Dwie godziny wspaniałej walki. Kawa postawiła się faworytce

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Warsaw Sports Group

Katarzyna Kawa w fenomenalnym stylu przedostała się do finału turnieju WTA w Jurmale. W nim zachwyciła po raz kolejny, jednak tym razem nie przełożyło się to na zwycięstwo. Przegrała 6:3, 5:7, 4:6 z rozstawioną z numerem jeden Anastasiją Sevastovą. 

Przed finałem nietrudno było wskazać faworytkę. Jak bardzo byśmy nie doceniali wyników naszej reprezentantki w Jurmale, to jednak Sevastova jest bardziej doświadczoną i utytułowaną zawodniczką. Na dodatek miała za sobą licznie zgromadzoną publiczność, a jej droga do finału była krótsza niż Polki…

W końcu jednak Polka z Łotyszką wyszły na kort, a wyżej wymienione różnice zniknęły. Kawa nawiązała wyrównaną walkę z 11. rakietą świata. Początkowo grały punkt za punkt, gem za gem, ale piąty gem przyniósł piękny zwrot akcji. Nasza reprezentantka rozgryzła serwis przeciwniczki i po raz pierwszy doprowadziła do przełamania. W całym meczu aż sześciokrotnie zdobywała gemy przy podaniu rywalki. Po raz kolejny potwierdziło się, że return jest jej mocną stroną.

Pierwszego seta Polka wygrała 6:3, ale nie zamierzała na tym poprzestać. Najwięcej emocji dostarczyła kolejna odsłona rywalizacji. Emocje sięgnęły zenitu, kiedy wygrała dwa gemy z rzędu i przy stanie 4:3 wypracowała sobie break-pointa na przedłużenie serii. Minimalnie przestrzeliła jednak z forhendu. To nie wybiło jednak Kawy z rytmu. W pewnym momencie od zwycięstwa dzieliły ją już tylko trzy punkty. Łotewscy kibice przecierali oczy ze zdumienia.

Sevastovej trzeba jednak oddać, że w najważniejszych momentach drugiego seta grała bardzo dobrze. Nie było dla niej straconych piłek. Przy 5:5 w drugim secie odrobiła straty ze stanu 0:40 i zdobyła niezwykle cenne przełamanie. Po zmianie stron postawiła kropkę nad ,,i” w drugiej partii.

Dla Kawy było to już dziewiąte spotkanie w turnieju, ale troszkę sił na trzeciego seta jeszcze jej zostało. Wystarczyło do zdobycia czterech gemów i – co ważniejsze – serc polskich kibiców. Wola walki, jaką wykazywała się w końcówce, musiała imponować.

Po meczu Polka była zadowolona z własnej postawy. Podczas ceremonii trudno było odróżnić zwyciężczynię od finalistki. Obie uśmiechnięte, dziękujące wszystkim dookoła za piękną przygodę, jaką były zawody w Jurmale. W przypadku Katarzyny Kawy najpiękniejszą w dotychczasowej karierze. Jak jednak zdążyła powiedzieć po jednym z wcześniejszych meczów, liczy, że będzie to przełomowy turniej.

Z Jurmały Szymon Adamski


Wyniki

Finał gry pojedynczej:

Anastasija Sevastova (Łotwa, 1) – Katarzyna Kawa (Polska) 3:6, 7:5, 6:4