Ukraiński gwiazdor ocenił współczesny tenis

/ Łukasz Duraj , źródło: Media społecznościowe O. Dołgopołowa , foto: East News

Tenisowy sezon 2025 dobiegł końca. O podsumowanie obecnego poziomu rozgrywek pokusił się jeden z byłych zawodników.

Chodzi tu o Ołeksandra Dołhopołowa, który ostatni mecz rozegrał w 2018 roku. Swoją opinią o jakości touru były reprezentant Ukrainy podzielił się na portalu społecznościowym:

Nie oglądam ostatnio zbyt wiele tenisa, ale sądzę, że Alcaraz i Sinner – w swojej najlepszej formie – są tak samo dobrzy jak „Wielka Trójka”, ale generalnie są mniej solidni od nich. Zawodnicy z miejsc 3-15 są zdecydowanie słabsi od tych z czasów, gdy ja grałem zaś ci od miejsca 15. do 50. prezentują mniej więcej podobną jakość. Jednocześnie druga połowa pierwszej setki znacznie się poprawiła.

 

W zakończonym sezonie Jannik Sinner i Carlos Alcaraz zdecydowanie zdominowali najważniejsze turnieje. W rozgrywkach pojawiły się jednak także nowe, obiecujące nazwiska, jak Learner Tien czy Joao Fonseca a wielki postęp poczynił również Valentin Vacherot. Wśród starszych zawodników doskonale spisywali się na przykład Novak Dźoković i – z zachowaniem odpowiednich proporcji – Gael Monfils. Najwyżej klasyfikowanym rodakiem Dołhopołowa był zaś 168. Witalij Saczko.

 

Puchar Davisa. Włosi czekają na rywali w turnieju finałowym

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: Eastnews

Reprezentacja Włoch jako jedyna jest pewna udziału w przyszłorocznym turnieju finałowym rozgrywek Pucharu Davisa. Mistrzowie trzech ostatnich edycji czekają na pozostałych siedmiu rywali.

Ostatnim akcentem męskiej rywalizacji czołowych tenisistów świata w roku 2025 był rozgrywany w Bolonii turniej finałowy. Po zwycięstwo sięgnęli gospodarze, którzy triumf zapewnili sobie już po meczach singlowych. W ten oto sposób czterokrotni zdobywcy Pucharu Davisa są już pewni udziału w przyszłorocznym turnieju finałowy, który również odbędzie się w Bolonii.

Ich rywali wyłonią mecze, które zostaną rozegrane w lutym oraz wrześniu 2026 roku. Pewnymi udziału w drugiej rundzie kwalifikacji są już Hiszpanie. Finaliści co dopiero zakończonego turnieju w Bolonii jako najwyżej rozstawieni w pierwszej rundzie mają wolny los. Ich rywali wyłoni mecz między Serbią oraz Chile.

Tegoroczni półfinaliści – Niemcy oraz Belgowie – w pierwszej rundzie powalczą odpowiedni z Chile i Bułgarią. W ewentualnym meczu o finały nasi zachodni sąsiedzi spotkają się we wrześniu przyszłego roku ze zwycięzcami spotkania Chorwacja Dania. Z kolei rodacy Davida Goffin’a w przypadku lutowego zwycięstwa, siedem miesięcy później zagrają z Japonią lub Austrią.

Triumfatorzy pierwszych edycji Pucharu Davisa – Amerykanie i Brytyjczycy – w lutym powalczą z Węgrami oraz Norwegią. Z kolei o awanse do finałów mogą się spotkać z Ekwadorem lub Australią (Brytyjczycy) oraz Czechami lub Szwecją (potencjalni rywale Stanów Zjednoczonych).

Pierwsza runda kwalifikacji Pucharu Davisa została zaplanowana w dniach 6-7 lub 7-8 lutego 2026 roku. Z kolei runda decydująca o tym, które reprezentacje zobaczymy w listopadzie 2026 roku w bolońskiej SuperTennis Arenie zostanie rozegrana 18-19 lub 19-20 września.

