Drummondville. Koniec serii Maksa Kaśnikowskiego

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter

Na ośmiu zakończyła się seria zwycięstw Maksa Kaśnikowskiego. Polak przegrał w półfinale Challengera 75 w Drummondville z Daniiłem Glinką 1:6, 6:7(4).

Kaśnikowski nie rozpoczął spotkania zbyt dobrze. Szybko przeszedł do defensywy, a Estończyk stale wywierał nacisk przy podaniu Polaka. Glinka miał break pointy w kazdym z trzech gemów serwisowych Kaśnikowskiego. Dwie z tych okazji zamienił na przełamanie i w prawie 40 minut wygrał pierwszego seta 6:1.

W drugiej partii Polakowi poszło już lepiej. Widać to było przy jego gemach serwisowych, gdy pierwsze podanie pomagało mu w kluczowych sytuacjach. Glinka zaczął częściej się mylić i musiał bronić łącznie dwóch break pointów. Kaśnikowski miał szansę doprowadzić do decydującego seta, ponieważ był dwie piłki od przełamania Glinki w dwunastym gemie. Rozstawiony z „czwórką” Estończyk wyszedł z tarapatów w świetnym stylu. Najpierw dzięki pierwszemu podaniu wyrównał na 6:6, a potem poprawił skuteczność w wymianach, gdzie szybko przejmował inicjatywę. Glinka wykorzystał trzecią piłkę meczową i po raz drugi w tym sezonie pokonał Kaśnikowskiego.

Polak może być zadowolony ze swojej postawy w ostatnim czasie. Tydzień temu wygrał ITF M25 w Montrealu, a teraz awansował do pierwszego od prawie półtora roku półfinału Challengera. Zanotuje awans na początek piątej setki rankingu ATP.


Wyniki

Półfinał singla:

Daniił Glinka (Estonia, 4) – Maks Kaśnikowski (Polska) – 6:1, 7:6(4)

BJK Cup. Rumunki lepsze od Nowozelandek, sromotna klęska Słowaczek

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: East News

Trwa druga kolejka play-offów turnieju kwalifikacyjnego Billie Jean King Cup. Rumunki nie miały problemu z pokonaniem Nowozelandek i jutro zagrają z Polkami o zwycięstwo w grupie.

Polskie tenisistki miały dzień przerwy od startów. W tym czasie swój mecz rozegrały Rumunki i Nowozelandki. Jako pierwsze na kort wyszły Vivian Yang i Ruxandra Bertea. O kłopotach w meczu nie mogło być mowy dla faworytek. Bertea pięciokrotnie przełamała Nowozelandkę i w debiucie w reprezentacji odniosła pierwsze zwycięstwo. Później odbył się pojedynek Elyse Tse z Gabrielą Lee. Początek meczu miał niespodziewany przebieg. Klasyfikowana w singlu na 909. miejscu Tse urwała seta Rumunce 6:4. Jednak wszystko wróciło do normy, gdy w dwóch kolejnych setach Lee straciła tylko jednego gema. To oznaczało, że Rumunia zapewniła sobie zwycięstwo nad Nowozelandkami, które podwyższyły wynik po wygranej Mary Gae i Moniki Niculescu nad parą Otway/Routliffe 6:2, 3:6, 10-5.

Belgijki w grze o wygraną

W innych pojedynkach Belgijki wróciły znad przepaści i pokonały Turczynki 2:1. Po niespodziewanym zwycięstwie Ayli Aksu nad Sofią Costoulas 6:3, 6:1, dobrą sytuację miała Zeynep Sonmez. Turczynka nie przełożyła jednak wczorajszej dyspozycji w meczu z Hanną Vandewinkel, przegrywając 4:6, 4:6. O wszystkim zadecydował debel, gdzie Aksu i Oz miały dwie piłki meczowe w tie-breaku trzeciego seta. Ostatecznie Sofia Costoulas i Magali Kempen odwróciły losy meczu, odnosząc zwycięstwo 4:6, 7:6(1), 7:6(7), które utrzymuje je w walce o awans do kwalifikacji do Grupy Światowej. Jutro zmierzą się z Niemkami, które mają na koncie jedną porażkę.

Pożegnanie Słowaczek

Szans na wygraną w play-offach nie mają już Słowaczki. Półfinalistki ubiegłorocznych finałów BJK Cup zaliczyły już dwie porażki – wczoraj z Argentynkami 0:3 i dzisiaj ze Szwajcarkami 1:2. Choć zwycięstwo odniosła Viktoria Hruncakova z Susan Bandecchi, to w drugim meczu zawiodła Rebecca Sramkova. Słowaczka nie jest w dobrej formie w końcówce sezonu i uległa Simonie Waltert. W deblu Kuzmova/Vargova przegrały 5:7, 3:6 z parą Waltert/Naef.

