Angers. Linda Klimovicova z awansem do drugiej rundy

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/WTA, foto: Olga Pietrzak/PZT

Pomimo problemów w drugim secie, Linda Klimovicova zameldowała się w drugiej rundzie turnieju WTA 125 w Angers. Tenisistka pokonała Francuzkę Tiantsoę Sarah Rakotomangę Rajaonah 6:1, 4:6, 6:3.

Pierwszy set poszedł zdecydowanie po myśli reprezentantki Polski. W trzecim gemie zdobyła prowadzenie, którego nie oddała już do końca partii i stale je powiększała. Rywalka nie miała argumentów przy jej podaniu. Wygrała tylko pięć z 19 punktów z returnu. Klimovicova zdominowała rywalizację i zapisała sześć gemów z rzędu na swoim koncie. Po nieco ponad pół godzinie gry cieszyła się ze zwycięstwa w pierwszym secie.

Na początku drugiej partii sytuacja się odwróciła. To reprezentantka Polski straciła jako pierwsza serwis. Miało to miejsce w trzecim gemie. Prowadzenie Francuzki nie potrwało długo. Chwilę później Klimovicova odrobiła straty. Przeciwniczka nie dała jednak za wygraną i ponownie znalazła sposób na serwis reprezentantki Polski. Tym razem prowadziła grę do końca i doprowadziła do wyrównania w setach.

Decydująca partia lepiej rozpoczęła się dla Klimovicovej, która pierwsza przełamała podanie Francuzki. Pomimo szybkiego odrobienia strat, reprezentantka Polski znowu wyszła na prowadzenie i to było kluczowe dla losów spotkania. Przeciwniczka nie dała już rady zdobyć przełamania powrotnego. Klimovicova wykorzystała drugą piłkę meczową i awansowała do kolejnej rundy.

W następnym meczu zmierzy się z Kamillą Rachimową.


Wyniki

Pierwsza runda:

Linda Klimovicova (Polska) – Tiantsoa Sarah Rakotomanga Rajaonah (Francja) – 6:1, 4:6, 6:3

Australian Open. Pierwsze dzikie karty rozdane

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.ausopen.com, foto: Eastnews

Poznaliśmy nazwiska pierwszych sześciu uczestników Australian Open 2026. Po trzy dzikie karty do turnieju głównego zostały przyznane wśród kobiet oraz wśród mężczyzn.

Pierwszym akcentem nadchodzącego sezonu na światowych kortach będzie rozpoczynający się 2 stycznia 2026 na kortach w Perth United Cup. Biało-Czerwoni swój pierwszy mecz grupowy – przeciwko reprezentacji Niemiec – rozegrają 5 stycznia w tym samym mieście.

Dokładnie dziesięć dni po inauguracji sezonu 2026 wystartuje pierwszy w roku turniej wielkoszlemowy – Australian Open. W rywalizacji singlowej wystąpi po 128 zawodniczek i zawodników. Ośmioro z nich zagra dzięki przyznanym „dzikim kartom”. I znamy już po sześć zawodniczek oraz sześciu zawodników, którzy wystąpią dzięki tej specjalnej przepustce.

Po jednym miejscu w drabince kobiet oraz mężczyzn otrzymali najlepiej radzący sobie w listopadowych turniejach rangi Challenger na Antypodach – Emerson Jones i James Duckworth. 17-latka z Gold Coast to trzykrotna finalistka juniorskich imprez wielkoszlemowych. W 2024 roku zagrała w finałach singla podczas Australian Open oraz na Wimbledonie. W tym samym roku na londyńskiej trawie była o jeden wygrany mecz od triumfu w zmaganiach deblowych. Z kolei 33-latek z Sydney w nadchodzącej edycji turnieju powalczy o szósty występ w drugiej rundzie pierwszej w sezonie lewy Wielkiego Szlema.

Kolejne dwie dzikie karty powędrowały do zwycięzców Australian Open Asia-Pacific Wildcard Play-off. Tą drogą do pierwszego w roku turnieju Wielkiego Szlema dostali się Zarina Diyas oraz Yunchaokete Bu. Kazaszka stanie przed szansą po raz czwarty powalczyć o trzecią rundę australijskiego szlema. Z kolei reprezentant Państwa Środka spróbuje wygrać premierowy pojedynek na kortach Melbourne Parku.

Trzecia para dzikich kart powędrowała do Amerykanów – Elizabeth Mandlik oraz Patricka Kypsona. Wszystko na mocy trójstronnego porozumienia między amerykańską, australijską oraz francuską federacją tenisową. Na jego mocy reprezentanci tych krajów mogą występować dzięki specjalnym przepustkom w turniejach wielkoszlemowych.

Nadchodzący Australian Open wystartuje w poniedziałek 12 stycznia, a finały singla zaplanowano w dniach 31 stycznia (finał kobiet) oraz 1 lutego (finał mężczyzn). W rywalizacji singlowej najpewniej zobaczymy trzy reprezentantki Polski – Igę Świątek, Magdalenę Fręch oraz Magdę Linette. Z kolei w zmaganiach mężczyzn na tę chwilę pewnymi udziału są Kamil Majchrzak oraz Hubert Hurkacz.

Zmarł Nicola Pietrangeli, legenda włoskiego tenisa

/ Hanna Pałuska , źródło: X/własne, foto: East News

Od poniedziałku świat tenisa pozostaje w żałobie. W wieku 92 lat zmarł Nicola Pietrangeli, słynny włoski zawodnik.