Buenos Aires. Maja Chwalińska melduje się w drugiej rundzie

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/WTA, foto: Kamil Szpilski

Rozstawiona z numerem ósmym Polka pokonała Jessicę Pieri 6:2, 6:0, meldując się w drugiej rundzie rywalizacji na mączce w Buenos Aires.

Maja Chwalińska, po 1,5-miesięcznej przerwie spowodowanej problemami zdrowotnymi, kontynuuje budowanie formy i po ćwierćfinale w Colinie znów jej gra wygląda bardzo dobrze.

Od pierwszych piłek spotkania widać było, że leworęczna Polka czuje piłkę znakomicie. Już w drugim gemie wypracowała dwa break pointy i drugi z nich zamieniła w przełamanie. Chwilę później Pieri odrobiła stratę, ale jej radość trwała krótko — Chwalińska odpowiedziała natychmiast, odbudowując przewagę. Zawodniczka z Dąbrowy Górniczej przy stanie 5:2 dołożyła kolejne przełamanie, domykając pierwszego seta 6:2.

W drugiej partii Maja odebrała serwis Włoszki w drugim gemie, a następnie w czwartym. Trzecie przełamanie w tym secie było formalnością. Chwalińska nie oddała przeciwniczce ani jednego break pointa. Z dziesięciu końcowych punktów aż dziewięć padło łupem Polki. Po zaledwie 59 minutach gry tablica wyników pokazała 6:2, 6:0.

W drugiej rundzie jej przeciwniczką będzie Amerykanka Varvara Lepchenko albo Brazylijka Laura Pigossi. Niezależnie od rywalki, Polka wejdzie w ten mecz jako faworytka.


Wyniki

Pierwsza runda gry pojedynczej: 

Maja Chwalińska (Polska, 8) – Jessica Pieri (Włochy) 6:2, 6:0

Poznaliśmy składy drużyn imprezy World Tennis League. Magda Linette zagra z najlepszymi

/ Hanna Pałuska , źródło: https://www.instagram.com/worldtennisleague/, foto: Peter Figura

Turniej pokazowy World Tennis League rusza za kilka tygodni. Kilka dni temu ogłoszono pełną obsadę imprezy, a dzisiaj ujawniono składy wszystkich ekip. Magda Linette zagra w drużynie, która będzie broniła tytułu sprzed roku.

W Indiach nie zabraknie największych gwiazd tenisa. Nastąpiło jednak do kilku zmian. Z turnieju wycofali się Jelena Rybakina i Arthur Fils. Ich miejsce zajęli Elina Switolina i Denis Shapovalov.

W grze wezmą udział cztery drużyny. W ekipie Aussie Maverick Kites wystąpią: Nick Kyrgios, Marta Kostiuk, Dhakshineswar Suresh oraz Ankita Raina. Drużynę VB Realty Hawks będą reprezentować: Denis Shapovalov, Elina Switolina, Yuki Bhambri i Maaya Revathi. W składzie zespołu The AOS Eagles znaleźli się: Gael Monfils, Paula Badosa, Sumit Nagal i Shrivalli Bhamidipaty. Ostatnią ekipę, Game Changers Falcons, czyli obrońców tytułu wspomogą: Daniił Miedwiediew, Magda Linette, Rohan Bopanna oraz Sahaja Yamalapalli.

Turniej odbędzie się w dniach 17-20 grudnia w Bengaluru.

Linda Noskova jako wolontariuszka wśród najbardziej potrzebujących

/ Hanna Pałuska , źródło: Instagram/www.tennisworldusa.org/, foto: East News

W czasie wolnym od rozgrywek wielu zawodników poleciało do ciepłych krajów na zasłużony odpoczynek. Linda Noskova podążyła jednak inną drogą. Tenisistka udała się do Tanzanii, gdzie pracuje jako wolontariuszka dla biednych dzieci.

