Dzieciaki do Rakiet, a później do Disneylandu

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: Dzieciaki do Rakiet

– Chcielibyśmy, żeby tenis był sportem powszechnym – w takim tonie wypowiadał się każdy uczestnik konferencji zapowiadającej trzeci sezon akcji ,,Dzieciaki do Rakiet". – Chcielibyśmy pojechać na wycieczkę do Disneylandu – marzy z kolei większość dzieci. Okazuje się, że jedno z drugim można zgrabnie połączyć i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. 

Oczywiście, nie każde dziecko zakocha się w tenisie. Jeśli już któreś się zakocha, to nie zostanie z marszu drugą Radwańską lub Janowiczem. To nie program ,,Szukamy Następców Mistrza". Nikt tu nie szuka 10-letnich perełek, bo nie o to w całej zabawie chodzi. Choć słowo ,,zabawa" nie do końca jest na miejscu, bo cieszyć się nie ma z czego. Statystyki nie kłamią. 

– Mniej niż co czwarte dziecko przeznacza w ciągu dnia godzinę na ciągłą aktywność fizyczną. To jest tylko średnia. Na przykład w grupie 15-16 latków to tylko 10 procent dzieci. Najważniejsza nie jest jednak diagnoza, a zastanowienie się, co dalej z tym zrobić. Jak dotrzeć do osób, które nie mają ambicji, żeby zostać sportowcami, ale powinny dbać o swoje zdrowie – słyszymy na konferencji.

Odpowiedź: zaciekawić. Bo tak to już jest, że jeśli coś nam się nie spodoba za pierwszym, drugim i trzecim razem, to za czwartym podejściem będziemy mocno zniechęceni. A na piąty raz przygotujemy zwolnienie. Od rodzica. Bo jak tu dziecku odmówić, skoro niepocieszone ze szkoły wraca – myśli rodzic. Zwolnienia z wf-u to w większości przypadków dzieła rodziców, nie lekarzy. 

– Jeśli w szkole dostępna jest tylko piłka nożna, ewentualnie koszykówka, to wiadomo, że część dzieci będzie niezawdolona i nie będzie im to odpowiadało. Kluczowe jest, żeby pokazać możliwości. Warto pokazywać nowe dyscypliny np. tenis ziemny – mówi Magdalena Rejniak-Romer.

Może uruchomić się wyobraźnia. W miejscu, gdzie stoją teraz tradycyjne boiska szkolne, wyobraźcie sobie kompleks kortów. Do wyboru, do koloru – czyli nawierzchnia twarda lub ziemna, a w najlepszych placówkach nawet trawiasta. Spokojnie, to tylko tenisowa utopia. Okazuje się bowiem, że niewiele trzeba do szczęścia. Można bowiem zakochać się w tenisie, nie wychodząc nawet na kort. Natomiast kluczowe jest, aby sprzęt był dostosowany do możliwości maluchów, a wśród próbujących swoich sił wytworzyła się zdrowa rywalizacja. 

– Wprowadzenie tenisa do szkół stało się możliwe dzięki programowi Tennis 10. To jest specjalny zestaw narzędzi, takich jak korty, piłki czy rakiety o specjalnych wymiarach, dzięki którym możemy nauczać dzieci w łatwiejszy sposób, a przede wszystkim możemy to robić wszędzie. Tak naprawdę nie potrzebujemy kortu tenisowego, żeby dzieci zaczęły stawiać pierwsze tenisowe kroki. Chcemy wejść do przestrzeni publicznej, do szkół – kontynuuje Rejniak-Romer. 

–  Ważne jest, aby na początku dzieci trenowały w grupie. Jak człowiek jest młody, to szybko się nudzi, więc potrzebuje rywalizacji. Z Agnieszką też najpierw trenowałyśmy w grupie. Nie ma co ukrywać, że indywidualne zajęcia bywają nudne. To ciężkie dla dziecka, kiedy jest przez długi czas sam na sam z trenerem – dodaje Urszula Radwańska, gość specjalny konferencji. 

Nie tylko młodsza z sióstr Radwańskich wspomaga akcję ,,Dzieciaki do Rakiet". W poprzednich latach ambasadorami projektu byli m.in. Mariusz Fyrstenberg, Marta Domachowska czy Klaudia Jans-Ignacik. Jest więc kogo naśladować. Pytanie, czy starczy wytrwałości. W tym momencie do gry wchodzą nagrody. Konferencja rozpoczynająca trzeci sezon akcji, zbiegła się w czasie i miejscu z finałem drugiego sezonu. Po zaciętej rywalizacji (punktowane były konkurencje sprawnościowe, paratenisowe oraz rozgrywki tenisowe) zwycięskie okazały się dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 2 z Radzionkowa, które w nagrodę pojadą na wycieczkę do paryskiego Disneylandu. 

– Tata potrafił nas wynagrodzić. Jak zagrałyśmy dobry trening, to dostawałyśmy lody. To była dla nas motywacja. Zawsze obie byłyśmy nagradzane, żeby żadna nie była smutna – podkreśla rolę nagród Radwańska. 

Akcja ,,Dzieciaki do Rakiet" skierowana jest do dzieci w wieku od 5 do 12 lat. Wakacje nie będą okresem odpoczynku od tenisa. Wręcz przeciwnie, w ramach trzeciej edycji akcji odbędzie się sześć eventów letnich w popularnych miejscowościach wypoczynkowych. Podczas tych wydarzeń każde dziecko będzie mogło spróbować gry w tenisa pod okiem profesjonalnych trenerów. We wrześniu zaś akcja wraca do szkół – w ramach ogólnopolskiego konkursu zostanie wyłonionych 70 podstawówek, które otrzymają sprzęt tenisowy, a ich nauczyciele przejdą szkolenia, by nauczać tenisa podczas szkolnego WF-u.

– Światełko w tunelu jest widoczne, ponieważ w ostatnim roku aktywność fizyczna wśród dzieci wzrosła. Co prawda nieznacznie, ale nie ma co liczyć, że to będzie drastyczny wzrost. Trzeba zmienić styl życia, nawyki żywieniowe, nic się nie zmieni na pstryknięcie palcem – podsumowuje jeden z autorów raportu dotyczącego akytwności fizycznej wśród dzieci. 

Nadzieja tli się w tenisie.

Dzieciaki, do rakiet!