Pietrangeli na stałe zapisał się w historii włoskiego tenisa. Urodził się 11 września 1933 roku w Tunisie. Jako pierwszy Włoch wygrał turniej wielkoszlemowy. Miało to miejsce w 1959 i 1960 roku na kortach Rolanda Garrosa. Trzykrotnie był również najlepszy w turnieju w Monte Carlo oraz dwukrotnie w Rzymie, gdzie nazwano kort jego imieniem.

W latach Nicola Pietrangeli był jednym z najbardziej rozpoznawalnych reprezentantów Włoch w rozgrywkach Pucharu Davisa. Przez niemal dwie dekady bronił barw narodowych, stając się filarem drużyny i jednym z najbardziej doświadczonych włoskich zawodników tamtych czasów. Dwukrotnie doprowadził zespół aż do wielkiego finału. Miało to miejsce w 1960 i 1961 roku, ale ekipa włoska musiała uznać wyższość znakomitej reprezentacji Australii, dominującej wtedy światowy tenis. Bilans Pietrangeliego w Pucharze Davisa robi ogromne wrażenie: rozegrał 164 mecze, z czego aż 120 zakończyło się jego zwycięstwem.

Po zakończeniu kariery zawodniczej Pietrangeli nie pożegnał się z reprezentacją. Jako kapitan drużyny narodowej kontynuował swoją misję. Jego praca przyniosła wyjątkowy sukces w 1976 roku, kiedy to pod jego przywództwem Włosi po raz pierwszy w historii sięgnęli po upragniony tytuł w Pucharze Davisa.

Rok 1986 przyniósł mu jedno z najważniejszych uhonorowań — został oficjalnie wpisany do Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sławy.

Dziś włoski tenis traci swój największy symbol, a ja tracę przyjaciela. Nicola Pietrangeli był nie tylko mistrzem: jako pierwszy nauczył nas, co to znaczy naprawdę wygrywać na korcie i poza nim. Był punktem wyjścia dla wszystkiego, czym stał się nasz tenis. Dzięki niemu zrozumieliśmy, że my również możemy konkurować ze światem – oświadczył Angelo Binaghi, prezes federacji.

ITF. Nieudany występ Katarzyny Kawy w Dubaju

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/WTA, foto: Kamil Szpilski

Turniej ITF W100 w Dubaju nie był najlepszy w wykonaniu Katarzyny Kawy. Rozstawiona z numerem 5. przegrała w pierwszej rundzie z Czeszką Vendulą Valdmannovą 2:6, 2:6.

Reprezentantka Polski miała dwie szanse na wyjście na prowadzenie już w trzecim gemie. Rywalka nie dała za wygraną i to ona postanowiła zbudować przewagę. Udało jej się to trzy gemy później. Od tego momentu zaczęła grać pewniej i nie dała nadziei Kawie na odrobienie strat. Wygrała cztery gemy z rzędu i po prawie 40 minutach gry wyszła na prowadzenie w setach.

W drugiej partii Polka już w pierwszym gemie przełamała podanie rywalki. Mogło dać to nadzieję na bardziej wyrównane spotkanie oraz szansę dla Kawy na trzeciego seta. Przeciwniczka z Czech odrobiła jednak straty i wróciła do gry. Przełamała także serwis turniejowej ,,piątki”. Łącznie wygrała sześć gemów z rzędu i pozbawiła Polkę szansy na zwycięstwo. Valdmannova potrzebowała tylko jednej piłki meczowej, aby triumfować w całym spotkaniu. Tym samym zameldowała się w kolejnej rundzie.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Vendula Valdmannova (Czechy) – Katarzyna Kawa (Polska, 5) – 6:2, 6:2

WTA 125. Panna Udvardy mistrzynią w Buenos Aires

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto:

Kiedy najlepsze tenisistki świata chwalą się zdjęciami z wakacji, ich niżej klasyfikowane koleżanki wciąż walczą o punkty i nagrody. W Buenos Aires w niedzielę zakończył się turniej rangi WTA 125.

Impreza w argentyńskiej stolicy była nieźle obsadzona a do jej finału awansowały dwie znane kibicom zawodniczki.

W meczu o trofeum zmierzły się Varvara Lepchenko i Panna Udvardy.

Amerykanka grała w Argentynie bez rozstawienia a w półfinale pokonała turniejową „jedynkę” Mayar Sherif zaś w swojej drodze do finału Węgierka wygrała między innymi ze Słowenką Veroniką Erjavec. Udvardy była trzecią najwyżej klasyfikowaną tenisistką w drabince, więc można powiedzieć, że była w finale delikatną faworytką.

Status ten Węgierka potwierdziła w pierwszym secie. 27-latka zdobyła łącznie dwa przełamania i wygrała 6:3.

W partii drugiej było więcej walki, „brejków” oraz przerwy deszczowe. Ostatecznie seta i mecz na swoim koncie zapisała Udvardy, która odrobiła straty ze stanu 3:5 i wygrała 7:5.

Panna Udvardy wygrała łącznie dwie imprezy rangi 125. W 2022 roku także zdobyła tytuł w Buenos Aires.

 

 

 

 


Wyniki

 

Buenos Aires (finał):

P. Udvardy (Węgry, 3) – V. Lepchenko (USA) 6:3 7:5