Korespondencja z Toronto. Harriet Dart najlepsza w Challengerze Tevlin

/ Peter Figura , źródło: Korespondencja z Toronto , foto: Peter Figura

W zakończonym w niedzielę w Toronto Challengerze Tevlin (z pulą nagród 75000 dolarów) zwycięstwo, i jednocześnie największy sukces w swojej karierze, odniosła reprezentantka Wielkiej Brytanii Harriet Dart, pokonując w finale Amerykankę Fionę Crawley (WTA 249) 6:2, 6:2.

Choć mecz stał na dobrym poziomie, Hart uporała się ze swoją przeciwniczką w godzinę i 4 minuty, Brytyjka przełamała serwis swojej finałowej przeciwniczki już w pierwszym gemie i do końca meczu nie oddała prowadzenia.

Zwycięstwo w Toronto pozwoliło awansować Hart o 46. miejsc w rankingu WTA. 29-latka zajmuje obecnie 176. pozycję i jest szóstą tenisistką Wielkiej Brytanii.

 

Peter Figura

 

Rozstawiona w turnieju z numerem trzecim w drodze do finału pokonała Szwajcarkę Jenny Duerst, swoją rodaczkę Amelię Rajecki, rozstawioną z „piątką” Slowaczkę Viktorię Hruncakową (WTA 227), a w półfinale reprezentantkę gospodarzy Katherine Sebov (WTA 269).

 

Natomiast Fiona Crawley (WTA249) najpierw pokonała swoje rodaczki, Kaylę Day (WTA 263), Rasheedę McAdoo oraz broniącą tytułu, rozstawioną z „jedynką” Louisę Chirico (WTA 169), a w półfinale reprezentantkę gospodarzy, Kaylę Cross (WTA 250) w zaciętym trzysetowym meczu 7:5, 3:6, 6:2.

 

Peter Figura

 

W deblu zwycięstwo odniosła para Viktoria Hruncakowa i Anastazja Tichonowa, pokonując w finale amerykański duet Fionę Crawley i Jaedę Daniel 6:4, 6:2.

WTA Finals. Amanda Anisimova zwycięża i przedłuża swe szanse na awans do półfinału

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Amanda Anisimova pokonała Madison Keys 4:6, 6:3, 6:2 w drugim poniedziałkowym meczu grupy Sereny Williams turnieju WTA Finals w Rijadzie. Tym samym dwukrotna finalistka wielkoszlemowa pozostaje w grze o awans do półfinału.

Zgodnie ze zwyczajem w drugiej kolejce spotkań WTA Finals zmierzyły się między sobą te zawodniczki, które w pierwszych pojedynkach odniosły zwycięstwo oraz te, które doznały porażki. Jako pierwsze do gry przystąpiły Jelena Rybakina oraz Iga Świątek, a zwycięstwo odniosła Kazaszka. Tuż po mistrzyniach singlowych Wimbledonu na korcie pojawiły się dwie reprezentantki USA – Madison Keys oraz Amanda Anisimova.

Początek spotkania obfitował w przełamania. Tą, która jako pierwsza zdołała wygrać swego gema serwisowego, była młodsza z Amerykanek. Jednak w dziewiątym gemie turniejowa „czwórka” kolejny raz dała się zaskoczyć rodaczce, a po zmianie stron przegrała tę część pojedynku. Również druga partia rozpoczęła się po myśli mistrzyni Australian Open 2025, która prowadziła już nawet 3:1. Jednak kolejne pięć gemów zapisała na swe konto Anisimova i losy meczu rozstrzygnęła trzecia odsłona.

Tą z „wysokiego C” otworzyła turniejowa „czwórka”, która dwukrotnie przełamując serwis rodaczki, objęła prowadzenie 4:1. Jako że kolejne gemy wygrywały już zawodniczki serwujące, z końcowego zwycięstwa mogła się cieszyć Amanda Anisimova.

Takie rozstrzygnięcie sprawiło, że po dwóch kolejkach spotkań grupy Sereny Williams pewną występu w półfinale jest Jelena Rybakina. Z kolei o drugie miejsce, również premiowane awansem, zmierzą się w środę Iga Świątek z Amandą Anisimovą. Będzie to trzeci pojedynek obu tenisistek. Dotychczasowy bilans jest remisowy. Polka wygrała, nie tracąc gema w finale Wimbledonu. Z kolei Amerykanka okazała się lepsza kilka tygodni później na US Open.


