WTA Finals. Aryna Sabalenka pokazała moc, przegrany początek Gauff

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: East News

Aryna Sabalenka i Jessica Pegula to zawodniczki, które wygrały niedzielne mecze grupy Steffi Graf podczas drugiego dnia rywalizacji tegorocznych WTA Finals.

Za nami pierwsza kolejka spotkań kończącego sezon turnieju dla ośmiu najlepszych singlistek 2025 roku. Po sobotnich meczach Grupy Sereny Williams, drugiego dnia do rywalizacji przystąpiły tenisistki, które znalazły się w grupie nazwanej na część Steffi Graf.

Jako pierwsze w niedzielne popołudnie polskiego czasu na kort w Rijadzie wyszły Aryna Sabalenka oraz Jasmine Paolini. I tak jak w dwóch dotychczasowych tegorocznych meczach obu pań i tym razem zwycięstwo odniosła liderka rankingu, która spotkanie rozpoczęła od prowadzenia 3:0. Wprawdzie turniejowa „ósemka” zdołała odrobić stratę, ale od stanu 4:3 przegrała kolejne dwa gemy, a tym samym pierwszą odsłonę. W drugim secie przewaga liderki rankingu nie podlegała już dyskusji. Tylko jeden przegrany gem sprawił, że to Aryna Sabalenka została poważną kandydatką na fotel liderki grupy Steffi Graff po niedzielnych spotkaniach.

Dużo ze sobą gramy. I za każdym razem, niezależnie od końcowego wyniku, zawsze wiem, że muszę utrzymać koncentrację. Tym bardziej jestem zadowolona z wyniku, jaki osiągnęłam dzisiaj – skomentowała swe pięćsetne zwycięstwo w imprezach głównego cyklu liderka rankingu.

Drugie niedzielne spotkanie przyniosło w końcu emocje, których kibice oczekiwali od początku tegorocznych WTA Finals. Spotkanie między broniącą tytułu Coco Gauff oraz Jessicą Pegulą rozstrzygnęło się w trzech setach i trwało ponad dwie godziny.

Pierwsza odsłona przebiegła pod dyktando zawodniczek odbierających serwis, które zapisały na swe konto sześć z dziewięciu rozegranych gemów. O jedno przełamanie lepsza od okazała się Pegula. Jednak obrończyni tytułu ani myślała się poddawać. Efektem było prowadzenie 3:1 w drugiej partii. Serwując w dziesiątym gemie Coco Gauff nie zdołała jeszcze doprowadzić do decydującej odsłony. Ostatecznie swego dopięła za drugą piłką setową, którą miała w tie-breaku.

W decydującej odsłonie zawodniczka z Atlanty przegrała serwis już w pierwszym gemie, aby natychmiast odrobić straty. Ostatecznie jednak od stanu 2:2 kontrolę nad sytuacją na korcie przejęła Jessica Pegula, która w ósmym meczu przeciwko swej rodaczce odniosła piąte zwycięstwo.


Wyniki

Grupa Steffi Graf:

Aryna Sabalenka (1) – Jasmine Paolini (Włochy, 8) 6:3, 6:1

Jessica Pegula (USA, 5) – Coco Gauff (USA, 3) 6:3, 6:7 (4), 6:2

Korespondencja z Rijadu. Niedziela, dzień powszedni Aryny

/ Adam Romer , źródło: Korespondencja z Rijadu, foto: East News

Adam Romer, korespondencja z Rijadu

 

Aryna Sabalenka brylowała w niedzielne popołudnie na korcie w Rijadzie. Pokonała pewnie Jasmine Paolini i zrobiła to w stylu „kolejny dzień w pracy”, bo przecież niedziela, to normalny pracujący dzień w Arabii Saudyjskiej.

 

Kto zapomniał, że w krajach arabskich weekend to piątek i sobota mógł sobie o tym błyskawicznie przypomnieć wchodząc na halę w kompleksie sportowym Uniwersytetu Króla Sauda. Drugiego dnia turnieju WTA Finals na trybunach było wyraźnie mniej ludzi, choć… no właśnie, Sabalenka okazała się sporym magnesem. Trybuny zbudowane na 4,2 tys. widzów były zapełnione mniej więcej w połowie, co na zwykły dzień pracy nie jest złym wynikiem w Rijadzie.

Widzowie mogli zobaczyć imponującą formę serwisową liderki rankingu i walczącą, ale jednak bezradną w starciu ze znacznie silniejszą rywalką, Paolini.

Mecz nie był zły, ale zbyt jednostronny.

