiego , foto: East News

Lorenzo Musetti zakończył niedawno bardzo udany sezon. Zawodnik ma też bardziej prywatne powody do wielkiej radości.

23-letni Musetti wystąpił ostatnio w Finałach ATP. Włoch pokazał się zatem przed własną publicznością, wśród której była także partnerka tenisisty Veronica Confalonieri.

Poza kortem para tworzy szczęśliwą rodzinę, która od teraz będzie liczyć cztery osoby. Do starszego syna Ludovico dołączył bowiem drugi chłopiec Leandro. Zdjęcie noworodka, podpisane frazą „Miłość pomnożona” można zobaczyć na Instagramie Musettiego oraz poniżej.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Lorenzo Musetti (@lore_musetti)

Lorenzo Musetti zakończył sezon na ósmym miejscu w rankingu ATP.

Rohan Bopanna wspomina swoją karierę tenisową

/ Izabela Modrzewska , źródło: atptour.com; oprac.własne, foto: East News

Świeżo po zakończeniu kariery, Rohan Bopanna opowiedział o sukcesach, wyzwaniach i o dalszych planach.

Hinduski tenisista ma na swoim koncie dwa tytuły wielkoszlemowe w grze deblowej i mieszanej oraz 26 tytułów ATP. Po ponad dwudziestu latach, na początku listopada tego roku, ogłosił przejście na sportową emeryturę. Jego kariera nie była jednak usłana różami. W 2006 roku przeszedł operację barku, która wyłączyła go z gry na kilka miesięcy. W późniejszych latach zmagał się również z bolesnymi problemami z kolanem. w 2019 roku dowiedział się, że prawie nie ma już chrząstki i odczuwał ciągły dyskomfort.

W rozmowie z ATP zdradził, że rozważał odejście od tenisa już cztery lata temu. 45-latek przyznał, że po powrocie do gry po przerwie spowodowanej pandemią w 2021 roku i pięciu miesiącach bez zwycięstw powiedział żonie, że to chyba moment, by zakończyć karierę. Zamiast tego przeszedł przemianę, która doprowadziła go do triumfu w Australian Open 2024 u boku Matthew Ebdena.

Moja kariera to opowieść o cierpliwości, dyscyplinie i wierze w siebie. To właśnie mnie ukształtowało. Tak, potrzebny jest talent by dojść do pewnego poziomu, ale przede wszystkim liczy się nieugiętość. To zrobiło dla mnie wielką różnicę, nastąpił ogromny przeskok od kiedy prawie porzuciłem tenisa to zostanie numerem jeden na świecie. 

Legendarny deblista przyznał, że obok finału w Australii drugim najważniejszym meczem był finał US Open 2023, w którym przegrał z parą Rajeev Ram i Joe Salisbury. Podczas spotkania Bopanna przyznał, że dotknął piłki ręką, a dzięki postawie fair play zyskał uznanie fanów i szacunek rywali.

– Zawsze czułem, że podjąłem dobrą decyzję. To był instynktowny odruch, by przyznać się do kontaktu z piłką. Jako ojciec chcesz uczyć właściwych postaw – nie tylko swoje dzieci, ale wszystkich wokół – że czasem są rzeczy ważniejsze niż gra w tenisa.

Tenisista dodał, że chciałby być zapamiętany jako ktoś, kto był „pokorny” i  kochał być częścią tego sportu. Teraz ma w planach pomagać innym. Chce zwiększyć ilość turniejów tenisowych w Indiach, utorować łatwiejszą drogę juniorom, a także wykorzystać swoją sieć kontaktów do rekonstrukcji tej dyscypliny w jego ojczystym kraju.

Najważniejsze dla mnie jest to, że odchodzę od rywalizacji, ale nie od sportu. Moją następną, prawdziwą misją jest pomoc hinduskiemu tenisowi. Chciałbym móc użyć mojego doświadczenia i dzielić się nim z z młodymi zawodnikami by wspierać ich podróż. 

 

 

 

ITF. Fryderyk Lechno-Wasiutyński bez awansu do finału

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Freepik

Fryderyk Lechno-Wasiutyński nie powalczy o tytuł. W meczu półfinałowym turnieju ITF M15 Ognjen Milić okazał się lepszy i pokonał Polaka 6:0, 6:3. 