Czeszka dokumentuje swoją przygodę na mediach społecznościowych, dokładnie na Instagramie. Prowadzi dwa konta. Na jednym z nich pokazuje swoją karierę tenisistki. Drugie jest mniej popularne, ale przedstawia jej prywatne życie oraz opinie. To właśnie tam Noskova postanowiła podzielić się swoją wielką misją.

Po ubiegłorocznych wakacjach w Grecji i na Malediwach w przerwie od rozgrywek, zawodniczka chciała inaczej spędzić swój wolny czas. Wolontariat za granicą od zawsze był jej marzeniem, dlatego postanowiła wybrać się do Tanzanii. Nie spodziewała się jednak w jak złych warunkach mogą żyć mieszkańcy tego kraju. Fani na Instagramie mogli zadać jej pytania odnośnie życia w Tanzanii, a tenisistka odpowiedziała na najciekawsze z nich.

Oczywiście wszystko jest zupełnie inne. Tutaj w szkole, w której jestem wolontariuszem, są dzieci – sieroty, bez rodziny, bez pieniędzy, bez domu. Jest tu około 300 dzieci z około 6 nauczycielami. Wyobraźcie sobie ten chaos. Niezwykle smutne jest uświadomienie sobie, że prawdopodobnie nigdy nie będą mieli tyle szczęścia, co ja jako dziecko, chociaż moje dzieciństwo również nie było najbogatsze. Dlatego spędzam z nimi jak najwięcej godzin dziennie i staram się nauczyć ich również czegoś po drodze – wyznała Noskova.

Choć Zanzibar jest lokalizacją turystyczną, to w wielu miejscach w mieście panuje skrajna bieda. Potem z drugiej strony idziesz nad morze/plażę i widzisz te piękne 4-gwiazdkowe hotele i szlachetne restauracje i prywatny jacht, a to sprawia, że jesteś smutny, gdy wracasz i w drodze, widzisz małe dzieci błagające o pieniądze w nocy na ulicy – odpowiedziała zawodniczka na pytanie co najbardziej ją zaskoczyło na wyspie.

Czeszka dodała również, że podczas zajęć dostała wolną rękę i może nauczać dzieci w szkole czego chce. Stara się jednak, aby była to przydatna wiedza. Jej podopieczni mają od 3 do 12 lat.

Davis Cup. Włosi omówili obronę tytułu

/ Łukasz Duraj , źródło: Daviscup.com, foto: East News

Reprezentacja Włoch pokonała Hiszpanię i obroniła Puchar Davisa. Zwycięzcy omówili swój sukces w mediach.

Triumf Italii zapewnili jej dwaj najlepsi singliści – Matteo Berrettini był lepszy od Pablo Carreno Busty a Flavio Cobolli wygrał w trzech setach z Jaume Munarem. 23-latek z Florencji powiedział:

To uczucie jest niemożliwe do opisania. Marzyłem o tym wieczorze bardzo długo. Zagrałem znakomicie, choć nie do końca wiem, jak wygrałem. Było ciężko a rywal nie odpuszczał. Nie możesz jednak przegrać, gdy grasz dla kraju. Oczywiście zdarzają się porażki, ale wynikają z nich cenne lekcje, więc nic nie idzie na marne.

– Wystarczy włożyć w grę całe serce i dać z siebie wszystko. Nie wiem, co tak naprawdę dziś zrobiłem, ale wiem, że zostałem mistrzem świata. W pierwszym secie byłem nieco roztrzęsiony, ale koledzy z ławki mnie zmotywowali. Znalazłem w sercu coś specjalnego i dałem to drużynie. To świetne uczucie. Powiem jeszcze raz – jestem mistrzem świata!

Wcześniej wypowiedział się też Matteo Berrettini:

Jestem z siebie bardzo dumny. Dotyczy to też trenerów i kolegów z drużyny. Cieszę się że tu jestem i staram się chłonąć każdy moment. Jest tu moja rodzina, więc zapamiętam to do końca życia.

