Kawał historii

/ Artur Rolak , źródło: własne, foto: AFP

Andrew Jarrett… Dwukrotnie miałem przyjemność współpracować z sędzią naczelnym The Championships, który po ostatnim wczorajszym finale zabrał swoje rzeczy z biurka i przekazał je Gerry’emu Armstrongowi. Spotkaliśmy się w Warszawie i Zielonej Górze, ale teraz porozmawiajmy o Wimbledonie.

Andrew Jarrett sprawował tę funkcję od 2006 roku. Można więc powiedzieć, że debiutował razem z Agnieszką Radwańską. Trafił na czasy, kiedy Wimbledon – nie tracąc nic z XIX-wiecznej spuścizny – z impetem wkroczył w stulecie XXI. To przecież osiem lat temu na Korcie Centralnym rozegrano pierwszy mecz pod dachem (Amelie Mauresmo – Dinara Safina), a od tego roku deszczoodporny jest także Kort Numer 1.

Zamykanie dachu nad Kortem Centralnym można wpleść także w historię polskiego tenisa. W 2013 roku Jerzy Janowicz, mimo sprzeciwu Andy’ego Murraya, przekonał Andrew Jarretta, że zrobiło się już zbyt ciemno, aby kontynuować mecz pod gołym niebem. Tak naprawdę jeszcze przed zapadnięciem zmroku zdążyliby machnąć całego seta (oświetlenie można włączyć dopiero po zasunięciu dachu).

Spytałem Andrew Jarretta, która z jego decyzji w ciągu tych 14 lat była najtrudniejsza. Odparł, że ta związana z finałem singla mężczyzn w 2012 roku. Prognozy mówiły o deszczu, więc przezornie zarządził zamknięcie dachu jeszcze przed rozpoczęciem meczu Rogera Federera z Andy’m Murrayem. – Żeby nie trzeba było go przerywać – uzasadnił. Chmury ominęły jednak Wimbledon. Zamiast deszczu na kort spadła fala krytyki na Jarretta. – Przynajmniej mieliście o czym pisać – dodał z właściwym sobie poczuciem humoru, za co grzecznie podziękowałem.

O złych wspomnieniach nie chciał mówić, bo jeszcze na to za wcześnie. O dobrych natomiast z przyjemnością. – W tej pracy najpiękniejsza jest chwila, kiedy przed finałem wychodzisz razem z zawodnikami na kort, rozglądasz się wokół i czujesz, że chociaż przez kilka minut jesteś częścią jednego z najwspanialszych widowisk sportowych na świecie – powiedział z nutką żalu w głosie. Żalu, że to już prawie koniec.

Pierwszy raz, jeśli ograniczymy się tylko do singla kobiet i mężczyzn, Andrew Jarrett doświadczył tego przed meczem Amelie Mauresmo – Justine Henin. Wczoraj wszedł na Kort Centralny w towarzystwie Rogera Federera i Novaka Dźokovicia. Wracając na swoje miejsce na trybunach, będzie miał prawo się wzruszyć.

Zapamiętajmy Andrew Jarretta jako tego sędziego naczelnego The Championships, pod którego rządami tytuły mistrzowskie zdobyli Urszula Radwańska, Łukasz Kubot i Iga Świątek. To piękny kawał historii polskiego tenisa.