ATP Finals. Felix Auger-Aliassime dołączył do grona półfinalistów

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: East News

Faza grupowa tegorocznych Finałów ATP zakończyła się meczem o wszystko. Zwycięsko wyszedł z niego Felix Auger-Aliassime, który zagwarantował sobie miejsce w półfinale. Pokonał Alexandra Zvereva 6:4, 7:6(4). 

Pomimo dużej stawki spotkania, od początku miało ono spokojny charakter i żaden z zawodników nie dominował znacząco na korcie. Pierwszy test Kanadyjczyka miał miejsce w piątym gemie, kiedy musiał bronić pierwszego break pointa. Niemiec jednak nie wykorzystał swojej szansy. Taka sama sytuacja powtórzyła się cztery gemy później, ale zawodnik z Montrealu obronił się pewnym serwisem. Przez większość seta Zverev miał inicjatywę i nieco większą przewagę w grze. Wszystko zmieniło się w dziesiątym gemie. Niemiec nie wytrzymał presji i przegrał trzy pierwsze punkty przy swoim podaniu. Dla Kanadyjczyka były to pierwsze piłki setowe. Zverev doprowadził do równowagi, jednak potem był bezradny. Auger-Aliassime wykorzystał czwartą szansę na wygranie seta i wyszedł na prowadzenie w całym spotkaniu.

Od tego momentu gra Niemca nie wyglądała tak jak wcześniej. Zawodnik często zwracał się w stronę swojego teamu i szukał wskazówek. W czwartym gemie obronił dwa break pointy. Chwilę później sytuacja uległa zmianie i to tenisista z Montrealu był w roli tego, który mógł stracić serwis. Jego opanowanie i dobre pierwsze podanie nie pozwoliły jednak na to. Prawdziwy test czekał na Zvereva w szóstym gemie, który był najdłuższy. Obronił w nim co prawda jednego break pointa, ale też nie mógł go wygrać i cztery razy dochodziło do równowagi. Tenisiści walczyli o każdy punkt, a spotkanie stało się bardzo wyrównane.

Fani Kanadyjczyka liczyli na to, że w dziesiątym gemie sytuacja z pierwszego seta powtórzy się i podanie Zvereva ponownie zostanie przełamane. Tym razem tak się nie stało, chociaż Auger-Aliassime potrzebował tylko dwóch piłek, aby zameldować się w półfinale. O losach drugiej partii zadecydował tie-break. Na początku przewagę zdobył Kanadyjczyk, jednak reprezentant Niemiec szybko odrobił straty. Po dwóch godzinach i siedmiu minutach gry Auger-Aliassime wykorzystał pierwszą piłkę meczową i triumfował w całym spotkaniu.

Tym samym reprezentant Kanady wygrał ze Zverevem po raz czwarty w karierze. Awansował także na piąte, najwyższe miejsce w rankingu ATP. Zwycięzca nie ma dużo czasu na odpoczynek, bowiem w sobotni wieczór zagra w półfinale z Carlosem Alcarazem.


Wyniki

Faza Grupowa – Grupa Björna Borga:

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 8) – Alexander Zverev (Niemcy, 3) – 6:4, 7:6(4)

Drummondville. Maks Kaśnikowski pokonuje turniejową „jedynkę” i zagra w półfinale

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter

Maks Kaśnikowski nie zamierza się zatrzymywać. Polak pokonał najwyżej rozstawionego Liama Draxla 6:4, 6:3 w ćwierćfinale Challengera 75 w Drummondville. To ósme zwycięstwo Kaśnikowskiego z rzędu.

Od początku spotkania polski tenisista miał kilka szans na przełamanie podania Draxla. W pierwszym i trzecim gemie miał łącznie pięć break pointów. W końcu udało mu się doprowadzić do przełamania i Kaśnikowski objął prowadzenie na 3:2. Od tej pory to Polak musiał być na baczności, jeśli chodzi o serwis. Wrócił z dużych tarapatów w ósmym gemie, kiedy obronił cztery break pointy. Ostatecznie wygrał pierwszego seta 6:4 i był blisko sprawienia niespodzianki.

