Jaki ojciec, taki syn – Sebastian Korda tworzy historię

/ Dominika Opala , źródło: www.tennisnet.com /własne, foto: AFP

Sebastian Korda triumfował w ubiegłym tygodniu w Parmie po raz pierwszy w karierze. Tym samym Amerykanin poszedł w ślady taty Petra, który także wygrywał turnieje ATP w głównym cyklu. 20-latek z Bradenton jest dopiero trzecim zawodnikiem w historii, który, tak, jak jego ojciec, był w stanie sięgnąć po tytuł w tourze ATP.

Dziesiątym i ostatnim tytułem Petra Kordy był jednocześnie jego największy sukces, czyli triumf w Australian Open 1998. Dwa lata wcześniej zwyciężył już w Melbourne w grze deblowej, w parze ze Stefanem Edbergiem. Od soboty Czech jest dopiero trzecim ojcem w tourze, którego syn także sięgnął po najwyższe trofeum w cyklu ATP.

Poprzedni dwa to Ramanathan Krishnan i Phil Dent, którzy świętowali sukcesy synów Ramesha i Taylora. Jednak to już było kilka lat temu. Sebastian Korda, który w ubiegłym tygodniu wpisał się na listę zwycięzców w głównym tourze, ma otwarte perspektywy na wielkie osiągnięcia w przyszłości. Kto wie, może nawet zostanie mistrzem wielkoszlemowym, jak jego tata?

Amerykanin przed triumfem w Parmie nie wygrał dwóch meczów z rzędu w turnieju głównym na mączce. W drodze po tytuł w Emilia-Romagna Open nie stracił nawet seta, a w finale odprawił reprezentanta gospodarzy Marco Cecchinato. Co ciekawe, Petrowi Kordzie nigdy nie udało się wygrać imprezy na kortach ziemnych.

Pod okiem Graf i Agassiego

Przy okazji, młody Korda zakończył długą posuchę: jest pierwszym Amerykaninem od czasu Sama Querreya w 2010 roku, który zdobył indywidualne trofeum na europejskiej mączce. Debiut juniorskiego mistrza Australian Open 2018 jako triumfatora turnieju ATP był możliwy już wcześniej w tym sezonie. Korda dotarł do finału w Delray Beach, lecz lepszy od niego okazał się Hubert Hurkacz. Reprezentant Stanów Zjednoczonych przyznał, że był załamany po tej porażce, ale wziął kilka dni wolnego i odpoczął. Następnie rozpoczął przygotowania w Pradze z ojcem i trenerem, Petrem. 20-latek z Bradenton miał także okazję odbyć kilka jednostek treningowych pod okiem mistrzów – Steffi Graf i Andre Agassiego.

Po triumfie w Parmie, nie ma jednak czasu na odpoczynek. Korda poleciał od razu do Paryża, gdzie dziś rozegra mecz pierwszej rundy przeciwko Pedro Martinezowi. Jeśli awansuje, to w drugiej rundzie czeka już na niego jeden z faworytów Roland Garros, Stefanos Tsitsipas. W poprzedniej edycji paryskiego szlema Amerykanin dotarł do czwartej rundy, po przebrnięciu eliminacji i przegrał dopiero z Rafaelem Nadalem.