ATP Challenger Tour. Kwalifikacyjne wygrane Kaśnikowskiego i Lechno-Wasiutyńskiego

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: Paweł Rychter

W poniedziałek dwaj polscy tenisiści odnieśli zwycięstwa w pierwszej rundzie kwalifikacji turniejów challengerowych. Maks Kaśnikowski przybliżył się do miejsca w drabince głównej zawodów w Quimper, a Fryderyk Lechno-Wasiutyński jest o krok, by dokonać tego samego w San Diego.

Halowa impreza w zachodniej Francji jest trzecim tegorocznym przystankiem Maksa Kaśnikowskiego w rozgrywkach ATP Challenger Touru. Po porażce w eliminacjach w Glasgow i przedostaniu się do fazy głównej zmagań w Oeiras, Polak znów rozpoczął rywalizację od kwalifikacji. Jego pierwszym przeciwnikiem był notowany ponad sto miejsc niżej w rankingu ATP Hiszpan, Alberto Barroso Campos.

Początek spotkania upłynął pod znakiem wyrównanej walki. W pierwszych ośmiu gemach obydwaj zawodnicy pewnie wygrywali swoje gemy serwisowe, nie dopuszczając w nich nawet do stanu równowagi. Wszystko zmieniło się przy stanie 4:4. Wtedy to Kaśnikowski wypracował sobie dwie okazje na przełamanie i drugą z nich zamienił na punkt. Po zmianie stron ponownie bez większych trudności obronił własne podanie, czym zwieńczył całego seta.

W drugiej partii Warszawianin kontynuował passę wygrywanych gemów. Choć każdy jej z pierwszych czterech gemów rozgrywany był na przewagi, to ze wszystkich zwycięsko wyszedł tenisista z Polski. W następnych minutach utrzymał zdobytą zaliczkę i po 85 minutach gry zameldował się w decydującej rundzie eliminacji. Tam jego rywalem będzie reprezentant gospodarzy, Lucas Poullain.

Z nieco wyżej notowanym oponentem, Kaylanem Bigunem, mierzył się z kolei w San Diego Fryderyk Lechno-Wasiutyński. W pierwszej odsłonie panowie tracili swoje podanie dwukrotnie i lepszego z nich musiał wyłonić tie-break. Rozgrywka ta jeszcze bardziej obfitowała w straty serwisów i zakończyła się nieznaczną wygraną Amerykanina. Druga odsłona również nie zaczęła się dobrze dla Polaka, bo od przegranego podania. Błyskawicznie odrobił jednak tę stratę, a w ósmym gemie ponownie przełamał Biguna, co niedługo potem poskutkowało wyrównaniem stanu całej potyczki.

W rozstrzygającej partii jako pierwszy inicjatywę przejął Lechno-Wasiutyński, który w trzecim gemie „na sucho” przełamał Amerykanina. Ten nie złożył jednak broni i w gemie siódmym, po najdłuższej rozgrywce w meczu, zniwelował deficyt. Na swoje nieszczęście, chwilę później zniweczył cały wysiłek, ponownie tracąc własny serwis. Tym razem Polak utrzymał przewagę i zanotował debiutanckie zwycięstwo na szczeblu rozgrywek challengerowych. Jego następnym przeciwnikiem także będzie Amerykanin, występujący z „dziką kartą” Spencer Johnson.


Wyniki

Quimper – pierwsza runda kwalifikacji:

Maks Kaśnikowski (Polska, 9) – Alberto Barroso Campos (Hiszpania) 6:2, 6:4

San Diego – pierwsza runda kwalifikacji:

Fryderyk Lechno-Wasiutyński (Polska) – Kaylan Bigun (USA, 10) 6:7(5), 6:3, 6:4

Nowa współpraca Juana Carlosa Ferrero

/ Izabela Modrzewska , źródło: Juan Carlos Ferrero Instagram; oprac. własne, foto: Federico Pestellini / PSNewz

Juan Carlos Ferrero postanowił zrezygnować z pracy w tourze ATP i spróbować swoich sił w innej dyscyplinie sportu.

