Każdy mecz na wagę złota

/ Michał Jaśniewicz, źródło: Informacja prasowa, foto: Adam Nurkiewicz / Mediasport

We wrocławskim ratuszu w czwartek odbył się kolejny pozakortowy punkt programu Pucharu Davisa – oficjalne losowanie. Nazwa może trochę mylić, ponieważ w gruncie rzeczy chodzi tylko o ustalenie kolejności spotkań singlowych.

Piątkowe potyczki w Hali Stulecia otworzy zatem Jerzy Janowicz i Blaż Kawczicz, a zaraz po nich na kort wyjdą Łukasz Kubot i Grega Żemlja. W deblu niespodzianek nie ma: Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski zmierzą się z Kawcziczem i Żemlją. W planie na niedzielę mamy pojedynki Janowicza z Żemlją i Kubota z Kawcziczem.

Nie jesteśmy zaskoczeni losowaniem. Wiemy, kto u was gra singla, a kto debla. Kolejność gier właściwie nie ma dla nas znaczenia. Interesuje nas przede wszystkim zdobycie trzech punktów. I czy zdarzy się to za sprawą debla w sobotę, czy singla w niedzielę, nie ma różnicy – komentował kapitan reprezentacji gości Blaż Trupej.

Kibice z entuzjazmem zareagowali na apel reprezentantów Polski, którzy za pośrednictwem mediów prosili o wsparcie z trybun. Tenisowe wydarzenie we Wrocławiu już cieszy się dużą popularnością, a przed kasami ustawiały się pokaźne kolejki. Zapowiedź energicznego dopingu dla Polaków wydaje się jednak zupełnie nie przeszkadzać Słoweńcom.

Jesteśmy przyzwyczajeni do gry przy licznej publiczności, która niekoniecznie trzyma naszą stronę. Na korcie trzeba koncentrować się na grze, a nie na widzach czy dyskusji z nimi. Grałem ostatnio w Australii przeciwko Australijczykowi, więc mam dobre przygotowanie. Takiego dopingu można zapewne spodziewać się także w Polsce – mówił Kawczicz.

Po losowaniu dziennikarze pytali polskich graczy przede wszystkim o debla. O naszym wiadomo niemal wszystko, natomiast Kavczicz i Żemlja rzadko stają po tej samej stronie siatki. Optymizm kryjący się w tym pytaniu ostudził Matkowski. – Fakt, że rzadko grają debla, nie znaczy, że nie potrafią. A w Pucharze Davisa każdy może zagrać nawet lepiej niż naprawdę umie. Każdy mecz będzie na wagę złota, mam jednak nadzieję, że wyjdziemy z Mariuszem na kort przy stanie 2:0 i zdobędziemy trzeci punkt.

Plan gier
Piątek (od godziny 16):

Jerzy Janowicz – Blaz Kavcić
Łukasz Kubot – Grega Żemlja

Sobota (od godziny 14):
Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski – Blaz Kavcić, Grega Żemlja

Niedziela (od godziny 12):
Jerzy Janowicz – Grega Żemlja
Łukasz Kubot – Blaž Kavcić

Przeczytaj pełną zapowiedź meczu Polska – Słowenia!