Koniec pewnej epoki i niesamowitych serii

/ infosport.pl, źródło: infosport.pl, foto: AFP

Podczas gdy Feliciano Lopez po raz ostatni był notowany w pierwszej setce rankingu ATP, to triumfator juniorskiego Australian Open 2019, Lorenzo Musetti, był trzymiesięcznym niemowlakiem. Natomiast najmłodszy zawodnik, który wygrał mecz w zawodach rangi ATP Challenger Tour, Carlos Alcaraz Garfia, nie był nawet na świecie. Tymczasem, kiedy po raz ostatni w TOP 100 nie było miejsca dla Tomasa Berdycha, to Rafael Nadal nie miał na swoim koncie ani jednego wygranego turnieju w głównym cyklu.

Wszystko kiedyś musi się skończyć. Choć wydawało się to swego rodzaju tradycją, to w poniedziałek Tomas Berdych wypadł z TOP 100 rankingu ATP i obecnie jest notowany na 101. pozycji na świecie. Czeski tenisista w czołówce męskiego tenisa plasował się nieustannie 794 tygodnie – 15 lat, trzy miesiące oraz trzy dni!

W przypadku 33-latka nie można postawić wyroku, iż jest to spowodowane obniżeniem lotów, choć to niewątpliwie także miało miejsce. Największą składową jego wypadnięcia z TOP 100 rankingu ATP były problemy zdrowotne, które całkowicie storpedowały jego ubiegłoroczne starty. Berdych przez cały sezon zmagał się z poważną kontuzją pleców, przez którą na przełomie całego 2018 roku rozegrał zaledwie 22 mecze. Choć niegdyś czwarty zawodnik globu zażegnał kłopoty zdrowotne i wrócił do dobrej formy – w aktualnej kampanii może się pochwalić finałem w Ad-Dausze, półfinałem w Montpellier i czwartą rundą Australian Open – to jednak nie uchroniło go to od wypadnięcia poza „100”.

Berdych może się pochwalić czwartym wynikiem, jeśli chodzi o najdłuższy i nieprzerwany pobyt w pierwszej setce klasyfikacji wśród aktywnych tenisistów. Lepszy rezultat widnieje jedynie przy nazwiskach Rogera Federera, Rafaela Nadala i Feliciano Lopeza, który – jak już wiadomo – od przyszłego poniedziałku podzieli los czeskiego kolegi. 37-latek z Toledo w pierwszej rundzie turnieju rangi ATP 500 rozgrywanego w Barcelonie musiał uznać wyższość swojego rodaka, Fernando Verdasco, przez co także i w jego przypadku zabraknie miejsca w TOP 100.

Statystyka Lopeza robi jeszcze większe wrażenie, bowiem w pierwszej setce rankingu ATP plasował się nieprzerwanie przez 877 tygodni – od 24 czerwca 2002 roku. Spróbujcie się cofnąć w czasie – pamiętacie co wtedy robiliście?

O ile Lopez powoli odchodzi w cień, zbliża się do końca kariery i przechodzi na drugą stronę mocy – w majowym Madrid Mutua Open będzie pełnił funkcję dyrektora, tak w przypadku Berdycha jeszcze nic nie jest stracone. Jeśli 33-latek nie będzie musiał narzekać na zdrowie i będzie się mógł skupić na turniejowych występach, to wkrótce znów będzie zaliczać się do grona najlepszych stu tenisistów na świecie. Kto wie, czy jego seria nie potrwa przez kilka lat, a zaledwie kilka obecnych tygodni, gdy go w tej grupie nie będzie, przeszkodzi mu w wyszlifowaniu jeszcze lepszego wyniku, niż wspomniane powyżej 794 tygodnie!