Korespondencja z Wimbledonu. Nie grzech przegrać

/ Artur Rolak , źródło: własne, foto: AFP

Artur Rolak, Wimbledon

Każda seria kiedyś się kończy – mógł powiedzieć Jannik Sinner po sześciu z rzędu porażkach z Daniiłem Miedwiediewem i wygrał pięć kolejnych pojedynków. Rosjanin nie czekał do szóstego; w dzisiejszym ćwierćfinale Wimbledonu wziął rewanż przede wszystkim za finał tegorocznego Australian Open.

Dla Miedwiediewa była to szczególnie przykra porażka. Prowadził w Melbourne już 2-0 w setach i wtedy dopadła go przypadłość, na którą cierpi od czasu do czasu – przestaje grać na dotychczasowym poziomie i pozwala rywalowi wejść w uderzenie. W pomeczowym wywiadzie na korcie kajał się przed żoną i córeczką, że je zawiódł, i obiecał, że przy najbliższej okazji finałowej postara się nie zawieść.

To jeszcze nie był mecz o tytuł, ale nawet ćwierćfinał z liderem rankingu ATP po drugiej stronie siatki ma porównywalny ciężar gotówkowy. Na żywo trudno zgadnąć, jaki wpływ na wynik – jeśli w ogóle – miały kłopoty zdrowotne Sinnera (po trzecim gemie trzeciej partii Włoch skorzystał z przerwy medycznej), ale i tak trzeba docenić, co przez równe cztery godziny Rosjanin wyprawiał na Korcie Centralnym.

Przedmeczowe zapowiedzi, że ktoś wie, jak pokonać konkretnego rywala, zwykle można odkładać na półkę z konwenansami. W przypadku Miedwiediewa i Sinnera okazało się jednak, że to szczera prawda. Gdy zawodziła umiejętność przewidywania, gdzie rywal zamierza zagrać, z pomocą przychodziła spostrzegawczość. W wielu przypadkach Miedwiediew biegł we właściwym kierunku już w chwili, gdy piłka jeszcze się żegnała ze strunami rakiety Sinnera.

Na dodatek, nauczony doświadczeniem z Melbourne, nie biegał do wszystkiego, co nadlatywało z drugiej strony siatki. Pozwolił przeciwnikowi zdobyć więcej punktów (160-164), ale w decydujących momentach to on częściej był górą.

Daniel Evans – kiedyś najlepszy tenisista Wielkiej Brytanii i numer 21 w rankingu ATP – na lewym przedramieniu kazał sobie wytatuować myśl Oscara Wilde’a. „Święty ma za sobą przeszłość, grzesznik ma przed sobą przyszłość”. Sinner (po angielsku właśnie „Grzesznik”) nie zgrzeszył przegrywając z tak dysponowanym Miedwiediewem, a przyszłość – co przyzna chyba każdy – ma przed sobą przyszłość. Taką bezprzymiotnikową.