Lyon. Tomasz Berkieta nie powalczy w ćwierćfinale

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Po sensacyjnej wygranej w pierwszej rundzie, Tomasz Berkieta musiał uznać wyższość rywala z Francji w kolejnym spotkaniu. Dan Added pokonał Polaka 6:4, 6:1 w meczu drugiej rundy turnieju ATP 75 Challenger w Lyonie. 

Pierwszy set należał do zaciętych. W drugim gemie reprezentant gospodarzy miał dwie szanse na wyjście na prowadzenie, ale ich nie wykorzystał. Do stanu 4:4 ciężko było wskazać faworyta. Potem lepiej wykorzystał sytuację Francuz, który wygrał dwa gemy z rzędu i przełamał podanie Polaka. Tym samym to on znalazł się bliżej ćwierćfinału.

Druga partia była pod dyktando reprezentanta Francji. Nie dał on szans Berkiecie. Polakowi udało się zdobyć zaledwie jeden gem. Francuz pewnie serwował i nie musiał nawet bronić żadnego break pointa. Po godzinie i dwóch minutach gry wykorzystał pierwszą piłkę meczową i zameldował się w kolejnej rundzie.


Wyniki

Druga runda:

Dan Added (Francja, LL) – Tomasz Berkieta (Polska) – 6:4, 6:1

ATP Finals. Felix Auger-Aliassime z pierwszym zwycięstwem i szansami na wyjście z grupy

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: East News

Felix Auger-Aliassime wrócił z dalekiej podróży. Po przegranym pierwszym secie Kanadyjczyk nie poddał się i odwrócił spotkanie na swoją korzyść. W meczu Fazy Grupowej w Grupie Björna Borga pokonał Bena Sheltona 4:6, 7:6(7), 7:5.

Pierwsze dwa gemy spotkania były pewnie wygrane przez serwujących. Kolejny nie należał już do najłatwiejszych. Shelton wyszedł z niego zwycięsko, chociaż Kanadyjczyk miał swoje szanse przy stanie 30:30. Mogło się wydawać, że w następnych gemach pójdzie za ciosem, jednak tak się nie stało. Sytuacja odwróciła się o 180 stopni i to Amerykanin po raz pierwszy przełamał podanie Augera-Aliassime. Kanadyjczyk próbował odrobić straty. Udało mu się to w ostatniej chwili, kiedy Shelton serwował na wygranie seta. Były to jednak ostatnie pozytywne momenty w tej partii dla 25-latka z Montrealu. W następnym gemie Amerykanin wykorzystał pierwszą piłkę setową, która była zarówno break pointem i triumfował w całym secie.

W drugiej partii spotkanie ponownie zrobiło się wyrównane. Kanadyjczyk zaczął lepiej serwować, chociaż w ósmym gemie musiał bronić break pointa. Zachował jednak spokój i nie pozwolił Sheltonowi na zdobycie przewagi. Był to jedyny break point w tym secie. Zacięta gra doprowadziła do tie-breaka. W nim trzy punkty z rzędu wygrał Auger-Aliassime, co zdecydowanie ułatwiło mu drogę do wygranej. Przy stanie 4:2 dla Kanadyjczyka, Shelton upadł i mocno uderzył kolanem o podłoże. Przez kilka następnych punktów nie poruszał się najsprawniej, ale dalej kontynuował grę i obronił trzy piłki setowe. 25-latek z Montrealu miał problem z domknięciem seta. Pomógł mu w tym Shelton, który przy czwartej piłce setowej popełnił błąd serwisowy.

W decydującej partii zawodnicy skupili się na jak najlepszym utrzymaniu swojego podania. Nie było mowy o żadnych przełamaniach, chociaż w czwartym gemie Kanadyjczyk miał dwa break pointy. Jego gra znacznie się poprawiła w porównaniu do tego, co prezentował w pierwszym secie. W jedenastym gemie pojawiła się mała nadzieja po stronie Sheltona, który prowadził 30:0 przy podaniu Augera-Aliassime, jednak po tym przegrał cztery punkty z rzędu. Chwilę później w takiej samej sytuacji znalazł się Kanadyjczyk przy serwisie Amerykanina. Miał dwie piłki meczowe, ale Shelton obronił je w dobrym stylu. Przy trzeciej jednak nie miał szans i to Auger-Aliassime wygrał to spotkanie.

 


Wyniki

Faza Grupowa – Grupa Björna Borga:

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 8) – Ben Shelton (Stany Zjednoczone, 5) – 4:6, 7:6(7), 7:5

Korespondencja z Turynu. Wypowiedzi z wtorkowych konferencji prasowych

/ Redakcja , źródło: Korespondencja z Turynu , foto: Eastnews

Zachęcamy do przeczytania zapisu najciekawszych fragmentów z wtorkowych konferencji prasowych ATP Finals. Notowała nasza korespondentka, Magdalena Gorlas.