 

Kto się meczem zachwycić nie umiał, mógł spędzić czas do kolejnego spotkania w miasteczku turniejowym. Szczególnie, że w tym roku gospodarze zadbali, by każdy znalazł coś dla siebie. O gadżetach turniejowych napiszę może kolejnym razem, za to wymienię kolejne stacje do zabaw z rakietą: specjalną klatkę do mierzenia prędkości serwisów, tuby z piłką tenisową na sznurku do odbijania we dwójkę, specjalne stoiska do mierzenia czasu w ćwiczeniach sprawnościowych i na refleks czy wreszcie minikorty do gry miękkimi piłkami.

A gdy ktoś już zmęczył się tenisowymi zabawami mógł odpocząć w strefie relaksu na masujących fotelach lub najzwyczajniej w świecie udać się do „food court-u”, gdzie można zjeść wszystkie możliwe posiłki. Włącznie z koktajlem na owocach acaji marki Oakberry czyli firmy narzeczonego Sabalenki.

 

Nie wiem czy to właśnie rzeczone jagody utrzymują liderkę rankingu WTA w świetnej formie, ale ewidentnie niedzielny występ potwierdził to, co wiedzieliśmy już wcześniej. Z Aryną będzie niezwykle ciężko wygrać w Rijadzie. Po drugim niedzielnym meczu dwóch Amerykanek, można spokojnie powiedzieć, że ciężko będzie zarówno tej która wygrała – Jessice Peguli, jak i tym bardziej przegranej – Coco Gauff.

Obrończynię tytułu „zaatakowały” chyba wszystkie jej tenisowe koszmary, bo w trakcie trzysetowego meczu zrobiła łącznie 17 podwójnych błędów serwisowych, a trzy z nich, jeden po drugim, w gemie który mógł jej dać wygraną w drugim secie. Na swoje szczęście wygrała go po chwili w tie breaku.

 

Po pierwszej serii spotkań w obu grupach jedno można stwierdzić z całą pewnością, że stawka uczestniczek turnieju podzieliła się na dwie grupy: tych, które są w formie (Sabalenka, Świątek i Rybakina) oraz tych, które za formą się dopiero rozglądają. To nie musi być oczywiście decydujące dla układu tabeli obu grup, ale daje kibicom pewne wskazanie.

W poniedziałek, kolejny dzień powszedni, mecze turniejowe rozpoczną się o 15.30 (13.30 czasu polskiego) od pojedynku deblowego, a o 17.00 (15.00 w Polsce) na kort wyjdą Iga Świątek i Jelena Rybakina. Nie ma wątpliwości, że będzie to mecz kluczowy dla układu tabeli w grupie „Sereny Williams” i być może wygrana zapewni sobie ominięcie w półfinale meczu z Sabalenką. Jest więc o co grać.

 

Poniedziałkowe mecze grupy „Serena Williams”:

Od 15.00 czasu polskiego Iga Świątek (Polska, 2) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 6). Potem Amanda Anisimova (USA, 4) – Madison Keys (USA, 8).

 

Partnerem relacji medialnych na portalu Tenisklub.pl z WTA Finals w Rijadzie jest:

#eFortuna

 

Metz. Krótka przygoda Jana Zielińskiego w deblu

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Magdalena Gorlas

Jan Zieliński i Andre Goransson przegrali w pierwszej rundzie turnieju ATP 250 w Metz hinduską parę Rithvik Bollipalli/Arjun Kadhe 6:3, 3:6, 7-10. Polak nie dołoży czwartego w karierze tytułu we francuskiej hali.

O wyniku pierwszego seta zadecydowało jedno przełamanie w czwartym gemie zdobyte przez Goranssona i Zielińskiego. Polsko-szwedzka para dowiozła prowadzenie, lecz nie było o to łatwo. Łącznie musieli obronić cztery break pointy, ale wygrali seta 6:3.

Hindusi skutecznie odpowiedzieli najwyżej rozstawionej parze w drugiej partii. W czwartym gemie przełamali rywali i utrzymali prowadzenie do końca, wygrywając 6:3. O wyniku zadecydował super tie-break.

Szala zwycięstwa co chwilę się przechylała. Najpierw 5:3 z mini breakiem mieli Kadhe i Bollipalli, a przed zmianą stron Goransson i Zieliński wygrali cztery punkty z rzędu. Jednak Hindusi lepiej spisywali się w końcówce i pokonali turniejowe „jedynki” 10-7 w super tie-breaku.

