Hurkacz już w ćwierćfinale w Wiedniu!

/ Adam Romer , źródło: Własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz nie rezygnuje z biletu do Turynu. W drugim swoim meczu w Wiedniu znów musiał stoczyć trzysetowy pojedynek i znów zakończył go zwycięsko. W ćwierćfinale spotka się ze Stefanosem Tsitsipasem lub Borną Coriciem.

 

Polak w drugiej rundzie wiedeńskiego turnieju zmierzył się z młodym Finem Emilem Ruusuvourim. Wydawało się, że bardziej doświadczony Hurkacz powinien bez problemów pokonać młodszego rywala. Jednak Fin, który powoli pnie się w rankingu ATP – dziś jest już na 43 miejscu, nie przestraszył się Polaka.

Z powodu natłoku utytułowanych tenisistów, dla Polaka i Fina zabrakło miejsca na korcie centralnym, co chyba trochę pomogło młodszemu z tenisistów. Mniejszy kort, mniej publiczności i co za tym idzie, chyba także mniejsza presja, pozwoliły zachować Ruusuvouriemu spokój w ważnych momentach.

Pierwszy set to walka na serwisy. Hubert serwował bardzo solidnie i nie bronił żadnego breakpointa, Fin cztery. Gdy przyszedł piąty, był od razu pierwszą piłką setową, którą Polak wykorzystał.

Wydawało się, że to załamie 23-letniego Fina. Tymczasem to on szybko przełamał Huberta – na 2:1 i dowiózł tą przewagę do końca seta.

Decydującego seta znów wrocławianin zaczynał od swojego podania i znów jakby pewność serwisowa wróciła Hubertowi. W całym secie przegrał zaledwie trzy (!!!) piłki przy swoim serwisie, a ponieważ udało mu się wykorzystać już pierwszą szansę na przełamanie – w czwartym gemie, to emocji na korcie bocznym w Stadthalle było zdecydowanie mniej niż na korcie centralnym.

Tam swoje mecze przegrali Cameron Norrie, Andriej Rubliow i ku rozpaczy miejscowych kibiców – Dominic Thiem. Austriak uległ najwyżej w Wiedniu rozstawionemu Daniiłowi Miedwiediewowi.

Hurkacz w oczekiwaniu na ćwierćfinałowego rywala – mecz Tsitsipas kontra Coric miał być ostatnim meczem dnia – rozegra jeszcze pojedynek deblowy wraz ze swoim partnerem Marcelo Melo. Rywalami będą Austriacy Lucas Miedler i Alexander Erler.