Gdy cena zwycięstwa jest zbyt wysoka

/ Anna Niemiec , źródło: behindtheracquet.com, foto: AFP

Monica Puig w 2016 roku została bohaterką narodową, gdy zwyciężyła w Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Niestety bardzo szybko się okazało, że ten sukces miał również bardzo ciemną stronę.

Przez ostatnie trzy lata musiałam radzić sobie z presją i oczekiwaniami, które spadły na mnie po tym jak zdobyłam złoty medal – rozpoczęła wpis na portalu behindtheracket.com Portorykanka. – To były najtrudniejsze lata mojego życia. Po wygraniu czegoś ważnego pojawia się trauma, która sprawia, że lądujesz płasko na tyłku. Cały kraj na mnie patrzył, co było niesamowite, ale nikt nie widział ciemnej strony. Stawałam się coraz bardziej zdenerwowana i czułam, że depresja jest nieunikniona, bo coraz trudniej było mi wstać z łóżka. Jednego dnia jesteś na szczycie świata, a drugiego to się kończy i nie wiesz co się stało. Nie mogłam znaleźć motywacji do gry. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Było wiele momentów, kiedy chciałam po prostu zamknąć się w ciemnym pokoju i płakać.

26-letnia tenisistka przyznała, że bardzo źle wpłynęły na nią komentarze w mediach społecznościowych. – Ludzie wylali na mnie mnóstwo pomyj. Tam wszyscy czekają aż coś schrzanisz. W trudnych czasach musiałam bardzo polegać na swojej rodzinie i teamie, który udało mi się odbudować przez ostatnie pięć tygodni.

Portorykanka swój emocjonalny wpis zakończyła w optymistyczny sposób. Zapewniła, że wychodzi powoli na prostą i odzyskuje przyjemność z gry w tenisa.

Na końcu zawsze pojawia się jakieś światełko w tunelu. To pomaga, gdy wiesz, że to jest powszechny problem, z którym zmagają się nie tylko sportowcy. Ważna jest świadomość, że inni sobie z tym poradzili, więc ty też możesz. Czasami trzeba się zatrzymać i poświęcić czas tylko sobie. Myślę, że za bardzo skupiamy się, żeby zadowolić innych i zapominamy o sobie. Ja na pewno tak zrobiłam. Dbanie o siebie jest teraz bardzo ważną częścią mojego życia. Czasem trzeba złapać oddech i zrobić rzeczy, bo ty tego chcesz, a nie ktoś inny – zakończyła Monica Puig.