– Graliśmy u siebie i to było niezwykłe, choć w Maladze też było wielu Włochów. Gdy grasz, skupiasz się jednak na grze i starasz się zachować koncentrację. Jednocześnie zawsze chętnie czerpię energię od publiczności, zwłaszcza w kluczowych momentach meczu. Cała nasza ekipa jest jak rodzina – znamy się od lat. Bolelli dawno temu mówił mi, że zagram kiedyś w Pucharze Davisa a Flavio – jako dziecko – siedział mi na kolanach, bo jego ojciec był jednym z moich trenerów – mówił wzruszony Matteo.

To nasz trzeci puchar z rzędu, ale płaczę dopiero teraz. Jesteśmy wielką drużyną – przyznał zaś kapitan Filippo Volandri.

We włoskiej ekipie byli także Lorenzo Sonego oraz debliści – Andrea Vavassori i Simone Bolelli.

Victoria Mboko uhonorowana w rodzinnym Burlington

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/Tennis.com, foto: Peter Figura

Victoria Mboko, jedna z najbardziej ekscytujących postaci młodego pokolenia w kobiecym tenisie, otrzymała klucz do miasta Burlington – wyróżnienie przyznawane lokalnym „bohaterom” za wyjątkowy wkład w rozwój społeczności.

Kiedy w Burlington – malowniczym mieście położonym na południowym brzegu jeziora Ontario – po raz pierwszy przyznawano honorowy klucz do miasta, nikt nie spodziewał się, że kilkanaście lat później wśród laureatów znajdzie się nastolatka, która podbije światowy tenis. Victoria Mboko, aktualnie jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się zawodniczek WTA, została uhonorowana za wyjątkowy progres, determinację i wpływ, jaki wywarła na lokalną społeczność.

Choć urodziła się w Charlotte w Karolinie Północnej, już od drugiego miesiąca życia wychowywała się w Kanadzie. Dziś Burlington – liczące nieco poniżej 200 tysięcy mieszkańców, znane ze swoich zielonych przestrzeni i silnych tradycji sportowych – jest jej prawdziwym domem.

Właśnie tam mieści się centrum sportowe, w którym Mboko stawiała swoje pierwsze tenisowe kroki, a teraz, jako 19-latka, wraca do niego jako bohaterka sezonu. Ceremonia odbyła się w nowo otwartym centrum, w którym zebrali się uczniowie, trenerzy, lokalni działacze i mieszkańcy miasta. Sekretarz Adam van Koeverden nie krył wzruszenia, wspominając niezwykły turniej w Montrealu, podczas którego Mboko – w swoim dopiero drugim turnieju rangi WTA 1000 – pokonała Coco Gauff, Elenę Rybakinę oraz Naomi Osakę.

Nie mniej symboliczne były słowa lokalnego polityka Angelo Bentivegny, który podkreślił, że rozwój młodej tenisistki stanowi dla mieszkańców Burlington ogromną inspirację.

– Pokazałaś determinację, pokorę i siłę wykraczającą poza twój wiek. Gdy świat widzi mistrzynię, my widzimy kogoś, kto odzwierciedla serce i ducha Burlington

Mboko, która w tym roku awansowała o ponad 300 miejsc w rankingu WTA, ma za sobą sezon, który można określić mianem przełomowego. Oprócz spektakularnego tytułu w Montrealu, doszła także do trzeciej rundy Roland Garros oraz sięgnęła po drugi tegoroczny trofeum w Hongkongu.

Pozowała do zdjęć z uczniami Ascension Catholic School, opowiadając, jak ogromną rolę odegrała w jej życiu lokalna społeczność.

– Ta społeczność jest tak gościnna i przyjazna. Miałam ogromne szczęście, że mogłam dorastać właśnie tutaj. Moim marzeniem jest to, by w Burlington powstało więcej kortów tenisowych. Chciałabym, by kolejne dzieci miały takie same możliwości jak ja

 Klucz do miasta, który otrzymała, jest nie tylko symbolicznym podziękowaniem za dotychczasowe osiągnięcia, lecz także wyraźnym sygnałem, że społeczność Kanady mocno wierzy w jej przyszłość.