 

Alex de Minaur:

Pytanie: Alex, czy potrafisz ubrać w słowa te rozczarowanie, frustrację i złość? Jak się teraz czujesz?

Alex: Myślę, że to chyba dobrze, że nie wyrażam teraz swoich uczuć, bo są dość mroczne. Tak, szczerze mówiąc, mam wrażenie, że to był taki sezon, w którym miałem mnóstwo meczów, które powinny pójść po mojej myśli, a jakoś tak nie było, więc…

– No cóż, tak, nie czuję się najlepiej.

Pytanie: Rozumiem, jak bardzo jesteś zdruzgotany. […] Jak to zwykle bywa, zostawiłeś na korcie wszystko co miałeś. Trudno powiedzieć, jak to podsumować. […] Czy jest coś jeszcze, co mogłeś zrobić?

Alex: Porozmawiam z moim zespołem i spróbuje rozwiązać te problemy, bo to są problemy, które nie mogą się powtarzać. Chodzi mi o to, że jeśli naprawdę chcę poważnie myśleć o kolejnym kroku w karierze, takie mecze, nie mogę ich przegrywać. Po prostu nie mogę.

– Mam wrażenie, że przegrałem ich wiele w tym roku. Chodzi mi o to, że dochodzę do punktu, w którym psychicznie mnie to po prostu dobija.

 

Carlos Alcaraz:

– Cóż, to był naprawdę, naprawdę trudny mecz. Bardzo wymagający fizycznie. Był naprawdę zacięty. Udało mi się obronić w naprawdę trudnych i ważnych momentach w trakcie meczu, z czego jestem naprawdę dumny.

– Bardzo się cieszę, że mogę pokazać naprawdę dobry tenis, kiedy to się naprawdę liczyło.

– To naprawdę, bardzo ważne zwycięstwo dla mnie. Bardzo się cieszę z kolejnego zwycięstwa tutaj, w ATP Finals.

Pytanie: Taylor pochwalił twój poziom po meczu. Pochwalił twoje wyczucie i umiejętność przewidywania na korcie. Powiedział, że Carlos zawsze zgaduje, gdzie poleci piłka. Pytanie jest proste: jak ty to robisz?

Alcaraz: Po prostu staram się być w jego umyśle, zanim uderzy. Dużo analizujemy zawodników, gdzie będzie częściej uderzał. Czasami zawodnicy się zmieniają, ale zawsze jest punkt na korcie, uderzenie, w którym czuje się bardziej komfortowo, w trudnym momencie lub pod presją.

– Analizujemy to i staram się instynktownie iść w tę stronę i modlić się, żeby była to ta właściwa.

– Myślę, że dzisiaj kilka razy poszedłem w dobrą stronę. Więc [Taylor] prawdopodobnie w końcu czuł się trochę pod presją przy tej piłce. Dlatego trochę spudłował.

Pytanie: Czy czujesz się trochę jak bramkarz przed rzutem karnym? Masz mniej więcej takie samo nastawienie?

Alcaraz: Tak, to znaczy, to w sumie jest jak bramkarz próbujący wykonać rzut karny. Po prostu myślę o jednej stronie i próbuję tam pójść. Czasami się udaje, czasami nie.

 

Taylor Fritz:

– Wiele rzeczy w meczu wykonałem dobrze, zwłaszcza w pierwszych dwóch setach. Myślę, że wykonałem wiele trudniejszych rzeczy, na których mi zależało. Byłem bardzo agresywny w returnach.

– Myślę, że w kilku ważnych punktach, miałem dobre returny, dostawałem taką piłkę, którą chciałem. Po prostu czasami nie robiłem z nią wystarczająco dużo. On gra niesamowicie w obronie, dobrze przewiduje, dobrze returnuje. Myślę, że w kilku ważnych punktach po prostu nie byłem tak skuteczny, precyzyjny jak bym chciał.

Pytanie: Jeśli chodzi o te dwa pierwsze sety, które były tak wyrównane, a skończyło się na trzecim, to nie to, że nie przestałeś dawać z siebie wszystkiego, ale czy był w tym element frustracji i lekkiego rozczarowania, czy też poczucia osłabienia?

Fritz: Zdecydowanie frustracja, bo, jak powiedziałem, czułem, że mam swoje szanse. Szczerze mówiąc, wynikało to z bólu w kolanie. Moje kolano jest kompletnie zniszczone. Nie mogę nic z tym zrobić, zmagam się z tym cały rok.

– Mam zapalenie ścięgna, ale podczas meczach tenisowych zacząłem odczuwać to dopiero mniej więcej po sezonie na trawie.