ATP Finals. Kolejny finał marzeń. Carlos Alcaraz bezkonkurencyjny w półfinale

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com/X, foto: Peter Figura

W drugim półfinale Finałów ATP także nie doszło do niespodzianki. Carlos Alcaraz pewnie pokonał Felixa Augera-Aliassime 6:2, 6:4 w półfinale Nitto ATP Finals. W niedzielę powalczy o pierwsze w karierze trofeum w Turynie. Jego rywalem będzie nie kto inny jak Jannik Sinner.

Początek spotkania nie był wymarzony dla Kanadyjczyka. Już w drugim gemie musiał bronić trzech break pointów. Gra Alcaraza była bezbłędna.

Chwilę później dopiął swego i wyszedł na prowadzenie. Auger-Aliassime miał nawet szansę odrobić straty, ale Hiszpan pozbawił go nadziei i nie dopuścił już więcej do takiej sytuacji. Przy stanie 5:2 dla lidera rankingu i po zmianie piłek Kanadyjczyk po raz drugi stracił podanie. Tym samym Alcaraz wygrał seta. W całej partii miał tylko dwa niewymuszone błędy na swoim koncie oraz 13 winnerów. Był o krok od pierwszego finału w Turynie.

W drugim secie lider rankingu dalej kontynuował świetną grę. W czwartym gemie reprezentant Kanady prowadził już 40:0 przy swoim podaniu. Nagle popełnił kilka prostych błędów, które doprowadziły do równowagi. Sytuacja była nerwowa, jednak udało mu się wyjść z opresji. Moment później w gemie serwisowym Alcaraza również doszło do równowagi, ale lider rankingu nie pozwolił Kanadyjczykowi na uzyskanie break pointa. Pomimo tego, że reprezentant Hiszpanii dalej świetnie grał, Auger-Aliassime również poprawił swój tenis. Lepiej serwował i uderzał z forehandu. Przyzwyczaił się do rytmu gry.

To jednak nie wystarczyło, aby nawiązać walkę z Hiszpanem. Dziesiąty gem pogrzebał jego marzenia na pozostanie w tym meczu. Wtedy właśnie Alcaraz miał pierwsze break pointy w tym secie oraz piłki meczowe. Wykorzystał drugą z nich i mógł cieszyć się ze zwycięstwa. Pokonał Kanadyjczyka piąty raz z rzędu. Pomimo porażki, Auger-Aliassime zakończy ten sezon na najwyższym miejscu w rankingu w całej swojej karierze, czyli piątym. Jak na to, że rok 2025 zaczynał dużo dalej, bo w trzeciej dziesiątce, jest to duże osiągnięcie.

W finale czeka na Alcaraza dobrze znany mu rywal – Jannik Sinner. Nie jest to żadna niespodzianka dla kibiców, którzy spodziewali się takiego scenariusza. W ostatnich miesiącach wiele spotkań Hiszpana i Włocha miało miejsce właśnie w finałach różnych turniejów. Czy Carlos Alcaraz powstrzyma Jannika Sinnera przed obroną tytułu sprzed roku? Tego dowiemy się w niedzielne popołudnie.


Wyniki

Półfinał gry pojedynczej:

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 1) – Felix Auger-Aliassime (Kanada, 8) – 6:2, 6:4

ATP Finals. Sinner tradycyjnie lepszy od de Minaura. Włoch pierwszym finalistą turnieju

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Pierwszy półfinał tegorocznej edycji turnieju ATP Finals w Turynie nie przyniósł niespodzianki. Jannik Sinner już po raz 13. okazał swoją wyższość nad Alexa de Minaurem. Włoch zwyciężył 7:5, 6:2 i awansował do trzeciego kolejnego finału tych zawodów.

Rywalizacja Sinnera i de Minaura jest obecnie najbardziej jednostronną w ścisłej czołówce męskich rozgrywek. Włoch wygrał bowiem wszystkie 12 poprzednich pojedynków, tracąc w nich zaledwie dwie partie. Obu panów mocno różni także ścieżka, którą dotarli do półfinału. 24-latek z San Candido zdominował swoją grupę, zwyciężając wszystkie swoje spotkania w dwóch setach. Australijczyk z kolei pomyślnie zakończył zaledwie jeden z trzech meczów i jego awans zależał od innych rozstrzygnięć.