Pierwszy set był pod dyktando przeciwnika, który nie dał szans reprezentantowi Polski. Od początku szybko wyszedł na prowadzenie i nie oddał już go do końca seta. Najbardziej zacięty był trzeci gem, kiedy Lechno-Wasiutyński doprowadził do wyrównania przy serwisie rywala. Nie miał jednak żadnego break pointa. Ostatecznie nie udało mu się zdobyć żadnego gema w tym secie.

W drugiej partii Polak w końcu triumfował przy swoim podaniu. Rywal jednak i tak wyszedł na prowadzenie. Kluczowym momentem był piąty gem, kiedy Lechno-Wasiutyński po raz pierwszy miał szansę przełamać Serba, ale nie wykorzystał tej okazji. Gdy Milić serwował na mecz, reprezentant Polski nieco przedłużył swoje szanse i odrobił część strat. Wygrał dwa gemy z rzędu, ale to nie wystarczyło, aby nawiązać walkę z turniejową ,,trójką”. Po godzinie i czterech minutach gry przeciwnik zameldował się w finale.

 


Wyniki

Półfinał singla:

Ognjen Milić (Serbia, 3) – Fryderyk Lechno-Wasiutyński (Polska, 7) – 6:0, 6:3

Jelena Rybakina podsumowuje sezon i chwali Igę Świątek

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.tennisworldusa.org/, własne, foto: East News

Jelena Rybakina zakończyła sezon 2025 mocnym akcentem. W wywiadzie reprezentantka Kazachstanu podsumowała swoje dokonania w ostatnich dwunastu miesiącach.

Finały WTA były znakomitym zwieńczeniem roku dla Jeleny Rybakiny. 26-latka wygrała cały turniej i dołożyła do gabloty kolejne ważne trofeum. W rozmowie z kazachskimi mediami zawodniczka omówiła swój sezon następująco:

Patrząc całościowo, miałam udany rok. Na początku nasze rezultaty nie były zadowalające, więc jestem tym bardziej zadowolona z tego, co udało nam się zrobić. Pod koniec myślałam już o wakacjach, ale mój team pomógł mi się skupić na nowo i pracowaliśmy nad pewnymi momentami meczów. Grałam sporo, ale zawsze staraliśmy się znaleźć czas, by coś poprawić. Pod koniec sezonu było widać efekty i bardzo mnie to cieszy.

Jestem raczej spokojna, więc nie trudno mi powściągać emocje. Na korcie zdarzają się sytuacje, w których uwolnienie frustracji mogłoby być pomocne, ale czasem negatywna energia może z tobą zostać nawet po wybuchu. To zależy. Generalnie staram się zawsze myśleć pozytywnie, choć bywa to trudne. Nie okazuję emocji podczas gry, bo nie chcę odsłaniać się przed rywalkami.

Rybakina powiedziała także kilka miłych słów o Idze Świątek:

Nasze mecze zawsze są zacięte, ale statystycznie to Iga jest równiejsza ode mnie. Jest tak młoda a osiągnęła tak wiele – nie tylko w tym roku – podsumowała Kazaszka.

Jelena Rybakina zakończyła sezon na piątym miejscu w rankingu WTA.

Casper Ruud obdarował siostry drogimi prezentami

/ Izabela Modrzewska , źródło: tennisworldusa.org; oprac.własne, foto: East News

Casper Ruud nie szczędził wydatków na swoich najbliższych i zafundował swoim siostrom luksusowe podarki. 

Według doniesień portalu Nettavisen, w latach 2021 i 2024 norweski tenisista kupił apartamenty dla Charlotte i Caroline. Jedno mieszkanie kosztowało 6,45 mln koron norweskich, czyli ponad 2,3 mln złotych, a drugie 5,2 mln koron, czyli niecałe 2 mln złotych. 26-latek sam posiada pięć nieruchomości w swoim ojczystym kraju.

Młodsza z sióstr, 19-letnia Charlotte, podąża śladami brata i obecnie trenuje w Akademii Rafaela Nadala. Z kolei 25-letnia Caroline nie jest związana ze sportem, lecz aktywnie działa w mediach społecznościowych, publikując treści o tematyce lifestyle’owej.

ITF. Trudny dzień dla polskich tenisistów

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Marek Golba

Piątkowe zmagania w turniejach rangi ITF nie potoczyły się dobrze dla reprezentantów Polski. Tylko Fryderyk Lechno-Wasiutyński mógł cieszyć się z awansu do kolejnej rundy.