Po siedmiu latach współpracy z Carlosem Alcarazem, Hiszpan dołączył do zespołu 21-letniego golfisty, Angela Ayora. Ferrero połączy siły z głównym trenerem utalentowanego zawodnika by kompleksowo wspierać jego rozwój, również w obszarze mentalnym.

Z radością ogłaszam nową współpracę zawodową na rok 2026. Będę pracował wspólnie z Ángelem Ayorą, młodym golfistą o ogromnym potencjale, jego trenerem Juanem Ochoą oraz zespołem menadżerskim. Razem skupimy się na mentalnym aspekcie osiągnięć sportowych oraz rozwoju zawodowego – czytamy w oficjalnym oświadczeniu na profilu instagramowym.

45-latek dodał, że choć jest zafascynowany golfem, tenis jest jego „życiem” i zamierza kontynuować swoją działalność w Akademii.

Magda Linette po kontuzji – jak wygląda jej gra na twardym korcie w 2026 i szanse na drugą połowę sezonu

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Magda Linette weszła w sezon 2026 po trudnym końcu 2025 roku. We wrześniu 2025 w Guadalajarze skreczowała po pierwszym secie (0:6) z powodu kontuzji lewego kolana. To był jeden z tych momentów, które wywracają plan sezonu do góry nogami.

Na starcie 2026 Linette od razu wróciła na ulubioną nawierzchnię. Wszystkie jej mecze w pierwszych tygodniach sezonu to twarde korty. Flashscore pokazuje bilans 4-2 w 2026 i jednocześnie 4-2 na hardzie (stan na połowę stycznia). W rankingu WTA Linette jest na 53. miejscu i ma 1113 punktów (zestawienie WTA z 12 stycznia 2026).

 

Forma Linette po powrocie w pierwszych tygodniach 2026

 

Linette zaczęła sezon od regularnych startów i dwóch turniejów rozgrywanych tuż przed Australian Open. W Auckland wygrała z Venus Williams 6:4, 4:6, 6:2. To był długi i bardzo wymagający fizycznie mecz.

Pokonanie Venus Williams w jej 1101. singlowym występie było dla Linette sukcesem, który ustawił jej całą pewność siebie na kolejne miesiące. Taki triumf na samym starcie roku można porównać do tego, czym dla graczy jest kasa za rejestrację bez depozytu – to cenny i darmowy profit na wejściu, dzięki któremu Magda mogła z dużo większym luzem i bez presji przystąpić do wielkoszlemowej rywalizacji w Australian Open.

W Hobart Linette też pokazała wysoką formę, mimo trudnego terminarza. W jeden dzień kończyła jedno spotkanie, a kilka godzin później musiała grać kolejne. „Przegląd Sportowy Onet” opisał to jako tenisowy maraton i podkreślił, że w najważniejszych momentach Linette zachowała spokój. Warto też spojrzeć na konkret z meczu z Xinyu Wang w Hobart (6:1, 7:5). W oficjalnych statystykach WTA widać, że Linette:

 

– Trafiła 58,2% pierwszego serwisu (46/79).

– Wygrała 60,9% punktów po pierwszym podaniu (28/46).

– Wykorzystała 83,3% break pointów (5/6).

– Zdobyła 55% wszystkich punktów w meczu (72/131).

 

To są wskaźniki, które zwykle idą w parze z „kontrolą” spotkania. Nawet jeśli drugi set był nerwowy, to w liczbach i tak widać przewagę w ważnych fragmentach. Na minus jest końcówka Hobart. Linette przegrała w ćwierćfinale z 18-letnią Ivą Jovic po prawie trzygodzinnym boju 3:6, 7:6(5), 2:6. Doniesienia mówiły też o problemach fizycznych pod koniec meczu.

