Kawa: Traktuję ten turniej jako przełomowy, a nie jedyny w swoim rodzaju

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto:

Katarzyna Kawa w sobotę rozegra największy mecz w karierze – w Jurmale powalczy o awans do finału turnieju WTA. Jej przeciwniczką będzie Bernarda Pera. Polka przyznała, że nie ma jednak czasu na rozmyślanie nad stawką tego starcia.

Kawa rozpoczęła turniej w Jurmale w ubiegłą niedzielę, od pojedynku w pierwszej rundzie eliminacji. Nie miała ani jednego dnia wolnego. Początkowo wydawało się, że odpocznie w czwartek, ale wtedy okazało się, że dostała się również do turnieju deblowego. Czasu wolnego nie ma więc za dużo. – Z jednej strony dociera do mnie, że jestem już w półfinale, ale z drugiej strony każdego dnia gram kolejny mecz, więc nie ma czasu na rozmyślanie i zastanawianie się nad rangą zawodów – powiedziała Polka po ćwierćfinałowym zwycięstwie 6:2, 6:2 nad Chloe Paquet.

Pocieszające było, że na to spotkanie nasza reprezentantka wyszła bez bandaża na prawej nodze. Stan zdrowia polepszył się, choć nie były to duże problemy. – To nie była żadna wielka kontuzja, po prostu bóle mięśniowe. Na szczęście udało się zaradzić i jest wszystko w porządku – zdradziła Kawa. Paczką chusteczek, która leżała na krzesełku Polki również nie należy się martwić. – Zawsze mam katar, jak jestem na korcie – dodała ze śmiechem.

Co ciekawe, Kawa wcale nie uważała przekonującego zwycięstwa nad Paquet za wyjątkowo udany pojedynek. – Nie czułam się na korcie najlepiej, ani że to był świetny mecz w moim wykonaniu. Dzięki odpowiedniej taktyce obnażyłam jednak słabości przeciwniczki. Ważny był dziś return. Wiele osób mówi o mnie, że nie mam mocnego serwisu, a nie zauważają jak dobrze returnuję. Przełamania same z siebie się nie biorą. Myślę, że Francuzka była tym zdziwiona. Na jej stronę wracały piłki, które w poprzednich meczach dawały jej punkty – tak tenisistka z Krynicy-Zdroju opisywała to, co w piątkowe popołudnie działo się na korcie.

Aż trudno w to uwierzyć, ale przypomnijmy, że Kawa dopiero debiutuje w turnieju głównego cyklu. Zapowiada, że nie jest jednorazowy wystrzał – Traktuję ten turniej jako pierwszy i przełomowy, a nie ostatni i jedyny w swoim rodzaju.

Optymizmem napawa również dojrzałe, przejawiające dużą ambicję podejście naszej reprezentantki do rywalizacji w cyklu WTA. Polka długo czekała na swoją szansę. Na pewno nie znalazła się jednak w tym miejscu przypadkowo. – Jeśli gram coraz lepiej, to to daje mi satysfakcję. Czasami wyniki nie pojawiają się od razu i trzeba być cierpliwym. Wtedy do zadań moich trenerów należy, żeby mnie uspokoić. Ja chciałabym poprawy ,,na teraz”. Gram coraz większe turnieje i widzę, że takie wyniki są w moim zasięgu. Jakiś czas temu jeszcze tego nie widziałam, więc nie miałam okazji zestawić tego ze swoją grą. A teraz jestem na dużych turniejach, obserwują inne dziewczyny i widzę, czego mi brakuje, a gdzie mogę wykorzystać swoje mocne strony – podsumowała Kawa.

Jej półfinałowe starcie z Bernardą Perę rozpocznie się o godzinie 16 polskiego czasu. W drugim półfinale rakiety skrzyżują Anastasija Sevastova i Anastazja Potapowa.