Reprezentant gospodarzy był więc murowanym faworytem sobotniej potyczki i raz jeszcze z tej roli się wywiązał. Jego triumf ani przez moment nie był zagrożony, choć w pierwszej odsłonie niełatwo było mu skruszyć opór przeciwnika. 26-latek z Sydney, mimo wspomnianej serii porażek, przystąpił do pojedynku z niezmiennie walecznym nastawieniem. Do tego grał odważnie i decydował się na ofensywne rozwiązania. Już w pierwszym gemie musiał co prawda bronić dwóch break-pointów, ale ostatecznie utrzymał podanie. Chwilę później sam doczekał się trzech szans na przełamanie, lecz jego oponent także oddalił to zagrożenie.

W kolejnych minutach Włoch zdecydowanie łatwiej wygrywał już swoje serwisy. Australijczyk miał z tym większe trudności. W większości gemów Sinner wypracowywał sobie bowiem okazje na „brejka”. Długo nie mógł jednak żadnej z nich zamienić na punkt, w dużej mierze z powodu dobrej postawy de Minaura w kluczowych momentach. Obrońca tytułu dopiął w końcu swego w 11. gemie. Przy łącznie ósmym break-poincie w całym secie zagrał perfekcyjnie, posyłając głębokie piłki blisko narożników. Po zmianie stron dopełnił formalności i zakończył tę część gry wynikiem 7:5.

Ostatnie minuty pierwszej partii napędziły Sinnera na następną. Poczuł się jeszcze pewniej i już na samym starcie ponownie przełamał de Minaura efektownym bekhendem po linii. Włoch całkowicie przejął kontrolę nad wydarzeniami na korcie i także przy kolejnej okazji pozbawił przeciwnika jego podania. Australijczyk długi chwilami był bezradny i pierwszego gema na swoim koncie zapisał dopiero przy stanie 0:4. Mógł też później jeszcze nieco zmniejszyć swoją stratę, ale w gemie szóstym nie udało mu się wykorzystać break-pointa.

Kolejnej takiej szansy już nie miał. Tenisista z Italii wygrał seta 6:2 i po godzinie i 52 minutach zameldował się trzecim z rzędu finale tej imprezy. Do 30. przedłużył też passę zwycięskich spotkań rozgrywanych w hali. W decydującym o tytule meczu zagra z lepszym z potyczki pomiędzy Carlosem Alcarazem, a Felixem Augerem-Aliassimem.


Wyniki

Półfinał gry pojedynczej:

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Alex de Minaur (Australia, 7) 7:5, 6:2

Podatki od wygranych w casino online Millioner i na podobnych stronach: fakty i mity

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Wygrana w ruletce czy na automacie budzi euforię, ale tuż po niej pojawiają się pytania o podatki. Jeśli chcesz zagrać w casino online Millioner lub na podobnej stronie, powinieneś orientować się w zasadach zapłaty podatków z ewentualnych wygranych. Warto też orientować się w różnicach między podatkami płaconymi przez graczy, wygrywających np. na  https://Millioner.com/pl/, a operatorów.

 

Fakty: jak naprawdę rozlicza się wygrane

 

W Polsce wygrane z gier kasynowych (takich jak ruletka, blackjack, kości, gry na automatach czy bingo), dostępnych na stronach takich, jak casino online Millioner, nie podlegają podatkowi dochodowemu (PIT) po stronie gracza. Zwolnienie to wynika z art. 21 ustawy o PIT i dotyczy gier urządzanych przez uprawnione podmioty na terenie Unii Europejskiej lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego. W praktyce oznacza to, że gracz nie wykazuje takiej wygranej w rocznym zeznaniu podatkowym.

Uwaga: nie należy tego zwolnienia mylić z podatkiem od gier (PdG) – ten płaci operator, a nie gracz. Stawki PdG wynoszą przykładowo 50% dla gier kasynowych czy 20% dla gier liczbowych i są rozliczane przez organizatora.

Loterie, gry liczbowe i zakłady wzajemne funkcjonują jednak inaczej. Jednorazowe wygrane do kwoty 2280 zł są zwolnione, natomiast powyżej tej sumy organizator potrąca u źródła zryczałtowany podatek (PIT) w wysokości 10%. Gracz nie musi już wtedy składać dodatkowej deklaracji. Resort finansów zapowiedział jednak podniesienie tej stawki do 15% od 1 stycznia 2026 r., co jednak nie obowiązuje jeszcze w 2025 r.

Kluczowy jest również aspekt legalności. Gra z terytorium Polski u zagranicznych operatorów nie mających polskiej licencji jest nielegalna i może skutkować sankcjami (włącznie z przepadkiem wygranej), nawet jeśli sam dochód nie byłby obciążony podatkiem PIT. Legalność platformy ma zatem kluczowe znaczenie praktyczne.

