Korespondencja z Wimbledonu. Telefon od babci

/ Artur Rolak , źródło: , foto: AFP

Artur Rolak, Wimbledon

Nie od razu babcia Bianki Andreescu chwyciła za telefon i zadzwoniła z pretensjami, że wnuczka za rzadko wybierała się do siatki. Najpierw musiała ją pocieszyć i przytulić na odległość. Babcia Jasmine Paolini, ta z miasta Łodzi, mogła od razu przejść do rzeczy, czyli gratulacji za awans do czwartej rundy Wimbledonu.

O babci Kanadyjki wspomniał autor wstępniaka w dzisiejszym wydaniu programu turniejowego. Tu wciąż była mistrzyni turnieju Wielkiego Szlema znaczy więcej niż finalistka niedawnego. Poza tym – jeśli nie chodzi o mecz z udziałem tenisistki miejscowej – zwykle z większą sympatią podchodzi się do tej, która jest po przejściach.

Andreescu właśnie „rozmraża” ranking. Na Roland Garros pojawiła się po prawie 10-miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją i od razu, jakby już nic jej nie dolegało, awansowała do trzeciej rundy. Wtedy przegrała z Paolini, która – nie tak łatwo zapomnieć – całkiem zgrabnie odegrała drugoplanową rolę w finałowym przedstawieniu Igi Świątek.

Rewanż na trawie był początkowo nudny. Przełamały się po razie, ale fajerwerków, które ruszyłyby publiczność z krzesełek, było niewiele. Dopiero pod koniec pierwszego seta poziom wymian zaczął się wreszcie dopasowywać do ich znaczenia. Błędy się zdarzały, ale piłka starała się unikać kontaktu z siatką albo lądowania poza liniami kortu.

Lepsze ogranie i wyższa forma Paolini zaczęły przeważać w tie-breaku, natomiast w drugim secie z Andreescu uszło powietrze. Kanadyjka już nie biegała do siatki tak ochoczo, jak w poprzednim. Być może trochę brakowało sił, ale na pewno Włoszka skutecznie ją do tego zniechęcała.

To czwarty Wimbledon w karierze Paolini. W debiucie przegrała w dwóch setach z Andreą Petkovic, a potem urwała po jednym Petrze Kvitovej. W tym roku weszła na inną orbitę, powoli staje się częścią tenisowego gwiazdozbioru. Po niespodziewanym – by nie powiedzieć, że sensacyjnym – finale w Paryżu tu spisuje się tak, jak dyktuje ranking. Jest rozstawiona z numerem 7, więc na przejście z rundy do rundy potrzebuje od 91 do 97 minut. Tryb ekonomiczny w Wielkim Szlemie jest bardzo wskazany. Przecież to jeszcze nawet nie półmetek turnieju.