Iga już na kortach śmiga

/ Redakcja , źródło: Materiał partnera, foto: AFP

Pierwsze spotkania na kortach Roland Garros już za nami. Warto śledzić te rozgrywki co najmniej z trzech powodów. Po pierwsze w kolejnych rundach powinniśmy zobaczyć kawał dobrego tenisa. Po drugie, patrząc na ubiegłoroczne rozgrywki, zwłaszcza pań, możemy liczyć na zacięte mecze i niespodzianki. Po trzecie warto trzymać kciuki za naszych przedstawicieli, którzy mają szanse trochę namieszać w światowych rankingach. Zwłaszcza nasza młodziutka Warszawianka – Iga Świątek.

Turniej Wielkiego Szlema to też wzmożony czas dla bukmacherów, którzy przyjmują kolejne zakłady. Jeśli jesteś fanem i znawcą tego pięknego sportu, możesz spróbować podnieść sobie w ten sposób emocje.  Użyj kodu bonusowego STS i spróbuj wzbogacić się na swojej wiedzy lub przeczuciach. Pamiętaj jednak aby grać z głową!

Tymczasem warto odnotować pierwsze zwycięstwo naszej tenisowej nadziei – Igi Świątek, która w swoim pierwszym meczu pokonała ubiegłoroczna finalistkę French Open – Marketę Vondrousovą. Wiele osób mówiło po losowaniu, że nie jest ono dla Polki najszczęśliwsze. Z drugiej strony podkreślano, że Czeszka ma za sobą operację lewego nadgarstka, po której odpoczywała od gry przez kilka miesięcy.

Nie ma co jednak umniejszać sukcesu naszej zawodniczki. Ileż to razy ostrzyliśmy sobie zęby na udany turniej polskich tenisistów, a kończyło się na pechowej przegranej już na samym początku. Co gorsza nasi reprezentanci odpadali z niżej notowanymi rywalami i to co gorsza nie po heroicznej walce. Tymczasem Świątek weszła na kort i po prostu zagrała swoje. Zmieniała kierunki ataków, starała się zneutralizować najsilniejsze strony przeciwniczki i przytomnie grała pod siatką. W efekcie byliśmy świadkami pojedynku trwającego nieco ponad godzinę, po którym Pola mogła cieszyć się z okazałego zwycięstwa 6:1, 6:2. Ciekawostką jest, że obie panie zmierzyły się ze sobą zaledwie dwa miesiące temu, podczas pokazowego spotkania w Pradze, rozgrywanego tym razem na twardej nawierzchni. Tu również górą była Iga notują kolejno wyniki 7:6(2), 6:0.

Choćby na jej profilu facebookowym widać, że nasza reprezentantka zachowuje chłodną głowę i zamiast hucznie konsumować wygraną, myśli już o następnym spotkaniu z reprezentantką Tajwanu, Su-Wei Hsieh. Poprzedni turniej na kortach Roland Garros pokazał jej bowiem, że wygrana z zawodniczkami będącymi wyżej w rankingu ATP to owszem, jest jakiś sukces, ale ten sukces jest mało okazały, gdy turniej kończy się w okolicach trzeciej, czy czwartej rundy.

Trudno nie kibicować naszej 19-letniej zawodniczce, która ma już przecież na swoim koncie kilka sukcesów juniorskich. Dwa lata temu Świątek mogła cieszyć się ze zwycięstwa w singlu pań podczas młodzieżowego turnieju na kortach Wimbledonu. Zna także smak wiktorii na specyficznej, francuskiej mączce, gdyż w parze z Caty McNally wygrała juniorskie French Open w 2018 roku. Polka ma więc papiery, aby na stałe zaistnieć w światowym tenisie i powoli piąć się do góry po szczeblach rankingu.