Korespondencja z Turynu. Wypowiedzi z wtorkowych konferencji prasowych

/ Redakcja , źródło: Korespondencja z Turynu , foto: Eastnews

Zachęcamy do przeczytania zapisu najciekawszych fragmentów z wtorkowych konferencji prasowych ATP Finals. Notowała nasza korespondentka, Magdalena Gorlas.

 

Alex de Minaur:

Pytanie: Alex, czy potrafisz ubrać w słowa te rozczarowanie, frustrację i złość? Jak się teraz czujesz?

Alex: Myślę, że to chyba dobrze, że nie wyrażam teraz swoich uczuć, bo są dość mroczne. Tak, szczerze mówiąc, mam wrażenie, że to był taki sezon, w którym miałem mnóstwo meczów, które powinny pójść po mojej myśli, a jakoś tak nie było, więc…

– No cóż, tak, nie czuję się najlepiej.

Pytanie: Rozumiem, jak bardzo jesteś zdruzgotany. […] Jak to zwykle bywa, zostawiłeś na korcie wszystko co miałeś. Trudno powiedzieć, jak to podsumować. […] Czy jest coś jeszcze, co mogłeś zrobić?

Alex: Porozmawiam z moim zespołem i spróbuje rozwiązać te problemy, bo to są problemy, które nie mogą się powtarzać. Chodzi mi o to, że jeśli naprawdę chcę poważnie myśleć o kolejnym kroku w karierze, takie mecze, nie mogę ich przegrywać. Po prostu nie mogę.

– Mam wrażenie, że przegrałem ich wiele w tym roku. Chodzi mi o to, że dochodzę do punktu, w którym psychicznie mnie to po prostu dobija.

 

Carlos Alcaraz:

– Cóż, to był naprawdę, naprawdę trudny mecz. Bardzo wymagający fizycznie. Był naprawdę zacięty. Udało mi się obronić w naprawdę trudnych i ważnych momentach w trakcie meczu, z czego jestem naprawdę dumny.

– Bardzo się cieszę, że mogę pokazać naprawdę dobry tenis, kiedy to się naprawdę liczyło.

– To naprawdę, bardzo ważne zwycięstwo dla mnie. Bardzo się cieszę z kolejnego zwycięstwa tutaj, w ATP Finals.

Pytanie: Taylor pochwalił twój poziom po meczu. Pochwalił twoje wyczucie i umiejętność przewidywania na korcie. Powiedział, że Carlos zawsze zgaduje, gdzie poleci piłka. Pytanie jest proste: jak ty to robisz?

Alcaraz: Po prostu staram się być w jego umyśle, zanim uderzy. Dużo analizujemy zawodników, gdzie będzie częściej uderzał. Czasami zawodnicy się zmieniają, ale zawsze jest punkt na korcie, uderzenie, w którym czuje się bardziej komfortowo, w trudnym momencie lub pod presją.

– Analizujemy to i staram się instynktownie iść w tę stronę i modlić się, żeby była to ta właściwa.

– Myślę, że dzisiaj kilka razy poszedłem w dobrą stronę. Więc [Taylor] prawdopodobnie w końcu czuł się trochę pod presją przy tej piłce. Dlatego trochę spudłował.

Pytanie: Czy czujesz się trochę jak bramkarz przed rzutem karnym? Masz mniej więcej takie samo nastawienie?

Alcaraz: Tak, to znaczy, to w sumie jest jak bramkarz próbujący wykonać rzut karny. Po prostu myślę o jednej stronie i próbuję tam pójść. Czasami się udaje, czasami nie.

 

Taylor Fritz:

– Wiele rzeczy w meczu wykonałem dobrze, zwłaszcza w pierwszych dwóch setach. Myślę, że wykonałem wiele trudniejszych rzeczy, na których mi zależało. Byłem bardzo agresywny w returnach.

– Myślę, że w kilku ważnych punktach, miałem dobre returny, dostawałem taką piłkę, którą chciałem. Po prostu czasami nie robiłem z nią wystarczająco dużo. On gra niesamowicie w obronie, dobrze przewiduje, dobrze returnuje. Myślę, że w kilku ważnych punktach po prostu nie byłem tak skuteczny, precyzyjny jak bym chciał.

Pytanie: Jeśli chodzi o te dwa pierwsze sety, które były tak wyrównane, a skończyło się na trzecim, to nie to, że nie przestałeś dawać z siebie wszystkiego, ale czy był w tym element frustracji i lekkiego rozczarowania, czy też poczucia osłabienia?

Fritz: Zdecydowanie frustracja, bo, jak powiedziałem, czułem, że mam swoje szanse. Szczerze mówiąc, wynikało to z bólu w kolanie. Moje kolano jest kompletnie zniszczone. Nie mogę nic z tym zrobić, zmagam się z tym cały rok.

– Mam zapalenie ścięgna, ale podczas meczach tenisowych zacząłem odczuwać to dopiero mniej więcej po sezonie na trawie.