Lyon. Porażka Pieczonki, Kielan i Walków w ćwierćfinale debla

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter

Polscy tenisiści rozegrali już mecze pierwszej rundy debla podczas Challengera 75 w Lyonie. W turnieju dalej grają Szymon Kielan i Szymon Walków, ale pożegnał się za to Filip Pieczonka.

Jako pierwszy na kort wyszedł Pieczonka, który w parze z Davidem Pichlerem zmierzyli się z Ivanem Liutarewiczem i Giorgio Riccą. Polsko-austriacka para straciła podanie w piątym gemie, lecz błyskawicznie stanęła przed szansą odrobienia strat. Nie udało im się, a pierwszy set zakończył się zwycięstwem białorusko-włoskiej pary 6:4. Pichler i Pieczonka byli bliscy doprowadzenia do super tie-breaka, ale nie wykorzystali piłki setowej w dziesiątym gemie. To zemściło się w końcówce meczu, gdy chwilę później stracili serwis i nie wrócili już do meczu.

W lepszych nastrojach kort opuszczali Szymon Kielan i Szymon Walków, którzy szybko pokonali Hiszpanów – Mario Mansillę Dieza i Bruno Pujola Navarro 6:2, 6:3. Początek w wykonaniu polskich tenisistów był imponujący. Podwójne przełamanie wystarczyło do zwycięstwa w pierwszym secie 6:2. Hiszpanie podjęli walkę, ale na krótko. Po raz pierwszy odebrali serwis Polakom, ale od stanu 0:2 Kielan i Walków wygrali sześć z siedmiu ostatnich gemów i awansowali do ćwierćfinału debla. O awans do kolejnej fazy zagrają z turniejowymi „dwójkami” Balaji/Jebens lub francusko-czeską parą Blancaneaux/Duda.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

I. Liutarewicz, G. Ricca (…, Włochy) – D. Pichler, F. Pieczonka (Austria, Polska, 4) – 6:4, 7:5

S. Kielan, S. Walków (Polska, Polska) – M. Mansilla Diez, B. Pujol Navarro (Hiszpania, Hiszpania) – 6:2, 6:3

Brisbane. Filip Peliwo zakończył swój udział w grze pojedynczej

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: East News

Filip Peliwo przegrał w pierwszej rundzie Challengera 75 w Brisbane. Za mocny dla Polaka okazał się Alex Bolt, który wygrał w dwóch setach 6:4, 6:2.

Peliwo świetnie rozpoczął spotkanie z wyżej notowanym Australijczykiem. W pierwszym secie prowadził 4:2 i miał trzy break pointy na podwójne przełamanie. Od tamtej pory mecz zaczął wymykał się spod kontroli. Peliwo przegrał cztery kolejne gemy i całego seta 4:6.

Długo trwała passa przegranych gemów ze strony Polaka. Bolt dominował na korcie i w drugim secie prowadził 5:0 i miał piłkę meczową na zwycięstwo bez straty gema. Peliwo udało się wygrać dwa kolejne gemy, lecz do gry już nie wrócił. Porażka 4:6, 2:6 z turniejową „szóstką” i pozostał mu już tylko występ w deblu, gdzie gra w parze z Christianem Langmo. Ich rywalami w pierwszej rundzie będą Calum Puttergill i Dane Sweeny.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Alex Bolt (Australia, 6) – Filip Peliwo (Polska) – 6:4, 6:2

ATP Finals. Alcaraz lepszy od Fritza po blisko trzygodzinnym meczu

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Carlos Alcaraz potwierdza znakomitą dyspozycję w Turynie. We wtorek Hiszpan pokonał Taylora Fritza w meczu drugiej kolejki fazy grupowej imprezy kończącej sezon. Jednakże zwycięstwo nad finalistą tej imprezy sprzed roku nie przyszło łatwo – Amerykanin postawił liderowi rankingu trudne warunki.

Obaj tenisiści znakomicie rozpoczęli tegoroczny turniej – od zwycięstw w dwóch setach. Jednakże tenisista ze Stanów Zjednoczonych miał znacznie mniej czasu na odpoczynek, niż Hiszpan. Fritz mecz z Lorenzo Musettim mierzył się w poniedziałek, podczas gdy Alcaraz i Alex De Minaur grali w niedzielę. Ostatni oficjalny pojedynek obu panów miał miejsce podczas finału imprezy w Tokio, gdzie lepszy okazał się lider światowego rankingu.

Tenisiści rozpoczęli wtorkowy mecz od nienajlepszej skuteczności przy serwisie. Początkowe gemy były długie i otwarte, co sprawiło, że Alcaraz i Fritz wymienili się przełamaniem. W kolejnych gemach przewaga była po stronie tenisisty z Ameryki Południowej. Fritz imponował szczególnie dyspozycją przy returnie, która umożliwiała mu walkę z Alcarazem. W ósmym gemie reprezentant Stanów Zjednoczonych wypracował kolejne break pointy, które zostały obronione przez Hiszpana. W trakcie meczu sześciokrotny triumfator imprez wielkoszlemowych zaimponował m.in. jednoręcznym bekhendem.