 

Kwalifikacje i Australian Open 2026

 

Wątek „kwalifikacji” w przypadku Linette w 2026 jest prosty: ona ma pewne miejsce w turnieju głównym Australian Open, więc nie musi przebijać się przez eliminacje. Tak pisały polskie serwisy w kontekście składu Polek i kwalifikacji innych zawodniczek. Jej rywalkę w 1. rundzie poznaliśmy po losowaniu. Linette zagra z Emmą Navarro (nr 15 turnieju). Z perspektywy szans ważne są dwa twarde fakty o Linette na AO:

1, Ma już za sobą 9 startów w Melbourne.

2. Jej najlepszy wynik w singlu to 2023 (ostatnia runda przed finałem w klasyfikacji serwisu AO).

Jeśli chodzi o formę „tu i teraz”, na stronie AO widać statystyki roku (na moment publikacji danych): YTD 2-1 oraz 7 025 USD zarobku w singlu w 2026.

 

Szanse Linette na drugą połowę sezonu 2026

 

Po powrocie po urazie zawodniczki często grają ostrożniej. Ruszają się spokojniej i wybierają prostsze rozwiązania. U Linette w styczniu 2026 częściej widać coś innego: mocny return i próby kończenia akcji forhendem. „Przegląd Sportowy Onet” opisał to przy meczu z Wang: Linette wywierała stałą presję przy serwisie rywalki i skutecznie kończyła wymiany forhendem.

Linette od pewnego czasu mówi też o poprawach w kilku elementach naraz. W wywiadzie dla Tenisklubu powiedziała, że pracowali m.in. nad serwisem i techniką bekhendu, a forhend stał się stabilniejszy. To pasuje do tego, co było widać w Hobart: dobrze wykorzystywała break pointy i zdobywała dużo punktów po pierwszym podaniu.

Ważna jest też strona mentalna. Linette potrafi wrócić do gry po słabszym fragmencie. W relacjach z Hobart podkreślano, że w decydujących momentach zachowała spokój. Co istotne, w wypowiedziach o przyszłości nie brzmi, jakby myślała o końcu. W listopadzie 2025 mówiła, że liczy na co najmniej trzy kolejne lata grania.

 

Druga połowa sezonu 2026

 

A teraz najważniejsze: druga połowa sezonu 2026. Tu liczą się punkty i margines błędu. Z oficjalnej listy WTA wynika, że Linette ma 1113 punktów i jest 53. Z dokumentu wynika również, że okolice 40. miejsca to 1262 punkty. To oznacza różnicę 149 punktów (1262 − 1113 = 149).

Żeby realnie poprawić ranking do lata i jesieni, kluczowe będą:

1. Zdrowie i wytrzymałość w długich meczach (ćwierćfinał w Hobart trwał niemal 3 godziny).

2. Utrzymanie jakości pierwszego serwisu i punktów po nim (przykład z meczu z Wang).

3. Regularność na twardych kortach, bo to nawierzchnia, na której gra najwięcej (w 2025 na hardzie 14-17; w 2026 na starcie 4-2).

 

Jeśli Linette utrzyma tempo z początku roku, to „+149 punktów” do okolic 40. miejsca jest celem w zasięgu. To nie wymaga jednego wielkiego wyniku. Wystarczą 2-3 solidne turnieje w środku sezonu. Oczywiście pod jednym warunkiem: kolano musi pozwolić na granie tydzień po tygodniu. Punkt wyjścia jest jednak lepszy niż rok temu. W 2025 jej bilans to 21-25, czyli 46 meczów i skuteczność ok. 45,7% (21/46). W 2026 na starcie ma 4-2, czyli 66,7% (4/6

Australian Open. Sinner lepszy od rodaka, pożegnanie Ruuda z Melbourne

/ Hanna Pałuska , źródło: ausopen.com/X, foto: East News

Jannik Sinner i Ben Shelton jako ostatni dołączyli do grona ćwierćfinalistów turnieju Australian Open. Wicelider rankingu jest na dobrej drodze do obrony tytułu sprzed roku. Pokonał on innego Włocha Luciano Darderiego. Amerykanin natomiast będzie ponownie próbował dotrzeć do półfinału. Okazał się lepszy od Caspera Ruuda.

