Ivanisević znów lepszy od Raftera

/ Tomasz Górski, źródło: własne, foto: AFP

Druga runda Croatia Open już praktycznie za nami. Z turniejem pożegnał się m.in. Fabio Fognini i Borna Czorić. Jednak gratką dla kibiców był środowy mecz wieczoru na który wybrano pojedynek legend. Goran Ivanisević, podobnie jak w finale Wimbledonu 2001, pokonał Patricka Raftera.

W 30. edycji turnieju Plava Laguna Croatia Open doszło do niecodziennego wydarzenia. Na korcie spotkały się dwie legendy, które tworzyły piękną historię podczas finału Wimbledonu 2001. Wówczas Goran Ivanisević zdobył pierwszy i zarazem jedyny tytuł wielkoszlemowy. Po kapitalnym meczu zakończonym wynikiem 9-7 w piątym secie ograł Patricka Raftera. Teraz zaprosił ówczesnego rywala na „rewanż” do Umagu.

Patrick Rafter skorzystał z zaproszenia i stawił się na korcie w Chorwacji. Mecz znów był bardzo emocjonujący. Jednak Australijczykowi nie udał się rewanż. Ostatecznie 6:4, 6:4 wygrał Ivanisević. Choć to nie wynik był najistotniejszy.

– Minęło osiemnaście lat od mojego triumfu na Wimbledonie. Miło było znów spotkać się na korcie. Chciałbym podziękować Rafterowi za znalezienie czasu, aby przyjechać do Umagu z Australii po tylu latach i znów zagrać przeciwko mnie – powiedział Ivanisević. – To jest wisienka na torcie moich meczów pokazowych. Po Rafterze nie ma już gracza, z którym chciałbym zagrać i byłbym bardziej zaszczycony z takiego pojedynku – dodał

Dwukrotny mistrz wielkoszlemowy Patrick Rafter miał też sporą grupę australijskich kibiców. Pokazał się z dobrej strony mimo porażki. Po meczu powiedział, że jeszcze w Chorwacji zostaje i trochę pozwiedza.

– Chciałbym zobaczyć Korculę i Dubrownik. Uwielbiam także Grę o Tron, więc planuję odwiedzić niektóre z lokalizacji filmowych. Nie mogę się tego doczekać – powiedział Rafter.

A teraz już o turnieju ATP 250 w Umagu. W głównej rywalizacji doszło do kilku niespodzianek. Rozstawiony z numerem jeden Fabio Fognini słabo rozpoczął mecz z rodakiem. Stefano Travaglia pewnie wygrał premierową odsłonę 6:1. W drugiej partii też prowadził niżej notowany Włoch 2:1. Wówczas Fognini skreczował. Jak się okazało problemy zdrowotne ze ścięgnem nie pozwoliły mu na kontynuowanie walki na korcie.

Niespodziewanie z turniejem pożegnał się też Filip Krajinović. Serb rozegrał długie i wyrównane spotkanie z Atillą Balazsem. Węgier wygrał pierwszego seta 6:3. W następnych dwóch wszystko kończyło się w tie breakach. Ten w drugiej partii padł łupem Krajinovicia, ale już ten decydujący o losach meczu zapisał na swoje konto Balazs i to on po 180. minutach awansował do kolejnej rundy. Przy okazji premierowy raz ograł Serba, wcześniej dwa razy wracał z pojedynku na tarczy.

Zaskakująco potoczyła się rywalizacja faworyta gospodarzy Borny Czoricia. Wracający do gry po absencji na Wimbledonie Chorwat niespodziewanie przegrał z Salvatorem Caruso. W ćwierćfinale Włoch zmierzy się z Facundo Bagnisem.

Inną parę tej fazy stworzyli Laszlo Dżjere i Leonardo Mayer.


Wyniki

Goran Ivanisević (Chorwacja, 0) – Patrick Rafter (Australia, 0) 6:4, 6:4

Druga runda singla:

Stefano Travaglia (Włochy) – Fabio Fognini (Włochy, 1) 6:1, 2:1 i krecz

Salvatore Caruso (Włochy) – Borna Czorić (Chorwacja, 2) 6:2, 3:6, 6:1

Laszlo Dżjere (Serbia, 3) – Paolo Lorenzi (Włochy) 6:3, 3:6, 6:4

Duszan Lajović (Serbia, 4) – Andriej Rublow (Rosja) 6:4, 6:3

Atilla Balazs (Węgry) – Filip Krajinović (Serbia, 6) 6:3, 6:7(1), 7:6(5)

Leonardo Mayer (Argentyna, 8) – Jiri Vesely (Czechy) 3:6, 6:4, 6:4