Korespondencja z Wimbledonu. Inny zestaw pytań

/ Artur Rolak , źródło: , foto: AFP

Artur Rolak, Wimbledon

Andy Murray, któremu Emma Raducanu zepsuła drugą część pożegnania z Wimbledonem, zawsze miał odwagę mówić nie to, co słuchacz chciał usłyszeć, tylko to, co on chciał powiedzieć. Nick Kyrgios, na korcie wygadany jak mało kto, w kabinie komentatorskiej chyba przestaje być sobą.

W BBC lubią, by byli tenisiści nie wymądrzali się po meczu w charakterze ekspertów; wolą, by swoje opinie wypowiadali na żywo. Być może liczyli, że Nick Kyrgios doda nieco przypraw do dań serwowanych przez na przykład Martinę Navratilovą czy Tima Henmana. Australijczyk zapomniał jednak o soli i pieprzu, bo przy mikrofonie chce być miły dla każdego, zwłaszcza dla miejscowych.

Podczas meczu drugiej rundy zadał publicznie pytanie: „Czy Norrie może wygrać Wimbledon?”. Już dwa dni temu można było je uznać za pochopne. Po pierwsze – to dopiera druga runda z siedmiu. Po drugie – rywal, Jack Draper, to numer 1 w rankingu brytyjskim, a nie światowym. Po trzecie wreszcie – jedna jaskółka (półfinał Wimbledon 2022) w dotychczasowej karierze wiosny nie czyni i nie uprawnia do wpychania tenisisty do pierwszego szeregu faworytów.

Bezceremonialnie wypchnął go z niego Alexander Zverev. Kyrgios nie może się tłumaczyć, że było blisko, że zdecedowały dwie albo trzy piłki albo odrobina szczęścia. Emocje w tym meczu zamknęły się w dwóch wydarzeniach. W drugim secie Niemiec się potknął i, ratując przed ponownym skręceniem całkiem niedawno koszmarnie kontuzjowany staw skokowy, naraził na uraz staw kolanowy. Skończyło się na strachu, interwencji fizjoterapeuty i opatrunku prewencyjnym.

Druga porcja emocji wystarczyła publiczności na znacznie dłużej. W tiebreaku trzeciego seta obaj na zmianę skutecznie bronili jak nie piłek setowych, to meczowych. Brytyjczyk, małe to pocieszenie po porażce, może z czystym sumieniem mówić, że żadnej szansy przedłużenia meczu nie zmarnował, bo żadnej praktycznie nie miał. Niemiec, będąc o punkt za rywalem, grał po prostu bezbłędnie. Błąd, którego ceną już dzisiaj była negatywna odpowiedź na pytanie Kyrgiosa, Norrie popełnił dopiero w 32. akcji tiebreaka.

Pytanie: „Czy Zverev może wygrać Wimbledon?” ma stanowczo solidniejsze podstawy.