Kaśnikowski świetnie grał w defensywie. Momentami wygrywał punkty, które wydawały się już rozstrzygnięte. Wytrzymywał dłuższe wymiany, a panowanie nad sobą tracił Draxl. Duży krok w stronę półfinału Kaśnikowski zrobił w siódmym gemie, kiedy doszło do przełamania serwisu Kanadyjczyka. Mecz zakończył się kolejnym breakiem, dzięki czemu Polak mógł cieszyć się z ósmego zwycięstwa z rzędu.

To pierwszy półfinał Maksa Kaśnikowksiego na poziomie Challnegerów od czerwca ubiegłego roku, kiedy był najlepszy w Poznaniu. Jego dobra dyspozycja wpłynie na najbliższy ranking ATP, ponieważ ma zapewniony awans o ponad 150 pozycji. Kaśnikowski czeka na rywala w półfinale. Może to być turniejowa „czwórka”, Daniił Glinka lub kolejny reprezentant gospodarzy, Dan Martin.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Maks Kaśnikowski (Polska) – Liam Draxl (Kanada, 1) – 6:4, 6:3

BJK Cup. Martyna Kubka i Linda Klimovicova rozgromiły Nowozelandki w deblu

/ Hanna Pałuska , źródło: www.wtatennis.com/własne, foto: Kamil Szpilski

Na koniec udanego dnia w Gorzowie Wielkopolskim Polki potwierdziły swoją dominację nad reprezentacją Nowej Zelandii także w grze deblowej. Debiutantka Linda Klimovicova i Martyna Kubka pokonały Jade Otway i Erin Routliffe 6:2, 6:2. 

Do starcia deblowego kapitan Dawid Celt wyznaczył Martynę Kubkę i Lindę Klimovicovą, dla której był to debiut w reprezentacji Polski. Po drugiej stronie siatki stanęła Jade Otway i zwyciężczyni tegorocznego US Open w grze podwójnej Erin Routliffe. Pomimo rozstrzygniętego meczu i wygranej Polski, było to nie lada wyzwanie dla Kubki i Klimovicovej. Mimo wszystko to Polki miały pierwsze szanse na wyjście na prowadzenie przy podaniu Otway. Wtedy się nie udało, jednak nie dały za wygraną i chwilę później mogły cieszyć się z pierwszego przełamania. To dało im większą pewność siebie i doprowadziło do kolejnej utraty podania przez Nowozelandki. Winner z returnu Klimovicovej zapewnił wygraną w pierwszym secie.

W drugiej partii Polki kontynuowały dobrą grę. Gemy serwisowe przeciwniczek dalej były często grane na przewagi. Nowozelandki po raz drugi w spotkaniu straciły podanie i sytuacja coraz bardziej wymykała im się spod kontroli. Reprezentantki Polski dominowały na korcie i zbliżały się w stronę zwycięstwa. Pewnie grały przy siatce oraz serwowały. W całym spotkaniu nie popełniły żadnego błędu serwisowego, podczas gdy rywalki miały ich aż sześć na swoim koncie. Podanie Jade Otway nie było dzisiaj najlepsze i Polki często wykorzystywały słabości rywalki na swoją korzyść. Po ponad godzinie gry Klimovicova i Kubka mogły cieszyć się ze zwycięstwa. Ostatecznie reprezentacja Polski nie straciła nawet seta w rywalizacji z Nową Zelandią.

Polskie tenisistki wrócą na kort w Gorzowie Wielkopolskim w niedzielę. Wtedy właśnie podejmą zawodniczki z Rumunii. Nowozelandki zagrają z nimi w sobotę.


Wyniki

Polska – Nowa Zelandia 3-0

Linda Klimovicova, Martyna Kubka – Jade Otway, Erin Routliffe – 6:2, 6:2

Iga niczym gwiazda rocka…

/ Adam Romer , źródło: Korespondencja z Gorzowa Wlkp., foto: PZT/Tenisklub

Wprawdzie mecz Igi Świątek trwał tylko 43 minuty, ale i tak wypełniający po brzegi halę w Gorzowie polska publiczność byłą zachwycona. Bo Iga wygrała, rozdała masę autografów i wystrzeliła trochę piłek w trybuny. A niejako „przy okazji” Polska wygrała mecz z Nową Zelandią.