O losach partii musiał rozstrzygnąć tie-break. W dogrywce Fritz potwierdził świetną dyspozycję, oddając rywalowi zaledwie dwa punkty i wychodząc na prowadzenie w meczu.

Amerykanin był bliski przełamania serwisu Hiszpana w piątym gemie drugiej partii. Jednakże Alcaraz zdołał obronić break pointy i wyszedł zwycięsko z szalonego, ponad czternastominutowego gema.

Mimo niektórych wyrównanych gemów, żadnemu z tenisistów nie długo udało się przełamać rywala. Alcaraz znacznie poprawił dyspozycję forhendową, podczas gdy Fritz był niemal bezbłędny w punktach rozgrywanych po pierwszym serwisie. Wydawało się, że drugi set zmierza w stronę kolejnego tie-breaka w meczu. Jednakże w dwunastym gemie Fritz stanął w obliczu problemów. Reprezentant Hiszpanii, dzięki sporemu szczęściu (pomagała mu. m.in. taśma, po której piłka prześlizgnęła się podczas jednego z punktów), wyszedł na prowadzenie 40-0. To oznaczało trzy break pointy równoznaczne z piłkami setowymi. Alcaraz wykorzystał drugiego z nich i wyrównał stan rywalizacji.

Po wygranej w drugiej odsłonie meczu Alcaraz zaczął przejmować inicjatywę. Z kolei Fritz grał gorzej w porównaniu z dyspozycją z pierwszego i drugiego seta. Doprowadziło to do przełamania serwisu Amerykanina, po którym Hiszpan prowadził 4:2. Jak się okazało, był to kluczowy moment dla losów całej partii. Fritz nie zdołał odwrócić wyniku. W ósmym gemie obronił meczbole przy własnym serwisie, lecz następnie pozostał bezradny wobec podania przeciwnika. Po blisko trzech godzinach gry tenisista z Hiszpanii przypieczętował zwycięstwo, które ma dla niego podwójne znaczenie.

Dzięki pokonaniu Fritza Alcaraz jest niemal pewny awansu do fazy pucharowej ATP Finals. W półfinale może znaleźć się jeszcze we wtorek – warunkiem jest zwycięstwo Alexa De Minaura w meczu z Lorenzo Musettim. W ostatnim meczu fazy grupowej Hiszpan zmierzy się z reprezentantem Włoch. Ta konfrontacja będzie miała jednak dodatkową wagę – będzie to starcie, które w przypadku triumfu „Carlitosa” zagwarantuje mu pozycję lidera rankingu ATP na koniec sezonu.


Wyniki

Faza Grupowa:

Carlos Alcaraz (Hiszpania,1) – Taylor Fritz (USA,6) 6(2):7, 7:5, 6:3

Korespondencja z Turynu. Wypowiedzi z konferencji prasowych po pierwszej kolejce

/ Redakcja , źródło: Korespondencja z Turynu, foto: East News

Notowała Magdalena Gorlas.

 

Felix Auger-Aliassime

Jak bardzo martwisz się o swoją łydkę? Pierwszy set niesamowity, a potem ewidentnie coś się stało. Czy kiedykolwiek w swojej karierze spotkałeś się z czymś takim? Czy uważasz, że to coś, co może być niebezpieczne?

– Nie, nie jest niebezpieczne. Nie martwię się zbytnio. To niesamowity zawodnik. Trzeba docenić, kiedy facet jest po prostu lepszy od ciebie. Dzisiaj był lepszy ode mnie. Przygotuję się na następny.

Ale nie, nie martwię się zbytnio. Dziękuję.

 

Myślałem, że jesteś jednym z niewielu zawodników, którzy nie boją się wyjść na kort i grać przeciwko Jannikowi. Myślę, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy wielu zawodników – takie mam wrażenie – ale oni już wiedzą, że Jannik ich zmiażdży. Nie miałem takiego przeczucia, gdy grałeś, zwłaszcza w pierwszym secie. Kiedy ostatnio bałeś się na korcie albo przed wejściem na kort, jeśli w ogóle?

– Tak, wracając do twojego ostatniego zdania, nigdy się nie bałem, bo przecież nie idziemy na wojnę, rozumiesz? Spójrzmy na to z innej perspektywy. Tak, myślę, że to walka, walka tenisowa. Jestem bardzo skoncentrowany, bardzo zmotywowany. Nigdy nie bałem się meczu tenisowego. Jestem bardziej skupiony, kiedy gra się na tym poziomie, wszystko musi być bardzo zdyscyplinowane i precyzyjne od pierwszych chwil. Grałem z nim [Jannikiem] kilka razy w tym roku, więc wiedziałem, czego się spodziewać. Tak, chodzi o to, że kiedy grasz na najwyższym poziomie, musisz być naprawdę dobry. I tyle.

