ATP Finals. Jannik Sinner pewnie rozpoczął obronę tytułu w Turynie

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: East News

Jannik Sinner rozpoczął obronę tytułu Nitto ATP Finals od zwycięstwa nad Felixem Augerem-Aliassime’em. Włoch, niesiony dopingiem publiczności w Turynie, wygrał 7:5, 6:1 i objął prowadzenie w grupie Bjorna Borga.

Pierwszy mecz Jannika Sinnera w tegorocznych finałach ATP Finals był pokazem konsekwencji i chłodnej głowy. Drugi tenisista świata, który broni tytułu zdobytego przed rokiem, pokonał kontuzjowanego Felixa Augera-Aliassime’a w trwającym godzinę i 41 minut spotkaniu, potwierdzając, że pozostaje w znakomitej formie na kortach twardych w hali.

Pierwszy set miał wyrównany przebieg. Kanadyjczyk, rozstawiony z numerem ósmym, grał ofensywnie, dobrze reagował na szybkie tempo wymian i obronił dwie piłki na przełamanie przy stanie 3:2. Włoch jednak stopniowo przejmował kontrolę nad meczem, a jego regularność i precyzja w końcu przyniosły efekt. Przy stanie 30:15 w dwunastym gemie wyglądało na to, że Auger-Aliassime źle wylądował po serwisie, chwytając się za lewą łydkę. Kilka akcji później stracił podanie i tym samym cały set.

Po krótkiej przerwie medycznej Kanadyjczyk wrócił na kort, ale jego ruchy były ograniczone. Były lider rankingu ATP niesiony aplauzem włoskiej publiczności, nie zamierzał zwalniać tempa. W drugim gemie zdobył przełamanie i utrzymał wysoką skuteczność serwisu. Tegoroczny półfinalista US Open próbował skracać wymiany, ale ból i ograniczona dynamika nie pozwalały mu nawiązać równorzędnej walki. Po kolejnej interwencji medycznej przy stanie 1:4 stało się jasne, że jedynym pytaniem pozostaje, kiedy Sinner zakończy spotkanie.

–  Zwycięstwo na otwarcie jest w tym turnieju niezwykle ważne. Mam nadzieję, że z Felixem wszystko będzie w porządku.

Dla 24-letniego Sinnera był to już 27. z rzędu wygrany mecz w hali i kolejny triumf nad Augerem-Aliassime’em w ciągu ostatnich dwóch tygodni — po zwycięstwach w Paryżu i Turynie. Włoch prowadzi teraz 4:2 w ich bezpośrednich pojedynkach.


Wyniki

Faza grupowa: Grupa Bjorna Borga

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Felix Auger-Aliassime (Kanada, 8) 7:5, 6:1

Billie Jean King Cup. Nowozelandki osłabione

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Lulu Sun nie wystąpi w reprezentacji Nowej Zelandii podczas zbliżającego się turnieju eliminacyjnego Billie Jean King Cup. Nowozelandki zaprezentują się obok Polek i Rumunek podczas zaplanowanej w dniach 14-16 listopada imprezy w Gorzów Arenie w Gorzowie Wielkopolskim.

Iga Świątek będzie liderką reprezentacji Polski w turnieju który za kilka dni zostanie rozegrany Gorzowie Wielkopolskim. Na czele z jednej reprezentacji rywalek Biało-Czerwonych – Nowej Zelandii – miała stanąć Lulu Sun. Jednak sensacyjnej ćwierćfinalistki Wimbledonu z 2024 roku nie zobaczymy w Polsce. O absencji Nowozelandki poinformowano na oficjalnej stronie Billie Jean King Cup.

Pierwszym meczem w Gorzowskiej Arenie będzie właśnie mecz Polski z Nową Zelandią, który zaplanowano w piątek 14.11.2025 od godziny 15:00. Panie zmierzą się w dwóch spotkaniach singlowych, a następnie w grze podwójnej. I to właśnie klasyfikowana obecnie na 88. miejscu Lulu Sun miała być największą gwiazdą swej reprezentacji.