Do półfinału egipskiego turnieju dotarł Fryderyk Lechno-Wasiutyński, który jako jedyny Polak dalej pozostaje w grze. Szybko i sprawnie uporał się z czeskim rywalem i powalczy o finał. W meczu półfinałowym jego przeciwnikiem będzie turniejowa ,,trójka” Serb Ognjen Milić.

Zwycięska seria Karola Filara została przerwana. Po siedmiu wygranych z rzędu przyszedł czas na porażkę. Najwyżej rozstawiony Arthur Weber pokonał Rzeszowianina, chociaż nie można mu odmówić woli walki. W drugim secie doprowadził do tie-breaka, którego wygrał bez problemów.

Z turniejem pożegnał się także Marcel Zieliński, który nie zagra w półfinale. Reprezentant Polski musiał uznać wyższość turniejowej ,,dwójki”, chociaż nie był bez szans na zwycięstwo. Wygrał pewnie drugiego seta, lecz zabrakło sił na walkę w tie-breaku w decydującej partii.

To nie był udany dzień dla Kacpra Szymkowiaka, który poniósł dwie porażki: jedną w singlu, a drugą w deblu. W ćwierćfinałowym spotkaniu szybko wyszedł na prowadzenie, ale węgierski rywal odwrócił losy meczu i wygrał dwa tie-breaki z rzędu. Były one zacięte, a Polakowi brakowało niewiele, aby zameldować się w kolejnej rundzie. W półfinale debla razem w parze z Alanem Bojarskim nie sprostali francusko-belgijskiemu duetowi.

Z rywalizacją już w czwartek pożegnały się reprezentantki Polski, między innymi Urszula Radwańska czy Weronika Ewald. Szczególnie 19-latka była blisko wygranej. Walczyła jak równa z równą z Łotyszką Anastasiją Sevastovą w Trnawie, ale finalnie przegrała w tie-breaku trzeciego seta. Do finału turnieju deblowego w Ortisei nie awansowały też Martyna Kubka i Weronika Falkowska.


Wyniki

M25 Luanda 2, ćwierćfinał singla:

Matyas Fuele (Węgry) – Kacper Szymkowiak (Polska) – 1:6, 7:6(5), 7:6(6)

M25 Antalya 6, ćwierćfinał singla:

Andriej Chepelev (2) – Marcel Zieliński (Polska) – 6:3, 2:6, 7:6(2)

M15 Phan Thiet, ćwierćfinał singla:

Arthur Weber (Francja, 1) – Karol Filar (Polska, 7) – 6:2, 6:7(1), 6:4

M15 Szarm el-Szejk 19, ćwierćfinał singla:

Fryderyk Lechno-Wasiutyński (Polska, 7) – Jan Hrazdil (Czechy) – 6:2, 6:3

M25 Luanda 2, półfinał debla:

Sven Corbinais, Nicolas Ifi (Francja, Belgia) – Alan Bojarski, Kacper Szymkowiak (Polska, Polska, 4) – 6:3, 3:6, 10:8

Znamy kalendarz ATP na przyszły rok

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto:

Tenisowy tour niemal się nie zatrzymuje. Sezon 2025 zmierza ku końcowi, ale ATP pokazało już harmonogram zawodów na kolejny rok.

W sezonie 2026 zawodnicy będą mogli odwiedzić 29 państw i zagrać w turniejach rangi 250 (29 imprez), 500 (16 imprez) i 1000 (9 imprez). Siedem z dziewięciu „tysięczników” będzie trwać dwa tygodnie a Finały ATP ponownie zawitają do Włoch.

Jeśli chodzi o zawody drużynowe, w ofercie znajdą się United Cup, Laver Cup oraz Puchar Davisa pod egidą ITF. Ta sama organizacja tradycyjnie zorganizuje też turnieje wielkoszlemowe – w Melbourne, Paryżu, Londynie i Nowym Jorku.

Sezon rozpocznie się w Australii i Azji. Gracze mogą wybierać między zawodami w Brisbane, Hongkongu oraz United Cup, który odbędzie się w Sydney i Perth.

Wśród ciekawych lokalizacji późniejszych turniejów wymienić zaś można Santiago, Marrakesz, Bukareszt, Estoril czy Ałmaty.