Polki wygrały, bo pierwszy mecz na swoją korzyść rozstrzygnęła Katarzyna Kawa, choć początki były zaskakująco trudne. Polka przegrywała 0:3 i 2:4. Potem już jednak wszystko wróciło do normy i sklasyfikowana prawie 800 miejsc Kawa spokojnie swoją rywalkę z Nowej Zelandii wypunktowała.

Dzięki temu wychodząc na kort w Arenie Gorzów Iga Świątek mogła troszeczkę mniej koncentrować się na swoim meczu, a bardziej chłonąć przyjęcie i owację, jaką zgotowali jej polscy kibice, gdy wchodziła na kort. A aplauz wywołała niczym prawdziwa gwiazda rocka.

I tak też grała, bo rywalka – Elise Tse, aktualnie na 909 miejscu w rankingu WTA, nawet gdyby chciała, to wielkiej krzywdy Polce zrobić nie umiała. Zdobyte przez nią punkty w pierwszym secie można było policzyć na palcach dwóch rąk, a tempo pierwszej partii mogło zaskoczyć nawet największych fanów Igi. Wygrać seta w 18 minut też trzeba umieć.

Gdy w drugiej partii przy stanie 3:0 Nowozelandce udało się wygrać cztery piłki w jednym gemie i zapisać go po swojej stronie, ławka gości aż podskoczyła. A Erin Routliffe, najbardziej doświadczona z rywalek, światowej klasy deblistka, zachwycona biła brawo. Nic dziwnego, bo Tse udało się w meczu z Igą ugrać więcej gemów niż Amandzie Anisimovej w finale Wimbledonu i nikt jej już tego nie odbierze.

Dzięki temu po 43 minutach wszyscy byli zadowoleni. Iga, bo szybko i wyraźnie wygrała mecz, Elise, bo urwała Polce gema i publiczność, bo pierwszy raz od ponad dwóch lat miała okazję zobaczyć Swiątek w akcji na polskich kortach. Ostatni raz polscy kibice mogli zobaczyć Igę w kraju w wygranym finale warszawskiego turnieju BNP Paribas Open w lipcu 2023 roku.

– Cieszę się, że tu gram i w ten sposób pomagam reprezentacji Polki – mówiła na korcie sama zawodniczka. A gdy prowadzący wywiad zapytał czy nie zagra jeszcze może debla, to z trybun rozległo się skandowanie „Iga, Iga, Iga…”. Liderka kadry nie zdecydowała się jednak na grę w grze podwójnej i kolejny raz zobaczymy ją na gorzowskim korcie w niedzielę w pojedynku z Rumunią. Natomiast w grze podwójnej trzeci punkt tego dnia dla Biało-Czerwonych zdobyły Martyna Kubka i Linda Klimovicova.

A w tak zwanym „międzyczasie”, w sobotę, cała reprezentacja Polski będzie do dyspozycji fanów podczas sesji autografowej zaplanowanej w Arenie Gorzów. Początek spotkania z kadrą biało-czerwonych o godz. 14.30.

 


Wyniki

Polska – Nowa Zelandia 3:0

Katarzyna Kawa – Vivian Yang 6:4, 6:4;

Iga Świątek – Eise Tse 6:0, 6:1

Martyna Kubka, Linda Klimovicova – Erin Routliffle, Jade Otway 6:2, 6:2

BJK Cup. Iga Świątek zdominowała debiutantkę i zapewniła Polkom zwycięstwo

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/WTA, foto: materiały prasowe PZT

Na ten moment polscy kibice czekali bardzo długo. Iga Świątek zagrała z orzełkiem na piersi przed własną publicznością i zdobyła decydujący punkt dla reprezentacji Polski. Zdeklasowała rywalkę z Nowej Zelandii, dla której był to debiut i wygrała 6:0, 6:1 w meczu Pucharu Billie Jean King w Gorzowie Wielkopolskim. 

Pierwszy punkt tego spotkania nie był spodziewany – Świątek popełniła podwójny błąd serwisowy. Mimo wszystko potem Polka kontrolowała wynik. Przełamała rywalkę już w drugim gemie i z punktu na punkt budowała przewagę. Niesiona dopingiem kibiców Świątek pewnie wygrywała swoje gemy i nie dała nadziei debiutance z Nowej Zelandii. Chociaż przeciwniczka starała się nawiązać walkę z Polką, pierwsza partia nie poszedł po jej myśli. Po 19 minutach gry najlepsza polska tenisistka wyszła na prowadzenie w setach, nie tracąc nawet gema.