W sobotę o tej samej godzinie do gry przeciwko Nowozelandką przystąpią Rumunki. Z kolei ostatniego dnia zmagań rodaczki Simony Halep staną na przeciwko Igi Świątek i jej koleżanek z reprezentacji. Jak wiadomo w Gorzowie Wielkopolskim nie zobaczymy ani Magdaleny Fręch ani Magdy Linette.

Stawką gorzowskiego turnieju będzie pozostanie w grze o awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup Finals, który zostanie rozegrany pod koniec przyszłego roku. By Biało-Czerwone mogły dostać szansę gry o tytuł mistrzowski po wygraniu rywalizacji w Gorzowie Wielkopolskim, w kwietniu przyszłego roku musza przejść kolejny, ostatni już, etap kwalifikacji.

Lyon. Największe zwycięstwo Tomasza Berkiety w karierze

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter

Tomasz Berkieta pokonał Thiago Agustina Tirante 6:2, 6:1 w pierwszej rundzie Challengera 75 w Lyonie. To pierwsze w karierze zwycięstwo Polaka nad zawodnikiem z czołowej setki rankingu ATP.

Tirante to zawodnik, który odnosi sukcesy na kortach ziemnych, jednak takiej przewagi na korcie na korzyść Berkiety mało kto się spodziewał. Przełamał Argentyńczyka już w pierwszym gemie. Dużo lepiej odnalazł się w halowych warunkach od rywala, który miał ogromne problemy z odegraniem szybkich piłek. Berkieta dołożył drugie przełamanie i po niecałych 30 minutach zasłużenie wygrał pierwszego seta 6:2.

Początek drugiej partii wskazywał na lepszą grę ze strony Argentyńczyka. Trafiał pierwszym podaniem, lecz mylił się, gdy dochodziło do dłuższych wymian. Mimo to miał break pointa na 2:0, jednak Berkieta wytrzymał trudny moment i utrzymał podanie. Od tej pory 98. tenisista rankingu ATP kompletnie się rozsypał. Berkieta dyktował warunki wymian i w nagrodę zdobył przełamanie na 2:1. Później dołożył dwa kolejne, a mecz zakończył się podwójnym błędem Argentyńczyka. Nie minęła godzina, a Tomasz Berkieta mógł cieszyć się z pierwszego zwycięstwa nad zawodnikiem Top 100. Potencjalnym rywalem Polaka w drugiej rundzie będzie Alexis Galarneau lub „lucky loser” Dan Added.

 


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Tomasz Berkieta (Polska, JR) – Thiago Agustin Tirante (Argentyna, 5) – 6:2, 6:1

ATP Finals. Fritz pokonuje zmęczonego Musettiego

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Za nami pierwsza kolejka meczów w grupie Jimmy’ego Connorsa podczas tegorocznych ATP Finals. W poniedziałkowym spotkaniu singlowym Taylor Fritz pokonał Lorenzo Musettiego. Tym samym Amerykanin odniósł pierwsze zwycięstwo nad Włochem od trzech lat.

Tenisista z półwyspu Apenińskiego ma za sobą niezwykle intensywne dni. Niecałe 48 godzin przed poniedziałkowym meczem przebywał bowiem w Atenach, gdzie walczył o kwalifikacje do rozgrywek w swojej ojczyźnie. 23-latek wówczas jej nie uzyskał, lecz ostatecznie znalazł się w stawce rywalizujących po rezygnacji Novaka Dźokovicia. To właśnie aspekt kondycyjny był największą niewiadomą dotyczącą dyspozycji tenisisty z Włoch. Musetti, Zmęczony długimi meczami w Grecji, w swoim debiucie w imprezie ATP Finals zmierzył się z Taylorem Fritzem. Dla Amerykanina to trzeci występ w imprezie kończącej sezon. 12 miesięcy temu w Turynie dotarł do finału, w którym uległ Jannikowi Sinnerowi.

Lepiej w mecz wszedł reprezentant gospodarzy. Już w trzecim gemie meczu Musetti wywalczył szanse na przełamanie. Jednakże nie wykorzystał wówczas żadnej z czterech okazji do odebrania serwisu rywalowi, po czym sam stracił podanie. Wówczas kontrolę nad przebiegiem spotkania zaczął przejmować Fritz. Amerykanin grał skuteczniej – cierpliwie zyskiwał przewagę w punktach, lepiej znosił gługie wymiany, a także imponował serwisem. Dzięki temu nie pozwolił przeciwnikowi na powrót, tracąc w końcowej fazie seta zaledwie jeden punkt w gemach przy własnym podaniu.