 

 

Puchar Davisa. Włosi znów triumfują!

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne, foto: East News

Włoscy tenisiści ponownie najlepsi w Pucharze Davisa! W wielkim finale Italia pokonała Hiszpanię. To trzeci z rzędu tytuł zdobyty przez tę reprezentację.

Finałowe starcie Pucharu Davisa zapowiadało się bardzo emocjonująco, mimo że obie kadry przystąpiły do tego turnieju osłabione – bez swoich największych gwiazd, czyli Jannika Sinnera i Carlosa Alcaraza. Przed rozpoczęciem meczu trudno było wskazać jednoznacznego faworyta, choć większe szanse dawano grającym przed własną publicznością włoskim zawodnikom.

W pierwszym pojedynku spotkało się dwóch doświadczonych tenisistów – Matteo Berrettini i Pablo Carreno Busta. W obu rozegranych setach decydowało jedno przełamanie, które Berrettini zdobywał w końcówkach partii. Jego rywal nie miał ani jednego break pointa w całym pojedynku.

W drugim meczu finału Flavio Cobolli zmierzył się z Jaume Munarem. W pierwszym secie Włoch ugrał zaledwie jednego gema, przez co nadzieje Hiszpanów wróciły. Cobolli jednak nie poddał się i wyszarpal drugą partię, w których wykorzystał dopiero siódmą piłkę setową (a trzecią w tie-breaku).

W decydującej partii obaj tenisiści pilnowali swojego serwisu, lecz w końcówce jedynego w tej odsłonie pojedynku breaka zdobył reprezentant gospodarzy. To był kluczowy moment tego seta, którego Cobolli wygrał 7:5, dzięki czemu zapewnił triumf swojej kadrze.

Reprezentacja Włoch pokonała Hiszpanię w wielkim finale w Bolonii 2-0. Taki wynik oznacza, że Włosi zdobyli Puchar Davisa już trzeci raz z rzędu.


Wyniki

Finał:

Włochy – Hiszpania 2:0

Matteo Berrettini – Pablo Carreno Busta 6:3, 6:4

Flavio Cobolli – Jaume Munar 1:6, 7:6(5), 7:5

Jak tworzy się kursy na tenis i dlaczego jedni gracze zarabiają, a inni tracą?

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Zakłady na tenis wyglądają niewinnie. Mecz, dwóch zawodników, kursy na ekranie, szybkie kliknięcie i… albo radość, albo klasyczne „znowu nie wyszło”. W pewnym momencie każdy zadaje sobie pytanie: skoro to tylko dwie strony, to czemu ciągle przegrywam, a inni chwalą się zyskami? Żeby to zrozumieć, trzeba zajrzeć za kulisy powstawania kursów i uczciwie przyjrzeć się własnej grze.

 

Jak powstają kursy na tenis – nie tylko „widzimisię” buka

 

Dawno minęły czasy, gdy ktoś w biurze „na czuja” ustawiał kursy. Dziś za tym stoją modele statystyczne, algorytmy i cały zespół analityków. Serwisy typu Dobre Kasyno Online opisują często, jak operatorzy bazują na danych, a nie na przeczuciu.

Bookmacher „karmi” swoje systemy liczbami: zwycięstwa, porażki, procent wygranych gemów przy serwisie, return, tie-breaki, wyniki na różnych nawierzchniach, a nawet dane z treningów czy kwalifikacji. Do tego dochodzą informacje z rynku: jak stawiają inni gracze.

Na końcu kurs nie odzwierciedla „prawdziwego” prawdopodobieństwa, lecz prawdopodobieństwo plus marża buka. I to właśnie ta marża sprawia, że w długim terminie przypadkowy gracz zwykle przegrywa.

 

Co wpływa na kursy tenisowe?

 

Na kursy ma wpływ więcej rzeczy, niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi tylko o to, kto jest wyżej w rankingu ATP czy WTA. Analitycy patrzą na:

– Bieżącą formę i serię wyników.