We włoskim pojedynku zdecydowanym faworytem był Jannik Sinner. Pierwszy set przebiegł pod jego dyktando. Trwał on mniej niż 30 minut, a Darderiemu udało się wygrać zaledwie jednego gema. W kolejnej partii również szybko stracił podanie. Sinner prezentował świetny tenis, a rozstawiony z numerem 22. nie miał pomysłu jak go zatrzymać.

Trzeci set był najbardziej wyrównany. 23-letni tenisista lepiej serwował, chociaż wicelider rankingu dalej miał wiele szans, aby przełamać jego podanie. W dziewiątym gemie sytuacja nieco się odwróciła. To właśnie Darderi miał cztery szanse, aby po raz pierwszy w spotkaniu zdobyć kluczową przewagę. Sinner jednak wyszedł z opresji, a chwilę później miał dwie piłki meczowe. Ostatecznie o tym kto wygra trzecią partię zadecydował tie-break. Swoją dominację potwierdził zwycięzca turnieju z 2024 i 2025 roku. Od stanu 2:0 dla Darderiego, Sinner zapisał siedem punktów z rzędu na swoje konto i zameldował się w ćwierćfinale.

W 1/4 finału Włoch zmierzy się z Benem Sheltonem, który pokonał Caspera Ruuda. Pierwszy set nie poszedł po jego myśli. To Norweg pokazał lepszą grę. W następnych partiach do głosu doszedł Shelton. Drugi set był zacięty, ale w ostatnim gemie Amerykanin przełamał podanie rywala i doprowadził do wyrównania w setach. Z każdą partią Ruud opadał z sił. Miał coraz większe problemy z utrzymaniem własnego podania. Shelton zdobył wiele break pointów przy jego gemach serwisowych. Po ponad dwóch godzinach i 30 minutach po raz drugi z rzędu awansował do ćwierćfinału. Ruud jak najszybciej uda się do Norwegii, gdzie będzie razem z żoną oczekiwał na narodziny ich pierwszej córki.

Przed Benem Sheltonem niełatwe zadanie. Rok temu to właśnie Sinner zwyciężył z nim w półfinale Australian Open. Amerykaninowi nie udało się pokonać Włocha już od ponad dwóch lat. Wicelider rankingu wygrał osiem ostatnich pojedynków.

Do ćwierćfinału awansował również Novak Dżoković, który nie musiał dzisiaj wychodzić na kort. Jego rywal Jakub Menszik wycofał się z turnieju z powodu kontuzji.


Wyniki

Czwarta runda:

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Luciano Darderi (Włochy, 22) – 6:1, 6:3, 7:6(2)

Ben Shelton (Stany Zjednoczone, 8) – Casper Ruud (Norwegia, 12) – 3:6, 6:4, 6:3, 6:4

Australian Open. Iga Świątek z miejscem w 1/4 finału

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Iga Świątek pokonała Maddison Inglis w meczu czwartej rundy singla Australian Open 2026. Tym samym to Polka powalczy z Jeleną Rybakiną o trzeci w karierze półfinał pierwszej w sezonie lewy Wielkiego Szlema.

Impreza rozgrywana na Antypodach to jedyny turniej wielkoszlemowy, którego nie wygrała najlepsza polska tenisistka. W tym roku sześciokrotna mistrzyni najważniejszych imprez w sezonie kolejny raz stanęła do rywalizacji podczas „Happy Slam”. Pierwsze trzy rundy wiceliderka rankingu wygrała, oddając rywalkom seta.

