Garin celował w awans do czołowej dziesiątki. Teraz to nierealne

/ Szymon Adamski , źródło: własne / La Tercera, foto: AFP

Christian Garin to jeden z najszybciej pnących się w rankingu zawodników. Do pierwszej setki wszedł w październiku 2018 roku, a aktualnie zajmuje w nim pozycję numer 18. Celem na 2020 rok był awans do pierwszej dziesiątki, jednak Chilijczyk ocenia, że to już nierealne. W wywiadzie dla dziennika La Tercera opowiedział też o tym, jak podejrzewał u siebie zakażenie koronawirusem. 

24-letni Garin to wschodząca gwiazda męskich rozgrywek. W tym sezonie wygrał dwa turnieje głównego cyklu, a przecież rywalizacja trwała tylko przez dwa i pół miesiąca. Tyle czasu wystarczyło Garinowi, żeby z 33. miejsca, z którego rozpoczynał sezon, awansować na 18. Do czołowej dziesiątki wciąż dużo brakowało, ale Chilijczyk był na dobrej drodze, żeby w ten sposób nawiązać do swoich fantastycznie spisujących się przed laty rodaków: Marcelo Riosa, Nicolasa Massu czy Fernando Gonzaleza. To właśnie Gonzalez był ostatnim Chilijczykiem notowanym w pierwszej dziesiątce zestawienia najlepszych tenisistów świata. Wypadł z niej w marcu 2010 roku.

– Moim celem było dostać się do pierwszej dziesiątki, ale teraz, po zmianach w systemie przyznawania punktów, ten cel się zmienił. W tej chwili jest to rywalizacja sama w sobie, ponieważ konkretne cele są trudne do ustalenia. Mam zamiar poprawiać się z tygodnia na tydzień i myślę, że na razie tak to wygląda. Biorąc pod uwagę wszystko, co się działo i obecny stan rozgrywek, myślenie o pierwszej dziesiątce byłoby trochę nierealne. Wciąż jest to mój cel, ale podchodzę do niego już inaczej – powiedział Garin.

O awans do grona dziesięciu najlepszych tenisistów Chilijczykowi będzie tym ciężej, jeśli nie zdecyduje się na wzięcie udział w US Open. Wciąż nie podjął decyzji w sprawie przyjazdu do Nowego Jorku. Tłumaczy, że bardzo chce wrócić do rywalizacji, jednak przede wszystkim zwraca uwagę na bezpieczeństwo i zdrowie.

Garin opowiedział też w wywiadzie o nieprzyjemnym zdarzeniu sprzed czterech miesięcy. Tenisista z Santiago bardzo źle się poczuł i przeczuwał, że może być zakażony koronawirusem. Przez trzy dni nie wychodził z domu, po czym poddał się testowi. Uzyskał wynik negatywny, jednak jeszcze przez tydzień leżał w łóżku z gorączką, a lekarze zdiagnozowali też powiększenie migdałów. Garin przyznał, że bał się nie tylko o siebie, ale też swoich najbliższych.