Rohan Bopanna wspomina swoją karierę tenisową

/ Izabela Modrzewska , źródło: atptour.com; oprac.własne, foto: East News

Świeżo po zakończeniu kariery, Rohan Bopanna opowiedział o sukcesach, wyzwaniach i o dalszych planach.

Hinduski tenisista ma na swoim koncie dwa tytuły wielkoszlemowe w grze deblowej i mieszanej oraz 26 tytułów ATP. Po ponad dwudziestu latach, na początku listopada tego roku, ogłosił przejście na sportową emeryturę. Jego kariera nie była jednak usłana różami. W 2006 roku przeszedł operację barku, która wyłączyła go z gry na kilka miesięcy. W późniejszych latach zmagał się również z bolesnymi problemami z kolanem. w 2019 roku dowiedział się, że prawie nie ma już chrząstki i odczuwał ciągły dyskomfort.

W rozmowie z ATP zdradził, że rozważał odejście od tenisa już cztery lata temu. 45-latek przyznał, że po powrocie do gry po przerwie spowodowanej pandemią w 2021 roku i pięciu miesiącach bez zwycięstw powiedział żonie, że to chyba moment, by zakończyć karierę. Zamiast tego przeszedł przemianę, która doprowadziła go do triumfu w Australian Open 2024 u boku Matthew Ebdena.

Moja kariera to opowieść o cierpliwości, dyscyplinie i wierze w siebie. To właśnie mnie ukształtowało. Tak, potrzebny jest talent by dojść do pewnego poziomu, ale przede wszystkim liczy się nieugiętość. To zrobiło dla mnie wielką różnicę, nastąpił ogromny przeskok od kiedy prawie porzuciłem tenisa to zostanie numerem jeden na świecie. 

Legendarny deblista przyznał, że obok finału w Australii drugim najważniejszym meczem był finał US Open 2023, w którym przegrał z parą Rajeev Ram i Joe Salisbury. Podczas spotkania Bopanna przyznał, że dotknął piłki ręką, a dzięki postawie fair play zyskał uznanie fanów i szacunek rywali.

– Zawsze czułem, że podjąłem dobrą decyzję. To był instynktowny odruch, by przyznać się do kontaktu z piłką. Jako ojciec chcesz uczyć właściwych postaw – nie tylko swoje dzieci, ale wszystkich wokół – że czasem są rzeczy ważniejsze niż gra w tenisa.

Tenisista dodał, że chciałby być zapamiętany jako ktoś, kto był „pokorny” i  kochał być częścią tego sportu. Teraz ma w planach pomagać innym. Chce zwiększyć ilość turniejów tenisowych w Indiach, utorować łatwiejszą drogę juniorom, a także wykorzystać swoją sieć kontaktów do rekonstrukcji tej dyscypliny w jego ojczystym kraju.

Najważniejsze dla mnie jest to, że odchodzę od rywalizacji, ale nie od sportu. Moją następną, prawdziwą misją jest pomoc hinduskiemu tenisowi. Chciałbym móc użyć mojego doświadczenia i dzielić się nim z z młodymi zawodnikami by wspierać ich podróż. 

 

 

 

ITF. Fryderyk Lechno-Wasiutyński bez awansu do finału

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Freepik

Fryderyk Lechno-Wasiutyński nie powalczy o tytuł. W meczu półfinałowym turnieju ITF M15 Ognjen Milić okazał się lepszy i pokonał Polaka 6:0, 6:3. 

Pierwszy set był pod dyktando przeciwnika, który nie dał szans reprezentantowi Polski. Od początku szybko wyszedł na prowadzenie i nie oddał już go do końca seta. Najbardziej zacięty był trzeci gem, kiedy Lechno-Wasiutyński doprowadził do wyrównania przy serwisie rywala. Nie miał jednak żadnego break pointa. Ostatecznie nie udało mu się zdobyć żadnego gema w tym secie.

W drugiej partii Polak w końcu triumfował przy swoim podaniu. Rywal jednak i tak wyszedł na prowadzenie. Kluczowym momentem był piąty gem, kiedy Lechno-Wasiutyński po raz pierwszy miał szansę przełamać Serba, ale nie wykorzystał tej okazji. Gdy Milić serwował na mecz, reprezentant Polski nieco przedłużył swoje szanse i odrobił część strat. Wygrał dwa gemy z rzędu, ale to nie wystarczyło, aby nawiązać walkę z turniejową ,,trójką”. Po godzinie i czterech minutach gry przeciwnik zameldował się w finale.

 


Wyniki

Półfinał singla:

Ognjen Milić (Serbia, 3) – Fryderyk Lechno-Wasiutyński (Polska, 7) – 6:0, 6:3

Jelena Rybakina podsumowuje sezon i chwali Igę Świątek

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.tennisworldusa.org/, własne, foto: East News

Jelena Rybakina zakończyła sezon 2025 mocnym akcentem. W wywiadzie reprezentantka Kazachstanu podsumowała swoje dokonania w ostatnich dwunastu miesiącach.

Finały WTA były znakomitym zwieńczeniem roku dla Jeleny Rybakiny. 26-latka wygrała cały turniej i dołożyła do gabloty kolejne ważne trofeum. W rozmowie z kazachskimi mediami zawodniczka omówiła swój sezon następująco:

Patrząc całościowo, miałam udany rok. Na początku nasze rezultaty nie były zadowalające, więc jestem tym bardziej zadowolona z tego, co udało nam się zrobić. Pod koniec myślałam już o wakacjach, ale mój team pomógł mi się skupić na nowo i pracowaliśmy nad pewnymi momentami meczów. Grałam sporo, ale zawsze staraliśmy się znaleźć czas, by coś poprawić. Pod koniec sezonu było widać efekty i bardzo mnie to cieszy.

Jestem raczej spokojna, więc nie trudno mi powściągać emocje. Na korcie zdarzają się sytuacje, w których uwolnienie frustracji mogłoby być pomocne, ale czasem negatywna energia może z tobą zostać nawet po wybuchu. To zależy. Generalnie staram się zawsze myśleć pozytywnie, choć bywa to trudne. Nie okazuję emocji podczas gry, bo nie chcę odsłaniać się przed rywalkami.

Rybakina powiedziała także kilka miłych słów o Idze Świątek:

Nasze mecze zawsze są zacięte, ale statystycznie to Iga jest równiejsza ode mnie. Jest tak młoda a osiągnęła tak wiele – nie tylko w tym roku – podsumowała Kazaszka.

Jelena Rybakina zakończyła sezon na piątym miejscu w rankingu WTA.