 

 

Taylor Fritz:

O statystykach i procentach;

– Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o statystyki, wydaje mi się, że znam większość bez patrzenia i słuchania o nich. Mam na myśli, że czuję się w nich dość pewnie.  Schodząc z kortu, mogę powiedzieć prawdopodobnie z blisko trzy procentowa dokładnością to, co zaserwowałem przy 1. serwisie, co oni zaserwowali przy swoim 1. serwisie i jaki był prawdopodobny procent wygranych. Nie patrzę na statystyki, ale śledzę to w myślach podczas meczu.

Tuż przed tym, jak Lorenzo powiedział nam, że jego nogi są bardzo ciężkie. Czy zauważyłeś to w trakcie meczu? Jeśli tak, to w którym momencie meczu zacząłeś to dostrzegać?

– Niekoniecznie to zauważyłem. Myślę, że w trakcie meczu czułem, że mogę go dość skutecznie atakować. W dużej mierze wynika to z faktu, że to szybki kort, a on nie miał czasu, żeby poćwiczyć, przyzwyczaić się.

Wiem, że dziś rano rozgrzewał się na korcie treningowym, który jest znacznie wolniejszy niż kort centralny. Czułem, że to miało wpływ, po prostu nie był tu, żeby potrenować i przyzwyczaić się do szybkości.

 

Lorenzo Musetti:

Czy możesz nam powiedzieć, jak bardzo i czy walka o awans była stresująca? Jak się czujesz psychicznie i fizycznie po praktycznie zerowym odpoczynku między Atenami a Turynem?

– Oczywiście, myślałem o tym podczas meczu i oczywiście dlatego, że grałem zaraz po finale w Atenach. Wiedziałem, że oczywiście nie mogę być w 100% formie, zwłaszcza fizycznej, ponieważ psychicznie, oczywiście, jestem naprawdę szczęśliwy, że tu jestem. […] Muszę powiedzieć, że czułem, że Taylor był ode mnie lepszy. Jeśli przeanalizować mecz, to jest to jedno przełamanie w obu setach. Może gdybym miał przełamanie w pierwszych kilku gemach, na które miałem szanse, zmęczenie by zniknęło. Ale tego juz sie nie dowiemy. Fizycznie czułem, że jestem trochę wolniejszy we wszystkim, co robiłem. Również pod względem refleksu. Jeśli chodzi o czucie piłki, to czułem ją słabo. […] Nigdy nie jest łatwo grać mecz w zupełnie innych warunkach. A korty w Turynie to prawdopodobnie przeciwieństwo warunków w Atenach, są o wiele szybsze.

Novak Dźoković chce wystąpić w kolejnych Igrzyskach Olimpijskich

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Novak Dźoković nie wystąpi w ATP Finals, ale nie ma w planie zakończenia kariery tenisisty. Serb mówił o tym w wywiadzie.

Sezon 2025 był udany dla Novaka Dźokovicia. Serb nie wygrał wprawdzie turnieju wielkoszlemowego, ale prezentował wysoki poziom i utrzymał się w wąskiej światowej czołówce. Niezwykle utytułowany sportowiec wciąż ma plany na przyszłość a konkrety zdradził w niedawnej rozmowie z mediami:

– Zawsze planuje sprawy z kilkuletnim wyprzedzeniem i mam w głowie wizję tego, jak chcę skończyć przygodę z tenisem. Właściwe wszystko już osiągnąłem, ale myślę o Igrzyskach Olimpijskich w 2028 roku. Gdybym mógł zamknąć ten rozdział właśnie tam – jako chorąży reprezentacji – byłoby wspaniale. Czy się uda? Pewne rzeczy są poza moją kontrolą, ale dokładam wszelkich starań, by być zdrowym pod względem fizycznym i mentalnym oraz podtrzymać w sobie energię do rywalizacji – podsumował 38-latek.

Novak Dźoković jest już mistrzem olimpijskim. Serb sięgnął po złoto w 2024 roku na kortach w Paryżu.

Ons Jabeur spodziewa się dziecka

/ Łukasz Duraj , źródło: Instagram O. Jabeur, foto: East News

W ostatnich miesiącach Ons Jabeur odpoczywała od tenisa. Reprezentantka Tunezji będzie musiała jeszcze przedłużyć rozbrat ze sportem, ale powód jest niezwykle radosny.

Jabeur jest jedną z najbardziej utytułowanych zawodniczek ostatnich lat, ale miała też spore kłopoty z kontuzjami. 31-latka nie grała od czerwca tego roku a teraz ogłosiła, że jej absencja na kortach się przedłuży. Dwukrotna finalistka Wimbledonu i jej mąż Karim Kamoun oczekują bowiem pierwszego potomka. Na Instagramie tenisistki czytamy:

Zrobiłam sobie przerwę, by podładować baterie a teraz okazuje się że czeka nas najsłodszy na świecie powrót. Kort będzie musiał zaczekać, bo wkrótce nasz team zasili maluszek. Nasz syn dołączy do nas już w kwietniu – napisała szczęśliwa Ons.

Ons Jabeur była w przeszłości wiceliderką rankingu. Wygrała łącznie pięć tytułów rangi WTA Tour.