W drugiej partii Nowozelandka dalej próbowała pokazać się z dobrej strony. W premierowym gemie zdobyła pierwszego winnera. Mogło to dać nadzieję Tse, jednak stale nie dawała sobie rady z szybką grą Świątek. Dodatkowo popełniała wiele błędów, które nie pomagały jej nawiązać walki z Polką. Mimo wszystko debiutantka mogła zapisać pierwszego gema na swoim koncie. Po tym wyczynie nie mogła przestać się uśmiechać. Był to jednak jedyny i ostatni gem dla Tse. W całym spotkaniu Nowozelandka wygrała łącznie 14 punktów, podczas gdy Świątek 50. Reprezentacja Polski może cieszyć się z końcowego zwycięstwa.

To nie koniec tenisowych emocji w Gorzowie Wielkopolskim. Polki podejmą Nowozelandki w deblu. Mimo wszystko ewentualna wygrana Nowozelandek nie zmieni wyniku całej rywalizacji.


Wyniki

Polska – Nowa Zelandia 2-0

Iga Świątek – Elyse Tse – 6:0, 6:1

BJK Cup. Kawa wyprowadza Polki na prowadzenie w meczu z Nowozelandkami!

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Kamil Szpilski

Polki wychodzą na prowadzenie w meczu z Nowozelandkami! W meczu, który otworzył rywalizację w play-offach o elitę Billie Jean King Cup Katarzyna Kawa pokonała Vivan Yang. Zwycięstwo nie przyszło jednak tak łatwo, jak można było się tego spodziewać przed pojedynkiem.

Reprezentantka naszego kraju była zdecydowaną faworytką starcia. Tenisistka z Nowej Zelandii jest notowana ponad osiemset miejsc rankingowych niżej od Polki – na początku meczu przekonaliśmy się jednak, że nie należało skreślać 20-latki. Yang zdecydowanie lepiej weszła w mecz, przełamując Kawę już przy pierwszej okazji. Tenisistce z Krynicy-Zdroju trudno było przystosować się do warunków dyktowanych przez leworęczną rywalkę. Jednakże z czasem reprezentantka gospodarzy weszła w odpowiedni rytm.

Kawa odrobiła stratę przełamania, wygrywając najdłuższy gem w meczu, w którym rozegrano aż 21 punktów. Choć po heroicznym gemie Polka ponownie straciłą podanie na 2:4 z jej perspektywy, rozpoczęło to znakomitą serię. Od tamtej chwili Kawa zaczęła prezentować lepszy poziom gry, dzięki czemu wygrała cztery gemy z rzędu, triumfując tym samym w pierwszym secie.

Drugą odsłonę spotkania otworzyła seria trzech przełamań z rzędu, po której na prowadzeniu była Polka. Kawa ustabilizowała grę przy serwisie, wydawało się że pewnie wygra pozostałe gemy serwisowe. Jednakże w ósmym gemie przyszedł kryzys, po którym Yang odebrała serwis reprezentantce naszego kraju i wyrównała wynik na 4:4. Na szczęście druga najwyżej notowana z Polek obecnych w Gorzowie Wielkopolskim szybko zapomniała o stracie podania i po chwili przełamała rywalkę na 5:4, gwarantując sobie serwowanie po wygraną w meczu. Kawa nie dała szans przeciwniczce na kolejny powrót – wykorzystując pierwszą piłkę meczową zakończyła spotkanie po

Mimo problemów, jakie miała nasza reprezentantka na przestrzeni całego meczu, szczególnie z regularną dyspozycją przy serwisie, Kawa wykonała swoje zadanie. Polka wyprowadziła reprezentację naszego kraju na prowadzenie w meczu przeciwko Nowozelandką. Do rozegrania w Gorzowie Wielkopolskim pozostały jeszcze dwa mecze – singiel z udziałem Igi Świątek oraz spotkanie deblowe. Wiceliderka światowego rankingu może więc zagwarantować naszej reprezentacji zwycięstwo w pierwszym meczu play-offów.


