Fatalny dzień Polaków na French Open

/ Adam Romer, źródło: Korespondencja własna, foto: AFP

Adam Romer, korespondencja z Roland Garros

Wydawało się, że po porażce Agnieszki Radwańskiej nie spotka polskich kibiców już nic gorszego. A jednak. Przegrał też Łukasz Kubot w singlu i Mariusz Fyrstenberg w miksta.

To co wydarzyło się na korcie Philippe Chartiera w piątek zdumiało i zaskoczyło wszystkich. Najbardziej chyba samą Agnieszkę Radwańską.

Rywalka zaczęła bardzo dobrze i po kilkunastu minutach przegrywałam 0:5. Miała praktycznie odpowiedź na każde moje zagranie – mówiła Polka na pomeczowej konferencji.

Trzecia rakieta świata zdawała się być kompletnie zaskoczona postawą starszej o cztery lata Rosjanki. Jakby nie znała jej potężnych forhendów, nie wiedziała, że Kuzniecowa świetnie biega po czerwonej mączce i do tego umie od czasu do czasu zagrać wygrywającego woleja przy siatce.

Pierwsze 20 minut meczu wyglądało w wykonaniu Polki dramatycznie źle. Nie była w stanie wygrać żadnej dłuższej wymiany, oddała praktycznie bez walki trzy swoje gemy serwisowe (w całym meczu przegrała siedem z ośmiu) i nie zobaczyliśmy ani jednej kombinacyjnej akcji w jej wykonaniu. Polka zdawała się być bez pomysłu na grę.

To nie ja grałam słabo, to ona bardzo dobrze – broniła się Radwańska po meczu, ale patrząc na jej minę trudno było w to uwierzyć.

Rosjanka rzeczywiście grała jak za swoich najlepszych chwil, gdy osiągnęła drugą pozycję w rankingu WTA i wygrywała turniej paryski.

Jest może tylko odrobinę wolniejsza niż wtedy gdy w 2009 tu wygrywała – mówili zaraz po meczu rosyjscy dziennikarze i dodawali, że Agnieszka „nie była do siebie podobna dzisiaj”.

Gdy wydawało się, że dzięki postawie od początku sezonu Polka zrobiła krok do przodu, gdy spektakularnie ograła w poprzedniej rundzie Venus Williams i tylko kwestią czasu jest jej zwycięstwo z Viktorią Azarenką przyszło przykre doświadczenie pojedynku z Kuzniecową, który po raz kolejny pokazał, że Radwańska nie radzi sobie z tenisistkami grającymi siłowo.

W piątek obie tenisistki wyglądały jakby przeniesione ponad dwa lata w przeszłość. Tyle tylko, że dla Swietłany oznacza to krok do przodu, a dla Polki wyraźny krok wstecz.

Może zabrakło trochę lepszego serwisu… – zastanawiała się Polka, ale na konferencji widać było, że o fatalnym występie w Paryżu chciałaby zapomnieć jak najszybciej.

Przegrany mecz z Kuzniecową będzie kosztował Radwańską nie tylko sporo punktów do rankingu WTA (rok temu przegrała w czwartej rundzie), ale może odbić się też na pewności jej gry. Zapobiec temu ma powrót do Krakowa, gdzie Agnieszka będzie przez tydzień trenować, by potem wystąpić na trawie w Eastbourne.

Kubot nie lepszy…

Kilka godzin później nie mniejsze rozczarowanie przeżyli Polacy na korcie numer 7.

Kubot wygra w czterech setach – typował jeden z licznie zgromadzonych na korcie nr 7 belgijskich dziennikarzy. Chyba nikt nie miał wątpliwości przed rozpoczęciem meczu kto jest lepszym i bardziej doświadczonym tenisistą.

Wprawdzie Kubot dzień wcześniej mówił, że Belg ma dobrą rękę i może być niebezpieczny, ale nic nie wskazywało na tak fatalny rozwój wypadków.

Polak prowadził w pierwszym secie 5:2, potem w drugim 5:3 i za każdym razem serwował na zwycięstwo w secie. I za każdym razem scenariusz był identyczny: niepewność przy serwisie i niewymuszone błędy dające łatwe punkty 21-latkowi z Belgii, a w konsekwencji utratę prowadzenia przez Kubota.

Wypełnionym po brzegi przez belgijskich kibiców trybunom było w to graj i dopingowały swojego beniaminka jeszcze głośniej. Goffin dostał się do turnieju głównego jako „lucky looser” zastępując Geala Monfilsa w ostatniej chwili i od tego czasu zmierzył się z samymi doświadczonymi tenisistami. Po pięciu setach pokonał Radka Stepanka i Arnaud Clementa, na Polaka starczyły trzy sety. Trzy z których każdy był popisem woli walki ze strony młodego Belga i bezradności na korcie Polaka.

W ostatniej partii widać było wyraźnie, że nie tylko umiejętności, ale też i spokój opuścił Polaka. Denerwował się na wiwatującą publiczność i popełniał jeszcze więcej błędów. W konsekwencji po niewiele ponad dwóch i pół godzinie wygrał i w nagrodę zagra o ćwierćfinał z tenisistą wszechczasów Rogerem Federerem.

To wielki talent. Będziemy mieli z niego sporo pożytku – cieszyli się belgijscy dziennikarze, dla których Goffin jest ostatnim zawodnikiem w tegorocznych turniejach singlowych. Co ciekawe rok temu nie grał na Roland Garros, bo występował na turnieju ITF z pulą 10 tys. dolarów w… Koszalinie. Tam w ćwierćfinale lepszy od niego okazał się Adam Chadaj. Teraz Chadaj będzie się miał czym chwalić. Bądź co bądź pokonał 6:3, 6:3 tenisistę, który jest teraz w najlepszej „16” turnieju wielkoszlemowego.

Porażkę Mariusz Fyrstenberga w mikście warto odnotować chyba tylko z czysto statystycznego obowiązku..


Wyniki

Trzecia runda singla kobiet:
Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 26) – Agnieszka Radwańska (Polska, 3) 6:1, 6:2.

Trzecia runda singla mężczyzn:
David Goffin (Belgia) – Łukasz Kubot (Polska) 7:6 (4), 7:5, 6:1.

Druga runda debla mężczyzn:
Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski (Polska, 4) – Juan Ignacio Chela, Eduardo Schwank (Argentyna) 7:6, 6:4.

Pierwsza runda miksta:
Mathilde Johansson, Marc Giquel (Francja) – Abigail Spears, Mariusz Fyrstenberg (USA, Polska) 7:5, 6:3.