Lorenzo Musetti omówił pierwszą wygraną w ATP Finals

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W drugim meczu swojej grupy w ATP Finals Lorenzo Musetti pokonał Alexa de Minaura. Włoch odniósł zatem pierwsze zwycięstwo w tegorocznych zawodach.

Sięgniecie po wygraną nie było łatwe. Reprezentant gospodarzy walczył w trzech ciasnych setach, ale ostatecznie mógł cieszyć się triumfem. Z pewnością pomógł mu entuzjastyczny doping publiczności oraz obecność na trybunach partnerki Veroniki. Po ostatniej piłce uradowany Musetti stwierdził:

Miałem w tym meczu naprawdę ciężki moment. Alex niesamowicie podniósł poziom i nie bardzo umiałem na to odpowiedzieć. Zostały mi serce i pasja do gry. Zacząłem czuć się lepiej i lepiej grać. To wszystko zasługa kibiców. Dzięki z całego serca.

Stałem się wojownikiem. Myślę, że mocno podciągnąłem mentalny aspekt mojej gry. Daję z siebie absolutnie wszystko, bo moi rywale w tym turnieju są najlepsi na świecie. Z Carlosem będzie równie trudno, ale będę się tym cieszył i walczył tak jak dziś.

W grupie Jimmy’ego Connorsa poza Carlosem Alcarazem, Lorenzo Musettim i Alexem de Minaurem rywalizuje także Taylor Fritz.

ATP Finals. Lorenzo Musetti pokonuje Alexa De Minuara po dreszczowcu w Turynie

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: East News

Włoch niesiony dopingiem kibiców w turyńskiej Inalpi Arenie, pokonał Alexa de Minaura 7:5, 3:6, 7:5 i zdobył swoje pierwsze punkty w grupie Jimmy’ego Connorsa.

To był mecz, który idealnie oddał atmosferę końcówki sezonu — zacięty, nieprzewidywalny i przepełniony emocjami. Musetti, 23-letni tenisista z Carrary, miasta słynącego z białego marmuru, ponownie udowodnił, że potrafi rzeźbić punkty z precyzją godną artysty.

Pierwszy set był pokazem cierpliwości i precyzji z obu stron. Żaden z zawodników nie pozwalał sobie na chwilę dekoncentracji, a wymiany były długie i wyczerpujące. W siódmym gemie Musetti po serii perfekcyjnych returnów wypracował pierwsze break pointy, ale De Minaur – znany z waleczności i świetnego poruszania się po korcie – obronił je trzema potężnymi serwisami. Gdy wydawało się, że partia zmierza ku tie-breakowi, Włoch przy stanie 5:5 wykorzystał czwartą okazję na przełamanie. Chwilę później, mimo wyniku 0:30 przy własnym podaniu, zachował zimną krew, wygrał cztery punkty z rzędu i zakończył seta 7:5.

W drugiej odsłonie role się odwróciły. De Minaur, siódma rakieta świata i ćwierćfinalista tegorocznego US Open, podkręcił tempo, zaczął grać bliżej linii końcowej, a jego forhendy coraz częściej znajdowały narożniki kortu. Przy stanie 4:3 Australijczyk dopiął swego — przełamał Musettiego po serii mocnych returnów i wyrównał stan meczu na 1:1 w setach.

Decydująca partia była esencją tenisowego dramatu. Włoch stracił serwis na samym początku, a w czwartym gemie mecz przerwano z powodu zasłabnięcia jednego z kibiców. Po wznowieniu gry to De Minaur zachował rytm i wyszedł na prowadzenie 3:1. Gdy wydawało się, że kontroluje sytuację, publika poderwała Musettiego do walki. Ten – zmęczony, ale nieugięty – w końcówce rozegrał najlepszy fragment meczu. Przy stanie 4:5 obronił się przed porażką, doprowadził do wyrównania, a chwilę później objął prowadzenie 6:5. Drugą piłkę meczową zamienił na zwycięstwo po niemal trzech godzinach pasjonującej walki. To triumf szczególny – pierwszy wygrany mecz Musettiego w historii ATP Finals.

Po dwóch seriach spotkań w Grupie Jimmy’ego Connorsa sytuacja jest wciąż otwarta i pełna napięcia. Na czele tabeli znajduje się Carlos Alcaraz z bilansem 2–0, za nim plasują się Taylor Fritz i Lorenzo Musetti, a Alex de Minaur – mimo dwóch porażek – nadal pozostaje w grze o półfinał. W czwartek rozstrzygną się losy grupy – Alcaraz zagra z Musettim, natomiast Fritz zmierzy się z De Minaurem.


Wyniki

Faza Grupowa: Grupa Jimmy’ego Connorsa

Lorenzo Musetti (Włochy, 9) – Alex De Mianur (Australia, 7)  7:5, 3:6, 7:5