Finał kobiet w niedzielę. Finał mężczyzn w poniedziałek.

/ Bartosz Cębrzyna, źródło: własne, foto: AFP

Za nami zwariowany dzień na kortach Flushing Meadows. Organizatorzy w obawie przed ulewami i silnym wiatrem już przed rozpoczęciem finału kobiet zdecydowali się na przełożenie spotkania i do gry dopuścili jedynie panów.

Ci swój plan wykonali połowicznie, bowiem rozstrzygnięcia doczekaliśmy się tylko w meczu Andyego Murraya z Tomasem Berdychem. Gra na Arthur Ashe Stadium została co prawda wznowiona błyskawicznie, lecz Novak Djokovic i David Ferrer nie mieli już tak dużo szczęścia, a ich spotkanie przerwała potężna ulewa przy stanie 5:2 dla Hiszpana w pierwszym secie.

Wówczas stało się jasne, iż na kolejne rozstrzygnięcia czekać będziemy co najmniej kilkanaście godzin. Władze US Open postanowiły, iż drugi z półfinałów dokończony zostanie dopiero w niedzielny poranek i tak o godzinie 11:00 czasu lokalnego (17:00 czasu polskiego) na korcie ponownie zagości serbsko-hiszpańska para.

Arthur Ashe Stadium po brzegi zapełniony powinien być również o godzinie 16:30 czasu lokalnego (22:30 czasu polskiego), kiedy to rozstrzygały się będą losy tytułu w singlowej rywalizacji pań.

Wcześniej jednak na korcie Louis Armstrong Stadium rozegrany zostanie finał kobiecych zmagań deblowych. Andrea Hlavackova i Lucie Hradecka zmierzą się z Sarą Errani i Robertą Vinci o 13:30 czasu nowojorskiego (19:30 czasu CET).

Największe emocje towarzyszyły będą jednak zmaganiom panów, którzy o losach tytułu przesądzą dopiero w poniedziałek. Andy Murray, który jak na razie jest jedynym pewnym uczestnikiem tego starcia pojawi się na korcie tuż przed godziną 16:00 czasu lokalnego (22:00 czasu polskiego).