W meczu o 1/4 finału Australian Open 2026 Iga Świątek spotkała się z Maddison Inglis. Dla klasyfikowanej w drugiej setce rankingu WTA zawodniczki gospodarzy tegoroczny start jest najlepszym występem w turnieju Wielkiego Szlema.

Pierwszy set przebiegł pod zupełne dyktando Polki, która wykorzystała trzy z czterech okazji na przełamanie podania Australijki. Samemu nie musząc się bronić przed przegranym gemem serwisowym, Iga Świątek zakończyła tę część pojedynku po niewiele ponad 30 minutach gry. Początek drugiej odsłony to pierwszy gem wygrany przez Inglis i to przy serwisie Polki. Odpowiedź wiceliderki rankingu jednak natychmiastowa. Cztery z rzędu wygrane gemy. Od tego momentu panie wygrywały swe gemy serwisowe. Tym samym do ćwierćfinału awansowała Polka.

W meczu 1/4 finału Iga Świątek zagra z Jeleną Rybakiną. Będzie to dwunasty pojedynek obu pań. Bilans spotkań jest korzystny dla wiceliderką rankingu, która wygrywała dotychczas sześciokrotnie. Jednak ostatni raz jako zwyciężczyni podczas WTA Finals z kortu schodziła Kazaszka.


Wyniki

Czwarta runda:

Iga Świątek (Polska, 2) – Maddison Inglis (Australia, Q) 6:0, 6:3

Australian Open. Lorenzo Musetti w ćwierćfinale

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.ausopen.com, własne , foto: East News

W poniedziałkową noc odbył się niezwykle ciekawy mecz czwartej rundy męskiego Australian Open. O miejsce w najlepszej ósemce walczyli Taylor Fritz i Lorenzo Musetti.

Spotkanie dwóch wysoko rozstawionych tenisistów zaplanowano na Rod Laver Arenie. Przed odbiciem pierwszej piłki panowie rywalizowali ze sobą sześć razy a ich bilans pojedynków był remisowy. Ostatni mecz Włocha i Amerykanina wygrał Fritz, który był lepszy w niedawnych ATP Finals.

Starcie w Melbourne okazało się niespodziewanie jednostronne. Musetti dominował w nim wyraźnie i w żadnym z trzech setów nie dał sobie odebrać serwisu. Sam przełamywał rywala czterokrotnie a to pozwoliło mu komfortowo awansować do swojego pierwszego ćwierćfinału w Melbourne. Podczas wywiadu reprezentant Italii powiedział:

Jestem z siebie bardzo dumny. Toczyłem wiele bitew z Taylorem a ostatnio mnie pokonał. Wyszedłem dziś na kort z innym nastawieniem a do tego znakomicie serwowałem. Chciałem w tym roku zaliczyć dobry styczeń i to się udało – tak w Hongkongu jak i tutaj. Dziękuje mojej ekipie, która pomaga na miejscu, jak i tym, którzy obserwują mnie z domu.

Skąd moja dyspozycja na kortach twardych? Na pewno poprawiłem podanie. Dodałem też więcej agresji. Staram się wykorzystać moją różnorodną grę, by prowadzić wymiany. Dawniej byłem nieco zbyt pasywny. Trener od zawsze mnie namawia, bym przejmował inicjatywę. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy. Dedykuję tę wygraną dwóm członkom mojego sztabu, którzy musieli wyjechać z Australii z powodów osobistych. Gram także dla was.

Mam teraz dwóch synów, więc nie spałem ostatnio zbyt wiele. Mimo tego solidnie trenowałem. Jestem szczęśliwy i bardzo dużo myślę o mojej rodzinie i za nimi tęsknię. Całusy – podsumował Musetti.

W ćwierćfinale Musetti zmierzy się z Novakiem Dźokoviciem. Serb awansował do ¼ finału bez gry, z powodu urazu Jakuba Menszika.


