Drzewiecki z Kowalczykiem zagrają o tytuł!

/ Maciej Piertrasik, źródło: korespondencja z Sopotu, foto: Pekao Szczecin Open

Mateusz Kowalczyk może w niedzielę obronić mistrzowski tytuł Sopot Open. Tym razem występuje wspólnie z Karolem Drzewieckim, a rywalami Polaków w decydującym meczu będą Andre Begemann i Florin Mergea. O triumf w singlu powalczą natomiast Stefano Travaglia oraz Filip Horansky.

Zanim kibice w Sopocie obejrzeli mecz polskiej pary, czekały na nich trzy inne spotkania. Zaczęło się od pewnego zwycięstwa głównego faworyta singlowym zmagań, Stefano Travaglii. Włoch nie stracił jeszcze seta w całej imprezie, a pierwszą partię z Tristanem Lamasine’em wygrał bardzo łatwo – 6:1 po aż trzech przełamaniach. Drugi set był już bardziej zacięty. Francuz jako pierwszy zdobył w nim breaka, lecz Travaglia odpowiedział bardzo szybko i zwyciężył w dwóch odsłonach: 6:1, 7:5.

Drugi półfinał gry pojedynczej był za to najdłuższym meczem całego turnieju. Asłan Karacjow w piątek rozegrał długi ćwierćfinał z Paolo Lorenzim, lecz w sobotę czekał go jeszcze dłuższy pojedynek. Spotkanie z Filipem Horanskym trwało ponad trzy godziny, Rosjanin miał w nim dwie piłki meczowe w tiebreaku trzeciego seta (w tym jedną przy własnym serwisie), ale to Słowak postara się powstrzymać w niedzielę Travaglię.

Dla Karacjowa bardzo długi mecz singlowy wcale nie był końcem sobotnich zmagań. W ostatnim meczu dnia wspólnie z Iwanem Gachowem grał jeszcze w półfinale debla, a rywalami byli ostatni obecni w turniejowej drabince Polacy – Karol Drzewiecki oraz Mateusz Kowalczyk. Po Karacjowie początkowo nie było widać zmęczenia. W pierwszej partii Rosjanie skorzystali z chwilowego kryzysu serwisowego Kowalczyka, przełamali naszą parę i wygrali dzięki temu 6:4.

To były jednak miłe złego początki, bo niesieni głośnym dopingiem Polacy znakomicie rozpoczęli drugą partię. Od razu przełamali rywali, dołożyli do tego kolejnego breaka i wyszli na prowadzenie 5:0. Po chwili doprowadzili do super tiebreaka, ale decydująca rozgrywka także nie układała się po ich myśli. Przegrywali już 3-6, potem zdobyli jednak siedem z kolejnych ośmiu punktów i po zwycięstwie 4:6, 6:1, 10-7 mogli świętować awans do finału. Dla Kowalczyka będzie to szansa na obronienie tytułu sprzed roku, zdobytego wspólnie z Szymonem Walkowem. Zadanie nie będzie łatwe, bo naprzeciwko staną bardzo doświadczeni Andre Begemann i Florin Mergea.

– Ewidentnie sprzyja mi tutaj aura, chociaż rok temu graliśmy w Gdyni. Przede wszystkim polska publika dodaje skrzydeł, niesie nas. Od razu czuję się inaczej na korcie. Bardzo mnie to motywuje, uwielbiam ten klimat. Cieszę się, że wygraliśmy kolejny dreszczowiec, ale jutro postaramy się szybciej rozprawić z przeciwnikami – zapowiada Kowalczyk.

– Początek mieliśmy średni, pojawiło się parę błędów. W drugim secie graliśmy naprawdę solidnie, dobrze z głębi kortu, returny też były już lepsze. Doprowadziło nas to do zwycięstwa, trybuny niosły nas cały mecz, było to wspaniałe – wtóruje koledze Drzewiecki.

Z Sopotu, Maciej Pietrasik


Wyniki

Półfinały singla:
Stefano Travaglia (Włochy, 1) – Tristan Lamasine (Francja, 14) 6:1, 7:5
Filip Horansky (Słowacja, 10) – Asłan Karacjow (Rosja) 6:7, 7:5, 7:6(7)

Półfinały debla:
K. Drzewiecki, M. Kowalczyk (Polska, WC) – I. Gachow, A. Karacjow (Rosja) 4:6, 6:1, 10-7
A. Begemann, F. Mergea (Niemcy, Rumunia) – M. Bortolotti, C. O’Connell (Włochy, Australia) 6:3, 6:4