Wyniki

Polska – Nowa Zelandia 1-0

Katarzyna Kawa – Vivan Yang 6:4, 6:4

ATP Finals. Jannik Sinner z pewnym triumfem w ostatnim meczu grupowym

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: East News

Jannik Sinner zapewnił sobie awans do półfinału Finałów ATP już dwa dni temu, jednak dalej potwierdza swoją dominację na korcie. W ostatnim meczu grupowym pozbawił Bena Sheltona szans na pierwsze zwycięstwo w Turynie i wygrał 6:3, 7:6(3)

Shelton nie rozpoczął dobrze tego spotkania. Został przełamany już w pierwszym gemie. Mimo wszystko Włoch nie grał najpewniej. Było to widoczne w czwartym gemie, kiedy Amerykanin miał szansę na odrobienie strat. Obrońca tytułu nie dopuścił już do takiej sytuacji i od tego czasu bardziej pilnował swojego serwisu. Shelton nie miał nic do stracenia i często grał odważnie, zaskakując reprezentanta Włoch niektórymi zagraniami. To jednak nie wystarczyło. W ostatnim gemie popełnił wiele niewymuszonych błędów. Sinner wykorzystał sytuację i ponownie przełamał jego serwis, co dało mu wygraną w pierwszym secie.

W drugiej partii Amerykanin starał się puścić w niepamięć ostatnie gemy. Poprawił poziom gry i pewnie serwował. Włoch nie poruszał się najsprawniej po korcie. Często też łapał się za kolano po dłuższych wymianach. Shelton nie potrafił jednak wykorzystać okazji. W dziesiątym gemie czuł presję przy swoim podaniu, a obrońca tytułu miał piłkę meczową. Amerykanin wyszedł z opresji i dalej walczył o zwycięstwo.

Zacięta rywalizacja doprowadziła do tie-breaka. W nim Sinner szybko zbudował przewagę. Wykorzystał drugą piłkę meczową i po raz ósmy z rzędu pokonał Sheltona. Amerykanin rozegrał ostatni mecz w sezonie. O tym, że nie awansuje do 1/2 finału wiedział już po przegranym starciu z Felixem Augerem-Aliassime.

Jannik Sinner zajął pierwsze miejsce w Grupie Björna Borga, nie tracąc nawet seta w trzech spotkaniach. W półfinale zmierzy się z Alexem de Minaurem.


Wyniki

Faza Grupowa – Grupa Björna Borga:

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Ben Shelton (Stany Zjednoczone, 5) – 6:3, 7:6(3)

BJK Cup. Garść informacji o rywalkach Polek

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: New Zealand Embassy, foto: East News

Już dziś Polska zmierzy się w Gorzowie z reprezentacją Nowej Zelandii w ramach play-offów Billie Jean King Cup. Prezentujemy przygotowane przez Ambasadę Nowej Zelandii informacje o naszych piątkowych przeciwniczkach.

Nowa Zelandia wystąpi w składzie: Erin Routliffe, Vivian Young, Elyse Tse, Jade Otway.

Erin Routliffe jest dwukrotną mistrzynią US Open w grze podwójnej (2023, 2025) i ma na koncie 12 tytułów WTA w deblu. W 2024 roku osiągnęła pierwsze miejsce w rankingu deblowym na świecie, docierając do finału Wimbledonu. Erin i jej kanadyjska partnerka Gabriela Dabrowski wygrały turniej WTA Tour Finals w 2024 roku.

Erin zanim została zawodową tenisistką, robiła karierę uniwersytecką NCAA (grając na Uniwersytecie Alabamy).

Play-offy będą dużym krokiem dla młodych zawodniczek z Nowej Zelandii że względu na zdobycie cennego doświadczenia.

Od 2020 roku Tennis New Zealand opracował lokalny harmonogram turniejów dla aspirujących profesjonalnych graczy i obecnie oferuje 6 turniejów zawodowych na poziomie podstawowym (3 dla kobiet i 3 dla mężczyzn). Nazywane są one turniejami ITF World Tennis Tour. Wydarzenia te pomagają w rozpoczęciu profesjonalnej kariery i stanowią pomost między juniorkami, a głównymi turniejami WTA i ATP, takimi jak coroczny turniej ASB Classic – WTA 250 / ATP 250 – odbywający się w Auckland przed Australian Open.

