Goffin wzorem dla nadziei holenderskiego tenisa

/ Szymon Adamski , źródło: własne / TENNiS Magazine, foto: AFP

19-letni Jesper De Jong ze względu na posturę i styl gry porównywany jest do Davida Goffina. Podobieństwa dostrzega też sam Holender, który otwarcie przyznaje, że ogląda mecze najlepszego belgijskiego tenisisty i traktuje go jak wzór do naśladowania. – Dobry przykład daje dobre efekty – przekonuje.  

Obecnie w czołowej dwusetce rankingu ATP sklasyfikowanych jest tylko trzech nastolatków: Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime, Włoch Jannik Sinner i Niemiec Rudolf Molleker. Jesper De Jong aż tak szybko nie wspina się po kolejnych szczeblach rywalizacji. Zajmuje lokatę w połowie czwartej setki i po powrocie do zmagań na pewno będzie chciał zaznaczyć swoją obecność najpierw w rozgrywkach ATP Challenger Tour, a następnie w głównym cyklu. Pomóc ma mu w tym wzorowanie się na Davidzie Goffinie. Kariera Belga to dobry przykład na to, że nie od razu Rzym zbudowano. Jako nastolatek również notowany był co najwyżej w czwartej setce rankingu ATP, a obecnie zamyka pierwszą dziesiątkę zestawienia najlepszych tenisistów. Na koncie ma cztery wygrane turnieje ATP i zwycięstwa nad Novakiem Dżokoviciem, Rafaelem Nadalem czy Rogerem Federerem.

Ze względu na drobną budowę ciała i sposób uderzania De Jong często porównywany jest właśnie z Goffinem. Okazuje się, że sam zainteresowany uważa je za bardzo trafne. – Chętnie oglądam jego mecze, ponieważ widzę podobieństwa w jego i mojej grze. Nie czuję się na tyle mocny, by móc się z nim porównywać, ale podglądanie jego gry, będzie tylko z korzyścią dla mnie. Dobry przykład daje dobre efekty – mówi 19-latek w rozmowie z TENNiS Magazine.

W lutym Holender i Belg po raz pierwszy wystąpili w tym samym turnieju – ATP 500 w Rotterdamie. De Jong dostał ,,dziką kartę” do kwalifikacji i stoczył bardzo wyrównany mecz z Philippem Kohslchreiberem (5:7, 6:7), z kolei rozstawiony z numerem 4 Goffin dość niespodziewanie przegrał w 2. rundzie turnieju głównego ze wspomnianym wcześniej Sinnerem.

Wydaje się jednak, że w przyszłości okazji do spotkań będzie więcej. De Jong jest mocno wspierany przez Holenderki Związek Tenisowy i chwali sobie treningi w Narodowym Centrum Tenisa w Amstelveen, do którego dojazd z domu zajmuje mu tylko 20 minut. Co więcej, Związek zwraca mu pieniądze przeznaczone na podróże na turnieje i treningi. Warunków do rozwoju może pozazdrościć mu nie jeden młody tenisista, jednak De Jong nie jest wolny od zmartwień. – W małych turniejach zwykle jest jeden chłopiec do podawania piłek, który za wiele nie rozumie i sędziowie, którzy nie przestrzegają ściśle zasad. Czasami jest ciężko, ale jestem na to przygotowany. To hartuje – pociesza sam siebie Holender.