Wyniki

 

Australian Open (czwarta runda mężczyzn):

L. Musetti (Włochy, 5) – T. Fritz (USA, 9) 6:2 7:5 6:4

Australian Open. Jelena Rybakina czeka na rywalke

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Jelena Rybakina pokonała Elise Mertens w przedostatnim meczu czwartej rundy singlowej rywalizacji pań podczas Australian Open 2026. Kazaszka czeka na zwyciężczynię meczu między Igą Świątek i Madison Inglis.

Po doskonałej końcówce 2025 roku, zakończonej zwycięstwem w WTA Finals, mistrzyni Wimbledonu z 2022 roku tegoroczny sezon rozpoczęła od występu w turnieju WTA 500 w Brisbane, gdzie dotarła do 1/4 finału.

W Melbourne finalistka imprezy z 2023 jak dotąd też prezentuje się bardzo dobrze, a w drodze do 1/8 finału nie straciła, chociażby seta. Kazaszka w meczu czwartej rundy spotkała się z Elise Mertens, która z tenisistką ze wschodu ma niekorzystny bilans 1:5.

W pierwszym secie to Belgijka miała pierwszą okazję na przełamanie podania rywalki. Jednak turniejowa „piątka” się obroniła, a następnie wygrała pięć kolejnych gemów, a pierwszą odsłonę zakończyła po 33 minutach już za pierwszą szansą. W drugiej odsłonie Jelena Rybakina dwukrotnie odebrała podanie Mertens, która sama nie miała ani jednej okazji na odrobienie strat. Tym samym to finalistka Australian Open 2023 została przedostatnią ćwierćfinalistką tegorocznej edycji.

 


Wyniki

Czwarta runda:

Jelena Rybakina (Kazachstan 5) – Elise Mertens (Belgia, 21) 6:1, 6:3

Australian Open. Jessica Pegula zatrzymała Madison Keys

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jessica Pegula oraz Amanda Anisimova tworzą trzecią parę ćwierćfinałową tegorocznej rywalizacji pań podczas Australian Open. Trzykrotna ćwierćfinalistka australijskiego turnieju w meczu czwartej rundy pokonała swą rodaczkę Madison Keys. Z kolei dwukrotna finalistka imprez wielkoszlemowych okazała się lepsza od Xinyu Wang.

W 2024 roku Aryna Sabalenka obroniła tytuł mistrzowski na kortach w Melbourne, zostając drugą po Serenie Williams tenisistką, której w XXI wieku ta sztuka się udała. Przed rokiem liderka rankingu miała szansę powtórzyć wynik Martiny Hingis. Szwajcarka w latach 1997-1999 nie miała sobie równych na kortach Melbourne Parku. Jednak przed dwunastoma miesiącami sposób na dwukrotną mistrzynię znalazła Madison Keys.

W tym roku zawodniczka z Orlando nie powtórzy swego największego sukcesu. W pierwszym z meczów dziewiątego dnia rywalizacji turniejowa „dziewiątka” w dwóch setach uległa swej rodaczce – Jessice Peguli. W pierwszym secie wyżej notowana z Amerykanek jako pierwsza wyszła na prowadzenie z przewagą podania. W siódmym gemie doszło do odrobienia strat. Jednak po zmianie stron dominowała już tylko trzykrotna ćwierćfinalistka Australian Open, kończąc tę część pojedynku za pierwszą szansą.

Druga partia rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, czyli od straty serwisu przez obrończynię tytułu, która po piątym gemie traciła do rywalki już dystans dwóch przełamań. Jedną stratę Keys zdołała odrobić, ale na więcej Jessica Pegula rodaczce nie pozwoliła. Tym samym finalistka US Open 2024 po raz dziewiąty w ogóle, a czwarty w Australii, zameldowała się w gronie ćwierćfinalistek imprezy wielkoszlemowej.

