Adam Romer, korespondencja z Rijadu
Surowej lekcji tenisa udzieliła Jelena Rybakina Idze Świątek. Choć pierwszy set dał nadzieję Polsce, to drugi i trzeci był koncertem w wykonaniu Kazaszki. O awansie do półfinału zadecyduje środowy występ Polki z Amandą Anisimovą.
Pośpiech nigdy nie jest dobrym doradcą, a już szczególnie na kortach tenisowych. Iga Świątek wie to doskonale, bo większość swojego życia spędziła na grze w tenisa, a jednak w obu przegranych setach z Rybakiną spieszyła się ponad miarę. Spieszyła się, jakby jak najszybciej chciała odrobić, to co rywalka wywalczyła na początku drugiej partii. A wywalczyła, trochę „z niczego” przełamanie w pierwszym gemie serwisowym Igi.
Polka zachowywała jakiś czas spokój, ale Rybakina grała tylko lepiej i lepiej. Lepiej się ustawiała, lepiej biegała i co najważniejsze doskonale serwowała, nie pozostawiając Polce żadnej szansy na odrobienie strat.
Z każdym kolejny gemem frustracja Igi tylko narastała. Nawet „mini” szansa jaką miała przy stanie 1:4 – była to jedyna równowaga przy podaniu Kazaszki w tym secie – nie dała jej spokoju, ani punktu. Chwilę później przyszło kolejne przełamanie i było po secie.
– To będzie set do pierwszego przełamania – rzucił jeden z polskich dziennikarzy, gdy ruszała decydująca partia. I niestety miał rację. Nikt tylko nie spodziewał się, że to przełamanie przyjdzie tak szybko. Już w pierwszym gemie Polka miała 40:30, a jednak spokojnie grająca Rybakina doprowadziła do pierwszego breakpoita (tego jeszcze nie wykorzystała), a potem drugiego, którego już na gema zamieniła.
W kolejnym gemie, przy serwisie Kazaszki była walka, ale znów spokojniejsza (przynajmniej zewnętrznie) Rybakina gema serwisowego wygrała. Głównie dzięki dobrym serwisom. Od tej chwili Iga zaczęła się spieszyć, zdawała się być z każdą piłką bardziej spięta i robiła proste błędy. W całym meczu naliczono jej 42 (na 75 pkt wywalczonych przez zwyciężczynię).
Kolejne gemy wpadały już tylko na konto Kazaszki, a Iga… spieszyła się coraz bardziej. Ostatniego przegrała bez wygranego punktu.
– Nie wiem co się wydarzyło, muszę ten mecz obejrzeć i przeanalizować. Turniej się jeszcze nie skończył i teraz skupiam się na pojedynku z Amandą – powiedziała Iga w iście błyskawicznym spotkaniu z dziennikarzami (trwało niespełna trzy minuty). Potem była nie mniej lakoniczna w rozmowie z Joanną Sakowicz-Kostecką przed kamerą stacji Canal+.
Nic dziwnego, że chyba po raz pierwszy w historii bardziej rozmowna okazała się Jelena Rybakina, która w „mixed zone” spędziła znacznie więcej czasu niż Polka.
– Bardzo jestem zadowolona z mojego serwisu. To nie był łatwy mecz, obie nakładaliśmy na siebie dużą presję, a mnie się udało zrealizować na korcie podpowiedzi z boksu – mówiła zwykle dość lakoniczna Jelena. Wprawdzie Kazaszka nie jest jeszcze pewna awansu do półfinału, ale prawdopodobieństwo takiego zdarzenia leży w okolicach 90%. Szczególnie przy takiej grze Rybakiny.
Idze pozostał środowy mecz z Anisimovą, który zdecyduje o ewentualnym awansie do półfinału oraz… oglądanie kolejnych odcinków „Gry o tron”, o czym także podczas pomeczowej rozmowy z mediami się przyznała.
Partnerem relacji medialnych na portalu Tenisklub.pl z WTA Finals w Rijadzie jest:
#eFortuna
Wyniki
Mecze grupy „Serena Williams”:
Jelena Rybakina (Kazachstan, 6) – Iga Świątek (Polska, 2) 3:6, 6:1, 6:0.
Amanda Anisimova (USA, 4) – Madison Keys (USA, 8) 4:6, 6:3, 6:2