Jeddah. Znamy pierwszych uczestników Next Gen ATP Finals

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: Peter Figura

Jakub Mensik, Learner Tien, Alexander Blockx i Dino Prizmić jako pierwsi zapewnili sobie udział w tegorocznych Next Gen ATP Finals.

W grudniu Jeddah znajdzie się w centrum tenisowego świata. To tam, na twardych kortach w Arabii Saudyjskiej, ósemka najlepszych zawodników do lat dwudziestu stanie do walki o trofeum, które otwiera drzwi do wielkiej kariery. Nie bez powodu wcześniejszymi mistrzami turnieju byli Jannik Sinner i Carlos Alcaraz.

Jakub Mensik – mistrz z Miami gotowy na kolejny krok. Czech aktualnie zawodnik Top 20 rankingu ATP, podczas tegorocznego sezonu rzucał wyzwania największym. Zwycięstwo nad Novakiem Dźokoviciem w finale ATP Masters 1000 w Miami było przełomowym momentem. Mensik ma na koncie ćwierćfinały w Madrycie, Pekinie i Brisbane oraz awans do czwartej rundy turnieju w  Rzymie.

– Jestem bardzo szczęśliwy i podekscytowany. To był dla mnie wyjątkowy sezon

Learner Tien – leworęczna sensacja ze Stanów, finalista Next Gen Finals z zeszłego roku, znów melduje się na  starcie. To on już w styczniu skradł uwagę kibiców, eliminując Daniiła Miedwiediewa w Australian Open i docierając do czwartej rundy jako najmłodszy zawodnik na takim etapie turnieju na twardej nawierzchni od czasów Rafaela Nadala. Jego dorobek w tym sezonie to tytuł ATP 250 w Metz, finał w Pekinie oraz bilans 5–4 przeciwko tenisistom z Top 10 rankingu ATP.

Alexander Blockx – 20-latek, mierzący 193 cm wzrostu, jest pierwszym w historii Belgii reprezentantem w tym turnieju. Były lider juniorów i zwycięzca challengera w Oeiras sukcesywnie wspinał się po rankingowej drabinie z poza Top 200 do 101. miejsca w niespełna rok. Jego tenis to połączenie dynamiki i czystej techniki: potężny pierwszy serwis i naturalne wyczucie gry przy siatce. W Cincinnati odniósł pierwsze zwycięstwo w Masters 1000.

Do elitarnego zestawienia dołącza również Dino Prizmić – jeden z najciekawszych talentów chorwackiego tenisa ostatnich lat. Były juniorski mistrz Roland Garros, który swoje pierwsze tenisowe kroki stawiał w legendarnym Tenis Klub Split – tym samym, z którego wywodził się Goran Ivanisević. 20-latek latem zdobył dwa tytuły ATP Challenger Tour na ukochanej mączce i był w finale Challengera w Kozerkach, gdzie przegrał z Kamilem Majchrzakiem.

– Ten sezon był pełen wzlotów i upadków, ale jestem bardzo zadowolony z tego, jak udało się go zakończyć

W turnieju zabraknie ubiegłorocznego mistrza Joao Fonseki. Brazylijczyk zmaga się z kontuzją odniesioną pod koniec sezonu i nie zdążył wrócić do pełni zdrowia. Organizatorzy przekazali mu życzenia szybkiego powrotu i powodzenia w przygotowaniach do sezonu 2026.

Maia. Daniel Michalski nie sprawił niespodzianki i odpadł w drugiej rundzie

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Paweł Rychter

W drugiej rundzie turnieju ATP 100 Challenger w Maia na Daniela Michalskiego czekał przeciwnik rozstawiony z numerem 3. Polak walczył do samego końca, ale finalnie nie zagra w ćwierćfinale. Elmer Møller wygrał to spotkanie 2:6, 6:4, 7:6(6). 

Pierwszy test czekał na Michalskiego już w pierwszym gemie, kiedy musiał bronić break pointa. Zdał go jednak wzorowo i nie pozwolił rywalowi na zdobycie przewagi. Chwilę później Polak sam wyszedł z inicjatywą i po raz pierwszy przełamał turniejową ,,trójkę”. Co prawda przeciwnik szybko odrobił stratę, ale potem Michalski ponownie wypracował sobie prowadzenie, którego nie oddał już do końca seta. Wygrał trzy gemy z rzędu i triumfował w pierwszej partii.