 

Rozmowa z Erin Routliffe:

Jak się czujesz, wiedząc, że Nowa Zelandia po raz pierwszy od 30 lat awansowała do fazy play-off Pucharu BJK?

– Jestem wniebowzięta i niezmiernie wdzięczna za tę szansę! 30 lat to długi czas, a powrót do tej grupy jest niezwykle ekscytujący. To pokazuje ciężką pracę wielu zawodniczek, trenerów i członków zespołu na przestrzeni lat i to, jak bardzo się opłaciła.

 

Jak postrzegasz swoją rolę lidera, mentora absolwentów uczelni, którzy, tak jak Ty, chcą przejść z WTT Tour do Main Tour?

– Mam nadzieję, że będę mógła wnieść swoje doświadczenie do zespołu i pomóc im w każdy możliwy sposób. Ponieważ grałam w college’u i ukończyłam studia, potem w ITF i WTT, a teraz gram na najwyższym poziomie, mam nadzieję, że zobaczą, że wszystko jest możliwe. Mam nadzieję, że będę dla nich bezpieczną przestrzenią, w której będą mogli zwrócić się do mnie z wszelkimi pytaniami lub poradami, nie tylko podczas BJKC, ale oczywiście również przez cały rok!

 

Co sądzisz o możliwości kształcenia się w college’u dla nowozelandzkich tenisistów oraz turniejach World Tennis Tour w Nowej Zelandii, które mają pomóc w przejściu do profesjonalnego tenisa?

– Myślę, że to naprawdę pomaga w rozwoju dyscypliny i umożliwia naszym tenisistom rywalizację z zawodowcami z innych krajów. Myślę, że dla mnie, jako osoby pochodzącej z małego kraju, który jest dość daleko od reszty świata, jedną z najtrudniejszych rzeczy jest brak możliwości trenowania i rywalizacji z najlepszymi tenisistkami na świecie. Mam więc nadzieję, że dodanie turniejów w Nowej Zelandii pomoże Nowozelandczykom grać na arenie międzynarodowej i zdobyć trochę doświadczenia.

 

Czy grałaś już wcześniej z polską partnerką deblową (Alicją Rosolską), czy masz duże doświadczenie w grze w Polsce lub wiesz dużo o drużynie przeciwnej?

– Uwielbiam Polskę! Nie grałam tu w żadnym turnieju, ale kilka lat temu grając z Rosolską, pojechałam do Warszawy, żeby potrenować przed Roland Garros. Świetnie się bawiłam, wszyscy byli bardzo mili i gościnni, no i oczywiście było pyszne jedzenie! Znam Igę z drużyny przeciwnej, a resztę będę musiała poznać, bo nie znam ich zbyt dobrze.

Jak wygląda przebieg meczu tenisowego od pierwszego serwu do ostatniej piłki?

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Tenis to sport, który fascynuje miliony ludzi na całym świecie. Jest dynamiczny, pełen emocji i wymaga od zawodników nie tylko doskonałej kondycji fizycznej, ale i silnej psychiki. Jak dokładnie wygląda przebieg takiego spotkania?

 

Rozpoczęcie meczu

 

Każdy mecz tenisowy rozpoczyna się od losowania, które decyduje, który z zawodników będzie serwował jako pierwszy. W profesjonalnych rozgrywkach losowanie przeprowadzane jest przez sędziego za pomocą monety. Ten, kto wygra losowanie, może wybrać, czy chce serwować, czy odbierać, lub zdecydować się na wybór strony kortu.

Serwis jest jednym z najbardziej strategicznych momentów w meczu. Zawodnik stara się umieścić piłkę w korcie w taki sposób, aby utrudnić przeciwnikowi odbiór. Serwis może być wykonywany z różnych miejsc w polu serwisowym, co daje dodatkowe możliwości taktyczne. Zawodnik ma prawo do dwóch prób serwisowych. Jeśli obie są błędne, traci punkt.

 

Wymiany i gra na punkty

 

Po udanym serwisie rozpoczyna się wymiana, podczas której zawodnicy starają się zdobyć punkt, posyłając piłkę na stronę przeciwnika w taki sposób, by nie mógł jej odbić. Wymiany mogą być krótkie, zakończone jednym uderzeniem, lub długie, z wieloma odbiciami. Kluczową rolę odgrywa tutaj technika i taktyka gry. Zawodnicy używają różnych rodzajów uderzeń, takich jak forehand, backhand, wolej czy smecz, aby zaskoczyć przeciwnika.