Jan Zieliński wygrywał w Metz w latach 2021-2023. Po raz pierwszy zrobił to w parze z Hubertem Hurkaczem, a później z Hugo Nysem. W poprzednim sezonie razem z Monakijczykiem przegrał tutaj w ćwierćfinale.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

A. Kadhe, R. Bollipalli (Indie, Indie, PR) – A. Goransson, J. Zieliński (Szwecja, Polska, 1) – 3:6, 6:3, 10-7

Paryż. Jannik Sinner zwycięża i wraca na fotel lidera rankingu

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: East News

Jannik Sinner wygrywa z Felixem Augerem-Aliassimem 6:4, 7:6(4) w finale turnieju ATP Masters 1000. Taki wynik oznacza, że Włoch wraca na pozycję lidera światowego rankingu.

Dzisiejszy finał był meczem o wielkiej stawce. W przypadku wygranej Jannik Sinner wyprzedziłby Carlosa Alcaraza i zostałby na chwilę liderem rankingu. Tymczasem Felix Auger-Aliassime zapewniłby sobie awans do ATP Finals po raz drugi w karierze.

Mecz rozpoczął się od przełamania dla wicelidera światowego rankingu. Sinner nie dawał szans Kanadyjczykowi na nawiązanie walki przy własnym podaniu. Nie musiał bronić ani jednego break pointa, a sam stracił tylko trzy punkty na serwisie. Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:4, kiedy Włoch wykorzystał pierwszą piłką setową.

Auger-Aliassime od początku miał ciężary, jeśli chodzi o utrzymanie podania. W pierwszym gemie dzięki dobremu serwisowi obronił dwa break pointy. Kolejne problemy pojawiły się w piątym gemie, ale wrócił ze stanu 15:30. Sinner dalej naciskał, ale wciąż nie mógł postawić kropki nad „i”. Nie wykorzystał trzech szans na przełamanie przy stanie 3:3. Włoch także musiał przejść przez trudny moment, kiedy to w dziesiątym gemie był dwa punkty od przegrania seta. O wszystkim zadecydował tie-break.

Zepsuty forehand Kanadyjczyka sprawił, że Sinner prowadził 3:2 z przewagą mini breaka. To był decydujący punkt w tym tie-breaku. Włoch nie dał szans Augerowi-Aliassime’owi i wygrał wszystkie punkty przy własnym serwisie. Mecz zakończył się kończącym bekhendem Sinnera.

Sinner numerem jeden, Auger-Aliassime kontra Musetti o ATP Finals

Dla 24-latka to dziesiąte zwycięstwo z rzędu, nie licząc turnieju Six Kings Slam. W nagrodę wyprzedzi Carlosa Alcaraza i zostanie liderem rankingu. Niedługo zawodnikom zostaną odjęte punkty za ubiegłoroczne ATP Finals, także Włoch długo nie nacieszy się prowadzeniem.

Auger-Aliassime wystąpił w drugim finale ATP Masters 1000 w karierze i wciąż musi czekać na pierwszy tytuł. Kanadyjczyk awansuje na 8. miejsce w rankingu Race, ale nie jest dalej pewny awansu. Szansę, aby go przegonić, ma tylko Lorenzo Musetti, który zagra w turnieju ATP 250 w Atenach. 25-latek pozostanie we Francji, gdzie wystąpi w Metz. W pierwszej rundzie ma „wolny los”.


Wyniki

Finał singla:

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Felix Auger-Aliassime (Kanada, 9) – 6:4, 7:6(4)

Jiujiang. Anna Blinkowa zatrzymała Lilli Tagger

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: East News

Anna Blinkowa pokonała Lilli Tagger w meczu finałowym turnieju WTA 250 w Jiujiang. Dla tenisistki z Rosji to drugi tytuł mistrzowski w karierze.

17-letnia Lilli Tagger była niezwykle blisko pierwszego tytułu rangi WTA. Austriaczka, która dzięki dzikiej karcie zadebiutowała w drabince turnieju głównego, wygrała cztery mecze i zameldowała się w niedzielnym finale. Jej rywalką była wyżej notowana Anna Blinkowa.

Zawodniczka z Moskwy okazała się lepsza od mistrzyni juniorskiego Roland Garros 2025. Pierwszy set rozpoczął sie od serii przełamań serwisu z obu stron. Pierwszą, która wygrała swoje podanie była Austriaczka, jednak od stanu 3:2 przegrała cztery kolejne gemy. W drugiej odsłonie ósmy gem okazał się decydujący. Tego przy podaniu Tagger wygrała Blinkowa, a następnie zakończyła spotkanie za drugą szansą.

Tym samym Blinkowa sięgnęła po drugie mistrzostwo w turnieju WTA w karierze. Poprzednio świętowała zwycięstwo w 2022 na kortach twardych w rumuńskiej Kluż-Napoce.


Wyniki

Finał:

Anna Blinkowa – Lilli Tagger (Austria, WC) 6:3, 6:3