– Rodzaj nawierzchni i bilans na danej nawierzchni.

– Bezpośrednie pojedynki.

– Kalendarz turniejowy i zmęczenie podróżami.

– Urazy, mikro-kontuzje, informacje z konferencji prasowych.

 

Często uwzględnia się też czynniki mentalne. Niektórzy zawodnicy źle znoszą presję gry u siebie. Inni pękają w decydujących gemach. Im więcej danych, tym dokładniejszy model, a tym trudniej znaleźć „pomyłkę” w kursie.

Przy okazji, wielu graczy ignoruje podstawową rzecz: warunki w danym dniu. Wiatr, temperatura, wilgotność – to zmienia tempo piłki i może faworyzować jednego z tenisistów. Kto tego nie bierze pod uwagę, strzela w ciemno.

 

Gdzie w tym wszystkim marża buka?

 

Bookmacher nie jest instytucją charytatywną. Kursy są tak wyliczone, by suma „prawdopodobieństw z kursów” przekraczała 100%. To tzw. overround, czyli w praktyce przewaga operatora.

Przykład uproszczony: Jeśli według buka obaj gracze mają teoretycznie po 50% szans, to „uczciwe” kursy wyniosłyby 2.00–2.00. Ale realnie zobaczysz coś w stylu 1.85–1.85. Różnica między 2.00 a 1.85 to właśnie marża.

To oznacza, że jeśli grasz losowo, bez przewagi, w długim okresie matematycznie jesteś na minusie. Żeby zarabiać, musisz znajdować kursy, w których Twoja ocena szans jest lepsza niż ocena buka.

 

Dlaczego jedni zarabiają?

 

Gracze, którzy w długim czasie są na plus, nie są „szczęściarzami”. Zazwyczaj:

– Mają prostą strategię i trzymają się jej.

– Ograniczają liczbę zakładów, a nie klikają wszystko, co świeci.

– Analizują dane i specjalizują się w niszach (np. tylko challengery, tylko kobiecy tenis).

– Rozumieją wartość kursu (value) i potrafią powiedzieć „nie” nawet ciekawemu meczowi.

– Akceptują wariancję – wiedzą, że seria porażek to część gry.

Brzmi nudno? Tak, bo to bardziej praca niż zabawa. Ale właśnie to odróżnia tych, co zarabiają, od tych, którzy zasilają kasę.

 

Rola zarządzania bankrollem

 

Tu zaczyna się prawdziwa selekcja. Nawet dobra analiza nic nie da, jeśli ktoś stawia za dużo zbyt często. Typowy scenariusz: kilka przegranych z rzędu, potem frustracja i zakład „na odrobienie” za pół wypłaty.

Rozsądny gracz ustala:

– Maksymalny procent kapitału na jeden zakład (np. 1–2%).

– Miesięczny limit wpłat.

– Jasne zasady: żadnych „all-inów”, żadnego grania pod wpływem emocji.

 

Dzięki temu przeżyje słabsze okresy bez wyczyszczenia konta. Tenis jest specyficzny – jedna kontuzja, zejście z kortu i kursy nie mają znaczenia. Bez bankroll managementu pojedynczy pechowy mecz może zniszczyć wiele miesięcy pracy.

 

Kursy a bonusy i oferty operatorów

 

Mówiąc o zyskach, nie można pominąć bonusów i promocji. Właściwie wykorzystane potrafią zmniejszyć przewagę buka, a nawet przechylić szalę na stronę gracza. Problem w tym, że większość ludzi klika „akceptuję”, nie czytając regulaminu.

W środku artykułu wypada też wspomnieć, że różne serwisy opisują promocje kasynowe i bonusy bukmacherskie pod kątem realnej opłacalności. Liczy się tu nie tylko wysokość bonusu, ale też warunki obrotu, minimalny kurs, czas na spełnienie wymagań. Jeśli ktoś ślepo goni za „darmowymi pieniędzmi”, często kończy z nadmierną liczbą zakładów tylko po to, by „wykręcić obrót”.