Drugą partię otworzył niezwykle długi, ponad 12-minutowy gem, w którym panowie niejednokrotnie podrywali z siedzeń publiczność zgromadzoną w Turynie.

Musettiemu udało się wówczas utrzymać serwis, lecz już w następnym gemie Włoch został przełamany przez Fritza. Reprezentant Stanów Zjednoczonych utrzymywał spokój w grze przeciwko coraz bardziej sfrustrowanemu oponentowi. Różnica w dyspozycji pomiędzy tenisistami najbardziej przełożyła się czas trwania gemów – o wiele dłużej panowie grali przy podaniu Włocha. Przełamanie z początku drugiej odsłony meczu okazało się kluczowe dla jej przebiegu. Musetti dał nadzieje kibicom po dobrym rozpoczęciu dziesiątego gema, lecz Fritz wyszedł ze stanu 0-30, kończąc pojedynek po godzinie i 42 minutach gry.

Tym samym tenisista z Ameryki Północnej przerwał niekorzystną serię. W trzech ostatnich pojedynkach lepszy okazywał się bowiem Musetti. O pewny awans do półfinału ATP Finals Fritz zmierzy się z Carlosem Alcarazem – ten mecz może być kluczowy dla ostatecznej hierarchii w grupie. Z kolei Musetti w drugim meczu fazy grupowej zagra z Alexem De Minaurem.


Wyniki

Faza Grupowa:

Taylor Fritz (USA, 6) – Lorenzo Musetti (Włochy, 9) 6:3, 6:4

WTA Ranking. Iga Świątek umocniła się na drugiej pozycji

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Znamy notowanie rankingu WTA, które uwzględnia wyniki osiągnięte przez najlepsze tenisistki świata podczas kończącej sezon WTA Finals. Na czele zestawienia najlepszych tenisistek świata pozostaje Aryna Sabalenka, która wyprzedza Igę Świątek oraz Coco Gauff.

Za nami ostatni tenisowy akord kończącego się roku. W Rijadzie po tytuł mistrzowski sięgnęła Jelena Rybakina, która w meczu finałowym pokonała Arynę Sabalenkę. Białorusinka jednak już wcześniej zapewniła sobie miejsce na szczycie rankingu na koniec sezonu.

Za tenisistką pochodzącą z Mińska plasuje się Iga Świątek, która drugi rok z rzędu występ w WTA Finals zakończyła po fazie grupowej. Tym samym dorobek punktowy Polki zwiększył się o 200 „oczek” i wynosi obecnie 8395 punktów. Zwiększyła się również przewaga mistrzyni WTA Finals 2023 nad trzecią w notowaniu Coco Gauff, która nie obroniła tytułu mistrzowskiego w Rijadzie. W top 10 rankingu jedyna zmiana to zamiana miejsc między Jeleną Rybakiną, awans na piątą pozycję, a Jessicą Pegulą.

Swe miejsca utrzymały pozostałe dwie polskie tenisistki klasyfikowane w top 100 najlepszych tenisistek świata. Drugą rakietą Polski wciąż jest Magda Linette, notowana na miejscu 55. Z kolei 59. lokatę zachowała Magdalena Fręch.

Ranking ATP. Alcaraz wraca na fotel lidera, duży awans Tiena

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Tenisiści niemal zakończyli sezon. W poniedziałek opublikowano ostanią aktualizację rankingu przed rozstrzygnięciem Finałów ATP.

Najważniejsza zmiana w klasyfikacji zaszła na fotelu lidera. Po odjęciu punktów za zeszłoroczne Finały na drugie miejsce spadł Jannik Sinner, którego wyprzedził Carlos Alcaraz. W Turynie panowie stoczą zatem kolejną rundę pojedynku o prymat.

Walka o ostatnie miejsce w turnieju w stolicy Piemontu trwała do ostatniej chwili a kluczowe były wyniki zawodów w Metz i Atenach.

