Joe Salisbury zawiesił karierę tenisową na kilka miesięcy

/ Hanna Pałuska , źródło: https://www.bbc.com/sport, foto: East News

Sześciokrotny mistrz wielkoszlemowy w deblu i były lider światowego rankingu zawiesił zawodową karierę przynajmniej do kwietnia 2026 roku. Powodem jego decyzji są nasilające się problemy lękowe.

W rozmowie z BBC Sport Salisbury opowiedział o objawach, które towarzyszyły mu na turniejach. Były to: kołatanie serca, niepokój w żołądku, napięcie w ciele i bezsenność. „To uczucie jakby coś złego miało się wydarzyć. Jakby ciało drżało od środka” — wyznał.

Lęk towarzyszył mu już w przeszłości, ale ostatni rok sprawił, że stał się on niemal codziennością. Mimo terapii i wsparcia bliskich, dopiero wycofanie się z azjatyckiej części sezonu pozwoliło mu zrozumieć, że potrzebuje głębszego odpoczynku.

W duecie z Nealem Skupskim sześciokrotnie dochodził w tym sezonie do finałów. Ani razu jednak nie udało im się wygrać tytułu. Byli finalistami Roland Garros, US Open, a także ATP Finals. ,,Radziłem sobie, tak myślę. Ale to kosztowało dużo więcej niż wcześniej. Przestałem czerpać radość z bycia na turniejach” – powiedział Brytyjczyk.

Salisbury przyznał, że niełatwo było mu się otworzyć i powiedzieć o swoim problemie innym. ,,Nie rozmawiałem z wieloma osobami o moich problemach – głównie z moją drużyną, przyjaciółmi i rodziną, więc nie mówiłem o tym wielu osobom ze świata tenisa. Myślę, że wiele osób nie chce dzielić się zbyt wieloma rzeczami, ponieważ nie chcą, aby inni o tym wiedzieli, skoro muszą z nimi konkurować. Ale szczerze mówiąc, nie przeszkadza mi, jeśli ludzie wiedzą. Jestem pewien, że to coś, z czym zmaga się wiele innych osób i nie sądzę, żeby miało to na mnie jakikolwiek wpływ, bo w ciągu ostatniego roku poczułem się silniejszy psychicznie niż wcześniej” – wyznał brytyjski tenisista.

Najbliższe miesiące mają być dla Brytyjczyka czasem regeneracji — nie tylko psychicznej, ale i życiowej. W planach ma takie aktywności jak safari w Kenii czy narty z rodziną partnerki. Spędzi też spokojne święta w domu. To również koniec, przynajmniej tymczasowy, jego współpracy ze Skupskim. Będzie on grał w parze z Christianem Harrisonem. Salisbury deklaruje, że chętnie wróci do wspólnej gry. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że Brytyjczyk może chcieć kontynuować sezon z Amerykaninem. Nie martwi się tym jednak i wierzy, że poradzi sobie w tej sytuacji.