Grigor Dimitrow omówił swój pierwszy mecz w Paryżu
Grigor Dimitrow powrócił do gry w Paryżu. W swoim pierwszym meczu po kilkumiesięcznej absencji Bułgar pokonał Giovanniego Mpetshi Perricarda i nie krył radości.
Obecny sezon był trudny dla Grigora Dimitrowa. Doświadczony tenisista borykał się z kontuzjami a najpoważniejsza przydarzyła mu się na Wimbledonie. Właśnie wtedy 34-latek doznał urazu mięśnia piersiowego i musiał kreczować, mimo prowadzenia z Jannikiem Sinnerem.
Przerwa od gry okazała się długa i trwała aż do halowych zawodów w Paryżu. Grigor otworzył je znakomicie a po ostatniej piłce powiedział:
– To zdarza mi się pierwszy raz, więc dopiero układam to sobie w głowie. Chciałem po prostu dać sobie szansę i się sprawdzić. On jest bardzo trudnym rywalem a ja trochę się stresowałem. Doceniam to, co się dziś wydarzyło i chcę iść do przodu małymi krokami. Starałem się utrzymać kontrolę nad rzeczami, które mogłem kontrolować, choć nie miałem dużych oczekiwań. Publiczność była wspaniała i energiczna. Widać, że kochają ten sport i są sprawiedliwi. Cieszę się że tu jestem.
Wcześniej Bułgar rozmawiał z mediami ATP i opowiadał o swoich odczuciach, związanych z powrotem:
– Moim celem jest oczywiście gra w pełnym wymiarze w 2026 roku, ale nie chciałem czekać tak długo. Miło znów być w tourze z chłopakami i podejmować rywalizację. Tęskniłem za tym, choć wiem, że nie mogę przesadzić i muszę skupić się na podstawach. Zawsze lubiłem turnieje rozgrywane pod koniec roku; tym razem chcę być po prostu miły dla mojego organizmu i zobaczyć jak zareaguje na wysiłek.
Grigor Dimitrow weźmie też udział w turnieju deblowym. Jego partnerem będzie Nicolas Mahut, który w Paryżu żegna się z profesjonalnym sportem. Bułgar mówił o tym następująco:
– Chcieliśmy zagrać razem już wcześniej, ale nie mogłem znaleźć czasu z powodu innych zobowiązań. Teraz to jego ostatni turniej a my jesteśmy przyjaciółmi, więc całe przedsięwzięcie ma duży sens. To właściwy moment. Wiele lat konkurowaliśmy a teraz zagramy razem. Można powiedzieć, że to miłe zakończenie – podsumował Dimitrow.