Wyniki

Grupa Sereny Williams:

Amanda Anisimova (USA, 4) – Madison Keys (USA, 7) 4:6, 6:3, 6:2

Korespondencja z Rijadu. Pośpiech nie popłaca

/ Adam Romer , źródło: Korespondencja z Rijadu, foto: East News

Adam Romer, korespondencja z Rijadu

 

Surowej lekcji tenisa udzieliła Jelena Rybakina Idze Świątek. Choć pierwszy set dał nadzieję Polsce, to drugi i trzeci był koncertem w wykonaniu Kazaszki. O awansie do półfinału zadecyduje środowy występ Polki z Amandą Anisimovą.

 

Pośpiech nigdy nie jest dobrym doradcą, a już szczególnie na kortach tenisowych. Iga Świątek wie to doskonale, bo większość swojego życia spędziła na grze w tenisa, a jednak w obu przegranych setach z Rybakiną spieszyła się ponad miarę. Spieszyła się, jakby jak najszybciej chciała odrobić, to co rywalka wywalczyła na początku drugiej partii. A wywalczyła, trochę „z niczego” przełamanie w pierwszym gemie serwisowym Igi.

Polka zachowywała jakiś czas spokój, ale Rybakina grała tylko lepiej i lepiej. Lepiej się ustawiała, lepiej biegała i co najważniejsze doskonale serwowała, nie pozostawiając Polce żadnej szansy na odrobienie strat.

Z każdym kolejny gemem frustracja Igi tylko narastała. Nawet „mini” szansa jaką miała przy stanie 1:4 – była to jedyna równowaga przy podaniu Kazaszki w tym secie – nie dała jej spokoju, ani punktu. Chwilę później przyszło kolejne przełamanie i było po secie.

 

– To będzie set do pierwszego przełamania – rzucił jeden z polskich dziennikarzy, gdy ruszała decydująca partia. I niestety miał rację. Nikt tylko nie spodziewał się, że to przełamanie przyjdzie tak szybko. Już w pierwszym gemie Polka miała 40:30, a jednak spokojnie grająca Rybakina doprowadziła do pierwszego breakpoita (tego jeszcze nie wykorzystała), a potem drugiego, którego już na gema zamieniła.

W kolejnym gemie, przy serwisie Kazaszki była walka, ale znów spokojniejsza (przynajmniej zewnętrznie) Rybakina gema serwisowego wygrała. Głównie dzięki dobrym serwisom. Od tej chwili Iga zaczęła się spieszyć, zdawała się być z każdą piłką bardziej spięta i robiła proste błędy. W całym meczu naliczono jej 42 (na 75 pkt wywalczonych przez zwyciężczynię).

Kolejne gemy wpadały już tylko na konto Kazaszki, a Iga… spieszyła się coraz bardziej. Ostatniego przegrała bez wygranego punktu.

– Nie wiem co się wydarzyło, muszę ten mecz obejrzeć i przeanalizować. Turniej się jeszcze nie skończył i teraz skupiam się na pojedynku z Amandą – powiedziała Iga w iście błyskawicznym spotkaniu z dziennikarzami (trwało niespełna trzy minuty). Potem była nie mniej lakoniczna w rozmowie z Joanną Sakowicz-Kostecką przed kamerą stacji Canal+.

 

Nic dziwnego, że chyba po raz pierwszy w historii bardziej rozmowna okazała się Jelena Rybakina, która w „mixed zone” spędziła znacznie więcej czasu niż Polka.

– Bardzo jestem zadowolona z mojego serwisu. To nie był łatwy mecz, obie nakładaliśmy na siebie dużą presję, a mnie się udało zrealizować na korcie podpowiedzi z boksu – mówiła zwykle dość lakoniczna Jelena. Wprawdzie Kazaszka nie jest jeszcze pewna awansu do półfinału, ale prawdopodobieństwo takiego zdarzenia leży w okolicach 90%. Szczególnie przy takiej grze Rybakiny.

 

Idze pozostał środowy mecz z Anisimovą, który zdecyduje o ewentualnym awansie do półfinału oraz… oglądanie kolejnych odcinków „Gry o tron”, o czym także podczas pomeczowej rozmowy z mediami się przyznała.

 

Partnerem relacji medialnych na portalu Tenisklub.pl z WTA Finals w Rijadzie jest:

#eFortuna


Wyniki

Mecze grupy „Serena Williams”:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 6) – Iga Świątek (Polska, 2) 3:6, 6:1, 6:0.

Amanda Anisimova (USA, 4) – Madison Keys (USA, 8) 4:6, 6:3, 6:2

Ateny. Druga runda nie dla Kamila Majchrzaka

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: Marcin Cholewiński

Końcówka sezonu na kortach halowych w Europie nie poszła po myśli Kamila Majchrzaka. Miomir Kecmanović okazał się lepszy i wygrał 7:6(4), 7:6(4) w meczu pierwszej rundy turnieju ATP 250 w Atenach.