Tam na trzecią rakietę Stanów Zjednoczonych czeka Amanda Anisimova. Tenisistka, która w zeszłym roku dotarła do finałów na Wimbledonie i na US Open, w tegorocznym Australian Open nie straciła jeszcze seta. W swym czwartym australijskim meczu 1/8 finału zawodniczka z New Jersey pokonała w dwóch setach Xinyu Wang. Pierwszego seta panie rozstrzygnęły w tie-breaku, chociaż wyżej notowana z zawodniczek miała dwie szanse, w tym w dziesiątym gemie piłkę setową, na odebranie serwisu tenisistka z Państwa Środka. W nim Amerykanka prowadziła 3-1, aby przed pierwszą zmianą stron pozwolić na odrobienie strat. Drugiego prowadzenia Anisimova już nie zmarnowała i za drugą piłką setową, zakończyła pierwszą odsłonę.

Początek drugiego seta był nerwowy z obu stron. Żadna z pań nie była w stanie utrzymać serwisu. Pierwszą, której ta sztuka się udała, okazała się tenisistka z USA. Gdy panie zmieniły strony po trzecim gemie, Wang poprosiła o przerwę medyczną. Od tego momentu nie miała ani jednej szansy na odrobienie strat. Ostatecznie tenisistka z Państwa Środka po raz trzeci w ogóle, a pierwszy w Australii, na czwartej rundzie zakończyła swój wielkoszlemowy występ.


Wyniki

Czwarta runda:

Amanda Anisimova (USA, 4) – Xinyu Wang (Chiny) 7:6(4)

Jessica Pegula (USA, 6) – Madison Keys (USA, 9) 6:3, 6:4

 

 

Australian Open. Carlos Alcaraz z nowym rekordem

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Po niedzielnym zwycięstwie nad Amerykaninem Tommym Paulem Carlos Alcaraz osiągnął coś, co nie udało się dotychczas nikomu innemu. Został samodzielnym liderem w statystyce, która pokazuje, jakim regularnym zawodnikiem jest 22-letni Hiszpan. 

Od 2022 roku w każdym sezonie nieprzerwanie wygrywa przynajmniej jeden turniej wielkoszlemowy, dochodzi do decydujących faz tychże imprez, pokonując po drodze największe tenisowe gwiazdy i jest w tym wszystkim niesamowicie powtarzalny. Pobija rekordy, które niegdyś ustanowili “starzy” mistrzowie, a jeden z nich padł jego łupem właśnie niedzielnego wieczoru, kiedy to awansował do trzeciego z rzędu ćwierćfinału Australian Open. 

Chodzi bowiem o liczbę wielkoszlemowych ćwierćfinałów przed ukończeniem 23. roku życia, których to Carlos Alcaraz osiągnął już 14 w całej zawodowej karierze. Wyprzedził tym samym dwie tenisowe gwiazdy sprzed lat – Bjorna Borga oraz Borisa Beckera. Obaj panowie w przeszłości dochodzili w tym wieku do 13. takich pojedynków i przez wiele lat zajmowali pierwsze miejsce w tej statystyce. Teraz jednak w ostatnim możliwym momencie (ponieważ będzie w maju obchodził 23 urodziny) młody Hiszpan odebrał im prowadzenie. 

A jeśli chodzi o pozostałych na liście graczy z największą liczbą ćwierćfinałów Wielkiego Szlema są to kolejno: Rafael Nadal (12), Pete Sampras (12), Mats Wilander (12) oraz Novak Dźoković (11). 

Inną ciekawą kwestią jest liczba wygranych meczów wielkoszlemowych na kortach twardych przed ukończeniem 23 lat. W tym rekordzie Alcaraz co prawda nie prowadzi, ale po wyprzedzeniu w niedzielę Nole Dźokovicia zajmuje zaszczytne drugie miejsce z 39 takimi zwycięstwami. Pierwszy jest Amerykanin – Pete Sampras (42 wygrane), a niżej – tuż za Hiszpanem i Serbem – znajduje się legendarny rodak Carlitosa – Rafael Nadal (37). 