 

Zasady opodatkowania w Polsce

 

Warto zapamiętać kilka kluczowych zasad dotyczących opodatkowania wygranych z gier, dostępnych także w casino online Millioner:

– Wygrane z gier kasynowych (ruletka, blackjack, automaty, bingo) w legalnym kasynie (UE/EOG) są zwolnione z podatku PIT dla gracza;

– Loterie, gry liczbowe i zakłady wzajemne: wygrane do 2280 zł są zwolnione, a od nadwyżki powyżej tej kwoty organizator potrąca 10% ryczałtu;

– Podatek od gier (PdG) jest zobowiązaniem operatora – nie należy go mylić z podatkiem PIT płaconym przez gracza;

– Zapowiedziana podwyżka stawki do 15% (planowana od 2026 r.) dotyczy ryczałtu od loterii i zakładów, a nie wygranych z gier kasynowych.

 

Mity i najczęstsze pułapki

 

Wokół opodatkowania wygranych narosło wiele nieporozumień, które mogą prowadzić do kosztownych błędów. Poniżej obalamy najpopularniejsze mity i wskazujemy najczęstsze pułapki.

– „Każdą wygraną z kasyna muszę wpisać do PIT-u”. To mit. Jak wspomniano, wygrane z legalnych gier kasynowych (na terenie UE/EOG) są w Polsce zwolnione z podatku PIT, dlatego gracz nie wykazuje ich w rocznym zeznaniu.

– „Od każdej wygranej płaci się 10% podatku”. To mit. Stawka 10% (dla której planowana jest podwyżka do 15% od 2026 r.) dotyczy wyłącznie wygranych z loterii i zakładów wzajemnych przekraczających próg 2280 zł. Podatek ten pobiera u źródła organizator, a gry kasynowe rządzą się innymi zasadami (są zwolnione z PIT).

– „Podatek od gier (PdG) płaci gracz”. To mit. Podatek od gier jest ciężarem fiskalnym nałożonym na operatora (organizatora). Gracz nie rozlicza tego podatku samodzielnie; jest on już wkalkulowany w mechanikę gry.

– „Nowe, wyższe stawki (15%) na 2026 r. już obowiązują”. To nieprawda. W 2025 roku wciąż obowiązują dotychczasowe regulacje (10% dla loterii/zakładów). Zapowiadane zmiany są na razie na etapie projektu, dlatego zawsze należy sprawdzać aktualny stan prawny.

W 2025 roku polski gracz, obstawiający na stronach takich, jak casino online Millioner, co do zasady nie płaci podatku PIT od wygranych z gier kasynowych. Kluczowe jest jednak korzystanie wyłącznie z legalnych, licencjonowanych platform oraz odróżnienie tej sytuacji od opodatkowania loterii i zakładów wzajemnych, gdzie obowiązują inne progi i stawki. W razie wątpliwości co do statusu prawnego operatora, bezpieczniej jest zrezygnować z gry.

Alcaraz o fotelu lidera rankingu na koniec sezonu

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Carlos Alcaraz otrzymał trofeum za zajęcie pierwszego miejsca w rankingu ATP na koniec sezonu 2025. Hiszpan udzielił z tej okazji specjalnego wywiadu.

Walka o fotel lidera męskiego tenisa trwała niemal do końca ostatniego turnieju roku 2025. Ostatecznie wygrał ją Carlos Alcaraz, który omówił to osiągnięcie w rozmowie z mediami ATP:

W takim momencie czujesz, że ciężka praca z całego roku się opłaciła. Rok jest długi – pełen meczów, podróży i oddalenia od domu. Bywa różnie a pod koniec możesz spojrzeć na wszystko z dystansem i ocenić, jak się spisałeś. To wspaniale trofeum wiele dla mnie znaczy.

Staram się podchodzić do tenisa po swojemu, z uśmiechem. To mój sposób na życie, także poza kortem. Kocham grać i czerpać z tego radość. Wielkie areny i doping kibiców dają mi dużą satysfakcję. W tym roku osiągnąłem tak wiele, nie zmieniając mojego pozytywnego nastawienia. To najważniejsze.

Walka o numer jeden była fascynująca, choć miałem lepsze i gorsze momenty. W połowie sezonu stało się jasne, że mogę osiągnąć ten cel. Od tej pory dużo wygrywałem i włożyłem w to dużo pracy. Rywalizacja z Jannikiem była ekscytująca dla nas i dla kibiców. Jestem dumny z tego, że byłem mocno skoncentrowany w kluczowych meczach i wygrałem ten wyścig.

Na tym pucharze widnieją same legendarne nazwiska. To przywilej być wśród nich – podsumował Hiszpan.

Caros Alcaraz został numerem jeden na koniec sezonu po raz drugi. Wcześniej udało mu się to w 2022 roku.