 

Typowe błędy graczy tenisowych

 

Tu można by napisać książkę, ale skupmy się na najbardziej bolesnych błędach:

– Granie wyłącznie faworytów po niskich kursach, bo „przecież nie mogą przegrać”.

– Brak specjalizacji – dziś ATP, jutro WTA, pojutrze ITF, byle coś się działo.

– Ignorowanie formy dnia i zmęczenia po długich meczach w poprzednich rundach.

– Granie live bez planu, tylko dlatego, że transmisja leci w tle.

– Sugerowanie się „pewniakami” z forów, TikToka czy grup na komunikatorach.

Jeśli widzisz tu swoje nawyki – spokojnie, nie jesteś sam. Ważne, żeby coś z tym zrobić, a nie tylko wzruszyć ramionami.

 

Jak budować swoją małą przewagę?

 

Nie musisz od razu zostać zawodowym graczem. Wystarczy kilka prostych zasad:

1.Wybierz segment, w którym się specjalizujesz (np. dwa konkretne turnieje w tygodniu).

2. Prowadź statystyki swoich zakładów: typ, stawka, kurs, wynik, komentarz.

3. Analizuj, gdzie najwięcej tracisz – może zawsze przepłacasz faworytów?

4. Porównuj kursy u kilku operatorów, bo różnice bywają spore.

5. Ustal jasną kwotę, którą możesz stracić bez stresu i trzymaj się tego.

To nie jest skomplikowane, ale wymaga dyscypliny. A właśnie z tym większość ma problem.

 

Na koniec: przestań walczyć z kursami, zacznij je rozumieć

 

Kursy na tenis nie są magiczne ani przypadkowe. To wynik danych, modeli i marży, która pozwala bookmakerom zarabiać niezależnie od tego, kto wygra mecz. Gracze, którzy na tym rynku wychodzą na plus, robią coś więcej niż tylko „czują, że ten wygra”.

Rozumieją, jak powstają kursy, szukają błędów w wycenie, pilnują swojego kapitału i potrafią odpuścić mecz, gdy nic im się nie zgadza. Reszta często liczy na szczęście i kończy z kolejnym doładowaniem konta.

Jeśli chcesz być w tej pierwszej grupie, zacznij od małych kroków: mniej zakładów, więcej analizy i jasne zasady gry. Tenis pozostanie ten sam, kursy dalej będą miały marżę, ale Twoje szanse na sensowny wynik w długim terminie mogą się realnie poprawić.

ITF. Karol Filar z tytułem w Kuala Lumpur

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne , foto: Marek Golba

Karol Filar w znakomitym stylu sięgnął po tytuł ITF World Tennis Tour M15 w Kuala Lumpur, pokonując w finale wyżej notowanego Yutę Kawahashiego 6:3, 7:6(3). To drugi singlowy triumf Polaka w sezonie 2025.

Filar wchodził w finał w roli tenisisty spoza grona faworytów. Pierwsza odsłona rozpoczęła się od przełamania na konto Kawahashiego. Tenisista z Rzeszowa zmobilizował się i od stanu 2:3 wygrał cztery kolejne gemy. W decydujących momentach świetnie funkcjonował także jego serwis, który dał mu komfort przy zamykaniu pierwszego seta 6:3.

Druga partia była pokazem determinacji z obu stron. Polak dwukrotnie wychodził na prowadzenie po przełamaniu, ale faworyzowany Japończyk za każdym razem odrabiał straty. Przy stanie 6:5, kiedy Polak serwował po zwycięstwo – Kawahashi odpowiedział i doprowadził do tie-breaka. W decydującej rozgrywce to jednak Filar znów wykazał się większą odpornością. Przy stanie 2:3 wygrał pięć kolejnych punktów, zamykając finał po dwóch godzinach i pięciu minutach gry.


Wyniki

Finał gry pojedynczej:

Karol Filar (Polska, 7) – Yuta Kawahashi (Japonia, 4) 6:3, 7:6(3)