Grodzisk Mazowiecki. Będzie Polka w ćwierćfinale

/ Anna Niemiec , źródło: własne/materiały prasowe PZT, foto: Materiały prasowe PZT

W środę trzy polskie tenisistki dołączyły do Magdy Linette, która już wczoraj awansowała do trzeciej rundy Polish Open. Z turniejem niespodziewanie już po pierwszym meczu pożegnała się Magdalena Fręch.

Łodzianka została w zawodach rozstawiona z numerem drugim, była faworytką spotkania z Kristiną Dimitruk. Mecz lepiej rozpoczęła Białorusinka, która dzięki przełamaniu w trzecim gemie odskoczyła na 3:1 i 4:2. Podopieczna Andrzeja Kobierskiego zdołała jednak odrobić stratę i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. W tej dodatkowej rozgrywce Fręch wypracowała sobie cztery piłki setowe, ale nie była w stanie wykorzystać żadnej z nich i ostatecznie prowadzenie w meczu objęła rywalka. Polka podrażniona niepowodzeniem w pierwszej partii dobrze rozpoczęła drugą i odskoczyła na 3:1. Jak się później okazało były to miłe złego początku. Od tego momentu Fręch nie zdołała wygrać już ani jednego gema i pożegnała się z turniejem.

Przede wszystkim grałam zbyt wolno i nie robiłam jej krzywdy – wyjaśniła po meczu tenisistka z Łodzi. – Nawierzchnia jest trochę wolna. W pierwszych meczach w turnieju przeważnie jest ciężko, aczkolwiek nie zagrałam tak, jakbym chciała. Myślę, że w ostatnim czasie miałam za dużo grania, przez co motywacja też spadła. Postaram się zrobić wszystko, żeby być gotowa na tournée po Stanach Zjednoczonych.

W ćwierćfinale Polish Open kibice mogą być pewni występu przynajmniej jednej reprezentantki Polski. Magda Linette o miejsce w najlepszej ósemce turnieju zmierzy się ze Stefanią Rogozińską-Dzik. Warszawianka, która do turnieju przebijała się przez kwalifikacje, w dwóch setach pokonała rozstawioną z numerem 15 Rebeccę Sramkovą. – Jak zobaczyłam, że znowu gram rano, to się trochę zdziwiłam, ponieważ po deblu w domu byłam dopiero po 21 – przyznała 21-latka. – Po dwunastu godzinach przerwy już musiałam wyjść na kolejny mecz. Dodatkowo bardzo słabo spałam. Nie wiem dlaczego, być może ze stresu, a może organizm był przemęczony. O 6 zrobiłam godzinne rozciąganie, żeby w ogóle móc wyjść dzisiaj na kort i jak widać, pomogło. Mam nadzieję, że jutro mecz odbędzie się późniejszej porze, żebym miała czas się zregenerować i odzyskać siły. Uwielbiam upały, bo to są moje warunki, w których trenuję w Los Angeles. Dla mnie 40-50 stopni nie jest problem, a jutro mają być tylko 33 stopnie, więc tak jakbym w Stanach grała o 8 rano

W środę miłą niespodziankę sprawiła również Martyna Kubka. Tenisistka grająca z „dziką kartą” po bardzo zaciętym trzysetowym pojedynku okazała się lepsza od rozstawionej z numerem 13 Liny Gjorcheski. – Bardzo odpowiadają mi te korty. Wolę nawierzchnię twardą od ziemnej i mój styl gry również bardziej pasuje do tego typu kortów. Jestem zadowolona, że udało mi się wyjść z dość ciężkiej sytuacji w drugim secie. Można powiedzieć, że praktycznie byłam już pod nożem, ale cieszę się, że trzeci set był już w miarę łatwy i udało mi się przechylić szalę zwycięstwa na moją korzyść. Nie ukrywam, że było ciężko przy takiej pogodzie, ale każda z nas ma takie same warunki, więc staram się nie narzekać i walczyć o każdą piłkę, bo nikt nie mówił, że będzie łatwo – zakończyła zawodniczka urodzona w Zielonej Górze, która zmierzy się teraz z Kateriną Siniakovą.

W trzeciej rundzie zameldowała się również Katarzyna Kawa. Czwarta rakieta Polski tylko w pierwszym secie miała problemy z pokonaniem Camilli Rosatello. – Był to naprawdę trudny mecz, szczególnie, że po raz pierwszy grałam na nawierzchni twardej po przejściu z ziemi – wyjaśniła 29-latka z Krynicy-Zdroju. – Tutaj jest o wiele szybciej, przez co musiałam poruszać się zdecydowanie bliżej linii, także była to bardzo niewygodna przeciwniczka. Na dodatek serwowała o wiele szybciej, niż się tego spodziewałam. Cieszę się, że udało mi się wywalczyć pierwszego seta, pomimo tego, że zaczęła go dość słabo. Drugi set był zdecydowanie łatwiejszy.

Kolejną rywalką Kawy będzie Yuliana Lizarazo.

W środę z polskimi zawodami pożegnała się Weronika Falkowska. Warszawianka stawiła bardzo zacięty opór rozstawionej z numerem piątym Lindzie Noskovej, ale ostatecznie z kortu zwycięska zeszła Czeszka.


Wyniki

Druga runda singla

Katarzyna Kawa (Polska, 7) – Camilla Rosatello (Włochy) 7:5 6:1

Stefania Rogozińska-Dzik (Polska, Q) – Rebecca Sramkova (Słowacja, 15) 6:4 6:2

Martyna Kubka (Polska, WC) – Lina Gjorcheska (Macedonia, 13) 4:6 7:6(5) 6:2

Kristina Dimitruk – Magdalena Fręch (Polska, 2) 7:6(7) 6:3

Linda Noskova (Czechy, 5) – Weronika Falkowska (Polska) 6:2 3:6 6:4

Pierwsza runda debla

V. Heisen, K. Kawa (Niemcy, Polska, 1) – Z. Frankowska, O. Lincer (Polska, WC) 6:2 6:3