Od początku spotkania gemy serwisowe po stronie Polaka, jak i Serba były zacięte. To Kecmanović miał pierwszy szansę na wyjście na prowadzenie. Wydarzyło się to w piątym gemie, jednak Majchrzak obronił dwa break pointy. Chwilę później sytuacja się odwróciła i to Piotrkowianin wykorzystał okazję oraz zdobył przewagę. Jego prowadzenie potrwało jednak zaledwie jeden gem – reprezentant Serbii szybko wrócił do gry. W jedenastym gemie doszło do przełamania serwisu Majchrzaka. Rywal serwował na wygranie seta, ale Polak doprowadził do tie-breaka. Reprezentant Polski mógł wcześniej cieszyć się z przełamania, gdyby nie poważny błąd sędziego. Uznał on, że piłka, która znalazła się poza linią była dobra. Majchrzak nie protestował i chwilę później wygrał gema, broniąc piłek setowych. W tie-breaku lepiej poradził sobie 26-latek z Belgradu, chociaż Piotrkowianin walczył do końca. Mimo wszystko to Serb triumfował w tej partii. Warto wspomnieć, że wygrał jedynie trzy z 21 punktów po drugim serwisie.

Kolejny set nie zaczął się dobrze dla Majchrzaka, chociaż miał jednego break pointa przy podaniu przeciwnika. Pomimo tego Kecmanović i tak wyszedł na prowadzenie chwilę później. Polak próbował odrobić straty. Gemy serwisowe Serba były grane na przewagi. Cierpliwość popłaciła i w nieoczekiwanym momencie Piotrkowianin przełamał rywala. Wygrał trzy gemy z rzędu, a prowadzenie reprezentanta Serbii pozostało już tylko wspomnieniem. Zacięta gra doprowadziła do drugiego tie-breaka. Do stanu 4:4 ciężko było wskazać zwycięzcę, jednak potem Majchrzak popełnił kilka błędów, które dały Serbowi przewagę. Ostatecznie Polak ponownie przegrał tie-breaka, wygrywając cztery punkty.

Reprezentant Polski bierze jeszcze udział w turnieju deblowym. Razem w parze z Damirem Dżumhurem zagra przeciwko duetowi Sander Gille/Sem Verbeek.


Wyniki

Pierwsza runda:

Miomir Kecmanović (Serbia) – Kamil Majchrzak (Polska) – 7:6(4), 7:6(4)

Ranking ATP. Sinner wraca na fotel lidera

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W Paryżu zakończył się ostatni w sezonie turniej rangi ATP Masters 1000. Na konto jego najlepszych zawodników powędrowało zatem sporo punktów.

Najważniejsza zmiana w aktualnym rankingu dotyczy jego lidera. Dzięki wygranej w stolicy Francji na pierwsze miejsce ponownie wskoczył Jannik Sinner, który wyprzedził Carlosa Alcaraza.

Niedaleko za plecami Włocha i Hiszpana także jest ciekawie. Na szóstą lokatę wskoczył Ben Shelton zaś na siódmą spadł Alex de Minaur. Goni ich Felix Auger-Aliassime, czyli finalista z Paryża. Kanadyjczyk wciąż walczy o awans do finałów ATP a jego rywalem jest – dziewiąty w głównym rankingu – Włoch Lorenzo Musetti.

W drugiej dziesiątce – najlepsze w karierze – trzynaste miejsce osiągnął Aleksander Bublik. Tuż za Kazachem uplasował się – także notujący swój rekordowy wynik – Alejandro Davidovich Fokina. Cztery pozycje stracił za to – obecnie 18. – Karen Chaczanow.

Dobre miejsca zajmują też inni bohaterowie ostatnich tygodni. Joao Fonseca jest 24., Valentín Vacherot 30., zaś Corentin Moutet 31.

W odmiennych nastrojach mogą być natomiast Ugo Humbert i Grigor Dimitrow. Francuz nie wystąpił w Paryżu z powodu kontuzji i spadł aż o 15 lokat. Jest zatem 37. rakietą świata. Bułgar, który wrócił do gry po długiej nieobecności, zajmuje zaś miejsce 44.

Swoją lokatę poprawił natomiast Kamil Majchrzak. Nasz najlepszy reprezentant jest 68. i dość znacznie wyprzedza Huberta Hurkacza. Tenisista z Wrocławia znalazł się na miejscu 78., tuż nad utytułowanym Marinem Cziliciem i Holendrem Botikiem van de Zandschulpem.

Z pierwszej setki, którą tym razem zamyka Thiago Agustín Tirante, wypadł Jan-Lennard Struff. Doświadczony Niemiec stracił aż jedenaście „oczek” i jest 101.