Hurkacz postraszył Dżokovicia!

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz nie zdołał sprawić sensacji i wyeliminować Novaka Dżokovicia, ale przysporzył mu sporo problemów. Polak zdołał urwać rywalowi seta, a jego gra momentami porywała londyńską publiczność.

Nie był to pierwszy raz, gdy Hubert Hurkacz mierzył się w wielkoszlemowym turnieju z liderem światowego rankingu. Z Novakiem Dżokoviciem dopiero co rywalizował w pierwszej rundzie Roland Garros, gładko przegrywając w trzech setach. Na Wimbledonie stawką pojedynku był już awans do czwartej rundy. I choć broniący tytułu Serb znów był zdecydowanym faworytem, to zwycięstwo nie przyszło mu łatwo.

Wrocławianin od początku starał się grać agresywnie, nie dając się zdominować rywalowi. W czwartym gemie nasz tenisista niespodziewanie wywalczył break pointa, lecz nie wykorzystał okazji na przełamanie rywala. Po chwili to Hurkacz trzykrotnie musiał bronić się przed utratą podania, ale wygrał ostatecznie na przewagi. Żadnego przełamania nie mieliśmy aż do stanu 5:5. Wówczas Dżoković przycisnął naszego tenisistę, zrobiło się 0-40 i mimo że wrocławianin doprowadził do równowagi, to przy czwartym break poincie musiał skapitulować. Ostatecznie przegrał w secie otwarcia 5:7.

Zdecydowanie największe emocje przyniosła druga partia. W siódmym gemie pod presją znalazł się Polak, który musiał bronić trzech break pointów. Przetrzymał napór rywala, a w końcówce sam przycisnął obrońcę tytułu. Przy stanie 6:5 wywalczył dwie piłki setowe. Nie wykorzystał ich – przy pierwszej okazji Dżoković dobrze zaserwował, przy drugiej Hurkacz popełnił niewymuszony błąd. Wszystko rozstrzygnęło się jednak w tiebreaku, w którym obaj tenisiści znów porwali publiczność.

Zaczęło się co prawda od minibreaka na korzyść Serba, ale Hurkacz odpowiedział dwoma punktami wygranymi przy serwisie przeciwnika, wykonując przy siatce niemal szpagat. Polak prowadził już 3-1, później było 4-3 z minibreakiem, Dżoković odrabiał jednak straty. Decydujący moment nastąpił przy stanie 5-5, gdy nasz tenisista zagrał dość szczęśliwy return po taśmie, a potem minął rywala z bekhendu. To dało Hurkaczowi trzecią piłkę setową, a dobry serwis sprawił, że niespodzianka stała się faktem – Polak urwał seta obrońcy tytułu.

Dżoković udał się szybko do szatni, aby nieco ochłonąć po przegranej partii. Po powrocie znów był skoncentrowany i bezlitośnie wykorzystywał błędy Hurkacza, których zaczęło się niestety pojawiać coraz więcej. Efekt był taki, że trzecia odsłona potrwała zaledwie 25 minut – lider rankingu dwukrotnie przełamał Polaka i wygrał 6:1.

W czwartym secie Dżoković również kontrolował wydarzenia na korcie. Szybko wywalczył przełamanie i nie pozwolił wrocławianinowi na odrobienie strat. Hurkacz walczył do samego końca, starał się jak mógł, ale na dobrą dyspozycję serwisową rywala nie potrafił za wiele poradzić. Obrońca tytułu zwyciężył 7:5, 6:7(5), 6:1, 6:4 i awansował do czwartej rundy, lecz Polak zszedł z kortu z podniesioną głową i przy owacji na stojąco. Z pewnością na nią zasłużył.


Wyniki

Trzecia runda singla:
Novak Dżoković (Serbia, 1) – Hubert Hurkacz (Polska) 7:5, 6:7(5), 6:1, 6:4