W stolicy Grecji triumfował Novak Dźoković, który dzięki temu przesunął się na czwartą lokatę na świecie. Serb nie pojawi się we Włoszech, ale i tak może zaliczyć tydzień do udanych.

Swój cel osiągnął także jego finałowy rywal – Lorenzo Musetti. Reprezentant Włoch przegrał mecz o trofeum, ale zagra w Finałach przed własną publicznością. W rankingu gracz z Carrary jest dziewiąty.

Tuż za progiem pierwszej dziesiątki usadowił się za to Aleksander Bublik. Kazach jest jedenasty, co jest najlepszym notowaniem w jego karierze.

Podobnym osiągnięciem może pochwalić się Learner Tien. Amerykanin zdobył w Metz swój pierwszy tytuł rangi ATP Tour i w nagrodę awansował na 28. pozycję zestawienia. Jego pierwszą trzydziestkę zamyka inny gracz z USA – Frances Tiafoe.

Awanse wywalczyli także Włosi – Lorenzo Sonego i Matteo Berrettini. Pierwszy jest 39. a drugi – po poprawie o siedem lokat – 56.

Dobry wynik zanotował również Filip Misolic. Młody Austriak wspiął się na 80. miejsce – najwyższe w jego dotychczasowej przygodzie z tenisem.

Najlepszym z reprezentantów Polski pozostaje Kamil Majchrzak. 29-latek jest 66. i awansował o dwie pozycje. Hubert Hurkacz zajmuje zaś miejsce 75.

BJKC Junior Finals. Czwarte miejsce reprezentacji Polski

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/PZT, foto: Archiwum rodzinne

Reprezentacja Polski zakończyła występ w Billie Jean King Cup Junior Finals 2025 w Santiago na czwartym miejscu. W meczu o brązowy medal biało-czerwone uległy drużynie Czech 0:2.

Oliwia Sybicka (MKT Stalowa Wola), Barbara Kostecka (UKT Winner Kraków) i Antonina Snochowska (Pro Tenis Toruń) zapisały w Santiago jeden z najlepszych wyników polskiego tenisa juniorskiego ostatnich lat. W rywalizacji 16. najlepszych reprezentacji globu młode Polki dotarły aż do półfinału, a w niedzielnym meczu o trzecie miejsce zmierzyły się z wymagającym zespołem Czech.

Spotkanie o brązowy medal rozpoczęła Barbara Kostecka. Krakowianka nie zdołała jednak przeciwstawić się świetnie dysponowanej Terezie Hermanowej i przegrała 2:6, 1:6. Czeszka, która w tym sezonie regularnie notuje dobre wyniki w turniejach ITF Juniors, dominowała od początku do końca. Mecz trwał godzinę i sześć minut.

Na kort wyszła następnie Oliwia Sybicka, by przedłużyć nadzieje Polek na brąz. Początek meczu dawał powody do optymizmu – zawodniczka MKT Stalowa Wola wygrała pierwszego seta 6:2. W drugiej partii do głosu doszła jednak Jana Kowaczkowa, która odnalazła rytm i jednym przełamaniem doprowadziła do remisu w setach. O losach spotkania zdecydował zacięty tie-break. Czeszka wykorzystała większe doświadczenie i zwyciężyła 7:5, zapewniając swojej reprezentacji brązowy medal.

Po dwóch rozstrzygniętych singlach kapitanowie obu zespołów zrezygnowali z gry deblowej, a wynik meczu ustalono na 0:2.

To najlepszy wynik biało-czerwonych w tej imprezie od 2016 roku, gdy po tytuł sięgnęła drużyna złożona z Igi Świątek, Mai Chwalińskiej i Stefanii Rogozińskiej-Dzik. Tamten sukces rozpoczął nowy rozdział w historii kobiecego tenisa w Polsce. Dziewczęta z Santiago pokazały, że kolejna generacja może iść ich śladem.


Wyniki

BJKC Junior Finals – mecz o trzecie miejsce

Czechy – Polska 2:0

Tereza Hermanowa – Barbara Kostecka 6:2, 6:1

Jana Kowaczkowa – Oliwia Sybicka 2:6, 6:4, 7:6(5)