Gra na punkty w tenisie jest specyficzna. Punkty liczy się w nietypowy sposób: 15, 30, 40 i gem. Wyjątkowość systemu punktacji sprawia, że każdy punkt ma ogromne znaczenie i może wpłynąć na przebieg całego meczu. W przypadku remisu 40:40 ma się do czynienia z tzw. deuce, czyli równowagą, gdzie zawodnik musi zdobyć dwa kolejne punkty, aby wygrać gema. To często momenty, które decydują o losach seta, a nawet całego meczu.

 

Zmiany stron i przerwy

 

Po każdym nieparzystym gemie zawodnicy zmieniają strony kortu. Jest to czas na krótki odpoczynek, zazwyczaj trwający około 90 sekund. Podczas zmiany stron zawodnicy mogą napić się wody, skonsultować się z trenerem lub po prostu zebrać myśli przed kolejnymi wymianami. Zmiana stron ma również znaczenie strategiczne, ponieważ różne warunki, takie jak wiatr czy słońce, mogą wpływać na grę.

W trakcie meczu tenisowego zawodnicy mają również przerwy między setami. Przerwy te są nieco dłuższe, trwające około dwóch minut, i pozwalają na bardziej gruntowny odpoczynek oraz analizę dotychczasowej gry. To moment, w którym zawodnicy mogą zmienić swoją strategię i dostosować się do stylu gry przeciwnika. Warto wspomnieć, że wiele blogów, takich jak np. https://blog.etoto.pl/ często analizuje te strategiczne momenty, dostarczając ciekawych wniosków i spostrzeżeń.

 

Zakończenie meczu

 

Mecz tenisowy kończy się, gdy jeden z zawodników wygra określoną liczbę setów. W zależności od turnieju może to być dwa lub trzy sety. Ostatni gem i ostatnia piłka meczu często są najbardziej emocjonujące. Zawodnicy dają z siebie wszystko, aby zdobyć decydujące punkty. To moment, w którym zarówno umiejętności techniczne, jak i psychiczne zawodników są na najwyższym poziomie.

Zakończenie meczu to nie tylko chwila triumfu dla zwycięzcy, ale także okazja do analizy i wyciągnięcia wniosków dla obu zawodników. Po meczu zazwyczaj odbywa się krótka ceremonia, podczas której zawodnicy dziękują sobie nawzajem za grę, a także publiczności za wsparcie. Często również uczestniczą w pomeczowych konferencjach prasowych, gdzie dzielą się swoimi przemyśleniami na temat przebiegu spotkania.

Montevideo. Polacy już poza zawodami debla

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: Peter Figura

Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski rozegrali drugi mecz w Montevideo. Polska para przegrała i odpadła z rywalizacji.

Rywalami naszych reprezentantów tym razem byli Cristian Rodriguez z Kolumbii i Boliwijczyk Federico Zeballos. W pierwszej rundzie tenisiści ci pokonali Argentyńczyków de la Fuente i Olivieriego w dwóch setach.

Spotkanie na korcie numer jeden rozpoczęło się od zaciętego pierwszego seta. Więcej break-pointów wypracowali w nim Drzewiecki i Matuszewski, ale ostatecznie nie doszło do żadnego przełamania. O wyniku partii zdecydował zatem tie-break, wygrany przez duet z Polski.

Drugą partia miała zupełnie inny przebieg. Miało w niej miejsce aż sześć przełamań a aż cztery z nich należały do Zeballosa i Rodrigueza. Gracze z Ameryki Południowej wygrali seta dość pewnie – 6:3 – i doprowadzili do super tie-breaka.

Gem, rozgrywany do dziesięciu wygranych punktów, był wyrównany, ale ostatnie słowo należało w nim do Kolumbijczyka i Boliwijczyka. Po zwycięstwie 10-8 to oni zagrają w półfinale w stolicy Urugwaju.

 

 

 

 

 

 

 

 


Wyniki

 

Montevideo (1/4 finału debla):

F. Zeballos (Boliwia) / C. Rodríguez (Kolumbia) – K. Drzewiecki (3) / P. Matuszewski (3) 6:7(6) 6:3 10-8