Dominacja po chorwacku

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Chorwacki superduet, Mate Pavić i Nikola Mektić, zdominował w tym sezonie rywalizację deblistów w nadzwyczajny sposób. Dość powiedzieć, że po raz ostatni tak imponujące wyniki osiągali 7 lat temu bracia Bryanowie. Wydaje się jednak, że Chorwatów stać na więcej. Na celowniku mają olimpijskie złoto, a z biegiem czasu być może pojawi się na nim również 25-letni rekord Todda Woodrbridge’a i Marka Woodforde’a.

Jeśli tylko Mekticiovi i Paviciowi dopisze zdrowie, być może będzie ich stać na wielkie rzeczy. Na razie legitymują się bilansem 29 wygranych i 3 porażek, co przełożyło się na pięć turniejowych zwycięstw. A mamy przecież połowę kwietnia. Rywale raczej nie mają prawa się łudzić, że w wyniku nasycenia Chorwatów dotknie kryzys. W Australian Open potknęli się w półfinale, więc rządza pierwszego wspólnego zwycięstwa w Wielkim Szlemie i potwierdzenia dominacji jest u nich ogromna. Zwłaszcza u Mekticia, który tak dużej imprezy jeszcze nie wygrał. Później igrzyska, czyli cel nadrzędny, a następnie… kto wie, może zaatakują rekord z długą brodą.

Ciekawie wypadają porównania Mekticia i Pavicia z najlepszymi parami w historii. Bracia Bryanowie dwukrotnie zaczęli sezon równie dobrze co Chorwaci. W latach 2007 i 2014 Bob i Mike piąte trofeum w sezonie także wznosili w Monte Carlo. Co było później? Za pierwszym razem zakończyli sezon z 11 turniejowymi zwycięstwami, w tym jednym wielkoszlemowym, natomiast siedem lat później licznik zatrzymał się na dziesięciu trofeach. Wtedy do jednego wielkoszlemowego tytułu dołożyli bardzo cenny triumf w ATP Finals.

Rekord zdobytych trofeów w jednym sezonie należy do Todda Woodbridge’a i Marka Woodforde’a. Australijczycy, choć umiejętności gry na mączce nie można im odmówić (obaj wygrali Roland Garros w deblu i mikście), w sezonie 1996 bardzo ograniczyli występy na tej nawierzchni. Nie wzięli wówczas udziału w Monte Carlo i w związku z tym trudniej porównać ich rekordowy sezon do tego, co w tym roku prezentują Mektić i Pavić. Jeśli wyznacznikiem będzie kalendarz, to można uznać remis. Australijczycy w połowie kwietnia również mieli pięć turniejowych zwycięstw. Co ciekawe, przed własną publicznością w Melbourne przegrali już w pierwszej rundzie…

We wspominanym 1996 roku ,,The Woodies” zdobyli w sumie 12 tytułów, w tym dwa wielkoszlemowe, złoto igrzysk olimpijskich, a na deser zwyciężyli jeszcze w ATP Finals. W Erze Open próżno szukać duetu, który przebiłby te osiągnięcia. Wydawało się, że lepszych nie było i długo nie będzie.

Niebawem nastała jednak era braci Bryanów, a 2021 rok to najprawdopodobniej narodziny kolejnego superduetu. Mektić i Pavić wynoszą się wzajemnie na wyżyny, przy tym wzorowo się uzupełniając. Część rekordów znajduje się  jednak poza ich zasięgiem, zważywszy że pierwszy z nich będzie obchodzić w tym roku 33. urodziny.

Jeśli mają więc bić rekordy, to tylko te z krótkim okresem realizacji. Trzeba im oddać, że czasu nie tracą. Dwudziestoma dziewięcioma tegorocznymi zwycięstwami dystansują konkurencję nie tylko wśród par deblowych, ale również singlistów. Drugi Andriej Rublow ma na koncie pięć wygranych mniej…

Chorwatom pozostaje życzyć, by omijały ich kontuzje. O resztę – tak się przynajmniej wydaje – zadbają sami. W ten sposób chorwacki tenis wzbogaciłby się o kolejną niesamowitą historię. Po sensacyjnych zwycięstwach Ivanisevicia i Czilicia, dla odmiany złotymi zgłoskami zapiszą się zawodnicy, których wygrane nikogo nie dziwią.