W drugim secie Duńczyk wyciągnął wnioski z poprzednich punktów. Zapisał cztery gemy z rzędu na swoim koncie i był blisko doprowadzenia do wyrównania. Wtedy właśnie do gry wrócił Michalski, który odrobił część strat i wygrał trzy gemy z rzędu. To jednak nie wystarczyło, aby nawiązać walkę z turniejową ,,trójką” w tym secie.

O tym kto zamelduje się w półfinale zadecydowała trzecia partia, która była najdłuższa ze wszystkich i trwała ponad godzinę. Nie zaczęła się ona po myśli Warszawianina, który już w pierwszym gemie musiał bronić czterech break pointów. Chwilę później reprezentant Danii wywalczył prowadzenie przy serwisie Michalskiego. Polak walczył do samego końca. W szóstym gemie przy podaniu Møllera miał aż sześć break pointów. Na szczęście udało się wykorzystać ostatni z nich. W następnym gemie Warszawianin prowadził już 40:0 przy swoim serwisie, ale Duńczyk doprowadził do równowagi, a nawet miał szansę ponownie wyjść na prowadzenie. Po pięciu równowagach Michalski triumfował w tym gemie i dalej pozostawał w grze o zwycięstwo. Nabrał wiatru w żagle i przełamał podanie przeciwnika. Miał jednak problemy, gdy serwował na mecz. Nie obronił break pointa i rywal ponownie odrobił straty. Zacięta gra doprowadziła do tie-breaka. Lepiej zaczął go Polak, który zdobył przewagę. Miał dwie piłki meczowe, ale Duńczyk doprowadził do wyrównania 6:6. Warszawianin stracił serwis dwa razy, a to dało przeciwnikowi okazję na wygranie spotkania. Nie zmarnował jej i zameldował się w ćwierćfinale turnieju w Portugalii.


Wyniki

Druga runda:

Elmer Møller (Dania, 3) – Daniel Michalski (Polska) – 2:6, 6:4, 7:6(6)

Maia. Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski zatrzymani w ćwierćfinale gry podwójnej

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: PZT

Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski próbowali odwrócić losy spotkania, ale ostatecznie ponieśli porażkę. W ćwierćfinale turnieju ATP 100 Challenger w Maia przegrali z parą Alexander Donski/Tiago Pereira 1:6, 7:6(4), 8:10. 

Początek spotkania nie był wymarzony dla polskiej pary, która już w drugim gemie straciła swój serwis. Rywale z każdym punktem grali coraz lepiej i powiększali swoje prowadzenie. Pewnie serwowali i nie dali nawet cienia szansy Polakom na odrobienie strat. Rozstawionym z numerem 2. udało się wygrać w tym secie tylko jednego gema. Po 21 minutach gry to przeciwnicy byli bliżej półfinału.

Druga partia dała nadzieję na bardziej wyrównane starcie. Mimo wszystko w trzecim gemie podanie Drzewieckiego zostało przełamane, a rywale ponownie odskoczyli na prowadzenie. Polacy jednak nie dali za wygraną. Trzy gemy później po raz pierwszy przełamali serwis przeciwników i wrócili do gry. Od tego czasu spotkanie stało się wyrównane. O tym kto wygra tę partię zadecydował tie-break. W nim od początku na prowadzeniu byli Drzewiecki i Matuszewski. Wykorzystali drugą piłkę setową i doprowadzili do super tie-breaka. Był to jednak bardzo zacięty set. Świadczą o tym statystyki: Polacy wygrali łącznie 35 wszystkich punktów, a rywale tylko o jeden mniej.

Super tie-break zaczął się nieco lepiej dla bułgarsko-portugalskiej pary, która zdobyła trzy punkty z rzędu i wypracowała przewagę. Reprezentanci Polski odrobili straty, jednak potem znowu nie utrzymali podania. Końcówka była nerwowa. Rozstawieni z numerem 2. doprowadzili do wyrównania 8:8. Karol Drzewiecki serwował przy piłce meczowej dla rywali. Jego podanie było dobre, ale return przeciwników jeszcze lepszy. Tym samym bułgarsko-portugalski duet zameldował się w półfinale.


Wyniki

Ćwierćfinał gry podwójnej:

Alexander Donski, Tiago Pereira (Bułgaria, Portugalia) – Karol Drzewiecki, Piotr Matuszewski (Polska, Polska, 2) – 6:1, 6:7(4), 10:8