Dominika Cibulkova zakończyła karierę

/ Kacper Kaczmarek , źródło: własne, foto: AFP

Słowaczka Dominika Cibulkova zakończyła sportową karierę. Tenisistka o podjętej decyzji poinformowała kibiców podczas promocji swojej biografii w Bratysławie. W przeszłości wygrała m.in. kończący sezon Turniej Mistrzyń, a w 2014 r. dotarła do jedynego wielkoszlemowego finału w karierze. 

Ostatnie miesiące nie należały do najłatwiejszych dla najlepszej słowackiej tenisistki w historii. Cibulkova przez długi czas borykała się z kontuzją ścięgna Achillesa, a swój ostatni mecz na zawodowych kortach rozegrała w maju podczas Roland Garros. W Paryżu nie sprostała jednak Białorusince Arynie Sabałence i pożegnała się z rozgrywkami już po pierwszym spotkaniu.

– Mam bardzo mieszane uczucia. Ostatnie miesiące nie były dla mnie łatwe i po wielu rozmowach z rodziną i moim sztabem zdecydowałam, że nie wrócę już do zawodowego tenisa – napisała Cibulkova w oświadczeniu na jednym z portali społecznościowych. – To moment, w którym czuję smutek, strach przed nieznanym, ale i podekscytowanie tym, co przyniesie mi życie w najbliższych miesiącach. Dziękuję moim rodzicom, którzy obudzili we mnie tę pasję i rozpoczęli najwspanialszą przygodę w całym życiu – dodała. 

W historii swoich 15-letnich startów w głównym cyklu Słowaczka zwyciężyła w 8 turniejach rangi WTA i wspięła się najwyżej na 4. miejsce w klasyfikacji najlepszych tenisistek. W 2016 r. zwyciężyła w kończących sezon Finałach WTA, a 3 lata wcześniej dotarła do finału Australian Open. W Melbourne w decydującym o tytule spotkaniu nie sprostała Chince Na Li. 

Polscy kibice z pewnością zapamiętają Słowaczkę z racji pasjonujących pojedynków z Agnieszką Radwańską. Zawodniczki rozegrały w sumie 12 pojedynków, z których 5 padło łupem tenisistki z Bratysławy. Do najbardziej pamiętnych z pewnością należy zaliczyć ostatnie starcie – w 4. rundzie Wimbledonu w 2016 r. – w którym o awansie do ćwierćfinału decydowały pojedyncze piłki przy stanie 8-7 w finałowym secie. W 2013 r. doznała z kolei jednej z najboleśniejszych porażek w karierze, nie wygrywając nawet gema w finale otwierającego sezon turnieju w Sydney.