Alcaraz w tegorocznym Australian Open ma jeszcze do rozegrania maksymalnie trzy pojedynki, więc jeśli, wygrałby wszystkie z nich, a co za tym idzie cały turniej, to razem z Samprasem zajmowałby ex aequo pierwsze miejsce. Dotychczas nie udało mu się w Melbourne przekroczyć granicy ćwierćfinału. Czy teraz, uda mu się tego dokonać i skompletować Karierowego Wielkiego Szlema jako najmłodszy tenisista w historii? 

ITF Leszno. Mia Pohankova triumfatorką w singlu, brytyjski duet najlepszy w deblu

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Freepik

Turniej Winter Polish Open dobiegł końca. W grze pojedynczej bezkonkurencyjna była Mia Pohankova, która w ciągu całego tygodnia straciła tylko jednego seta. Pokonała w finalę Juliję Awdiejewą 6:3, 6:2. W rozgrywkach deblowych najlepsze okazały się Madelaine Brooks i Amelia Rajecki. 

Mia Pohankova pokazała w tym tygodniu świetny tenis. W drodze do finału pokonała między innymi Zuzannę Pawlikowską w ćwierćfinale. W meczu o tytuł wygrała z Juliją Awdiejewą. Pierwszy set był bardzo wyrównany. Mogło się wydawać, że to Awdiejewa jest bliżej objęcia prowadzenia. W piątym gemie zdobyła cztery break pointy, ale zwyciężczyni juniorskiego Wimbledonu z 2025 roku obroniła je wszystkie. Kluczowym momentem był ósmy gem, kiedy Awdiejewa straciła serwis. Wtedy przed Słowaczką otworzyła się prosta droga do wygrania seta. Wykorzystała swoją szansę i po ponad 40 minutach triumfowała w całej partii. W kolejnej kontynuowała świetną grę już od pierwszego gema. Stale powiększała swoją przewagę. Awdiejewa nie potrafiła odrobić strat. Tym samym 17-letnia tenisistka okazała się najlepsza w Lesznie i wygrała drugie trofeum w karierze. Awdiejewej nie udało się zrewanżować Pohankovej za zeszłoroczną porażkę w Bratysławie.

Madelaine Brooks i Amelia Rajecki potrzebowały dwóch tie-breaków, aby triumfować w finale gry podwójnej. Brytyjki pokonały Mikę Stojsavljevic i Vendulę Valdmannovą. W pierwszym secie na prowadzenie szybko wyszedł brytyjsko-czeski duet, ale stracił je po trzech gemach. Zacięta gra doprowadziła do pierwszego tie-breaka. Do stanu 2:2 obie pary miały podobne szanse na zwycięstwo. Wtedy właśnie reprezentantki Wielkiej Brytanii wygrały pięć punktów z rzędu i przybliżyły się do końcowego triumfu. Druga partia bardzo przypominała tę pierwszą. Stojsavljevic i Valdmannova ponownie szybko zdobyły przewagę, ale jej nie utrzymały. Brytyjki zapisały pięć gemów z rzędu. Gdy serwowały na wygranie meczu, zostały przełamane. Brytyjsko-czeska para obroniła łącznie pięć piłek meczowych. O losach drugiej partii zdecydował kolejny tie-break, który tym razem był dużo bardziej wyrównany. Ostatecznie brytyjski duet wykorzystał siódmego meczbola i mógł cieszyć się ze zwycięstwa w całym turnieju.


Wyniki

Finał singla:

Mia Pohankova (Słowacja) – Julija Awdiejewa – 6:3, 6:2

Finał debla:

Madelaine Brooks, Amelia Rajecki (Wielka Brytania, Wielka Brytania) – Mika Stojsavljevic, Vendula Valdmannova (Wielka Brytania, Czechy) – 7:6(2), 7:6(6)